Wpisy archiwalne w kategorii
100 i więcej
| Dystans całkowity: | 46957.90 km (w terenie 2269.00 km; 4.83%) |
| Czas w ruchu: | 2292:03 |
| Średnia prędkość: | 20.49 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 84.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 351560 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 207 (103 %) |
| Maks. tętno średnie: | 167 (83 %) |
| Suma kalorii: | 818182 kcal |
| Liczba aktywności: | 379 |
| Średnio na aktywność: | 123.90 km i 6h 02m |
| Więcej statystyk | |
Dystans120.71 km Teren33.00 km Czas07:03 Vśrednia17.12 km/h Podjazdy2235 m
Temp.23.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Prządki.
Dzisiaj korzystając z ładnej pogody postanowiliśmy pojechać do rezerwatu Prządki. W sumie było nas 5 osób: Agnieszka, Rafał, Maciek,Artur no i ja. W jedną stronę jechaliśmy tylko asfaltem: Rzeszów/Zalew/Zwięczyca-Boguchwała-Babica-Wyżne-Połomia-Baryczka-Niebylec-Jawornik Niebylecki-Lutcza-Małówka-Krasna-Węglówka-Czarnorzeki-Rez. Prządki. Pokręciliśmy się przy skałkach i czarnym, hardkorowym szlakiem dotarliśmy pod ruiny zamku Kamieniec. Odpoczynek i śniadanko pod sklepem. Ruszamy dalej niebieskim szlakiem, ale tym razem w terenie: Góra Królewska-Wola Bratkowska-Rzepnik-Góra Spalona-Góra Czarnówka. Po drodze było mnóstwo niegroźnych gleb, trochę się poobdzierałem i wybabrałem w błotku. Zjechaliśmy ze szlaku i dalej jechaliśmy tak: Kozłówek-Markuszowa-Dobrzechów, spotkaliśmy Wojtka i Łukasza za Strzyżowa: Strzyżów- postój na żarełko-Glinik Zaborowski-Glinik Charzewski-Zaborów-Czudec-Grochowiczna-Lutoryż-Boguchwała-Zwięczyca-Zalew/Rzeszów. Z Grochowicznej jechaliśmy już w ciemnościach- jako jedyny nie miałem oświetlenia, więc w terenie było wesoło.











Dzisiaj korzystając z ładnej pogody postanowiliśmy pojechać do rezerwatu Prządki. W sumie było nas 5 osób: Agnieszka, Rafał, Maciek,Artur no i ja. W jedną stronę jechaliśmy tylko asfaltem: Rzeszów/Zalew/Zwięczyca-Boguchwała-Babica-Wyżne-Połomia-Baryczka-Niebylec-Jawornik Niebylecki-Lutcza-Małówka-Krasna-Węglówka-Czarnorzeki-Rez. Prządki. Pokręciliśmy się przy skałkach i czarnym, hardkorowym szlakiem dotarliśmy pod ruiny zamku Kamieniec. Odpoczynek i śniadanko pod sklepem. Ruszamy dalej niebieskim szlakiem, ale tym razem w terenie: Góra Królewska-Wola Bratkowska-Rzepnik-Góra Spalona-Góra Czarnówka. Po drodze było mnóstwo niegroźnych gleb, trochę się poobdzierałem i wybabrałem w błotku. Zjechaliśmy ze szlaku i dalej jechaliśmy tak: Kozłówek-Markuszowa-Dobrzechów, spotkaliśmy Wojtka i Łukasza za Strzyżowa: Strzyżów- postój na żarełko-Glinik Zaborowski-Glinik Charzewski-Zaborów-Czudec-Grochowiczna-Lutoryż-Boguchwała-Zwięczyca-Zalew/Rzeszów. Z Grochowicznej jechaliśmy już w ciemnościach- jako jedyny nie miałem oświetlenia, więc w terenie było wesoło.

