Wpisy archiwalne w miesiącu
Lipiec, 2022
Dystans całkowity: | 1819.69 km (w terenie 33.00 km; 1.81%) |
Czas w ruchu: | 92:40 |
Średnia prędkość: | 19.64 km/h |
Maksymalna prędkość: | 110.76 km/h |
Suma podjazdów: | 9700 m |
Suma kalorii: | 38541 kcal |
Liczba aktywności: | 30 |
Średnio na aktywność: | 60.66 km i 3h 05m |
Więcej statystyk |
Dystans107.06 km Czas06:29 Vśrednia16.51 km/h VMAX57.16 km/h Podjazdy947 m
Odcinek 194. Bałkany '22. D7. "Österreich".
Kilka patroli ochrony w nocy przyjechało, ale żaden nas nie dopadł. Pogoda ładna, już nie upalna, ale ciepło jest. Trochę hopek w drodze do Slovenskiej Bistricy. Po drodze towarzyszą nam tutejsi rowerzyści, tudzież kolarze. Trasa z apki Garmina czasem jest tak pokręcona, że można się wkurzyć- nadkładamy drogi niepotrzebnie. Usilnie prowadziło nas na lotnisko w Mariborze :D No cóż, widzieliśmy lotnisko, łał. Nieubłaganie zmierzamy do granicy z Austrią. Jednak Słowenia nie chce nam odpuścić i proponuje podjazd na granicę- miejscami nachylenie 19 %. 2 km podjazdu i jesteśmy w Austrii, gdzie zaczepia mnie austriacki staruszek i zagaduje. Tośmy sobie pogadali, jak ja niewiele w ichszym języku mówię, a jeszcze mniej rozumiem :D teraz 5 km zjazdu. Później już tylko płasko, bo jedziemy szlakiem rowerowym wzdłuż rzeki Mur. Jedzie się fajnie, ale pora poszukać noclegu. Miejscówka była i to idealna. Była to szkoła dla psów. Teren dosyć spory, wybieg, budynki i mnóstwo zieleni pod namiot. I cisza, pustka, żywej duszy dookoła. Był kran z wodą, gniazdka z prądem, a budynek z toaletami był otwarty, miał wodę i prąd :) Warunki idealne.

Jeszcze Słowenia. © miciu222145

Ktoś umie w gnicie klasyków. © miciu222145

Opuścić Słowenię nie będzie tak łatwo. © miciu222145

Granica na mocy traktatu z Saint Germain z 1919 roku. © miciu222145

Nareszcie w Austrii. © miciu222145

Austriackie widoki. © miciu222145

Jeszcze Słowenia. © miciu222145

Ktoś umie w gnicie klasyków. © miciu222145

Opuścić Słowenię nie będzie tak łatwo. © miciu222145

Granica na mocy traktatu z Saint Germain z 1919 roku. © miciu222145

Nareszcie w Austrii. © miciu222145

Austriackie widoki. © miciu222145
Dystans119.02 km Czas06:48 Vśrednia17.50 km/h VMAX57.09 km/h Podjazdy537 m
Odcinek 193. Bałkany '22. D6. "Woda z nieba".
Noc zakłóciły przechodzące tuż obok burze. Nam się oberwało deszczem i rano wyruszyliśmy w przerwie między jednym, a drugim. Jest rześko, może nawet za bardzo, no i czasem kropi, czasem nawet pada. Po 45 km i szalonym zjeździe docieramy do stolicy Słowenii, Lublany. Teren robi się fajnie górzysty, w końcu jedziemy przez Południowe Alpy Wapienne. Pod koniec już słonecznego dnia docieramy do miasta Celje. Jest tam jakaś szkoła ogrodnicza, a że są wakacje, to gdzieś noclegownię znajdziemy. O ile teren wydaje się być szczelnie ogrodzony, to na tyłach można robić co się chce. Brak ogrodzenia, ale nie wchodzimy na teren, bo obiekt chroniony. Mamy do dyspozycji elegancki trawnik.

