Wpisy archiwalne w kategorii
Bieszczady
Dystans całkowity: | 5287.46 km (w terenie 1027.00 km; 19.42%) |
Czas w ruchu: | 254:48 |
Średnia prędkość: | 20.67 km/h |
Maksymalna prędkość: | 75.00 km/h |
Suma podjazdów: | 58756 m |
Maks. tętno maksymalne: | 200 (100 %) |
Maks. tętno średnie: | 167 (83 %) |
Suma kalorii: | 76111 kcal |
Liczba aktywności: | 48 |
Średnio na aktywność: | 110.16 km i 5h 25m |
Więcej statystyk |
Dystans107.11 km Teren45.00 km Czas06:38 Vśrednia16.15 km/h VMAX60.00 km/h Podjazdy1947 m
Odcinek 185/5120. "Konkretne mtb".
Pojawiła się okazja konkretnej górskiej jazdy, więc nawet się nie zastanawiałem- oczywiście, że jadę. Startujemy z Komańczy, na pograniczu Beskidu Niskiego i Bieszczad. Może nie jest za ciepło, ale za to wieje. Na taką wyrypę jest idealnie. Najpierw 15 km pod wiatr do Wisłoka Wielkiego. Małe odbicie w teren- pola barszczu Sosnowskiego, spacer po łące, normalna sprawa. Wyjeżdżamy w Moszczańcu i niebieskim szlakiem wspinamy się na Kanasiówkę i pasmo graniczne. Poszło gładko, granicą jedziemy jakieś 5 km i skręcamy na Słowację. Szlak zarośnięty, albo krzaczory, albo trawa większa od nas, ale później jest już lepiej. Burza sobie poszła, ale lekko kropiło, w takich warunkach witają nas Medzilaborce. Robimy przerwę, bo czeka nas powrót do Polski, a lekko nie będzie. Do tunelu na granicy mamy lekko pod górę, ale asfaltem. W tunelu ciemność całkowita, trzeba się mocno skupić. Wyjeżdżamy w Łupkowie i przez Zubeńsko docieramy do Woli Michowej. Kolejny podjazd, tym razem na Przełęcz Żebrak. Kolejna przerwa i atakujemy Chryszczatą. Zjeżdżamy niebieskim szlakiem do Turzańska. Dobra terenowa jazda, zakończona ogrodzeniem w poprzek szlaku, wybitne rozwiązanie. Do Prełuk jedziemy wzdłuż Osławy, którą kilka razy przejeżdżamy. Jeszcze wspinaczka i zjazd do Komańczy. Takiej jazdy mi brakowało.
Strava
Zdjęcia na których jestem, wykonał Ketrap Cycling.

Zapraszam na barszcz w Beskidzie Niskim. © miciu222145

Baba zadobyta. © miciu222145

Furtka do Beskidu. © miciu222145

Słowacja ładnie nas wita. © miciu222145

Na tle burzy. © miciu222145

To był moment. © miciu222145

Słowackie zjazdy. © miciu222145

Jedzie pociąg, Łupków. © miciu222145

Chryszczata już n nas czeka. © miciu222145

Na Chryszczatej. © miciu222145

Kilka razy przez Osławę. © miciu222145

Ochłoda w Osławie. © miciu222145
Strava
Zdjęcia na których jestem, wykonał Ketrap Cycling.