Ekipa na trasie.© miciu222145

Sucha Góra.© miciu222145

Czarnorzeki. Fot. Maciek.© miciu222145

Jak dzieci. Fot. Maciek.© miciu222145

Prządki.© miciu222145

Skałki na Prządkach. Fot. Maciek.© miciu222145

Artur przytulał się do dębu.© miciu222145

Zamek Kamieniec.© miciu222145

Gdzieś na szlaku. Fot. Maciek.© miciu222145

Nowe wzmocnienie.© miciu222145

Kolizji uniknąłem, błota już nie. Fot. Maciek.© miciu222145

I nocą z Arturem. Fot. Maciek.© miciu222145
Dystans122.18 km Teren1.00 km Czas06:10 Vśrednia19.81 km/h
Temp.14.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Rzeszów-Gdańsk-dzień 5
Kolejny już 5 dzień przywitał nas pochmurną pogodą z silnym wiatrem. Po oglądnięciu Gumisiów, ogarnięciu się i spakowaniu ruszamy dalej. Gnaliśmy pod wiatr po dziurawych drogach przez Mgowo i Wiewiórki do Grudziądza. Postój na jedzonko i ruszamy dalej, bo jest zimno. Wjeżdżamy na kiepską drogę wzdłuż Wisły. Przez Mątawy, Tryl, Nowe i Kamionkę docieramy do autostrady A1. Nadciągają ciemne deszczowe chmury- jedziemy w sam środek. Przebijamy się nad A1 i w Leśnej Jani postój- czekamy, aż przestanie padać. Po chwili ruszamy dalej do Skórczu, co chwilę zatrzymując się to pod drzewem, to na przystanku, by przeczekać deszcz. W Skórczu odwiedzamy bar, by coś przekąsić. Gdy właścicielka dowiaduje się o naszej wyprawie, częstuje nas sokiem za free. Co ciekawe, im dalej jesteśmy od domu, ludzie życzliwiej nas przyjmują. Ruszamy w stronę Starogardu Gdańskiego. Wcześniej robimy postój w Bobowie. Zmoknięci czekamy na przystanku. Ja mam już dość deszczu i ciągłych postojów- w tym tempie nie dojedziemy na nocleg. Podczas gdy siedzimy na przystanku, niektóre samochody ładują się w największą kałużę i oczywiście ochlapują nas całych, jakbyśmy jeszcze za mało byli mokrzy, wkurzyłem się wtedy niesamowicie. Znowu Krzaku wkracza do akcji i załatwia nam nocleg, a my jedziemy dalej, bo przestał o padać- tylko na jak długo? Nawet na długo, bo pojawiło się słońce, więc po kałużach pokręciliśmy dalej do Starogardu. Postój na zakupy i ruszamy dalej na załatwiony nocleg: Kokoszkowy, Trzcińsk, Siwiałka, Godziszewo. Tutaj mieliśmy załatwione spanko w domu nad jeziorem Godziszewskim. Znowu kolacja i spanko- jutro ważny dzień.


Foto by Włochaty^^^^

fot. Włochaty

fot.Włochaty
fot. Włochaty^^^^^^^^^^^
fot. Włochaty
fot. Włochaty.


fot. Włochaty.
Kolejny już 5 dzień przywitał nas pochmurną pogodą z silnym wiatrem. Po oglądnięciu Gumisiów, ogarnięciu się i spakowaniu ruszamy dalej. Gnaliśmy pod wiatr po dziurawych drogach przez Mgowo i Wiewiórki do Grudziądza. Postój na jedzonko i ruszamy dalej, bo jest zimno. Wjeżdżamy na kiepską drogę wzdłuż Wisły. Przez Mątawy, Tryl, Nowe i Kamionkę docieramy do autostrady A1. Nadciągają ciemne deszczowe chmury- jedziemy w sam środek. Przebijamy się nad A1 i w Leśnej Jani postój- czekamy, aż przestanie padać. Po chwili ruszamy dalej do Skórczu, co chwilę zatrzymując się to pod drzewem, to na przystanku, by przeczekać deszcz. W Skórczu odwiedzamy bar, by coś przekąsić. Gdy właścicielka dowiaduje się o naszej wyprawie, częstuje nas sokiem za free. Co ciekawe, im dalej jesteśmy od domu, ludzie życzliwiej nas przyjmują. Ruszamy w stronę Starogardu Gdańskiego. Wcześniej robimy postój w Bobowie. Zmoknięci czekamy na przystanku. Ja mam już dość deszczu i ciągłych postojów- w tym tempie nie dojedziemy na nocleg. Podczas gdy siedzimy na przystanku, niektóre samochody ładują się w największą kałużę i oczywiście ochlapują nas całych, jakbyśmy jeszcze za mało byli mokrzy, wkurzyłem się wtedy niesamowicie. Znowu Krzaku wkracza do akcji i załatwia nam nocleg, a my jedziemy dalej, bo przestał o padać- tylko na jak długo? Nawet na długo, bo pojawiło się słońce, więc po kałużach pokręciliśmy dalej do Starogardu. Postój na zakupy i ruszamy dalej na załatwiony nocleg: Kokoszkowy, Trzcińsk, Siwiałka, Godziszewo. Tutaj mieliśmy załatwione spanko w domu nad jeziorem Godziszewskim. Znowu kolacja i spanko- jutro ważny dzień.

Pomysły były rózne.© miciu222145

Czas ruszać.© miciu222145
Foto by Włochaty^^^^

Bez smaru nie pojedzie- fot. Włochaty.© miciu222145

W tle Grudziądz.© miciu222145

Człowiek-krzak. Fot.Włochaty.© miciu222145

Nad autostradą.© miciu222145

Kolejne województwo.© miciu222145

Kolejny postój.© miciu222145

Nieszczesne Bobowo.© miciu222145

Podjazd do Nowego.© miciu222145

Jez. Godziszewskie.© miciu222145

Spróbujesz?© miciu222145

Nocleg w Godziszewie.© miciu222145
Dystans103.20 km Teren1.00 km Czas05:13 Vśrednia19.78 km/h
SprzętRadon ZR Litening Custom
Rzeszów-Gdańsk- dzień 4.
Dzień 4 rozpoczął się mega kiepsko. W nocy zaczęło padać i przestało dopiero koło 9. Zjedliśmy śniadanie i pograliśmy w państwa- miasta przy muzie z telefonu. Odwiedził nas jeszcze gospodarz, życzył udanej jazdy i udał się do swoich obowiązków. Zebraliśmy się i pomiędzy krówkami dotarliśmy do pobliskiej drogi. Wiatr nie zachęcał do jazdy i strasznie nas zamuliło- ciężko było jechać nawet 20 km/h. Przez Wielgie i Czarne docieramy do Lipna- średnia ledwo ponad 16 km/h. Przez Kikół i Węgiersk docieramy do Golubia-Dobrzynia. Czekamy, aż przestanie padać. Dalej drogą o bardzo dobrej nawierzchni docieramy do Wąbrzeźna przez Niedźwiedź i Wałycz. Pogoda się posypała całkowicie- pada i wieje, do tego Włochatemu rozkręciła się kaseta, ale dało się jechać. Krzaku- znajomy Włochatego załatwia nam nocleg, ale żeby się z Nim skontaktować muszę wyjąć baterię z gps’a bo padła. Zakupy w Lidlu i jest dobra wiadomość- jest nocleg niby 4 km od nas. No to jedziemy w straszliwym deszczu pod wiatr do Jarantowic i skręcamy na Stanisławki. Tam spotykamy miła Panią, która doprowadza nas na domek. W sumie zamiast 4 km wyszło 14 km, ale liczy się, to, że mamy gdzie spać. Domek okazuje się nieźle wyposażony- radio, TV, łazienka. Kolacyja przed TV i ładowanie wszystkiego co się da- tak wyglądał koniec dnia.



