Wpisy archiwalne w kategorii
PL-DE-CZ 2018
Dystans całkowity: | 1562.98 km (w terenie 8.00 km; 0.51%) |
Czas w ruchu: | 87:45 |
Średnia prędkość: | 17.81 km/h |
Maksymalna prędkość: | 63.00 km/h |
Suma podjazdów: | 9035 m |
Suma kalorii: | 30400 kcal |
Liczba aktywności: | 12 |
Średnio na aktywność: | 130.25 km i 7h 18m |
Więcej statystyk |
Dystans92.42 km Czas04:29 Vśrednia20.61 km/h VMAX41.00 km/h Podjazdy330 m
Odcinek 204. PL-DE-CZ(12). "Pora wracać".
Rozpoczynamy ostatni dzień podróży i po niecałych 2 km rozstajemy się. Pogoda ładna, więc jedzie się dobrze, chociaż z rana było chłodno. Przed Ocieką jakiś tuman w cysternie chciał mnie zabić. Jak można wyprzedzać na gazetę przy pustej drodze? No jak? Robię postój i lecę dalej po znajomych już terenach. W Rzeszowie melduję się w samo południe- wyprawa zakończona. Pogoda dopisała na tyle, że na całym zachodzie Polski i wschodzie Niemiec panowała totalna susza. Jednak bardziej podoba mi się wschód naszego kraju, bardziej klimatyczny jest. Teraz kilka dni odpoczynku i kolejny wyjazd :D

Wilgotno. © miciu222145

Słoneczny poranek. © miciu222145

Wilgotno. © miciu222145

Słoneczny poranek. © miciu222145
Dystans144.18 km Czas08:08 Vśrednia17.73 km/h VMAX58.00 km/h Podjazdy700 m
Odcinek 203. PL-DE-CZ (11). "Przez Kraków".
Spało się tragicznie. Do tego wszystko mokre, w końcu spaliśmy nad wodą. Wyruszamy chyba najszybciej jak do tej pory- o 7. Ruszamy na Kraków, w sumie mamy nie daleko. W Krakowie zaglądamy pod Wawel, później kurs na Rynek. Ucinam sobie pogawędkę z Panią od obwarzanków i zjadamy cośmy kupili. O dziwo, z miasta wyjeżdżamy bardzo sprawnie- sieć ścieżek działa cuda. Odwiedzamy Orlen co by się kawki napić i lecimy dalej. Lecimy na Proszowice. Ogromny ruch, podjazdy, upał i ból głowy- chciałem jak najkrótszą drogą wrócić do domu- byłbym na wieczór. Grzesiek odwiódł mnie od tego pomysłu, bo i tak zjeżdżaliśmy z głównej drogi. W Proszowicach wizyta w sklepie. Rozmawiam z lokalnymi przedstawicielami społeczeństwa o tym jak tu trafiliśmy i tak ogólnie, o życiu. Zmierzamy w stronę promu na Wiśle, by dotrzeć do Szczucina....i tam docieramy. Nocleg znajdujemy jednak kawałek dalej, w Woli Szczucińskiej. Boisko obok domu ludowego okazało się idealną miejscówką. W tymże domu odbywało się jakieś spotkanie lokalnych gospodyń, więc dla spokoju poinformowaliśmy o swojej obecności- obiekcji nie było :) Głowa przestała boleć, więc piwko i kolacja smakowały podwójnie.

