Wpisy archiwalne w kategorii
Kreta 2026
| Dystans całkowity: | 739.51 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
| Czas w ruchu: | 51:44 |
| Średnia prędkość: | 14.29 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 61.06 km/h |
| Suma podjazdów: | 11178 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 174 (87 %) |
| Maks. tętno średnie: | 125 (63 %) |
| Suma kalorii: | 14868 kcal |
| Liczba aktywności: | 11 |
| Średnio na aktywność: | 67.23 km i 4h 42m |
| Więcej statystyk | |
Dystans11.63 km Czas00:55 Vśrednia12.69 km/h VMAX34.78 km/h Podjazdy221 m
Sezon 22. Odcinek 099/6046. Kreta 10. "Koniec imprezy".
Czeka nas tylko droga na lotnisko, a jechaliśmy prawie godzinę :D Droga była skomplikowana i co chwilę pod górę. Godzinne składanie rowerów i można się odmeldować. Wyjazd bardzo udany. Pogoda poza jednym dniem, wyśmienita. Przejechaliśmy 740 km, przy ilości przewyższeń na poziomie 11180 metrów. Kreta jest górzysta i z tym się liczyliśmy.

Rumuńskie Karpaty. © miciu222145

Rumuńskie Karpaty. © miciu222145
Dystans82.61 km Czas06:29 Vśrednia12.74 km/h VMAX52.27 km/h Podjazdy1681 m
Sezon 22. Odcinek 098/6045. Kreta 9. "Od morza do morza".
Pogoda nareszcie wróciła do słonecznej normy. Został jedynie wiatr, który nie mógł się zdecydować na kierunek. Początkowo jedziemy wybrzeżem, zaliczając niewielkie, ale strome hopki. To zaledwie rozgrzewka. Po 15 km dojeżdżamy pod wąwóz Imbros. Po 15 km wspinaczki wjedziemy na 820 metrów. Niby miał być taki piękny...i był, ale ten wczorajszy zrobił na mnie większe wrażenie. Jest podjazd trzeba jechać- był tylko jeden spory dla nas problem. Wiatr prosto w twarz, jechaliśmy jak w jakimś szalonym przeciągu. Na serpentynach potrafiło rzucić mnie kilka razy na barierkę, taka to bestia była. Przed szczytem jeszcze wlatuje jedzonko i oto jest długo wyczekiwany zjazd do doliny. Później znowu jedzonko i lepienie trasy do Chani. Ile się dało, to jechaliśmy totalnie bocznymi drogami. Końcówka, to drogi główne i błądzenie po tym górzystym mieście. Wyruszyliśmy z nad Morza Libijskiego, a dojechaliśmy nad Morze Kreteńskie i to w jeden dzień. Wyprawę kończymy w tym samym miejscu w którym ją zaczęliśmy. Nie był, to dzień łatwy, za sprawą wiatru. Do podjazdów przywykliśmy już.

Wreszcie przyzwoita pogoda. © miciu222145

Dla nas droga jest otwarta. © miciu222145

Chmura soczewkowa. © miciu222145

Dolina przed/za wąwozem Imbros. © miciu222145

Cerkiew Evangelistria w Chani. © miciu222145

Wreszcie przyzwoita pogoda. © miciu222145

Dla nas droga jest otwarta. © miciu222145

Chmura soczewkowa. © miciu222145

Dolina przed/za wąwozem Imbros. © miciu222145

Cerkiew Evangelistria w Chani. © miciu222145
Dystans59.38 km Czas04:23 Vśrednia13.55 km/h VMAX48.53 km/h Podjazdy1117 m
Sezon 22. Odcinek 097/6044. Kreta 8. "Wreszcie jedziemy".
Prognozy pogody na dzisiaj były ciutkę bardziej optymistyczne. Może i rano co chwilę kropiło, ale miało się pojawić i słońce. Podjazd, całe 10 km rozpoczynamy w deszczu, później nieco się uspokaja. Znowu przebijamy się przez góry by w porze obiadowej wylądować w Spili. Tam wleciało souvlaki, a na zewnątrz znowu padało. Później zasłużona nagroda, czyli długie kilometry w dół. Rozpogodziło się, ale zaczęło tak koszmarnie wiać, że czasem ciężko było jechać. Nad morze zjeżdżaliśmy przez wąwóz Kourtaliotiko. Miejsce wspaniałe, przytłaczające swoim ogromem. Nad morzem wiatr był jeszcze gorszy i nocowanie w namiotach było by wręcz niemożliwe. Przed sezonem można znaleźć fajne miejscówki w niezłej cenie. Apartamencik piękny, duży balkon, wypasik. W nocy tak wiało, że drzwi wejściowe otwierało, a okapem kuchennym aż terepało :D
Poranna magia na Krecie. © miciu222145