Foto by Włochaty^^^^^

Foto by Włochaty^^^^




Foto by Włochaty^^^^

Dzień 4 rozpoczął się mega kiepsko. W nocy zaczęło padać i przestało dopiero koło 9. Zjedliśmy śniadanie i pograliśmy w państwa- miasta przy muzie z telefonu. Odwiedził nas jeszcze gospodarz, życzył udanej jazdy i udał się do swoich obowiązków. Zebraliśmy się i pomiędzy krówkami dotarliśmy do pobliskiej drogi. Wiatr nie zachęcał do jazdy i strasznie nas zamuliło- ciężko było jechać nawet 20 km/h. Przez Wielgie i Czarne docieramy do Lipna- średnia ledwo ponad 16 km/h. Przez Kikół i Węgiersk docieramy do Golubia-Dobrzynia. Czekamy, aż przestanie padać. Dalej drogą o bardzo dobrej nawierzchni docieramy do Wąbrzeźna przez Niedźwiedź i Wałycz. Pogoda się posypała całkowicie- pada i wieje, do tego Włochatemu rozkręciła się kaseta, ale dało się jechać. Krzaku- znajomy Włochatego załatwia nam nocleg, ale żeby się z Nim skontaktować muszę wyjąć baterię z gps’a bo padła. Zakupy w Lidlu i jest dobra wiadomość- jest nocleg niby 4 km od nas. No to jedziemy w straszliwym deszczu pod wiatr do Jarantowic i skręcamy na Stanisławki. Tam spotykamy miła Panią, która doprowadza nas na domek. W sumie zamiast 4 km wyszło 14 km, ale liczy się, to, że mamy gdzie spać. Domek okazuje się nieźle wyposażony- radio, TV, łazienka. Kolacyja przed TV i ładowanie wszystkiego co się da- tak wyglądał koniec dnia.

Tylko wtedy radio działało, ten keczup przejechał całą Polskę :D© miciu222145

Włochaty rozgromiony.© miciu222145

To tak z nudów.© miciu222145
Foto by Włochaty^^^^^

Pogoda kiepska, ale jedziemy dalej.© miciu222145
Foto by Włochaty^^^^

Docieramy na nocleg.© miciu222145

Domek wypasiony.© miciu222145

Więc się rozsiadamy.© miciu222145

Kawałek już przejechaliśmy.© miciu222145
Foto by Włochaty^^^^

Jemy kolację :D© miciu222145

Trzeba też dokręcić kasetę.© miciu222145
Dystans151.24 km Teren2.00 km Czas07:02 Vśrednia21.50 km/h
Temp.17.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Rzeszów-Gdańsk-dzień 3.
W nocy padało, ba, nawet burza przeszła. Jednak rano już się uspokoiło i można było śmiało wyruszać w dalszą drogę. Wyjechaliśmy ok. 8 kierując się w stronę Mszczonowa- pożegnała nas piękna biała czapla. Za Mszczonowem jedziemy w stronę Żyrardowa- jednak po 10 km wbijamy się na stację BP. Tam myjemy się, ładuję telefon gps’a, no i jemy sobie. Przez Wiskitki i Aleksandrów docieramy do Sochaczewa. Miasto zrobiło na mnie bardzo smutne wrażenie. W parku robimy przerwę na śniadanie i ruszamy dalej. Bocznymi drogami docieramy do Wyszogrodu. Jednak wcześniej jedziemy mostem na rozlewiskami Wisły- spokojnie miał ponad 2 km. Jadąc dalej chcemy ominąć Płock, jednak najkrótsza droga prowadzi przez to miasto, więc postanawiamy zawitać do niego. Jedziemy przez Rębowo, Bodzanów i Słupno do Płocka. Na głównej drodze dojazdowej musimy się zmierzyć ze strasznym ruchem, do tego droga jest dziurawa i bez poboczy. Zmordowani docieramy do Płocka. Tu tradycyjny postój i planowanie dalszej trasy. Dalej był Sikórz i Brudzeń. Późna pora zmusza nas do zwiększenia tempa- gnamy pod wiatr ok. 25-30 km/h, jest ciężko. Przez Sobowo i Michałkowo docieramy do Chalina. W międzyczasie Włochaty rozwala telefon o asfalt, ale na szczęście nadal działa. W Chalinie znajduje się jezioro nad którym przewidziany jest kolejny nocleg. Jezioro owszem było, ale zjazd nie znaleźliśmy. Dopiero po objechaniu go dookoła zjeżdżamy w miejscowości Mokowo. Teren okazuje się kiepski na rozbicie namiotu, jednak decydujemy się an pastwisko kilkadziesiąt metrów od brzegu. Trochę nas niepokoiło, to, że byliśmy widoczni z pobliskiej drogi. Po rozbiciu namiotu pojawił się pierwszy gość- syna właściciela terenu na którym byliśmy. Był tylko sprawdzić kto to zawitał w te strony. Później pojawia się drugi syn jak i ich ojciec. Trochę pogadaliśmy- przyjęto nas bardzo życzliwie i z podziwem, że chce nam się tyle jechać. Z miejscówki było widać jezioro, a w tle wiatraki. Włochaty mimo bolącej nogi dawał dzisiaj rade. Aktualnie jesteśmy już w woj. Warmińsko- Mazurskim.