Poranne mgły. © miciu222145

Pod Wawelem tłoczno. © miciu222145

Na krakowskim rynku. © miciu222145

Kościół Mariacki. © miciu222145

Prom na Wiśle. © miciu222145

Znowu na boisku. © miciu222145

Poranne mgły. © miciu222145

Pod Wawelem tłoczno. © miciu222145

Na krakowskim rynku. © miciu222145

Kościół Mariacki. © miciu222145

Prom na Wiśle. © miciu222145

Znowu na boisku. © miciu222145
Dystans144.45 km Teren2.00 km Czas08:12 Vśrednia17.62 km/h VMAX58.00 km/h Podjazdy1280 m
Odcinek 202. PL-DE-CZ.(10). "Powrót do kraju".
Noc była chłodna, mimo tego spało mi się dobrze. Rozpoczynamy kolejny, upalny dzień. Śmigamy sobie starą drogą wzdłuż autostrady, pięknie się prezentują Beskidy na horyzoncie. Pora wrócić na własne śmieci. Lądujemy w Cieszynie i od razu szukamy Biedry. Remont za remontem, a kierowców coś opętało. Pod względem jazdy bliżej nam na dziki wschód, niż na zachód. Kierujemy się na Bielsko- Biała. Nie cierpię jeździć po dziurawych drogach tego miasta. Coś tam się dzieje w tej kwestii i nawet kilka budów przemierzyliśmy lądując na jakichś zadupiach. Jakoś wydostajemy się w dobrym kierunku i lecimy na Kęty i później na Kraków. W Łączanach kończymy dzień na jakiejś żwirowni- szału nie ma, ale jest spokojnie.

Kładeczką do Lidla. © miciu222145

Polska blisko- fabryka Hyundaia po czeskiej stronie. © miciu222145

Witamy w Polsce. © miciu222145

Bielsko Biała :D © miciu222145

Tutaj zostajemy na noc. © miciu222145

Kładeczką do Lidla. © miciu222145

Polska blisko- fabryka Hyundaia po czeskiej stronie. © miciu222145

Witamy w Polsce. © miciu222145

Bielsko Biała :D © miciu222145

Tutaj zostajemy na noc. © miciu222145
Dystans129.23 km Czas07:16 Vśrednia17.78 km/h
SprzętRadzio :)
Odcinek 201. PL-DE-CZ (9). "W rozsypce".
Od dawna nie spałem tak dobrze, może to zasługa kąpieli w jeziorze? Dzień zapowiadał się upalny, mimo tego, że na horyzoncie pojawiały się ciemne chmury. Dodatkową atrakcją były podjazd, które w połączeniu z upałem skutecznie wysysały z nas energię. Trzeba było zrobić dłuższy postój- padło na Libavę. Krótka drzemka i możemy ruszać. Droga nie wygląda dobrze- wiedzie wzdłuż poligonu, a jest z bruku i ma nachylenie 12 %. W dół podobnie. Tak góra, dół przez kilka kilometrów. Na jednym ze zjazdów tylna manetka rozpadła się i części rozleciały się po świecie. Linkę zablokowałem na 6 przełożeniu. Najgorzej było na podjazdach, rower aż trzeszczał :D W mieście Pribor Grzesiek zagląda w niepozorną uliczkę, a tam miejscówka prawie idealna. Wykoszony plac, gdzie są szkolone psy. Do tego ławki i budynek z gniazdkiem, które wypatrzyłem. Kąpiel w rzece i można zakończyć kolejny dzień.

Full lampa i górki. © miciu222145

Jak dobrze, że jest Sid. © miciu222145

Trochę wyterepało. © miciu222145

Rozsypało się. © miciu222145

Przerwa na browara. © miciu222145

Długa droga przed nami. © miciu222145

Piękna miejscówka. © miciu222145

Full lampa i górki. © miciu222145

Jak dobrze, że jest Sid. © miciu222145

Trochę wyterepało. © miciu222145

Rozsypało się. © miciu222145

Przerwa na browara. © miciu222145

Długa droga przed nami. © miciu222145

Piękna miejscówka. © miciu222145
Dystans110.98 km Czas06:31 Vśrednia17.03 km/h VMAX63.00 km/h Podjazdy1413 m
Odcinek 200. PL-DE-CZ (8) "Gadka szmatka".
Nie wyspałem się jak zwykle, a przyczyniły się do tego również hałasy z dróg. Od rana przypieka, do tego czeka nas sporo górek. Nasmarowany pedał odżył i nawet działa dobrze. Jakoś jedziemy, ja spożywam ponadnormatywne ilości piwa. Po drodze napotykamy niespodziewane zjawisko- na pobliskich polach pojawiają się małe zawirowania powietrza, które wygladają jak mini trąby powietrzne. Robimy zakupy w Zabreh i planujemy poszukać jakiegoś noclegu. Pod sklepem zaczepia nas jakiś gościu, bo nie umie ustawić licznika w swoim rowerze. Grzesiek ogarnia jakiegoś Crivita i tak sobie gadamy, nie wszystko rozumiejąc. Dowiadujemy się natomiast, że kilkanaście kilometrów dalej, w Dubicku, są jeziorka, przy których można rozbić namiot. Chwilę szukamy, ale znajdujemy. Miejscówka idealna- czyste jezioro, obok równy i wykoszony teren, zostajemy. Kąpiel w chłodnym jeziorku sprawia, że umęczone ciało odzyskuje świeżość.