Wjechało souvlaki. © miciu222145

Początek wąwozu Kourtaliotiko. © miciu222145

Wawóz Kourtaliotiko. © miciu222145

Z wąwozu Kourtaliotiko nad Morze Libijskie. © miciu222145

Pogodowe zamieszanie. © miciu222145

Poranna magia na Krecie. © miciu222145

Wjechało souvlaki. © miciu222145

Początek wąwozu Kourtaliotiko. © miciu222145

Wawóz Kourtaliotiko. © miciu222145

Z wąwozu Kourtaliotiko nad Morze Libijskie. © miciu222145

Pogodowe zamieszanie. © miciu222145
Dystans5.58 km Czas00:26 Vśrednia12.88 km/h VMAX43.99 km/h Podjazdy105 m
Sezon 22. Odcinek 096/6043. Kreta 8. "Nie dzisiaj".
Prognozy na dzisiaj były beznadziejne, ale z rana było prawie dobrze. Gdy się zbieraliśmy, to zaczęło kropić, a z każdym kolejnym kilometrem było gorzej. Pod kościółkiem przeczekaliśmy większy deszcz i postanowiliśmy wrócić. 1/3 podjazdu zrobiona, ale trzeba wracać. Przynajmniej dostaliśmy inny pokój- 4 osobowy. Cały dzień oglądaliśmy Makłowicza na jutubie :D
Dystans95.52 km Czas05:48 Vśrednia16.47 km/h VMAX56.30 km/h Podjazdy882 m
Sezon 22. Odcinek 095/6042. Kreta 7. "Jeszcze słonecznie".
Zbocze góry. to był średni pomysł na nocleg. Co chwilę się budziłem i musiałem wracać na swoje miejsce, bo wysuwałem się z namiotu. Poranek jak zwykle piękny, ale wg. prognoz to miało się zmienić. Może nie było zimno, ale rozgrzewka w postaci podjazdu była. Dzisiejsza trasa obfitowała w masę niewielkich podjazdów, więc męki nie było. Od morza byliśmy oddzieleni górami, więc i z widokami tak średnio. Mijaliśmy opustoszałe wioseczki, gaje oliwne pełne pracujących ludzi, maleńkie osady w których czas się zatrzymał. W Petrokefali jemy obiad obserwując życie mieszkańców. Znowu dobijamy do morza i po podjeździe lądujemy w Agia Galini. Mamy tam zarezerwowany pokój. Ile zostaniemy? Nie wiem. Prognozy są kiepskie.

Piękny poranek. © miciu222145

Wciąż na chodzie. © miciu222145

Południe Krety. © miciu222145

Gotowi na wszystko. © miciu222145

Kaczuszka w Petrokefali. © miciu222145

Piękny poranek. © miciu222145

Wciąż na chodzie. © miciu222145

Południe Krety. © miciu222145

Gotowi na wszystko. © miciu222145

Kaczuszka w Petrokefali. © miciu222145
Dystans71.98 km Czas05:43 Vśrednia12.59 km/h VMAX50.90 km/h Podjazdy1276 m
Sezon 22. Odcinek 094/6041. Kreta 6. "Nie tędy droga".
Była to chyba najlepsza noc pod namiotem. Dzień słoneczny, trasa w większości płaska, przynajmniej na początku. Kontynuujemy jazdę między górami, a morzem. Jedzie się dobrze, jednak wzmagający się wiatr nie napawa optymizmem. Sielanka trwała do miasteczka Mirtos, czyli jakieś 45 km. Tam skręciliśmy na drogę przy samym morzu. Stan tejże z każdym metrem się pogarszał, coraz więcej dziur, kamieni i ziemi. Dodatkowo porywisty wiatr prosto w twarz przekonał nas do odwrotu. Zamiast mniejszych podjazdów zdecydowaliśmy się na 20 km wspinaczki na 725 metrów- oczywiście start na 0 m. Powolutku, ale podjechaliśmy. Czas kończyć na dzisiaj, a jesteśmy koło Ano Vianos. Znalazł się i gaj oliwny na zboczu góry. Może nie powypadamy
w nocy z namiotów.