Zapraszam na barszcz w Beskidzie Niskim. © miciu222145

Baba zadobyta. © miciu222145

Furtka do Beskidu. © miciu222145

Słowacja ładnie nas wita. © miciu222145

Na tle burzy. © miciu222145

To był moment. © miciu222145

Słowackie zjazdy. © miciu222145

Jedzie pociąg, Łupków. © miciu222145

Chryszczata już n nas czeka. © miciu222145

Na Chryszczatej. © miciu222145

Kilka razy przez Osławę. © miciu222145

Ochłoda w Osławie. © miciu222145
Dystans71.73 km Teren55.00 km Czas05:13 Vśrednia13.75 km/h VMAX57.02 km/h Podjazdy2025 m
Odcinek 265. "Bieszczadzkie latanie".
Pierwszy wyjazd w góry w tym roku, słabym roku. Startujemy z Lutowisk w 5 osób. Rześko, ale jest szansa na trochę ciepła. Przez Smolnik jedziemy asfaltem do Procisnego, gdzie zjeżdżamy na szuter. Tak wzdłuż Sanu docieramy do Dwernika, gdzie ładujemy się na szlak niebieski. Będę go kiepsko wspominał :D Prowadzi on na Magurę Stuposiańską, ale do jazdy totalnie się nie nadaje- do spaceru w błocie po kostki już tak. Pod górkę było ciepło, nawet gorąco. Zjazd był też taki sobie, ale większość dało się jechać. Ja postanowiłem się przelecieć- kamień pod liśćmi mi to umożliwił. Jednak wstanie już łatwe nie było, bo oberwałem rowerem po plecach. Robimy przerwę w schronisku Koliba na Przysłupie Caryńskim. Ruszamy w stronę Caryńskiego, ale na zjeździe mamy przymusowy postój- zmiana dętki u Kony. Na szczęście piękne okoliczności przyrody umilają czekanie. Jedziemy przez Nasiczne, by odbić na szlak w kierunku Dwernika Kamienia. Genialny szlak, zarówno w górę, jak i w dół. Do tego widoki na szczycie powalają- trzeba tylko uważać na turystów, których jest tutaj sporo. Zjeżdżamy w Zatwarnicy i kierujemy się na Sękowiec- tam czeka na nas szutrówka, malowniczo wijąca się wzdłuż Sanu. Dojechawszy do Rezerwatu Krywe zaczynamy zdobywanie pasma Otrytu. 16 km podjazdu z 490 m na 840 m. Niby podjazd lekki, ale jego długość potrafi zmęczyć. Na szczycie meldujemy się w Chacie Socjologa, ciepło już było. Czeka na nas boski szlak zielony. Nie było liści, więc wszystko było jasne, kamienie już nie były straszne, chociaż już się ściemniało. Na koniec punkt widokowy, gdzie słońce zrobiło nam spektakl światła i kolorów. To są właśnie Bieszczady jesienią :) To była dobra wyrypa, w starym stylu i sprawdzonym składzie
.

Zjazd do Koliby by Ketrap Cycling. © miciu222145

Z okolic Koliby. © miciu222145

Dwernik Kamień, widok na Bieszczady. © miciu222145

Dwernik Kamień by Ketrap Cycyling. © miciu222145

Wodospad Szepit na potoku Hylaty. © miciu222145

Wzdłuż Sanu, do Rez. Krywe by Ketrap Cycling. © miciu222145

Na Paśmie Otrytu. © miciu222145

Pasmo Otrytu. © miciu222145

Z widokiem na Ukrainę. © miciu222145
.

