Wpisy archiwalne w miesiącu
Grudzień, 2024
Dystans całkowity: | 845.94 km (w terenie 15.00 km; 1.77%) |
Czas w ruchu: | 39:12 |
Średnia prędkość: | 21.58 km/h |
Maksymalna prędkość: | 70.27 km/h |
Suma podjazdów: | 2968 m |
Maks. tętno maksymalne: | 184 (92 %) |
Maks. tętno średnie: | 149 (75 %) |
Suma kalorii: | 14980 kcal |
Liczba aktywności: | 26 |
Średnio na aktywność: | 32.54 km i 1h 30m |
Więcej statystyk |
Dystans51.07 km Teren3.00 km Czas02:18 Vśrednia22.20 km/h VMAX33.34 km/h Podjazdy134 m
Odcinek 348/5609. "3 kwadraty".
Taka jazda bez celu jest do dupy, więc znalazłem sobie cel- kwadraciki ze statshunters :D Można odwiedzić fajne miejscówki- i tak było tym razem. Może i było zimno, ale za to wiało :D Sytuację nieco ratowało słońce, ale nie za długo: Rzeszów-Trzebownisko-Łukawiec-Pogwizdów. W Czarnej po raz pierwszy odwiedziłem stawy i jakąś kopalnie, a dalej już po zmroku: Palikówka-Krasne-Rzeszów. Jakoś tak lekko się jechało, nawet pod wiatr.
Słów kilka o mijającym roku.
Rok zaczął się nietypowo, bo od zimy, bardzo krótkiej. Było mi dane pojeździć przy -18 stopniach. W lutym pogoda i forma postanowiły dać szansę na pierwszą tegoroczną setkę. Mimo, iż marzec był już ciepły, to wpadła tylko jedna setka. Kwiecień przyniósł kolejną 100, ale dla odmiany terenowo, do Przemyśla. Później pojechałem na Cypr. 8 dni w pięknych okolicznościach, przy lewostronnym ruchu. Maj był już ciekawszy- słowacki Vyhorlat, szosowa Przehyba i kilka wyjazdów szosowych. Czerwiec byłby całkiem zwyczajny, gdyby nie weekendowy wypad w Beskid Niski, później już chęć do jazdy jakoś spadła. Pierwsza połowa lipca bez szału- później lot na Korfu i powrót na rowerach do Budapesztu- wspaniała przygoda. Sierpień przyniósł powrót do szarej rzeczywistości- jakaś totalna niechęć do wszystkiego mnie dopadła i tak już zostało do końca roku. We wrześniu, podobnie jak miesiąc wcześniej- poza dwoma setkami nie działo się nic. Październik, listopad, grudzień...jesień, mało zimowa zima- nie ma o czym mówić.
Styczeń- 696,77 km.
Luty- 1007,9 km.
Marzec- 1242,91 km.
Kwiecień- 1564,66 km.
Maj- 1579,84 km.
Czerwiec- 1604,53 km.
Lipiec- 1969,22 km.
Sierpień- 1656,2 km.
Wrzesień- 1431,77 km.
Październik- 1407,92 km.
Listopad- 927,15 km.
Grudzień- 845,94 km.
Średnia prędkość: 21,08 km/h, rekord 21,79 km/h,
Ilość wyjazdów: 348 nowy rekord, poprzednio 341.
Suma podjazdów: 82 206 m, rekord 98 192 m.
Prędkość max.:68 km/h, rekord 85 km/h.
Max. dystans wyjazdu: 141 km, rekord 515 km,
Max. dystans miesięczny: 1969,22 km, rekord 2 424,92 km.
Max. dystans roczny: 15 934, nowy rekord , poprzednio 14 320.
Najwyższy szczyt: 1120 m, Albania, rekord 2780 m, okolice Stelvio/ restauracja Tibet(IT).
Rower mtb: 909 km, poprzednio 1193 km, spory spadek.
Rower szosowy: 2433 km, poprzednio 1305 km, mocno w górę.
Rower do wszystkiego: 12 688 km, poprzednio 12 603 km.
Odwiedzone kraje: Albania, Cypr/Cypr Północny (nowość), Grecja (nowość), Macedonia (nowość), Polska, Serbia, Słowacja, Węgry.
Wiele razy mi się nie chciało i jechałem trochę na siłę, gdyby nie to, wyglądałoby to całkiem inaczej.