Czy Kreta to wyspa pickupów? Być może :D © miciu222145

Góry i morze, co kto lubi. © miciu222145

Ładnie, ale zawróciliśmy w góry. © miciu222145

Dzień kończymy w gaju oliwnym. © miciu222145
w nocy z namiotów.

Czy Kreta to wyspa pickupów? Być może :D © miciu222145

Góry i morze, co kto lubi. © miciu222145

Ładnie, ale zawróciliśmy w góry. © miciu222145

Dzień kończymy w gaju oliwnym. © miciu222145
Dystans86.38 km Czas06:46 Vśrednia12.77 km/h VMAX58.61 km/h Podjazdy1619 m
Sezon 22. Odcinek 093/6040. Kreta 5. "Ciągle pod górę".
Tym razem nie zmarzłem, bo się lepiej ubrałem :D Z rana docieramy do Palaikastro, a później mamy rozgrzewkę, czyli całkiem spory podjazd. Po podjeździe niespodzianka- znowu pod górę i upragniony zjazd nad Morze Libijskie. Ciekawe co będzie dalej? Jak to co? Podjazd :D Całe 15 km pod górę na 670 metrów. Powolutku się wspinamy, mamy więc sporo czasu na podziwianie widoków. Zjazd był tak samo długi, więc wynagrodził wspinaczkę. Dalsza droga już po płaskim, bo przeciskamy się między górami, a morzem. W Koutsouras rozglądamy się za noclegiem i nie jest kolorowo. Dawno się tak nie naszukaliśmy, ale w końcu się udało. Kolejny gaj oliwny, ale tym razem przy szklarniach.

Pasażer na gapę. © miciu222145

Widok na Palaikastro. © miciu222145

15 km podjazdu, ale widoki ładne. © miciu222145

Klasztor Moni Kapsa, XIV wiek. © miciu222145

Pasażer na gapę. © miciu222145

Widok na Palaikastro. © miciu222145

15 km podjazdu, ale widoki ładne. © miciu222145

Klasztor Moni Kapsa, XIV wiek. © miciu222145
Dystans82.65 km Czas05:38 Vśrednia14.67 km/h VMAX61.06 km/h Podjazdy1389 m
Sezon 22. Odcinek 092/6039 Kreta 4. "Ciężki dzień".
O poranku opuszczamy nasze schronienie. Słoneczny, można by powiedzieć upalny dzień zapowiada się ciężko. Początkowo jedziemy wybrzeżem do Pachia Ammos. Później coraz bardziej oddalamy się od morza i wjeżdżamy w konkretne góry. Z poziomu morza wspinamy się na około 450 metrów i to nie raz. Jednak i góry kiedyś muszą się skończyć. Dla nas był to zjazd, całe 10 km do miasteczka Sitia. Tam zjedliśmy obiad i po dłuższej przerwie pojechaliśmy dalej. Troszkę płaskiego znowu trochę podjazdów na odludny Półwysep Sideros. Samochodów mało, ludzi jeszcze mniej. Na przedmieściach Palaikastro wypatrujemy boisko, jednak nie było nam dane tam zanocować. Teren bardzo szczelnie ogrodzony, więc nabieramy wody i jedziemy do pobliskiego gaju oliwnego. Na poprzednim dzikim noclegu nie było komarów, za to tutaj są chyba wszystkie. Dystans taki sobie, za to podjazdów już konkretna ilość.

