Wpisy archiwalne w kategorii
100 i więcej
| Dystans całkowity: | 46957.90 km (w terenie 2269.00 km; 4.83%) |
| Czas w ruchu: | 2292:03 |
| Średnia prędkość: | 20.49 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 84.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 351560 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 207 (103 %) |
| Maks. tętno średnie: | 167 (83 %) |
| Suma kalorii: | 818182 kcal |
| Liczba aktywności: | 379 |
| Średnio na aktywność: | 123.90 km i 6h 02m |
| Więcej statystyk | |
Dystans137.69 km Czas05:16 Vśrednia26.14 km/h VMAX66.00 km/h Podjazdy1270 m
W deszczu i w słońcu.
Pogoda była nie pewna, ale temperatura zdawała się być idealna do jazdy. Jednak znaczne ruchy powietrza mocno w kość dawały.
Ruszam bardzo klasycznie w stronę Zalewu, by dalej pojechać przez Zwięczycę i Racławówkę. Mijam p[ewnego szosowca i jak się później okazuje, to mijamy się tak co chwilę aż do Olimpowa. Dalej przez Niechobrz i Wolę Zgłobieńską do Nockowej i Iwierzyc.
W Olimpwie odbijam na Zagorzyce, cholera no, leje, ale szybko uciekam z objęć chmur. Ląduję w Ropczycach- na to wskazuje tablica. Odwiedzam Krzyż i zjeżdżam do Niedźwiady. Tam okazuje się, że do Małej jest tylko 4 km, więc czemu nie, jadę i tam. Nikt nie napisał, że to cały czas pod górę :D
Odwiedzam figurę rodem z Rio i wracam- odbijam tym razem na Wielopole. Po fali remontówzaczynam podjazd. Spotykam szosowca z Kolbuszowej i jedziemy sobie do Wiśniowej- dalej jadę sam.
Teraz w stronę Strzyżowa, czyli Jazowa, Markuszowa i Gbiska.
Ze Strzyżowa jadę boczną drogą na Zaborów- przeoczyłem znak i muszę wracać, bo droga zamknięta- palują osuwisko. Czas na większe upodlenie, czyli podjazd z Żarnowej do Gwoździanki- jak na złość przypieka słonko. Zjeżdżam do Niebylca i jadę w stronę Połomii. W Wyżnym odbijam na Babicę i w Lubeni kieruję się na Siedliska i Budziwój.

Okolice Niechobrza.


Okolice Zagorzyc.

Że niby szlak.

Krzyż koło Ropczyc © miciu222145

Małe zbliżenie © miciu222145

Prawie jak w Rio © miciu222145

Widok na Głobikową © miciu222145

Tam już byłem © miciu222145

W Wielopolu Skrzyńskim © miciu222145
Ruszam bardzo klasycznie w stronę Zalewu, by dalej pojechać przez Zwięczycę i Racławówkę. Mijam p[ewnego szosowca i jak się później okazuje, to mijamy się tak co chwilę aż do Olimpowa. Dalej przez Niechobrz i Wolę Zgłobieńską do Nockowej i Iwierzyc.
W Olimpwie odbijam na Zagorzyce, cholera no, leje, ale szybko uciekam z objęć chmur. Ląduję w Ropczycach- na to wskazuje tablica. Odwiedzam Krzyż i zjeżdżam do Niedźwiady. Tam okazuje się, że do Małej jest tylko 4 km, więc czemu nie, jadę i tam. Nikt nie napisał, że to cały czas pod górę :D
Odwiedzam figurę rodem z Rio i wracam- odbijam tym razem na Wielopole. Po fali remontówzaczynam podjazd. Spotykam szosowca z Kolbuszowej i jedziemy sobie do Wiśniowej- dalej jadę sam.
Teraz w stronę Strzyżowa, czyli Jazowa, Markuszowa i Gbiska.
Ze Strzyżowa jadę boczną drogą na Zaborów- przeoczyłem znak i muszę wracać, bo droga zamknięta- palują osuwisko. Czas na większe upodlenie, czyli podjazd z Żarnowej do Gwoździanki- jak na złość przypieka słonko. Zjeżdżam do Niebylca i jadę w stronę Połomii. W Wyżnym odbijam na Babicę i w Lubeni kieruję się na Siedliska i Budziwój.
Okolice Niechobrza.
Okolice Zagorzyc.
Że niby szlak.