Trochę niewyspany. © miciu222145

Chłodnawe jeziorko. © miciu222145

Tutaj nocujemy. © miciu222145

Trochę niewyspany. © miciu222145

Chłodnawe jeziorko. © miciu222145

Tutaj nocujemy. © miciu222145
Dystans148.50 km Teren3.00 km Czas08:08 Vśrednia18.26 km/h VMAX47.00 km/h Podjazdy815 m
Odcinek 199. PL-DE-CZ (7). "Praga".
Jak zwykle wstałem nieprzytomny. Już od rana było wiadomo, że będzie to gorący dzień. Do Pragi zostało niewiele, ale teren był mocno pofałdowany, do tego do samego miasta mieliśmy piękny zjazd. Miasto duże, więc i ciężko się po nim poruszać. Odwiedzamy kilka miejsc, które mamy po drodze i jedziemy dalej. Wypłaszczyło się, ale granice miasta opuszczamy dopiero po 2 godzinach. Duży ruch nie ułatwiał jazdy, na szczęście czasem mieliśmy ścieżki do dyspozycji. Po drodze coś wlatuje mi pod koszulkę i dziabie mnie 2 razy w plecy, a ja ląduję w rowie. Trochę mnie paraliżowało, ale jakoś jechałem. Zmierzamy do Kolina. Tutaj sytuację komplikuje strzelający pedał w rowerze Grześka. Sklepy rowerowe już pozamykane, jedynie w Pardubicach coś ma być otwarte. Pedał jest w co raz gorszym stanie, a my kręcimy po Pardubicach we wszystkich możliwych kierunkach. Kupujemy jakieś badziewne pedały na zapas i robimy zakupy. W sklepach też nas nieźle przytrzymali. Dzięki temu musimy szukać noclegu na szybko. Rozbijamy się przy skarpie skrzyżowania. Do tego ogrodzenie sklepu ogrodniczego i lina kolejowa. Tak to bywa, jak nie ma czasu. Jedynym pocieszeniem był prysznic ze zraszaczy, jednak ja już się nie załapałem.