Zjazd do Koliby by Ketrap Cycling. © miciu222145

Z okolic Koliby. © miciu222145

Dwernik Kamień, widok na Bieszczady. © miciu222145

Dwernik Kamień by Ketrap Cycyling. © miciu222145

Wodospad Szepit na potoku Hylaty. © miciu222145

Wzdłuż Sanu, do Rez. Krywe by Ketrap Cycling. © miciu222145

Na Paśmie Otrytu. © miciu222145

Pasmo Otrytu. © miciu222145

Z widokiem na Ukrainę. © miciu222145
Dystans104.94 km Teren2.00 km Czas04:28 Vśrednia23.49 km/h VMAX70.56 km/h Podjazdy1900 m
Odcinek 217. "Co w Bieszczadach słychać".
Jesień niechybnie się rozgościła i to na dobre. Trasę sobie skopiowałem i wyruszyłem na bieszczadzkie asfalty....i nie tylko. Chłodno, ale z przebłyskami. Nażarłem się jakbym jedzenia nie widział i to był błąd- na początek same podjazdy, myślałem, że zwrócę :D Po 5 km jestem na zaporze w Solinie, już ludziów jak mrówków, a nie ma jeszcze 10. Jeszcze wspinaczka przez Polańczyk i wreszcie w dół do Wołkowyi. Podjazd w Górzance i zjazd na obrzeżach Baligrodu- zrobiło się już całkiem cieplutko. Dalej przez Bystre i Rabe na Przełęcz Żebrak. Coś strasznego- brak mocy, nogi odmawiają posłuszeństwa. Nie wiem co jest grane. Zjazd do Woli Michowej i zamulam do Cisnej. Tam po 60 km przerwa. Przez Jabłonki i Bystre docieram ponownie do Baligrodu i wjeżdżam na kamienistą drogę do Bereźnicy Wyżnej. Na szczęście tylko kawałek, ale dalej umieram. Docieram do Berezki i kieruję się na Myczków i zjazdem przez Solinę do Bóbrki, skąd startowałem. Nogi bolały jakbym z 300 km przejechał, jakaś masakra.

Zapora, Solina. © miciu222145

W drodze na Żebraka. © miciu222145

Przeł. Żebrak- 816 m. © miciu222145

W drodze do Cisnej. © miciu222145

Żubracze. © miciu222145

Hoczewka w Baligrodzie. © miciu222145

Zapora, Solina. © miciu222145

W drodze na Żebraka. © miciu222145

Przeł. Żebrak- 816 m. © miciu222145

W drodze do Cisnej. © miciu222145

Żubracze. © miciu222145

Hoczewka w Baligrodzie. © miciu222145
Dystans68.24 km Teren55.00 km Czas03:56 Vśrednia17.35 km/h VMAX63.00 km/h Podjazdy1590 m
Odcinek 227. "Rzuciłem wszystko..."
i pojechałem w Bieszczady. Poranne 10 stopni może szału nie robiło, ale prognozy były optymistyczne. Wystartowałem przed 10 z Wołkowyi- czekało na mnie 5 km asfaltu. Minęło szybko i mogłem się delektować szutrówką wzdłuż rzeki Solinki, czyli byłem w rezerwacie Krywe- cisza, spokój. Zmieniłem rzekę na San, czyli byłem u podnóża pasma Otrytu i Rezerwatu Hulskie. Śniadanko miałem z widokiem na Połoniny, ale, że tak powiem od "dupy" strony. Zjazd do Zatwarnicy i kieruję się w stronę rezerwatu Sine Wiry. Zrobiło się ciepło, a na podjazdach nawet gorąco. Tam czekają na mnie tłumy, oczywiście cała droga zajęta, bo kto by pomyślał, że na szlaku rowerowym pojawi się rowerzysta. Kawałek asfaltu w Polankach i znowu teren, troszkę już zmęczony walczę z interwałami. Docieram sprawnie do Bukowca i po kilku kilometrach jestem na miejscu startu.

Nad Solinką. © miciu222145

Gdzie San płynie z wolna. © miciu222145

Śniadanko z widokiem. © miciu222145

Wygasłe retorty. © miciu222145

Jesień powoli wkracza w Bieszczady. © miciu222145

Nad Solinką. © miciu222145

Gdzie San płynie z wolna. © miciu222145

Śniadanko z widokiem. © miciu222145

Wygasłe retorty. © miciu222145

Jesień powoli wkracza w Bieszczady. © miciu222145
Dystans300.14 km Czas11:28 Vśrednia26.17 km/h VMAX64.44 km/h Podjazdy3412 m
Odcinek 157. "W Bieszczady".
Jakiś czas temu drogę na przełęcz Żebrak na tyle poprawiono, że śmiało można tam uderzać szosą, jest może kilkanaście metrów szutru, można pominąć ten fakt. Jak można, to jedziemy tam, z Rzeszowa :D Zbiórka o 4, jeszcze zimno, bo jakieś 14 stopni, ale w mieście. Za miastem było dużo zimniej. Już na początek pożar. Przy Dwóch Bratankach pali się jakaś wiata i chłopaki z OSP zaczynają się zlatywać. Jedziemy na Tyczyn i później na Błażową. Zimno jak cholera, czekamy aż słońce zacznie mocniej świecić. Podjeżdżamy Kąkolówkę- tama zgraja psów morduje kota na żywca, chyba źle trafiliśmy :D Zjazd do Wesołej i Hłudna. Serpentyny w Izdebkach na spokojnie. Przez Wydrną docieramy do Dydni i dlaej do Mrzygłodu. Pora na przerwę, wreszcie zrobiło się ciepło. Teraz Tyrawa Wołoska i zdobywamy Góry Słonne. Zjeżdżamy do Załuża i kierujemy się na Lesko- tam kolejna przerwa, na Orlenie. Jedziemy do Baligrodu. Do skrętu na Solinę auto za autem, później już spokojniej. W Baligrodzie krótka przerwa i robimy zapasy- przed nami podjazd na Żebraka z Rabego. Mimo zakazu wjazdu, to samochodów nie brakuje. Na szczycie piwko i zjeżdżamy do Mikowa. Później Smolnik, Radoszyce i Komańcza- kolejna przerwa. Opuszczamy Bieszczady. Kierujemy się na Szczawne, a w Czaszynie odbijamy na Poraż. Pod wiatr, po drogach takich nie za równych docieramy do Rymanowa. Jemy coś ciepłego- 220 km za nami. Teraz Wróbli Szlachecki i Haczów. Kawałek główną drogą, ale do Bliznego już boczkiem, boczkiem. Główną do Domaradza i przez Konieczkową do Niebylca. Postój pod sklepem i już teraz prosto na Marinę :D czyli Połomia, Wyżne, Babica, Lubenia, Siedliska, Rzeszów. Od Komańczy tak wiało, że odbierało to chęci do jazdy, ale ogólnie nie bardzo byłem zmęczony.

Rzeszowskie Hawaje, tuż przed 4. © miciu222145

Foty, foteczki. © miciu222145

Serpentyny w Izdebkach podjechane. © miciu222145

Spotkał się z samochodem, ale przynajmniej zdjąłem go ze środka drogi. © miciu222145

Punkt widokowy- Góry Słonne. © miciu222145

Przełęcz Żebrak zdobyta. © miciu222145

Komańcza- Andrejkow tu był. © miciu222145

Komańcza- kabanoski, kabanoski. © miciu222145

Na Marinie. © miciu222145

Rzeszowskie Hawaje, tuż przed 4. © miciu222145

Foty, foteczki. © miciu222145

Serpentyny w Izdebkach podjechane. © miciu222145

Spotkał się z samochodem, ale przynajmniej zdjąłem go ze środka drogi. © miciu222145

Punkt widokowy- Góry Słonne. © miciu222145

Przełęcz Żebrak zdobyta. © miciu222145

Komańcza- Andrejkow tu był. © miciu222145

Komańcza- kabanoski, kabanoski. © miciu222145

Na Marinie. © miciu222145
Dystans160.50 km Czas06:02 Vśrednia26.60 km/h VMAX62.00 km/h Podjazdy1900 m
Odcinek 251. "Bieszczady! "
Przychodzi taki czas, kiedy trzeba odwiedzić Bieszczady, takie niby zakończenie sezonu. W tym roku skromnie, ale w elitarnej ekipie 12 ludzi. Rano w Lesku było zaledwie kilka stopni, ale słońce mocno świeciło z bezchmurnego nieba. Jeszcze przed 9 udało się wystartować- jedziemy w stronę Baligrodu i podjeżdżamy w stronę Jabłonek. Powoli zdejmujemy kolejne warstwy ciuchów i jedziemy do Cisnej. Ruch okropny, a my kierujemy się na Smerek i Wetlinę. Przed Przełęczą Wyżną- korek. Kilometr, albo dwa, a my boczkiem, boczkiem. Zjeżdżamy do Brzegów Górnych i skręcamy na Dwernik i tak docieramy do Lutowisk. W Czarnej czas na obiad- strasznie długo czekaliśmy, ale było warto. Posileni jedziemy do Ustrzyk Dolnych. Później boczną, czasem zdezelowaną drogą przez Łodynę do Tyrawy Wołoskiej. Wspinamy się na punkt widokowy w Górach Słonnych. Zjeżdżamy serpentynami do Załuża- znowu zimno daje o sobie znać. Teraz został już tylko powrót do Leska. Do Sanoka jakiś dramat- korki straszliwe, dalej już normalnie było. Wracaliśmy 45 minut dłużej.