Krzyż koło Ropczyc © miciu222145

Małe zbliżenie © miciu222145

Prawie jak w Rio © miciu222145

Widok na Głobikową © miciu222145

Tam już byłem © miciu222145

W Wielopolu Skrzyńskim © miciu222145
Dystans125.72 km Teren1.00 km Czas04:37 Vśrednia27.23 km/h VMAX66.00 km/h Podjazdy2125 m
Tutaj lubię wracać.
Zapowiadała się mocna trasa w ulubionych Bieszczadach. Bezchmurne niebo zapowiadało idealną pogodę, chociaż poranne 10 stopni szału nie robiło. Zbiórka u Piotrka, zabieramy się z Michałem. Około godziny 8 jesteśmy w Polańczyku i zaczynamy się zbierać do jazdy. Słoneczko zaczyna ładnie grzać, wiatr troszkę chłodzi, będzie dobrze. Na początek zjazd i podjazd do Wołkowyi. Zjeżdżamy do Bukowca i odbijamy na Rajskie. Czasem przebija się między drzewami Zalew Soliński, ale my jedziemy twardo przez Olchowiec i Chrewt do Polany. Zaczynamy poważniejszy podjazd w stronę Czarnej. Na szczycie spotykamy znajomego kolarza i zjeżdżamy z Nim do samej Czarnej. Subaru- tego aż miło się słucha, a że był jakiś zlot, to sporo egzemplarzy, w tym kultowe Imprezy co chwilę nas mijało. Zatrzymujemy się na punkcie widokowym przed Lutowiskami, a Piotrek jedzie, nie patrzy na nic. Jeden z uczestników zlotu jedzie powiedzieć mu, że nas minął :D Postój w Lutowiskach, tam spotykamy się z Natalią i Pawłem, którzy jechali nam na spotkanie.
Są i sakwiarze z którymi chwilę gadam. czas leci, więc pora jechać. Jedziemy na Smolnik, by później odbić w stronę Dwernika. Przez Nasiczne docieramy do brzegów Górnych. Przebiega tędy szlak na obie Połoniny, do tego bufet Biegu Rzeźnika i przez to ledwo można się przecisnąć. Serpentynami wspinamy się na Przeł. Wyżnią, a tam korek za sprawą zlotowiczów. Przeciskamy się i zjeżdżamy do Wetliny. Dłuższy postój pod sklepem- tutaj zostawiamy dwójkę naszych towarzyszy i jedziemy dalej w stronę Smereka i Kalnicy.
Błąd nawigacyjny wprowadza nas na szuter w stronę Sinych Wirów, zarządzamy odwrót. Przez Przysłup docieramy do Dołżycy i tam jedziemy już zgodnie z planem, czyli przez Buk i Terkę do Polańczyka. Podjazdów nie brakuje, ale jedziemy na luzie. Łatwo nie było, dlatego ze średniej możemy być zadowoleni.


Na szczycie przed Czarną.

Lutowiska- punkt widokowy.

Brzegi Górne- bufet rzeźnika.

Losowa puszka.

Odwrót do Kalnicy.

Na podjazdach jadę tak :D

W stronę Wołkowyi.
Są i sakwiarze z którymi chwilę gadam. czas leci, więc pora jechać. Jedziemy na Smolnik, by później odbić w stronę Dwernika. Przez Nasiczne docieramy do brzegów Górnych. Przebiega tędy szlak na obie Połoniny, do tego bufet Biegu Rzeźnika i przez to ledwo można się przecisnąć. Serpentynami wspinamy się na Przeł. Wyżnią, a tam korek za sprawą zlotowiczów. Przeciskamy się i zjeżdżamy do Wetliny. Dłuższy postój pod sklepem- tutaj zostawiamy dwójkę naszych towarzyszy i jedziemy dalej w stronę Smereka i Kalnicy.
Błąd nawigacyjny wprowadza nas na szuter w stronę Sinych Wirów, zarządzamy odwrót. Przez Przysłup docieramy do Dołżycy i tam jedziemy już zgodnie z planem, czyli przez Buk i Terkę do Polańczyka. Podjazdów nie brakuje, ale jedziemy na luzie. Łatwo nie było, dlatego ze średniej możemy być zadowoleni.
Na szczycie przed Czarną.
Lutowiska- punkt widokowy.
Brzegi Górne- bufet rzeźnika.
Losowa puszka.
Odwrót do Kalnicy.
Na podjazdach jadę tak :D
W stronę Wołkowyi.
Dystans152.02 km Teren30.00 km Czas07:31 Vśrednia20.22 km/h VMAX63.00 km/h Podjazdy1750 m
Po raz kolejny Ulucz.
Pomysł Artura, wykonanie 7 osób. Poranne słońce nagle skryło się za ciężkimi chmurami i zastanawiałem się czy jechać. Jak już wstałem to jadę. Startujemy z bulwarów i jedziemy na Słocinę. Pod MH dogania nas spóźniony Kona. W lesie na Słocinie spóźnialski je śniadanie i jedziemy do Chmielnika, a później w okolice Magdalenki. Trochę bocznych dróżek terenowych i dojeżdżamy do Zabratówki.
Obok stawów, by później pojechać w stronę Hadli Szklarskich. Przez Widaczów do Jawornika, gdzie robimy przerwę, a przyda się przed dalszą jazdą- robi się gorąco
. Ostry podjazd szlakiem niebieskim, później koło Kosztowej i lądujemy w Bachórzcu. Jedziemy na prom na Sanie, ale mocno się rozczarowujemy. Prom jest nieczynny, ale po krótkiej naradzie jedziemy na kładkę do Słonnego. To co, że nie jest łatwo, skro jest tak pięknie, a jedziemy doliną Sanu. Po przejechaniu przez San czeka nas asfaltowy podjazd w ciszy i z takimi widokami, że aż chce się jechać. W Dylągowej kierujemy się pod górę w stronę Żohatynia. Podjeżdżamy na Borównicę, ale koło jawornika Ruskiego trzeba ratować Magdę, bo złapała gumę. Szutrem zjeżdżamy do Ulucza,
Wspinamy się pod cerkiew i po krótkiej wizycie wracamy na dół.
Czasowo wygląda to nie najlepiej, więc postanawiamy wracać najkrótszą drogą. Jabłonica Ruska, Wołodź i na kładkę- te kładki są zajebiste :D Przez Nozdrzec do Dynowa i Bachórza. Pod Semaforem jemy pyszności- można wbijać i brać cokolwiek, wszystko wyśmienite. Zostalismy tylko we czwórkę- teraz Harta, Piątkowa i Błażowa. W Borku jedziemy na podjazd i po chwili jesteśmy koło WSiZu. Zjazd do Tyczyna, Budziwój i to koniec wycieczki :)