Ciepło już się ze mną żegna. © miciu222145

Niebo było różowe. © miciu222145
Słów kilka o mijającym roku.
Rok zaczął się nietypowo, bo od zimy, bardzo krótkiej. Było mi dane pojeździć przy -18 stopniach. W lutym pogoda i forma postanowiły dać szansę na pierwszą tegoroczną setkę. Mimo, iż marzec był już ciepły, to wpadła tylko jedna setka. Kwiecień przyniósł kolejną 100, ale dla odmiany terenowo, do Przemyśla. Później pojechałem na Cypr. 8 dni w pięknych okolicznościach, przy lewostronnym ruchu. Maj był już ciekawszy- słowacki Vyhorlat, szosowa Przehyba i kilka wyjazdów szosowych. Czerwiec byłby całkiem zwyczajny, gdyby nie weekendowy wypad w Beskid Niski, później już chęć do jazdy jakoś spadła. Pierwsza połowa lipca bez szału- później lot na Korfu i powrót na rowerach do Budapesztu- wspaniała przygoda. Sierpień przyniósł powrót do szarej rzeczywistości- jakaś totalna niechęć do wszystkiego mnie dopadła i tak już zostało do końca roku. We wrześniu, podobnie jak miesiąc wcześniej- poza dwoma setkami nie działo się nic. Październik, listopad, grudzień...jesień, mało zimowa zima- nie ma o czym mówić.
Styczeń- 696,77 km.
Luty- 1007,9 km.
Marzec- 1242,91 km.
Kwiecień- 1564,66 km.
Maj- 1579,84 km.
Czerwiec- 1604,53 km.
Lipiec- 1969,22 km.
Sierpień- 1656,2 km.
Wrzesień- 1431,77 km.
Październik- 1407,92 km.
Listopad- 927,15 km.
Grudzień- 845,94 km.
Średnia prędkość: 21,08 km/h, rekord 21,79 km/h,
Ilość wyjazdów: 348 nowy rekord, poprzednio 341.
Suma podjazdów: 82 206 m, rekord 98 192 m.
Prędkość max.:68 km/h, rekord 85 km/h.
Max. dystans wyjazdu: 141 km, rekord 515 km,
Max. dystans miesięczny: 1969,22 km, rekord 2 424,92 km.
Max. dystans roczny: 15 934, nowy rekord , poprzednio 14 320.
Najwyższy szczyt: 1120 m, Albania, rekord 2780 m, okolice Stelvio/ restauracja Tibet(IT).
Rower mtb: 909 km, poprzednio 1193 km, spory spadek.
Rower szosowy: 2433 km, poprzednio 1305 km, mocno w górę.
Rower do wszystkiego: 12 688 km, poprzednio 12 603 km.
Odwiedzone kraje: Albania, Cypr/Cypr Północny (nowość), Grecja (nowość), Macedonia (nowość), Polska, Serbia, Słowacja, Węgry.
Wiele razy mi się nie chciało i jechałem trochę na siłę, gdyby nie to, wyglądałoby to całkiem inaczej.

Ciepło już się ze mną żegna. © miciu222145

Niebo było różowe. © miciu222145
Dystans34.54 km Czas01:39 Vśrednia20.93 km/h VMAX26.35 km/h Podjazdy 97 m
Dystans40.27 km Czas01:51 Vśrednia21.77 km/h VMAX39.53 km/h Podjazdy203 m
Odcinek 346/5607. "Ognista kula".
Pojawiło się takie coś na niebie. Niektórzy mówią, że to słońce, ale czy im wierzyć? Jednak dosyć szybko świat zatracił się w ciemności i zrobiło się zajebiście zimno: Rzeszów-Boguchwała-Lutoryż-Zarzecze-Siedliska-Tyczyn-Rzeszów.
Dystans24.14 km Czas01:08 Vśrednia21.30 km/h VMAX30.31 km/h Podjazdy 73 m
Odcinek 345/5606. "Błądząc we ..."
Chciałoby się napisać, że we mgle, ale była to najgorsza mieszanka- mgły i smogu. Więc króciutko po Rzeszowie.
Dystans40.07 km Czas01:52 Vśrednia21.47 km/h VMAX41.11 km/h Podjazdy 86 m
Dystans26.38 km Teren1.00 km Czas01:13 Vśrednia21.68 km/h VMAX29.30 km/h Podjazdy 91 m
Odcinek 343/5604. "Na minusie".
Nie za ciepło i do tego lekki wiatr- nie poszaleje: Rzeszów-Załęże-Krasne-Rzeszów.
Dystans32.21 km Teren2.00 km Czas01:33 Vśrednia20.78 km/h VMAX44.42 km/h Podjazdy230 m
Odcinek 342/5603. "Szukając zimy".
Bo w mieście, to raczej przedwiośnie. Może jak pojadę na górki, to będzie ciekawiej. No to przez Budziwój i Hermanową docieram na Przylasek. Tam zima w pełni, chociaż trochę rozciapana. Tam też było najzimniej- całe 0. Zostało zjechać do Budziwoja i przez Boguchwałę wrócić do Rzeszowa.

Poszukałem, to i zima się odnalazła. © miciu222145

Zima się znalazła. © miciu222145

Poszukałem, to i zima się odnalazła. © miciu222145

Zima się znalazła. © miciu222145
Dystans45.56 km Teren3.00 km Czas02:01 Vśrednia22.59 km/h VMAX35.86 km/h Podjazdy159 m
Odcinek 341/5602. "4-0".
Dopóki świeciło słońce, było mocne 4. Po zachodzie zrobiło się 0 :D Rzeszów-Łąka-Łukawiec-Palikówka-Krzemienica-Krasne-Rzeszów.
Dystans29.54 km Czas01:23 Vśrednia21.35 km/h VMAX28.01 km/h Podjazdy 56 m
Dystans24.92 km Czas01:09 Vśrednia21.67 km/h VMAX29.02 km/h Podjazdy 60 m