Lublana. © miciu222145

W stoilcy Słowenii. © miciu222145

Kupa żelastwa. © miciu222145

Lublana, Słowenia. © miciu222145

Nie za wysokie, ale zawsze Alpy. © miciu222145

Były i tunele. © miciu222145

Lublana. © miciu222145

W stoilcy Słowenii. © miciu222145

Kupa żelastwa. © miciu222145

Lublana, Słowenia. © miciu222145

Nie za wysokie, ale zawsze Alpy. © miciu222145

Były i tunele. © miciu222145
Dystans107.64 km Czas06:58 Vśrednia15.45 km/h VMAX57.05 km/h Podjazdy1341 m
Odcinek 192. Bałkany '22. D5. "Dziki nocleg".
Tej nocy też spokojnie, gdyż wizytę złożył nam dzik wraz z kolegami. Około 3:30 przy namiotach rozległo się "chrumkanie", więc czym prędzej opuściliśmy nasze przybytki. Dzik również się ewakuował w pobliskie krzaki, natomiast z drugiej strony boiska buszował drugi osobnik. Poczekaliśmy chwilę i w zasadzie później już tylko została mi drzemka. Dzisiaj już nie było tak gorąco, no i już wczoraj nie było słychać cykad- wreszcie cisza. Jedziemy do Rijeki, a że to wybrzeże, to podjazdy są raczej niezbyt wymagające. Za Rijeką już nie jest tak kolorowo- z poziomu morza wdrapujemy się na 500 m.n.p.m. Przed samym końcem podjazdu przekraczamy granicę ze Słowenią. Jest na końcu autostrady, dalej już prowadzi wąska droga. Zaczyna kropić, aż w końcu się rozpadało- przerwa na kawkę. Mamy też zjazd, szkoda, że w deszczu. Napotykane sklepy są już pozamykane, a podjazd goni podjazd, przekraczamy już dranicę 600 m. Docieramy do Planiny. Znajdujemy rozległe łąki, nad rzeką Unica. Nieopodal znajdują się ruiny zamku Haasberg z XVII wieku. Co do rzeki Unica- jest to rzeka podziemna, wypływa kilkaset metrów od miejsca gdzie nocujemy, a znika 20 km dalej. Teren na którym śpimy, to teren zalewowy dla tej rzeki :D

Słoweńskie klimaty. © miciu222145

Ładna ta Słowenia. © miciu222145

Kadetem tera! © miciu222145

Słoweńskie klimaty. © miciu222145

Ładna ta Słowenia. © miciu222145

Kadetem tera! © miciu222145
Dystans108.08 km Czas06:50 Vśrednia15.82 km/h VMAX61.29 km/h Podjazdy1486 m
Odcinek 191. Bałkany '22. D4. "Dzień podjazdów".
Kolejna marna noc. Do 3 napieprzała jakaś powalona muzyka klubowa. Okazało się, że tutejsze plaże słyną z całodobowych imprez klubowych, wspaniale wybraliśmy :D Jesteśmy na wyspie, a najbliższa droga na kontynent, to przeprawa promowa. Mamy ok. 6 km, więc tyle co nic. Chwilę czekania i czeka nas wodna podróż za ok. 27 zł za ludzia z rowerem. Wita nas Prizna. Kupujemy picie, bo teren mocno górzysty, a najbliższy sklep- no właśnie, cholernie daleko. Dzisiaj dzień upłynął na podziwianiu widoków, walki z upałem i podjazdami. Niestety znowu jechaliśmy mocno obleganą drogą, co zrobić. Miśkovići, Sveti Juraj, Senj, Novi Vinodolski, Crikvenica, Jadranovo- tutaj postanowiliśmy spędzić kolejną noc. Jakieś zaniedbane boisko, głównie wykorzystywane przez biegaczy i jako skrót w drodze na plażę. Tuż za wodą mamy lotnisko Rijeka na wyspie Krk. Mimo wszystko zapowiada się całkiem spoko, ale czy na pewno? Zobaczymy :D

Droga na prom, wyspa Pag. © miciu222145

Zmiana środka transportu. © miciu222145

Wyspa Pag została za nami. © miciu222145

Cały dzień z takimi widokami. © miciu222145

Droga na prom, wyspa Pag. © miciu222145

Zmiana środka transportu. © miciu222145

Wyspa Pag została za nami. © miciu222145

Cały dzień z takimi widokami. © miciu222145
Dystans119.58 km Czas07:05 Vśrednia16.88 km/h VMAX55.79 km/h Podjazdy1038 m
Odcinek 190. Bałkany '22. D3. "W drodze na wyspę Pag".
O ile te przegłośne cykady na noc zamilkły, to fale wywołane wiatrem skutecznie nie dały mi spać. Jak się okazało spaliśmy nad największym jeziorem w Chorwacji, jeziorem Vrańsko. Jeśli wczoraj było cholernie gorąco, to jak było dzisiaj? W cieniu dochodziło do 40 stopni. Jedziemy w stronę Zadaru i póki co raczej płasko, ładne widoczki, sielanka. To się jednak zmieni i to już do końca dnia. Jedziemy do miasta Rożanac, gdzie robimy zakupy i tam też spotykamy parę sakwiarzy z Holandii. Żarty się skończyły- krajobraz księżycowy, a my rozpuszczamy się na podjazdach. Docieramy do mostu- wjeżdżamy na wyspę Pag. Po jakichś 7 km robimy postój, jak się okazuje na dłużej. Dookoła szalały burze, ale nawet u nas nie padało. Próbowaliśmy nawet jechać, ale ulewa skutecznie nas nawróciła. Około 2 godzin przerwy. Pogoda wróciła do normy, więc ruszamy do miasteczka Pag, na wyspie Pag. 90 km za nami, więc pora na największe podjazdy i szukanie spanka. Teren wygląda słabo- dookoła skały, tak samo wyglądały plaże- bardzo wąskie z resztą. Jedziemy dalej, coś się musi znaleźć. Koło miasta Novalja odbijamy w wąziutką drogę nad Zatokę Pag, przy wyspie Pag :D Kilometr od wody, na ogródkach działkowych zakładamy obóz nr 2. Bliskość plaż okaże się zmorą tej nocy, ale o tym w następnym wpisie.