Pogoda się sypie.

Las na Słocinie.

Okolice Magdalenki.

Gdzieś koło Hadli,

Okolice Laskówki.

Nici z pływania.

Słonne- uwielbiam te kładki.

Widok z Dylągowej.

Łąki umajone.

Cerkiew w Uluczu.

Kolejna kładka.
Obok stawów, by później pojechać w stronę Hadli Szklarskich. Przez Widaczów do Jawornika, gdzie robimy przerwę, a przyda się przed dalszą jazdą- robi się gorąco
. Ostry podjazd szlakiem niebieskim, później koło Kosztowej i lądujemy w Bachórzcu. Jedziemy na prom na Sanie, ale mocno się rozczarowujemy. Prom jest nieczynny, ale po krótkiej naradzie jedziemy na kładkę do Słonnego. To co, że nie jest łatwo, skro jest tak pięknie, a jedziemy doliną Sanu. Po przejechaniu przez San czeka nas asfaltowy podjazd w ciszy i z takimi widokami, że aż chce się jechać. W Dylągowej kierujemy się pod górę w stronę Żohatynia. Podjeżdżamy na Borównicę, ale koło jawornika Ruskiego trzeba ratować Magdę, bo złapała gumę. Szutrem zjeżdżamy do Ulucza,
Wspinamy się pod cerkiew i po krótkiej wizycie wracamy na dół.
Czasowo wygląda to nie najlepiej, więc postanawiamy wracać najkrótszą drogą. Jabłonica Ruska, Wołodź i na kładkę- te kładki są zajebiste :D Przez Nozdrzec do Dynowa i Bachórza. Pod Semaforem jemy pyszności- można wbijać i brać cokolwiek, wszystko wyśmienite. Zostalismy tylko we czwórkę- teraz Harta, Piątkowa i Błażowa. W Borku jedziemy na podjazd i po chwili jesteśmy koło WSiZu. Zjazd do Tyczyna, Budziwój i to koniec wycieczki :)
Pogoda się sypie.
Las na Słocinie.
Okolice Magdalenki.
Gdzieś koło Hadli,
Okolice Laskówki.
Nici z pływania.
Słonne- uwielbiam te kładki.
Widok z Dylągowej.
Łąki umajone.
Cerkiew w Uluczu.
Kolejna kładka.
Dystans159.75 km Czas06:08 Vśrednia26.05 km/h VMAX77.00 km/h Podjazdy2130 m
Wietrzne Pogórze Przemyskie.
5 osób, 2 samochody, masa zabawy i masa podjazdów, czyli ostre ciśnięcie po Pogórzu przemyskim. udział wzięli: Michał, Przemek, Piotrek x2 i ja. Wieje, nawet bardzo, przez to, za ciepło nie jest. Póki co dmucha w plecy, więc jedziemy do Jawornika Ruskiego, po drodze zaliczając serpentynkę.
Jedziemy w Stronę Birczy, gdzie spotykamy Włochatego, który wraca z Przemyśla do Rzeszowa. Ciśnie pod wiatr, więc robimy przerwę na lody. Nie był to dobry pomysł, bo ostygliśmy i jedzie się kiepsko- do tej pory lecieliśmy sobie 45 km/h. Wspinamy się w stronę lotniska w Krajnej- chmurzy się, spadło nawet kilka kropel, ale czasem przedziera się słońce.
Odbijamy na Trójce i Jamną- trochę pod górę, malowniczą i dziurawą drogą, mijamy hotel w Arłamowie. Przez Grąziową i Wojtkową do Olszanicy na żarcie. Spotykamy ekipę z Leska i do Bezmiechowej jedziemy razem. Na szybowisko prowadzi podjazd, jak dla mnie najgorszy dzisiaj- kona włożył mi 10 s na samym szczycie. Dopiero na szosie można powiedzieć, że się tam podjechało :D
Szatański zjazd z do hamowaniami i jedziemy do Załuża. