Wpisy archiwalne w kategorii
Chorwacja
Dystans całkowity: | 703.66 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
Czas w ruchu: | 42:14 |
Średnia prędkość: | 16.66 km/h |
Maksymalna prędkość: | 61.29 km/h |
Suma podjazdów: | 7803 m |
Suma kalorii: | 11682 kcal |
Liczba aktywności: | 6 |
Średnio na aktywność: | 117.28 km i 7h 02m |
Więcej statystyk |
Dystans107.64 km Czas06:58 Vśrednia15.45 km/h VMAX57.05 km/h Podjazdy1341 m
Odcinek 192. Bałkany '22. D5. "Dziki nocleg".
Tej nocy też spokojnie, gdyż wizytę złożył nam dzik wraz z kolegami. Około 3:30 przy namiotach rozległo się "chrumkanie", więc czym prędzej opuściliśmy nasze przybytki. Dzik również się ewakuował w pobliskie krzaki, natomiast z drugiej strony boiska buszował drugi osobnik. Poczekaliśmy chwilę i w zasadzie później już tylko została mi drzemka. Dzisiaj już nie było tak gorąco, no i już wczoraj nie było słychać cykad- wreszcie cisza. Jedziemy do Rijeki, a że to wybrzeże, to podjazdy są raczej niezbyt wymagające. Za Rijeką już nie jest tak kolorowo- z poziomu morza wdrapujemy się na 500 m.n.p.m. Przed samym końcem podjazdu przekraczamy granicę ze Słowenią. Jest na końcu autostrady, dalej już prowadzi wąska droga. Zaczyna kropić, aż w końcu się rozpadało- przerwa na kawkę. Mamy też zjazd, szkoda, że w deszczu. Napotykane sklepy są już pozamykane, a podjazd goni podjazd, przekraczamy już dranicę 600 m. Docieramy do Planiny. Znajdujemy rozległe łąki, nad rzeką Unica. Nieopodal znajdują się ruiny zamku Haasberg z XVII wieku. Co do rzeki Unica- jest to rzeka podziemna, wypływa kilkaset metrów od miejsca gdzie nocujemy, a znika 20 km dalej. Teren na którym śpimy, to teren zalewowy dla tej rzeki :D

Słoweńskie klimaty. © miciu222145

Ładna ta Słowenia. © miciu222145

Kadetem tera! © miciu222145

Słoweńskie klimaty. © miciu222145

Ładna ta Słowenia. © miciu222145

Kadetem tera! © miciu222145
Dystans108.08 km Czas06:50 Vśrednia15.82 km/h VMAX61.29 km/h Podjazdy1486 m
Odcinek 191. Bałkany '22. D4. "Dzień podjazdów".
Kolejna marna noc. Do 3 napieprzała jakaś powalona muzyka klubowa. Okazało się, że tutejsze plaże słyną z całodobowych imprez klubowych, wspaniale wybraliśmy :D Jesteśmy na wyspie, a najbliższa droga na kontynent, to przeprawa promowa. Mamy ok. 6 km, więc tyle co nic. Chwilę czekania i czeka nas wodna podróż za ok. 27 zł za ludzia z rowerem. Wita nas Prizna. Kupujemy picie, bo teren mocno górzysty, a najbliższy sklep- no właśnie, cholernie daleko. Dzisiaj dzień upłynął na podziwianiu widoków, walki z upałem i podjazdami. Niestety znowu jechaliśmy mocno obleganą drogą, co zrobić. Miśkovići, Sveti Juraj, Senj, Novi Vinodolski, Crikvenica, Jadranovo- tutaj postanowiliśmy spędzić kolejną noc. Jakieś zaniedbane boisko, głównie wykorzystywane przez biegaczy i jako skrót w drodze na plażę. Tuż za wodą mamy lotnisko Rijeka na wyspie Krk. Mimo wszystko zapowiada się całkiem spoko, ale czy na pewno? Zobaczymy :D