W nocy padało, ba, nawet burza przeszła. Jednak rano już się uspokoiło i można było śmiało wyruszać w dalszą drogę. Wyjechaliśmy ok. 8 kierując się w stronę Mszczonowa- pożegnała nas piękna biała czapla. Za Mszczonowem jedziemy w stronę Żyrardowa- jednak po 10 km wbijamy się na stację BP. Tam myjemy się, ładuję telefon gps’a, no i jemy sobie. Przez Wiskitki i Aleksandrów docieramy do Sochaczewa. Miasto zrobiło na mnie bardzo smutne wrażenie. W parku robimy przerwę na śniadanie i ruszamy dalej. Bocznymi drogami docieramy do Wyszogrodu. Jednak wcześniej jedziemy mostem na rozlewiskami Wisły- spokojnie miał ponad 2 km. Jadąc dalej chcemy ominąć Płock, jednak najkrótsza droga prowadzi przez to miasto, więc postanawiamy zawitać do niego. Jedziemy przez Rębowo, Bodzanów i Słupno do Płocka. Na głównej drodze dojazdowej musimy się zmierzyć ze strasznym ruchem, do tego droga jest dziurawa i bez poboczy. Zmordowani docieramy do Płocka. Tu tradycyjny postój i planowanie dalszej trasy. Dalej był Sikórz i Brudzeń. Późna pora zmusza nas do zwiększenia tempa- gnamy pod wiatr ok. 25-30 km/h, jest ciężko. Przez Sobowo i Michałkowo docieramy do Chalina. W międzyczasie Włochaty rozwala telefon o asfalt, ale na szczęście nadal działa. W Chalinie znajduje się jezioro nad którym przewidziany jest kolejny nocleg. Jezioro owszem było, ale zjazd nie znaleźliśmy. Dopiero po objechaniu go dookoła zjeżdżamy w miejscowości Mokowo. Teren okazuje się kiepski na rozbicie namiotu, jednak decydujemy się an pastwisko kilkadziesiąt metrów od brzegu. Trochę nas niepokoiło, to, że byliśmy widoczni z pobliskiej drogi. Po rozbiciu namiotu pojawił się pierwszy gość- syna właściciela terenu na którym byliśmy. Był tylko sprawdzić kto to zawitał w te strony. Później pojawia się drugi syn jak i ich ojciec. Trochę pogadaliśmy- przyjęto nas bardzo życzliwie i z podziwem, że chce nam się tyle jechać. Z miejscówki było widać jezioro, a w tle wiatraki. Włochaty mimo bolącej nogi dawał dzisiaj rade. Aktualnie jesteśmy już w woj. Warmińsko- Mazurskim.

W Sochaczewie.© miciu222145

Wiatraki- widoczne były z daleka.© miciu222145

Zachód był ładny.© miciu222145

Im później tym ładniej :)© miciu222145

Jak co wieczór :) Fot. Włochaty.© miciu222145
Dystans168.19 km Teren3.00 km Czas07:37 Vśrednia22.08 km/h
Temp.25.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Rzeszów-Gdańsk-dzień 2.
Dzisiaj wstaliśmy o 6. Poranek bardzo chłodny, ale nie pozostaje nic innego jak pozbierać się i ruszyć dalej. Udajemy się do Starachowic, gdzie pod sklepem pałaszujemy śniadanko. Ruszamy dalej przez Wąchock i Parszew do Skarżyska –Kamiennej. Teren się wywłaszczył, ale drogi straszliwie się pogorszyły- jedzie się prawie jak w terenie: Bliżyn- Odrowąż-Niekłań-Ruski Bród. Jesteśmy już w woj. Mazowieckim. Słonko grzeje bardzo mocno, więc w dobrym tempie jedziemy dalej przez Przysuchę, Klwów do Nowego Miasta n. Pilicą. U Włochatego pojawia się problem- boli go ścięgno Achillesa- ratuje go różnymi specyfikami i już wolniej jedziemy dalej do Baiałej Rawskiej- czyli już woj. Łódzkie. W międzyczasie mój kompan odżywa i jedziemy już w normalnym tempie w kierunku Mszczonowa. Szybkie zakupy i jedziemy w stronę jeziorek w Kaczkowie. Jedziemy przez dzielnicę przemysłową, mijamy mnóstwo magazynów i parking z tysiącami nowych samochodów. Wjeżdżamy w teren i lądujemy nad jeziorkami. I tu mały zonk- okazuje się, że to rezerwat przyrody. Zapuszczamy się w głąb i spotykamy pewną Panią. Jak się okazało jest zarządcą tego terenu i zgadza się na nasz nocleg w tym miejscu. Ulżyło nam i zaczęliśmy szukać miejsca na obóz. Miejsce piękne, ale zapadł zmrok więc zwinęliśmy się do namiotu, przy okazji chroniąc się przed komarami.