Na początek dnia. © miciu222145

Praskie uliczki. © miciu222145

Nareszcie w Pradze. © miciu222145

Praga. © miciu222145

Widok na starówkę. © miciu222145

To nie był dobry pomysł. © miciu222145

Wjazd na Most Karola. © miciu222145

Widok z mostu Karola. © miciu222145

Na Moście Karola. © miciu222145

Zjazd z mostu. © miciu222145

Praskie uliczki. © miciu222145

W Pradze. © miciu222145

Zakręcone Pardubice. © miciu222145

Szef kuchni poleca. © miciu222145

Taka sobie miescówka. © miciu222145

Na początek dnia. © miciu222145

Praskie uliczki. © miciu222145

Nareszcie w Pradze. © miciu222145

Praga. © miciu222145

Widok na starówkę. © miciu222145

To nie był dobry pomysł. © miciu222145

Wjazd na Most Karola. © miciu222145

Widok z mostu Karola. © miciu222145

Na Moście Karola. © miciu222145

Zjazd z mostu. © miciu222145

Praskie uliczki. © miciu222145

W Pradze. © miciu222145

Zakręcone Pardubice. © miciu222145

Szef kuchni poleca. © miciu222145

Taka sobie miescówka. © miciu222145
Dystans134.04 km Czas07:41 Vśrednia17.45 km/h VMAX48.00 km/h Podjazdy1080 m
Odcinek 198. PL-DE-CZ (6). "Zmiana kraju".
Przywitał nas piękny i rześki poranek. Do tej pory mam wrażenie, że za kemping wzięli od nas za dużo, ale tak tam było zamotane, że nawet prysznic był na kartę pre- paid :D Wyjeżdżamy na główną drogę, a tam... zakaz wjazdu dla rowerów :D Wracamy nad Łabę i tutejszym szlakiem rowerowym kontynuujemy jazdę w stronę czeskiej granicy. Od razu widać, że Niemcy bardziej dbają o porządek. Tak sobie jedziemy, szlak jest w większości asfaltowy, chociaż kiepskie, szutrowe odcinki też się zdarzają. Są i objazdy, ale genialnie oznakowane. Tak sobie jedziemy aż do Litomeric. Jednak w Vanov czeka nas nie lada trakcja. Tama, przy której są schody z wąskim podjazdem, dramat, myślałem, że nie wylezę tam. Zjazd ciut lepiej, ale był jeszcze tunel i kilka schodów, porażka na szlaku rowerowym. Teraz wjeżdżamy na drogę wzdłuż autostrady, tak jedziemy aż do miejscowości Veltrusy. Codzienna porcja zakupów i szukamy noclegu. W miejscowości Tursko zajęliśmy miejsce na skraju boiska. Niedaleko sklep, a i nikt nam głowy nie zawracał. Na pobliskiej konstrukcji w narożniku znalazłem nawet działające gniazdko.

Nowy dzień w Konigstein. © miciu222145

Pogranicze czesko-niemieckie. © miciu222145

Decin- szukanie kantoru. © miciu222145

Elegancka ścieżka. © miciu222145

Dramat przy tamie. © miciu222145

Zamek w Czechach. © miciu222145

Klasztor w Doksanach. © miciu222145

Doksany- jakieś forty? © miciu222145

Pole namiotowe :D © miciu222145

Znalazłem prąd. © miciu222145

Nowy dzień w Konigstein. © miciu222145

Pogranicze czesko-niemieckie. © miciu222145

Decin- szukanie kantoru. © miciu222145

Elegancka ścieżka. © miciu222145

Dramat przy tamie. © miciu222145

Zamek w Czechach. © miciu222145

Klasztor w Doksanach. © miciu222145

Doksany- jakieś forty? © miciu222145

Pole namiotowe :D © miciu222145

Znalazłem prąd. © miciu222145
Dystans124.14 km Czas07:25 Vśrednia16.74 km/h VMAX60.00 km/h Podjazdy940 m
Odcinek 197. PL-DE-CZ (5) "Drezno".
Noc raczej z chłodnych, do tego mnóstwo wilgoci na namiotach. Wszyscy jeszcze spali, więc zostawiamy hajs pod kwiatkiem i lecimy w swoją stronę. Kierujemy się na Drezno, czyli jeden z obowiązkowych punktów tej wyprawy. Niestety dojazd odbywa się głównym drogami z widokiem na górki, których nie będzie nam brakowało. Od niemieckich kierowców moglibyśmy się wiele nauczyć, nam, w Polsce bliżej do dzikiej Ukrainy, jak do krajów zachodnich. Docieramy do Drezna i i trochę kręcimy się po centrum. Później robimy sobie piknik nad Łabą. Ilość rowerzystów na ścieżce przy rzece przeraża, taka rowerowa autostrada. Jedzie się mega wygodnie, choć czasem ścieżka wiedzie przez centrum jakiegoś miasteczka. Robi się ładnie, widokowo, a my docieramy do Konigstein. Jest kemping, nie ma sklepu- dziwne. Ogarniamy się i podziwiamy zachód słońca w saksonii szwajcarskiej.