Pobudka nad jeziorem Vrańsko. © miciu222145

Skały i woda, Chorwacja. © miciu222145

Jeszcze tylko most i jesteśmy na wyspie. © miciu222145

Tracimy kontakt z wodą. © miciu222145

Miasto Pag, burze poszły sobie hen. © miciu222145

Pobudka nad jeziorem Vrańsko. © miciu222145

Skały i woda, Chorwacja. © miciu222145

Jeszcze tylko most i jesteśmy na wyspie. © miciu222145

Tracimy kontakt z wodą. © miciu222145

Miasto Pag, burze poszły sobie hen. © miciu222145
Dystans109.77 km Czas06:09 Vśrednia17.85 km/h VMAX54.49 km/h Podjazdy760 m
Odcinek 189. Bałkany '22. D2. "Jak w piekarniku".
Już z rana było gorąco, później było tylko gorzej. Złożyliśmy rowery i poszliśmy do sklepu. W sumie, to nie znaleźliśmy go, ale przynajmniej widoczki były ładne. Pora osiodłać rumaki i wracać do domu. Wbijamy do sklepu i napojeni ruszamy drogą wzdłuż wybrzeża. Ruch niestety będzie spory. Tak się toczymy w ten upał, po drodze mijając malownicze zatoki na Adriatyku. Zahaczamy kolejno o: Trogir, Rogoźnicę, Sibenik i Pirovac. Już pora na znalezienie jakiegoś noclegu. Po lewej morze i zaludnione plaże, po prawej jakieś jezioro. Jedziemy nad jezioro przebijając się przez gaje oliwne. Rozbijamy się nad skarpą tuż przy jeziorze. Podczas gotowania musimy uważać na ogrom suchego trawska dookoła. W tym czasie Chorwacja akurat walczyła z pożarami, więc słabe by było rozpętanie kolejnego.

Jeszcze w Splicie. © miciu222145

Z Adriatykiem cały dzień. © miciu222145

Kolejne chorwackie miasteczko. © miciu222145

Lazurowa woda, tak można wypoczywać. © miciu222145

Może by tak rzucić wszystko i...popłynąć? © miciu222145

Kolejna przeprawa. © miciu222145

Chorwackie klimaty. © miciu222145

Kuchnia mocno polowa. © miciu222145

Jeszcze w Splicie. © miciu222145

Z Adriatykiem cały dzień. © miciu222145

Kolejne chorwackie miasteczko. © miciu222145

Lazurowa woda, tak można wypoczywać. © miciu222145

Może by tak rzucić wszystko i...popłynąć? © miciu222145

Kolejna przeprawa. © miciu222145

Chorwackie klimaty. © miciu222145

Kuchnia mocno polowa. © miciu222145
Dystans105.81 km Czas05:30 Vśrednia19.24 km/h VMAX56.36 km/h Podjazdy310 m
Odcinek 188. Bałkany '22. D1. "No to start".
Tym razem terminowa wyprawa. Zaczęła się mega wcześnie- o 1 nad ranem. Miałem się do Lublina dostać pociągiem, ale przez remonty kolejowe- wybrałem jazdę rowerem do Tarnobrzega na poranny pociąg do Lublina. Dworzec w Tarnobrzegu, to obraz nędzy i rozpaczy. Krótkie zwiedzanie Lublina i pakowanie roweru do kartonu. Teraz jazda samochodem na lotnisko. Samolot prawie godzinę opóźniony. Lotnisko w Splicie opuszczamy ok. 22. Znowu podróż samochodem- taksówką. Bus na wąskich uliczkach, remonty, nawrotki, cyrk na kółkach. Hostel taki sobie, ale można się ogarnąć i przespać. Taa, przespać. Przy 30 stopniach, to tak średnio idzie spanie.

Może nie za ciepło, ale mgliście. © miciu222145

Okolice Nowej Dęby, poligon. © miciu222145

Plac po farze w Lublinie. © miciu222145

Lubelski zamek. © miciu222145

Ku Farze, Lublin. © miciu222145

Może nie za ciepło, ale mgliście. © miciu222145

Okolice Nowej Dęby, poligon. © miciu222145

Plac po farze w Lublinie. © miciu222145

Lubelski zamek. © miciu222145

Ku Farze, Lublin. © miciu222145
Dystans46.47 km Czas01:57 Vśrednia23.83 km/h VMAX42.34 km/h Podjazdy149 m
Dystans31.85 km Czas01:22 Vśrednia23.30 km/h VMAX50.13 km/h Podjazdy 38 m
Dystans31.24 km Czas01:24 Vśrednia22.31 km/h VMAX30.18 km/h Podjazdy 25 m