Droga na prom, wyspa Pag. © miciu222145

Zmiana środka transportu. © miciu222145

Wyspa Pag została za nami. © miciu222145

Cały dzień z takimi widokami. © miciu222145

Droga na prom, wyspa Pag. © miciu222145

Zmiana środka transportu. © miciu222145

Wyspa Pag została za nami. © miciu222145

Cały dzień z takimi widokami. © miciu222145
Dystans119.58 km Czas07:05 Vśrednia16.88 km/h VMAX55.79 km/h Podjazdy1038 m
Odcinek 190. Bałkany '22. D3. "W drodze na wyspę Pag".
O ile te przegłośne cykady na noc zamilkły, to fale wywołane wiatrem skutecznie nie dały mi spać. Jak się okazało spaliśmy nad największym jeziorem w Chorwacji, jeziorem Vrańsko. Jeśli wczoraj było cholernie gorąco, to jak było dzisiaj? W cieniu dochodziło do 40 stopni. Jedziemy w stronę Zadaru i póki co raczej płasko, ładne widoczki, sielanka. To się jednak zmieni i to już do końca dnia. Jedziemy do miasta Rożanac, gdzie robimy zakupy i tam też spotykamy parę sakwiarzy z Holandii. Żarty się skończyły- krajobraz księżycowy, a my rozpuszczamy się na podjazdach. Docieramy do mostu- wjeżdżamy na wyspę Pag. Po jakichś 7 km robimy postój, jak się okazuje na dłużej. Dookoła szalały burze, ale nawet u nas nie padało. Próbowaliśmy nawet jechać, ale ulewa skutecznie nas nawróciła. Około 2 godzin przerwy. Pogoda wróciła do normy, więc ruszamy do miasteczka Pag, na wyspie Pag. 90 km za nami, więc pora na największe podjazdy i szukanie spanka. Teren wygląda słabo- dookoła skały, tak samo wyglądały plaże- bardzo wąskie z resztą. Jedziemy dalej, coś się musi znaleźć. Koło miasta Novalja odbijamy w wąziutką drogę nad Zatokę Pag, przy wyspie Pag :D Kilometr od wody, na ogródkach działkowych zakładamy obóz nr 2. Bliskość plaż okaże się zmorą tej nocy, ale o tym w następnym wpisie.

Pobudka nad jeziorem Vrańsko. © miciu222145

Skały i woda, Chorwacja. © miciu222145

Jeszcze tylko most i jesteśmy na wyspie. © miciu222145

Tracimy kontakt z wodą. © miciu222145

Miasto Pag, burze poszły sobie hen. © miciu222145

Pobudka nad jeziorem Vrańsko. © miciu222145

Skały i woda, Chorwacja. © miciu222145

Jeszcze tylko most i jesteśmy na wyspie. © miciu222145

Tracimy kontakt z wodą. © miciu222145

Miasto Pag, burze poszły sobie hen. © miciu222145
Dystans109.77 km Czas06:09 Vśrednia17.85 km/h VMAX54.49 km/h Podjazdy760 m
Odcinek 189. Bałkany '22. D2. "Jak w piekarniku".
Już z rana było gorąco, później było tylko gorzej. Złożyliśmy rowery i poszliśmy do sklepu. W sumie, to nie znaleźliśmy go, ale przynajmniej widoczki były ładne. Pora osiodłać rumaki i wracać do domu. Wbijamy do sklepu i napojeni ruszamy drogą wzdłuż wybrzeża. Ruch niestety będzie spory. Tak się toczymy w ten upał, po drodze mijając malownicze zatoki na Adriatyku. Zahaczamy kolejno o: Trogir, Rogoźnicę, Sibenik i Pirovac. Już pora na znalezienie jakiegoś noclegu. Po lewej morze i zaludnione plaże, po prawej jakieś jezioro. Jedziemy nad jezioro przebijając się przez gaje oliwne. Rozbijamy się nad skarpą tuż przy jeziorze. Podczas gotowania musimy uważać na ogrom suchego trawska dookoła. W tym czasie Chorwacja akurat walczyła z pożarami, więc słabe by było rozpętanie kolejnego.

Jeszcze w Splicie. © miciu222145

Z Adriatykiem cały dzień. © miciu222145

Kolejne chorwackie miasteczko. © miciu222145

Lazurowa woda, tak można wypoczywać. © miciu222145

Może by tak rzucić wszystko i...popłynąć? © miciu222145

Kolejna przeprawa. © miciu222145

Chorwackie klimaty. © miciu222145

Kuchnia mocno polowa. © miciu222145

Jeszcze w Splicie. © miciu222145

Z Adriatykiem cały dzień. © miciu222145

Kolejne chorwackie miasteczko. © miciu222145

Lazurowa woda, tak można wypoczywać. © miciu222145

Może by tak rzucić wszystko i...popłynąć? © miciu222145

Kolejna przeprawa. © miciu222145

Chorwackie klimaty. © miciu222145

Kuchnia mocno polowa. © miciu222145
Dystans132.58 km Czas08:02 Vśrednia16.50 km/h VMAX59.04 km/h Podjazdy1711 m
Kalorie 2370 kcal SprzętPajonk
Odcinek 195. Bałkany 2019. D/4. "Dubrovnik".
Jak zwykle, totalnie się nie wyspałem. Nie tylko na wyprawie mam z tym problem, na co dzień też ledwo żyję. Upał jak zwykle, ruch na drodze też, pozostało cieszyć się widokami. Do Dubrovnika pozostało nam jakieś 12 km, więc docieramy dość szybko. Dość długo łazimy, jednak nie mamy całego dnia. Dalej jedziemy tą ruchliwą drogą, w zasadzie wybór jest ograniczony, bo na bocznych jest jeszcze gorzej z podjazdami, a widoków mniej. Po 80 km wjeżdżamy do BiH, by po 10 km wrócić do Chorwacji, dziwne to było :D
Teraz mamy okazję trochę skrócić trasę, ale podjazd wygląda konkretnie- serpentyny jak w jakichś Alpach. Upał konkretny, ale jakoś jedziemy. Później zjazd wzdłuż jeziora Kuti i jazda przez biedniutkie wioski. Znowu jesteśmy w BiH. Zaczynamy jazdę doliną rzeki, więc znowu o nocleg nie będzie łatwo. Zjeżdżamy jednak w stronę rzeki i rozbijamy się na skraju sadu. Przyszedł później właściciel, ale tylko się przywitał i odszedł w swoją stronę. Znowu spory dystans, a i przewyższeń się nazbierało.