Dzisiaj wstaliśmy o 6. Poranek bardzo chłodny, ale nie pozostaje nic innego jak pozbierać się i ruszyć dalej. Udajemy się do Starachowic, gdzie pod sklepem pałaszujemy śniadanko. Ruszamy dalej przez Wąchock i Parszew do Skarżyska –Kamiennej. Teren się wywłaszczył, ale drogi straszliwie się pogorszyły- jedzie się prawie jak w terenie: Bliżyn- Odrowąż-Niekłań-Ruski Bród. Jesteśmy już w woj. Mazowieckim. Słonko grzeje bardzo mocno, więc w dobrym tempie jedziemy dalej przez Przysuchę, Klwów do Nowego Miasta n. Pilicą. U Włochatego pojawia się problem- boli go ścięgno Achillesa- ratuje go różnymi specyfikami i już wolniej jedziemy dalej do Baiałej Rawskiej- czyli już woj. Łódzkie. W międzyczasie mój kompan odżywa i jedziemy już w normalnym tempie w kierunku Mszczonowa. Szybkie zakupy i jedziemy w stronę jeziorek w Kaczkowie. Jedziemy przez dzielnicę przemysłową, mijamy mnóstwo magazynów i parking z tysiącami nowych samochodów. Wjeżdżamy w teren i lądujemy nad jeziorkami. I tu mały zonk- okazuje się, że to rezerwat przyrody. Zapuszczamy się w głąb i spotykamy pewną Panią. Jak się okazało jest zarządcą tego terenu i zgadza się na nasz nocleg w tym miejscu. Ulżyło nam i zaczęliśmy szukać miejsca na obóz. Miejsce piękne, ale zapadł zmrok więc zwinęliśmy się do namiotu, przy okazji chroniąc się przed komarami.

No to wyruszamy.© miciu222145

Poranek nad zalewem w Strykowie. Fot. Włochaty.© miciu222145

Śniadanie w Starachowicach.© miciu222145

Gdzieś na trasie.© miciu222145

Śpiwór uciekinier. Fot. Włochaty.© miciu222145

Dojeżdżamy na nocleg.Fot. Włochaty.© miciu222145

Zachodzik.© miciu222145

Nadchodzi wieczór.© miciu222145

Tak powstawały opisy na BS. Fot. Włochaty.© miciu222145

Keczupowa twórczość. Fot. Włochaty.© miciu222145
Dystans189.75 km Czas08:14 Vśrednia23.05 km/h
Temp.25.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Rzeszów-Gdańsk-dzień 1.
Nadszedł dzień wyjazdu nad morze. Towarzyszem w tej eskapadzie był Włochaty. Zjawiliśmy się pod Tesco skąd wyjechaliśmy w ten chłodny, ale słoneczny poranek. Na początek przedzieraliśmy się przez zatłoczone miasto w kierunku ulicy Warszawskiej. W Miłocinie skręciliśmy w stronę Bratkowic, a trasa była następująca: Rzeszów-Rudna Wielka-Mrowla-Bratkowice-Czarna Sędziszowska-Ruda-Kamionka i krótki postój-Żdżary-Ocieka-Przecław, słonko już nieźle przypiekało tutaj skierowaliśmy się w stronę Mielca przez Goleszów i Podleszany. W centrum miasta odpoczynek i śniadanko. Wydostać się z miasta było ciężko za sprawą remontów, po dość długiej walce udało się
Następny był baranów Sandomierski, ale najpierw musieliśmy przejechać przez: Chorzelów-Tuszów Narodowy i Padew Narodową. W Baranowie postój i żarełko. Próbujemy się dogadać z głuchoniemym mieszkańcem i co ciekawe nawet nieźle nam szło- zdziwił się, że jedziemy tak daleko. Ruszyliśmy w stronę promu, by przedostać się przez Wisłę Tym oto sposobem opuściliśmy woj. Podkarpackie i wkroczyliśmy na Świętokrzyskie. Jednak na drugiej stronie okazało się, że na drugim brzegu Włochaty zostawił rękawiczki. Jednak wszystko trwało by zbyt długo i postanowiliśmy nie tracąc czasu jechać dalej. Jechaliśmy dziurawą drogą przez osiek do Staszowa. Dalsza trasa: Wola Osowa-Chańcza-Raków i Wola łagowska. Zaczęły się podjazdy, a każdy kilogram na bagażniku ciążył dość poważnie. Ale trzeba jechać dalej: Łagów-Paprocice-Nowa Słupia. Podjazdy szły nam mozolnie, ale do przodu- dodatkowo upał potęgował uczucie zmęczenia. Przez Rudki-Warszówek i Pawłów dotarliśmy do Stykowa. Namiot rozbiliśmy nad tamtejszym zalewem. Uzbierałem drewna na ognicho i przy kiełbasce z browarkiem czyniliśmy plany na następny dzień. Trasa nas nieźle wymęczyła i pokonaliśmy najdłuższy dystans wyprawy.