Bieszczadzki korek. © miciu222145

Ach te Połoniny. © miciu222145

Punkt widokowy Lutowiska. © miciu222145

Góry Słonne. © miciu222145

Punkt widokowy w Górach Słonnych. © miciu222145

Chwilę zejdzie z tym powrotem. © miciu222145

Bieszczadzki korek. © miciu222145

Ach te Połoniny. © miciu222145

Punkt widokowy Lutowiska. © miciu222145

Góry Słonne. © miciu222145

Punkt widokowy w Górach Słonnych. © miciu222145

Chwilę zejdzie z tym powrotem. © miciu222145
Dystans21.78 km Teren21.00 km Czas01:46 Vśrednia12.33 km/h VMAX35.00 km/h Podjazdy615 m
Odcinek 162. "Zmiana planów".
Start dzisiejszej trasy miał się odbyć w Cisnej. Jednak już na dojeździe kapało, a najgorsze dopiero nadciągało. Kilka godzin przesiedzieliśmy w karczmie. Gdy zaczęło się rozpogadzać, było już na tyle późno, że pojechaliśmy do Mikowa. Stamtąd ruszyliśmy na Przełęcz Żebrak. Później podjazd na Chryszczatą i walka o przyczepność na zjeździe do Jeziorek Duszatyńskich. Zjechaliśmy do Duszatynia i dalej już prosto na Mików.

W Mikowie. © miciu222145

Zaczynamy podjazd. © miciu222145

Zjazd do jeziorek. © miciu222145

Jedno z Jeziorek Duszatyńskich. © miciu222145

Na czerwonym szlaku. © miciu222145

Droga z Duszatynia. © miciu222145

W Mikowie. © miciu222145

Zaczynamy podjazd. © miciu222145

Zjazd do jeziorek. © miciu222145

Jedno z Jeziorek Duszatyńskich. © miciu222145

Na czerwonym szlaku. © miciu222145

Droga z Duszatynia. © miciu222145
Dystans70.53 km Teren60.00 km Czas05:03 Vśrednia13.97 km/h VMAX62.00 km/h Podjazdy2050 m
Odcinek 161. "Niedźwiedzimi tropami".
Zapowiadał się srogi, bieszczadzki weekend. Domek wynajęliśmy w Bukowcu, gdzie moją Toyką w trybie wrc dotarłem razem z Zukim i Chatke. Wyruszyliśmy po 10, tuż po porannym browarze :D Odrobina asfaltu i przez chaszcze zielonego szlaku kierujemy się na Górzankę. Później kierujemy się na Baligród- niestety szuter zaasfaltowano. W Baligrodzie pora na przerwę pod czołgiem. Kawałek asfaltem do Bystrego i przez Rabe podjeżdżamy na Przełęcz Żebrak- nawierzchnia pod szosę nawet by uszła. Na szczycie przerwa na piwo i obmyślamy dalszy plan. Wbijamy na szlak czerwony- kierunek Jaworne. Do tej pory mijaliśmy ślady miśków i innej dziczyzny. Teraz pojawiły się ślady żubrów :D Za szczytem jakoś dobijamy do czarnego szlaku. Gdyby nie jazda w totalnym gnoju, to byłoby całkiem znośnie, ale i tak źle nie było. Wylatujemy przed Jabłonkami- czeka nas asfaltowe zamulanie do Cisnej. Pora na przerwę. Dalej jedziemy do Dołżycy i tam skręcamy na Łopienkę. Koło cerkwi skręcamy na jakąś ścieżkę przyrodniczą i jedziemy w stronę Korbani. Jedziemy to trochę złe słowo, bo głównie się szło. Na szczycie piękne widoki, ale najlepsze było wciąż przed nami. Zielony szlak, był tak piękny i tak nas wytłukł, że chciało się więcej. Piękne zakończenie trasy, bo jesteśmy już w Bukowcu.