W drodze do Drezna. © miciu222145

Główna droga, górki na horyzoncie. © miciu222145

Drezno tuz, tuż. © miciu222145

Drezno na horyzoncie. © miciu222145

W Dreźnie. © miciu222145

Drezno. © miciu222145

Wzdłuż Łaby. © miciu222145

Przerwa nad Łabą w Dreźnie. © miciu222145

Most nad Łabą. © miciu222145

Ciekawy krajobraz. © miciu222145

Kemping w Konigstein. © miciu222145

Zachód słońca w Konigstein. © miciu222145

W drodze do Drezna. © miciu222145

Główna droga, górki na horyzoncie. © miciu222145

Drezno tuz, tuż. © miciu222145

Drezno na horyzoncie. © miciu222145

W Dreźnie. © miciu222145

Drezno. © miciu222145

Wzdłuż Łaby. © miciu222145

Przerwa nad Łabą w Dreźnie. © miciu222145

Most nad Łabą. © miciu222145

Ciekawy krajobraz. © miciu222145

Kemping w Konigstein. © miciu222145

Zachód słońca w Konigstein. © miciu222145
Dystans144.79 km Teren3.00 km Czas08:20 Vśrednia17.37 km/h VMAX40.00 km/h Podjazdy580 m
Kalorie 2800 kcal Temp.25.0 °C
Odcinek 196. PL-DE-CZ (4) "Ślepa uliczka".
Poranek był na tyle chłodny, że jedyny raz podczas tej wyprawy założyłem wiatrówkę, sytuacja poprawiła się około 9. Jedziemy w stronę Gubina, gdzie tradycyjnie odwiedzamy Orlen. Teraz wjeżdżamy do Guben, czyli na stronę niemiecką. Od razu nadarza się skrót, tyle, że szutrowy. Pod wiatr jedziemy do Tauer, gdzie robimy dłuższy postój. Cottbus, Spremberg, cały czas pod wiatr, aż tu nagle znak informujący o zamkniętej drodze. Na środku drogi stoi dźwig i buduje most, którego w zasadzie jeszcze nie ma. Na pierwszy rzut oka, ciężko będzie, bo płynie rzeka, ale z pomocą przychodzi nam niemiecka rowerzystka. Pokazuje nam piękny objazd i jedziemy dalej. Kierujemy się na kemping, o którym w zasadzie nie wiemy nic. Wiatr nas wymęczył, ale docieramy na miejsce, które położone jest wśród jezior. Niemcy to dziwny naród, bo nie uznają innego języka jak swój, więc po angielsku się nie dogadamy. Piwo chociaż nie najlepsze, to smakowało wybornie. Cena? 2,5€ za 0,4 l. Wieczorna kąpiel w jeziorze Dreiweiberner wynagrodziła trudy dzisiejszego dnia.

Teraz szuterek. © miciu222145

Przerwa w Tauer. © miciu222145

Aleja z drzew. © miciu222145

Trochę nas wytrzęsło. © miciu222145

Ochłoda w jeziorze. © miciu222145

Widok na jezioro. © miciu222145

Teraz szuterek. © miciu222145

Przerwa w Tauer. © miciu222145

Aleja z drzew. © miciu222145

Trochę nas wytrzęsło. © miciu222145

Ochłoda w jeziorze. © miciu222145

Widok na jezioro. © miciu222145
Dystans132.45 km Czas07:26 Vśrednia17.82 km/h Podjazdy580 m
Odcinek 195. PL-DE-CZ (3) "Prom, którego nie było".
Niewyspany, czyli poranek jak każdy inny. Wyjeżdżamy przed 8 i od razu uderzamy na Circle K, co by się ogarnąć. Jeszcze wizyta w Biedrze i możemy lecieć. Przebijamy się do Nieniec i wzdłuż granicy, pod wiatr jedziemy do Frankfurtu nad Odrą. Tam robimy dłuższą przerwę nad Odrą. Teraz w Słubicach wracamy do Polski. Obieramy boczne drogi w kierunku Rzepina, który całkiem zgrabnie objeżdżamy i przez Cybinkę jedziemy w stronę Maszewa, gdzie promem mamy dostać się na drugą stronę Odry. Wcześniej jednak, w Rybakach robimy postój pod sklepem i rozmawiamy z miejscowymi. Polecają prom, więc na niego jedziemy. Znaki i Policjant sprowadzają nas na ziemię- prom nieczynny, zbyt niski poziom wody. Musimy nadłożyć drogi i jedziemy do Krosna Odrzańskiego. Tam robimy zakupy i w pobliskim Starym Raduszcu rozbijamy się na suchym jak pieprz boisku, nad rzeką Bóbr. Mocno się zachmurzyło i nawet kilka minut kropiło- to tyle deszczu na ten wyjazd.

Wjeżdżamy do Niemiec. © miciu222145

Nadodżański szlak. © miciu222145

Franfurt nad Odrą. © miciu222145

Darmowe witaminki. © miciu222145

Pole namiotowe na boisku. © miciu222145

Most w okolicy. © miciu222145

Dzień chyli się ku końcowi. © miciu222145

Kolacyjka. © miciu222145

Wjeżdżamy do Niemiec. © miciu222145

Nadodżański szlak. © miciu222145

Franfurt nad Odrą. © miciu222145

Darmowe witaminki. © miciu222145

Pole namiotowe na boisku. © miciu222145

Most w okolicy. © miciu222145

Dzień chyli się ku końcowi. © miciu222145

Kolacyjka. © miciu222145