Foto by Włochaty.^^^

Foto by Włochaty.^^^

Foto by Włochaty.^^^

Foto by Włochaty ^^^




Nadszedł dzień wyjazdu nad morze. Towarzyszem w tej eskapadzie był Włochaty. Zjawiliśmy się pod Tesco skąd wyjechaliśmy w ten chłodny, ale słoneczny poranek. Na początek przedzieraliśmy się przez zatłoczone miasto w kierunku ulicy Warszawskiej. W Miłocinie skręciliśmy w stronę Bratkowic, a trasa była następująca: Rzeszów-Rudna Wielka-Mrowla-Bratkowice-Czarna Sędziszowska-Ruda-Kamionka i krótki postój-Żdżary-Ocieka-Przecław, słonko już nieźle przypiekało tutaj skierowaliśmy się w stronę Mielca przez Goleszów i Podleszany. W centrum miasta odpoczynek i śniadanko. Wydostać się z miasta było ciężko za sprawą remontów, po dość długiej walce udało się
Następny był baranów Sandomierski, ale najpierw musieliśmy przejechać przez: Chorzelów-Tuszów Narodowy i Padew Narodową. W Baranowie postój i żarełko. Próbujemy się dogadać z głuchoniemym mieszkańcem i co ciekawe nawet nieźle nam szło- zdziwił się, że jedziemy tak daleko. Ruszyliśmy w stronę promu, by przedostać się przez Wisłę Tym oto sposobem opuściliśmy woj. Podkarpackie i wkroczyliśmy na Świętokrzyskie. Jednak na drugiej stronie okazało się, że na drugim brzegu Włochaty zostawił rękawiczki. Jednak wszystko trwało by zbyt długo i postanowiliśmy nie tracąc czasu jechać dalej. Jechaliśmy dziurawą drogą przez osiek do Staszowa. Dalsza trasa: Wola Osowa-Chańcza-Raków i Wola łagowska. Zaczęły się podjazdy, a każdy kilogram na bagażniku ciążył dość poważnie. Ale trzeba jechać dalej: Łagów-Paprocice-Nowa Słupia. Podjazdy szły nam mozolnie, ale do przodu- dodatkowo upał potęgował uczucie zmęczenia. Przez Rudki-Warszówek i Pawłów dotarliśmy do Stykowa. Namiot rozbiliśmy nad tamtejszym zalewem. Uzbierałem drewna na ognicho i przy kiełbasce z browarkiem czyniliśmy plany na następny dzień. Trasa nas nieźle wymęczyła i pokonaliśmy najdłuższy dystans wyprawy.

Tuż przed wyjazdem.© miciu222145

Wyjazd z Mielca- ach te remonty.© miciu222145
Foto by Włochaty.^^^

Oczekując na prom.© miciu222145
Foto by Włochaty.^^^

Postój w Staszowie.© miciu222145
Foto by Włochaty.^^^

Odwiedziliśmy też Serwis.© miciu222145
Foto by Włochaty ^^^

Zalew w Strykowie.© miciu222145

Czas postawić domek.© miciu222145

Nadeszla noc...© miciu222145

więc rowerki poszły spać.© miciu222145

Dzień zakończyliśmy ognichem.© miciu222145
Dystans126.06 km Teren14.00 km Czas05:33 Vśrednia22.71 km/h VMAX49.00 km/h Podjazdy1420 m
Temp.29.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Strażnica kolejowa koło Tryńczy.
Już od rana było gorąco, ale zanim opadły poranne mgły ja pędziłem w sobie tylko znanym kierunku. Pojechałem w rejony gdzie jeszcze rowerem nie byłem. Powód- straszliwie płasko. Kiedyś trafiłem w necie na ciekawy obiekt i postanowiłem obczaić go na żywca. No to lecimy: Rzeszów/Słocina-Za Górą-Magdalenka-Wola Rafałowska- wstąpiłem do cegielni. Dojazd był prawie dobry, bo pod koniec przedzierałem się przez krzaczory :D Łańcut-Wola Mała-Dąbrówki-Smolarzyny-Kmiecie-Korniaktów-Budy Łańcuckie-Leszczyny Chodaczów. Ze znalezieniem drogi do strażnicy nie miałem problemów, tylko jak zwykle krzaczory i mnóstwo pajęczyn. Przetrwała ponad 100 lat i niestety niszczeje pod władzami PKP, a szkoda. Pojechałem mostem kolejowym na drugi brzeg. Będąc na moście spojrzałem w dół, a tam leżą resztki starego mostu- dziwnie się poczułem. Obfociłem wszystko i ruszyłem w drogę powrotną: Chodaczów-Tryńcza-Gniewczyna Tryniecka-Gniewczyna Łańcucka-Gorliczyna-Przeworsk-Studzian-Dębów-Białoboki-Markowa-Albigowa-Kraczkowa-Malawa-Krasne-Rzeszów.
Most po wysadzeniu w '44
Wizualka strażnicy
O samej strażnicy