Poszarpana linia brzegowa. © miciu222145

Nad Morzem Kreteńskim. © miciu222145

W Sitii. © miciu222145

Opuszczamy Sitie. © miciu222145

Jest widokowo, nie ma co. © miciu222145

Kreteńskie podjazdy. © miciu222145

Poszarpana linia brzegowa. © miciu222145

Nad Morzem Kreteńskim. © miciu222145

W Sitii. © miciu222145

Opuszczamy Sitie. © miciu222145

Jest widokowo, nie ma co. © miciu222145

Kreteńskie podjazdy. © miciu222145
Dystans111.56 km Czas06:54 Vśrednia16.17 km/h VMAX58.18 km/h Podjazdy1359 m
Sezon 22. Odcinek 091/6038. Kreta 3. "Kreteński wiatr".
W nocy było około 12 stopni i mimo, że całkiem dobrze się ubrałem, to konkretnie zmarzłem. Trzeba będzie dołożyć kolejną warstwę. Słońce dosyć szybko poprawia sytuację, ale będziemy mieć dzisiaj konkretnego przeciwnika. Oprócz podjazdów doszedł porywisty wiatr. Góry zostawiliśmy za sobą, więc na wybrzeżu nieźle nas wytarmosiło. Przed nami największe miasto na wyspie, Heraklion, czy tam Iraklion. Jest lotnisko, więc i są turyści. Zatrzymaliśmy się na kawę i kelner wywalił oczy na wieść o naszej planowanej trasie. Ruch na drogach jakby większy, a droga za Malią bezlitośnie kieruje nas na najgłówniejszą drogę. Co to, to nie. Mała aktualizacja i jedziemy inną drogą, może i pod górę, ale przy niewielkim ruchu. Zahaczamy o Góry Dikte i za Agios Nikolaos docieramy ponownie do morza. Pod wieczór zrobiło się chłodno, wiatr masakrował. a my zmęczeni po całym dniu stwierdziliśmy, że weźmiemy sobie apartamencik na tę noc. Wykończył nas ten dzień, chyba trzeba trochę zluzować, bo się zajedziemy.

Poranne przygody. © miciu222145

Tym razem góry Idi. © miciu222145

Opuszczamy Iraklion. © miciu222145

Okolice lotniska w Iraklionie, © miciu222145

Malownicze drogi. © miciu222145

Podano do stołu. © miciu222145

Poranne przygody. © miciu222145

Tym razem góry Idi. © miciu222145

Opuszczamy Iraklion. © miciu222145

Okolice lotniska w Iraklionie, © miciu222145

Malownicze drogi. © miciu222145

Podano do stołu. © miciu222145
Dystans106.20 km Czas06:47 Vśrednia15.66 km/h VMAX56.59 km/h Podjazdy1270 m
Sezon 22. Odcinek 090/6037. Kreta 2. "Kreteńska setka".
Poranek przywitał nas słońcem i wiatrem. Na szczęście wiało z tyłu, albo z boku. W miarę wypoczęci startujemy, by zmierzyć się z wytyczoną trasą. Nie wiadomo, gdzie dojedziemy, ale jedno jest pewne- nie będzie łatwo. Początek sezonu, forma szczątkowa, zobaczymy jak to będzie. Wyjazd z Chani nie był prosty, ani płaski. Do tego doszła typowo wyspiarska przypadłość- drogi, a właściwie ich układ. Ciśniesz główną, albo szutrami po zadupiach. Mimo ciągłych korekt podczas jazdy, główne drogi nam co jakiś czas towarzyszyły. Na szczęście tutejsi kierowcy są ogarnięci i jeżdżą bardzo ostrożnie. Do tego bardzo sprawnie wyprzedzają :) Każdy zjazd na boczną drogę kończył się podjazdem w okolicach 15 %, albo podjazdem łagodnym, ale ciągnącym się przez wiele kilometrów. Gdy nie kręciliśmy, to robiliśmy zakupy, albo piliśmy kawkę. Czasem nawet jedliśmy. Za Rethymno zrobiło się poważnie, wjechaliśmy już w konkretne góry, żegnając się z wietrznym wybrzeżem. Setka wykręcona, podjazdów co nie miara, pora poszukać jakiegoś przytulnego gaju oliwnego. Nawet się udało, chociaż tereny mocno skomplikowane pod namiot. Do snu śpiewały nam ptaki i wiatr szumiący pośród gałązek oliwnych. To był piękny, ale ciężki dzień.

Chania, ostatnie przygotowania. © miciu222145

Podjazdy w widokiem na Góry Białe. © miciu222145

Góry Białe i najwyższy ich szczyt, Pachnes. Śnieg przykryty pyłem saharyjskim. © miciu222145

Kreta, całkiem ładne kadry. © miciu222145

Widoki z Gergioupoli. © miciu222145

Nad Morzem Kreteńskim. © miciu222145

Chania, ostatnie przygotowania. © miciu222145

Podjazdy w widokiem na Góry Białe. © miciu222145

Góry Białe i najwyższy ich szczyt, Pachnes. Śnieg przykryty pyłem saharyjskim. © miciu222145

Kreta, całkiem ładne kadry. © miciu222145

Widoki z Gergioupoli. © miciu222145

Nad Morzem Kreteńskim. © miciu222145