W drodze do Bukowca. © miciu222145

Taki poranek. © miciu222145

Jakiś miś szedł tu dziś. © miciu222145

Przerwa w Baligrodzie. © miciu222145

W Baligrodzie. © miciu222145

Podjazd na Żebraka. © miciu222145

Przeł. Żebrak. © miciu222145

Tak, to kabanos. © miciu222145

Bieszczadzkie widoki. © miciu222145

Gnojóweczka na czarnym. © miciu222145

Czasem trzeba po łące. © miciu222145

Cerkiew w Łopience. © miciu222145

Na Korbani. © miciu222145

Wieczorne obżarstwo. © miciu222145

W drodze do Bukowca. © miciu222145

Taki poranek. © miciu222145

Jakiś miś szedł tu dziś. © miciu222145

Przerwa w Baligrodzie. © miciu222145

W Baligrodzie. © miciu222145

Podjazd na Żebraka. © miciu222145

Przeł. Żebrak. © miciu222145

Tak, to kabanos. © miciu222145

Bieszczadzkie widoki. © miciu222145

Gnojóweczka na czarnym. © miciu222145

Czasem trzeba po łące. © miciu222145

Cerkiew w Łopience. © miciu222145

Na Korbani. © miciu222145

Wieczorne obżarstwo. © miciu222145
Dystans123.32 km Czas04:48 Vśrednia25.69 km/h VMAX75.00 km/h Podjazdy1930 m
Odcinek 71. "W Bieszczady".
Jakoś tłumów chętnych nie było, więc do Leska pojechałem z Włochatym. Poranek był słoneczny, ale rześki. Kierujemy się w stronę Hoczwi- łatwo nie jest, bo mamy wiatr prosto w twarz. Później skręcamy na Myczków i Polańczyk. Po zjeździe do Wołkowyi wybieramy drogę z niepokojącymi nas znakami- 3 brody nas czekały. Najpierw Górzanka, później Stężnica- docieramy do Baligrodu bez przeszkód, bo stan wody był niski i przejechaliśmy po suchym.
Znowu zmagamy się z wiatrem na podjeździe do Jabłonek- zjazd do Cisnej dał odrobinę Wytchnienia. Krótka przerwa i jedziemy na Żubracze, tam wspinamy się na wieżę widokową. Wiatr boczny, sporo w dół, ale droga wygląda jak poligon. Im bliżej Komańczy, tym lepiej- tutaj robimy kolejną przerwę. Czeka nas podjazd w Szczawnem, a później już z górki do Tarnawy Dolnej. Tam skracamy trochę, ale skrót był głównie podjazdem 12 % Do Leska już rzut beretem.

W drodze. © miciu222145

Zestaw podróżny. © miciu222145

Remonty w Polańczyku. © miciu222145

Ciekawe jak to wygląda. © miciu222145

Rewelacyjna droga. © miciu222145

Jest sucho. © miciu222145

Między Wołkowyją, a Baligrodem. © miciu222145

Odpoczynek na szczycie. © miciu222145

Przerwa w Cisnej. © miciu222145

Ostrzelamy ich pozycje od wschodu- Żubracze. © miciu222145

Poligon w stronę Komańczy. © miciu222145

Szczawne. © miciu222145

Serpentyny w Szczawnem. © miciu222145

Ostatni podjazd. © miciu222145
Znowu zmagamy się z wiatrem na podjeździe do Jabłonek- zjazd do Cisnej dał odrobinę Wytchnienia. Krótka przerwa i jedziemy na Żubracze, tam wspinamy się na wieżę widokową. Wiatr boczny, sporo w dół, ale droga wygląda jak poligon. Im bliżej Komańczy, tym lepiej- tutaj robimy kolejną przerwę. Czeka nas podjazd w Szczawnem, a później już z górki do Tarnawy Dolnej. Tam skracamy trochę, ale skrót był głównie podjazdem 12 % Do Leska już rzut beretem.