Most po wysadzeniu w '44
Wizualka strażnicy
O samej strażnicy

Stara cegielnia.© miciu222145

W cegielni.© miciu222145

Nadal w cegielni.© miciu222145

Obok cegielni.© miciu222145

Strażnica kolejowa k. Tryńczy.© miciu222145

Inny widok.© miciu222145

Strzelcy mieli dobry widok.© miciu222145

Ja w środku.© miciu222145

Widok z drugiego brzegu Wisłoka.© miciu222145

Resztki starego mostu.© miciu222145

Bazylika w Przeworsku.© miciu222145

Skansen w Markowej.© miciu222145

Skansen c. d.© miciu222145
Dystans160.68 km Teren27.00 km Czas07:21 Vśrednia21.86 km/h VMAX62.00 km/h Podjazdy2089 m
Temp.29.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Uaha, pogórza dwa :) Dynowskie i Przemyskie.
Wczoraj zrobiłem sobie odpoczynek w związku z planami na dzień dzisiejszy, a plan był ambitny- odwiedzić miejsce, którego przez kilka lat nie odwiedzałem, a mianowicie Ulucz
Dzień zapowiadał się upalnie, więc rano wymaziałem się balsamem do opalania :D i ruszyłem samotnie. Początek: Rzeszów/Biała-Budziwój-Hermanowa/Przylasek-Lubenki-Błażowa-Głębokie-Folwark-Piekło- po świeżym asfalciku podjeżdżało się zacnie, choć wiatr nie ułatwiał sprawy-Ujazdy-Zagrody-Dynów- na stacji zrobiłem odpoczynek na jedzonko, tubylcowie strasznie mi się przyglądali :) Nastepnie pojechałem do Dąbrówki Starzeńskiej, gdzie znajdują się ruiny zamku Kmitów z XV wieku. Od Dynowa jechałem szlakiem nadsańskich umocnień, czyli szlak bunkrów z okresu II WŚ. Oznakowanie jeśli nikt go nie uszkodził, to było jednak ciężko strasznie te bunkry znaleźć, bo są zasypane i zarośnięte. Dalej były Siedliska, Wołodź-Jabłonica Ruska i nareszcie Ulucz. pozostało jeszcze wgramolić się na szczyt, gdzie stoi cerkiew. Tam postój na kolejne żarełko. Po zjeździe z klocków unosił się znany mi zapach :D Ruszyłem dalej i niestety była to droga w terenie- dopadł mnie pierwszy kryzys, zero mocy, jechałem siłą woli. Na szczęście po 10 km przeszło i mogłem śmigać śmiało: Borewnica-Jawornik Ruski, tutaj tablica poinformowała mnie, że wjeżdżam na pogórze przemyskie :)Dalsza trasa: Żohatyń-Piątkowa, szybkie odwiedziny w tutejszej cerkwi-Rzeczki-Tarnawka-Iskań-Dubiecko-Bachórzec-Bachórz-Harta i kolejny kryzys- droga niby prosta, a jak się okazało przez kilkanaście km ciągnąłem się pod lekką górkę-Piątkowa-Błażowa, nabrałem nowych sił, jechało mi się super aż do samego domu-Borek Nowy-Borek Stary-Kielnarowa-Tyczyn-Budziwój-Biała/Rzeszów. Trasa dała m w kość, ale takie trasy najdłużej się pamięta :)














Dzień zapowiadał się upalnie, więc rano wymaziałem się balsamem do opalania :D i ruszyłem samotnie. Początek: Rzeszów/Biała-Budziwój-Hermanowa/Przylasek-Lubenki-Błażowa-Głębokie-Folwark-Piekło- po świeżym asfalciku podjeżdżało się zacnie, choć wiatr nie ułatwiał sprawy-Ujazdy-Zagrody-Dynów- na stacji zrobiłem odpoczynek na jedzonko, tubylcowie strasznie mi się przyglądali :) Nastepnie pojechałem do Dąbrówki Starzeńskiej, gdzie znajdują się ruiny zamku Kmitów z XV wieku. Od Dynowa jechałem szlakiem nadsańskich umocnień, czyli szlak bunkrów z okresu II WŚ. Oznakowanie jeśli nikt go nie uszkodził, to było jednak ciężko strasznie te bunkry znaleźć, bo są zasypane i zarośnięte. Dalej były Siedliska, Wołodź-Jabłonica Ruska i nareszcie Ulucz. pozostało jeszcze wgramolić się na szczyt, gdzie stoi cerkiew. Tam postój na kolejne żarełko. Po zjeździe z klocków unosił się znany mi zapach :D Ruszyłem dalej i niestety była to droga w terenie- dopadł mnie pierwszy kryzys, zero mocy, jechałem siłą woli. Na szczęście po 10 km przeszło i mogłem śmigać śmiało: Borewnica-Jawornik Ruski, tutaj tablica poinformowała mnie, że wjeżdżam na pogórze przemyskie :)Dalsza trasa: Żohatyń-Piątkowa, szybkie odwiedziny w tutejszej cerkwi-Rzeczki-Tarnawka-Iskań-Dubiecko-Bachórzec-Bachórz-Harta i kolejny kryzys- droga niby prosta, a jak się okazało przez kilkanaście km ciągnąłem się pod lekką górkę-Piątkowa-Błażowa, nabrałem nowych sił, jechało mi się super aż do samego domu-Borek Nowy-Borek Stary-Kielnarowa-Tyczyn-Budziwój-Biała/Rzeszów. Trasa dała m w kość, ale takie trasy najdłużej się pamięta :)