Świt nad Adriatykiem. © miciu222145

Dubrovnik na horyzoncie. © miciu222145

W Dubrovniku. © miciu222145

Dubrovnik. © miciu222145

Dubrovnik raz jeszcze. © miciu222145

Widoki z Dubrovnika. © miciu222145

Dubrovnik raz jeszcze. © miciu222145

Opuszczamy Dobrovnik. © miciu222145

W stronę BiH. © miciu222145

Całkiem spore nachylenie. © miciu222145

Granica z BiH z podjazdu. © miciu222145

Kościólek na szczycie. © miciu222145

Jezioro? Raczej bagienko, ważne, że mamy zjazd tuż obok. © miciu222145

Na końcu świata w Chorwacji. © miciu222145
Teraz mamy okazję trochę skrócić trasę, ale podjazd wygląda konkretnie- serpentyny jak w jakichś Alpach. Upał konkretny, ale jakoś jedziemy. Później zjazd wzdłuż jeziora Kuti i jazda przez biedniutkie wioski. Znowu jesteśmy w BiH. Zaczynamy jazdę doliną rzeki, więc znowu o nocleg nie będzie łatwo. Zjeżdżamy jednak w stronę rzeki i rozbijamy się na skraju sadu. Przyszedł później właściciel, ale tylko się przywitał i odszedł w swoją stronę. Znowu spory dystans, a i przewyższeń się nazbierało.

Świt nad Adriatykiem. © miciu222145

Dubrovnik na horyzoncie. © miciu222145

W Dubrovniku. © miciu222145

Dubrovnik. © miciu222145

Dubrovnik raz jeszcze. © miciu222145

Widoki z Dubrovnika. © miciu222145

Dubrovnik raz jeszcze. © miciu222145

Opuszczamy Dobrovnik. © miciu222145

W stronę BiH. © miciu222145

Całkiem spore nachylenie. © miciu222145

Granica z BiH z podjazdu. © miciu222145

Kościólek na szczycie. © miciu222145

Jezioro? Raczej bagienko, ważne, że mamy zjazd tuż obok. © miciu222145

Na końcu świata w Chorwacji. © miciu222145
Dystans126.01 km Czas07:10 Vśrednia17.58 km/h VMAX55.80 km/h Podjazdy1467 m
Odcinek 194. Bałkany 2019. D/3. "Jedziemy dalej".
Sklep rowerowy miał być czynny od 9, więc można było się zebrać na spokojnie. Sam sklep okazał się klitką wypełniona rowerami nowymi i używanymi- o kole możemy zapomnieć. Podobno w okolicy dworca jest większy, lepszy sklep. No i jest, są koła...ale tylko tylne :D Po dokładnych oględzinach okazuje się, że po zdjęciu tulejek może się nadać na przód. Ogarnąłem to koło i... okazało się, że jest przednie do kompletu. Przerabiam je do stanu fabrycznego i kręci się lepiej jak na początku :D Trochę zeszło, a sklep było czynny od 7, więc i tak można było szybciej wyjechać. A wyjeżdżamy w najgorszy upał. Jakby tego było mało, to mam sporo podjazdów na zatłoczonej drodze, wspaniale. Próbujemy jakąś boczną drogę, ale na dzień dobry mamy nachylenie 15%, a dalej jest tylko gorzej. W okolicy Kotoru mamy jeszcze prom za całe 1 € Jedziemy w stronę Chorwackiej granicy, właściwie to z mozołem się wspinamy. Pogranicznik widząc okładki paszportów machnął tylko ręką- jedziemy dalej. Jesteśmy już pod Dubrovnikiem, gdy musieliśmy poszukać noclegu. Łatwo nie jest, bo albo mamy góry, albo morze. Do tego kempingi, hotele. Ale na małym wzniesieniu, pośród drzew odkrywamy opuszczone boiska do koszykówki. Może nie jest miękko, ale nikt nas nie widzi, a widok na zatokę jest rewelacyjny. Jak na tak późny wyjazd, to ujechaliśmy trochę, nie spodziewałem się tego.

Wymiana koła, wreszcie pojedziemy. © miciu222145

Tak to można jeździc. © miciu222145

Droga w stronę promu. © miciu222145

Nasza łajba. © miciu222145

Widok w stronę Kotoru. © miciu222145

Na granicy tłoczno. © miciu222145

Boisko noclegowe. © miciu222145

Widok z boiska noclegowego. © miciu222145

Wymiana koła, wreszcie pojedziemy. © miciu222145

Tak to można jeździc. © miciu222145

Droga w stronę promu. © miciu222145

Nasza łajba. © miciu222145

Widok w stronę Kotoru. © miciu222145

Na granicy tłoczno. © miciu222145

Boisko noclegowe. © miciu222145

Widok z boiska noclegowego. © miciu222145