W drodze. © miciu222145

Zestaw podróżny. © miciu222145

Remonty w Polańczyku. © miciu222145

Ciekawe jak to wygląda. © miciu222145

Rewelacyjna droga. © miciu222145

Jest sucho. © miciu222145

Między Wołkowyją, a Baligrodem. © miciu222145

Odpoczynek na szczycie. © miciu222145

Przerwa w Cisnej. © miciu222145

Ostrzelamy ich pozycje od wschodu- Żubracze. © miciu222145

Poligon w stronę Komańczy. © miciu222145

Szczawne. © miciu222145

Serpentyny w Szczawnem. © miciu222145

Ostatni podjazd. © miciu222145
Dystans35.94 km Teren22.00 km Czas02:54 Vśrednia12.39 km/h VMAX57.00 km/h Podjazdy950 m
Odcinek 261. "Karpaty Wschodnie".
Kona z Zukim też mieli dzisiaj wolne, więc trzeba było wykorzystać ten piękny dzień.
Ruszyliśmy do Komańczy, na pograniczu Beskidu Niskiego i Bieszczadów. Zaczynamy od wizyty pod mostem kolejowym, gdzie pojawiły się świetne murale. Później zaczynamy wspinaczkę szlakiem czerwonym w stronę Duszatyna. Ogrom głebokiego i sliskiego błota dał popalić. Po 3 km wyglądaliśmy, jak po całym dniu jazdy. Jedziemy wzdłuż Osławy, niby tutaj przebiega granica między Karpatami Wschodnimi, a Zachodnimi. Przez Duszatyn jedziemy do Mikowa- kilka razy musimy przejechać przez Osławę. Wspinamy się na Przeł. Żebrak- droga jest na tyle dobra, że można tu na szosie smigać. Na przełęczy pojawiają się jeźdźcy ęduro z Rzeszowa. Teraz jazda czerwonym na Chryszczatą, liście sprawy nie ułatwiały, ale prawie całość podjechana. Zjazd do Jeziorek Duszatyńskich jak zwykle zajebisty. Tam dłuższy postój i lecimy ostro do Duszatyna. Przed Komańczą jeszcze serpentyny i to tyle. Myślę, że fajnie było sobie przypomnieć tą traskę i była idealna na tą porę roku.




Co podać?



Przeł. Żebrak.

W drodze na Chryszczatą.

Chryszczata.

Nad jeziorkiem.
Ruszyliśmy do Komańczy, na pograniczu Beskidu Niskiego i Bieszczadów. Zaczynamy od wizyty pod mostem kolejowym, gdzie pojawiły się świetne murale. Później zaczynamy wspinaczkę szlakiem czerwonym w stronę Duszatyna. Ogrom głebokiego i sliskiego błota dał popalić. Po 3 km wyglądaliśmy, jak po całym dniu jazdy. Jedziemy wzdłuż Osławy, niby tutaj przebiega granica między Karpatami Wschodnimi, a Zachodnimi. Przez Duszatyn jedziemy do Mikowa- kilka razy musimy przejechać przez Osławę. Wspinamy się na Przeł. Żebrak- droga jest na tyle dobra, że można tu na szosie smigać. Na przełęczy pojawiają się jeźdźcy ęduro z Rzeszowa. Teraz jazda czerwonym na Chryszczatą, liście sprawy nie ułatwiały, ale prawie całość podjechana. Zjazd do Jeziorek Duszatyńskich jak zwykle zajebisty. Tam dłuższy postój i lecimy ostro do Duszatyna. Przed Komańczą jeszcze serpentyny i to tyle. Myślę, że fajnie było sobie przypomnieć tą traskę i była idealna na tą porę roku.




Co podać?



Przeł. Żebrak.

W drodze na Chryszczatą.

Chryszczata.

Nad jeziorkiem.