Dworzec wąskotorówki w Dynowie.© miciu222145

Ciufcia.© miciu222145

I znowu ciufcia.© miciu222145

Ruiny w Dąbrówce Starzeńskiej.© miciu222145

W Dąbrówce Starzeńskiej.© miciu222145

Oznakowanie szlaku był bardzo dobre.© miciu222145

Zasypany bunkier sowiecki nad Sanem.© miciu222145

Kaplica Grobowa w Wołodzi.© miciu222145

Wołodź.© miciu222145

Retorty odpoczywały.© miciu222145

Cerkiew w Uluczu© miciu222145

Cerkiew w Uluczu od frontu© miciu222145

To już ?!© miciu222145

Dojazd do cerkwi w Piątkowej.© miciu222145

Cerkiew w Piątkowej.© miciu222145
Dystans130.14 km Teren35.00 km Czas07:25 Vśrednia17.55 km/h VMAX62.00 km/h Podjazdy1804 m
Temp.26.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Odrzykoń.
Pogoda dopisała, frekwencja nie bardzo, ale mimo to ekipa była 1 klasa, czyli ja, Maciek i Artur.
Oto trasa i przygody: Rzeszów/Zalew/Zwięczyca-Boguchwała i dalej drogą nr 9- Lutoryż-Babica-Wyżne-Połomia-Baryczka-Niebylec-Jawornik Niebylecki-Lutcza i zjazd z głównej drogi i dalej tak: Małówka-Krasna-Węglówka-Czarnorzeki-Podzamcze. Wizyta w sklepie i ruszyliśmy ścieżką wokół zamku. Od tej pory jechalismy pełnym atrakcji szlakiem niebieskim. Sporo błota, pozalewane drogi, połamane drzewa, mokre korzenie i kamienie. Najlepsze były zjazdy- woda wypłukała ziemię i pozostały tylko kamienie i korzenie- kierę trzeba było mocno trzymać i mimo tego przeszlifowałem trochę nogę na kamyczkach :) G. Królewska-Rzepnik- G. Spalona- G. Czarnówka-Krowia Góra-Jazowa. Pod koniec szlaku Artur pojechał w stronę asfaltu i wrócił sobie sam do domu, ja z Maćkiem dotarłem do końca szlaku, po drodze obijając sobie nogę- but się nie wypiął i przywaliłem w korzeń, do tego byliśmy poobdzierani, pokłóci i poparzeni pokrzywami, a komary dopełniły tej masakry. Pojechaliśmy dalej tak: Kozłówek-Markuszowa-Dobrzechów-Strzyżów-Łętownia-Podlesie-Nowa Wieś-Czudec-Wyżne-Babica-Lubenia-Siedliska-Siedliska-Maciek podróżował własnym tempem, a ja pojechałem po swojemu: Budziwój-Boguchwała-Zwięczyca-Zalew/Rzeszów.









Oto trasa i przygody: Rzeszów/Zalew/Zwięczyca-Boguchwała i dalej drogą nr 9- Lutoryż-Babica-Wyżne-Połomia-Baryczka-Niebylec-Jawornik Niebylecki-Lutcza i zjazd z głównej drogi i dalej tak: Małówka-Krasna-Węglówka-Czarnorzeki-Podzamcze. Wizyta w sklepie i ruszyliśmy ścieżką wokół zamku. Od tej pory jechalismy pełnym atrakcji szlakiem niebieskim. Sporo błota, pozalewane drogi, połamane drzewa, mokre korzenie i kamienie. Najlepsze były zjazdy- woda wypłukała ziemię i pozostały tylko kamienie i korzenie- kierę trzeba było mocno trzymać i mimo tego przeszlifowałem trochę nogę na kamyczkach :) G. Królewska-Rzepnik- G. Spalona- G. Czarnówka-Krowia Góra-Jazowa. Pod koniec szlaku Artur pojechał w stronę asfaltu i wrócił sobie sam do domu, ja z Maćkiem dotarłem do końca szlaku, po drodze obijając sobie nogę- but się nie wypiął i przywaliłem w korzeń, do tego byliśmy poobdzierani, pokłóci i poparzeni pokrzywami, a komary dopełniły tej masakry. Pojechaliśmy dalej tak: Kozłówek-Markuszowa-Dobrzechów-Strzyżów-Łętownia-Podlesie-Nowa Wieś-Czudec-Wyżne-Babica-Lubenia-Siedliska-Siedliska-Maciek podróżował własnym tempem, a ja pojechałem po swojemu: Budziwój-Boguchwała-Zwięczyca-Zalew/Rzeszów.



Wyżne- Maciek popsuł dętkę.© miciu222145

Cała ekipa- w tle ruiny zamku Kamieniec.© miciu222145

Riny w pełnej okazałości.© miciu222145

I z drugiej strony.© miciu222145

Załamka- jak tu jechać :D© miciu222145

Takich zjazdów nie brakowało.© miciu222145

Kopuła cerkwi w Rzepniku.© miciu222145

Tym szlakiem przedzieraliśmy się.© miciu222145
Dystans116.09 km Teren30.00 km Czas05:02 Vśrednia23.06 km/h VMAX58.00 km/h Podjazdy1260 m
Temp.25.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Ehhh, ta pogoda....
Było pięknie, słońce grzało, więc postanowiłem pojechać w końcu na górę Chełm. Początek trasy: Rzeszów/Drabinianka/Biała-Budziwój-Boguchwała-Mogielnica-Niechobrz-Przedmieście Czudeckie-Wola Czudecka-zaczęło się chmurzyć, mimo to pojechałem w stronę burzy-Smykówki-Pyrówki-Nawsie-Wielopole Skrzyńskie-Brzeziny-czas na jedzonko, zatrzymałem się pod sklepem i pogadałem z tubylcami. Stwierdzili, że ten deszcz, który zaczął padać, to przejdzie i burzy nie będzie. Jak się później okazało- mylili się niestety :( Dalsza trasa: Łęg-Jaszczurowa-burz przylazła, więc przeczekałem na przystanku- niestety na g. Chełm nie pojechałem- szlak był pełen błota i śliskich kamieni :/ -Cieszyna, wizyta w tunelu schronowym- przylazła druga burza i raczyła mnie deszczem przez kolejne 30 km- Wiśniowa-Jazowa-Kozłówek-Markuszowa-Dobrzechów-Strzyżów-Glinik Zaborowski-Zaborów-Czudec-Wyżne-Babica-Lubenia-Siedliska-Budziwój-Boguchwała-Zwięczyca/Zalew/Rzeszów. A jutro pucowanie napędu...














Pierwszy podjazd za mną© miciu222145

Podjazd do Jaszczurowej.© miciu222145

Nie wygląda to dobrze© miciu222145

Przeciera się po burzy© miciu222145

Tymczasowy punkt doowodzenia© miciu222145

Droga fajnie parowała© miciu222145

Płynęły i strumyki© miciu222145

Rez. Góra Chełm.© miciu222145

Cieszyna-schron.© miciu222145

Schron w szczegółach.© miciu222145

schron© miciu222145

Rdzawe drzwi.© miciu222145

Widok po burzy© miciu222145

Nad Wisłokiem w Czudcu.© miciu222145































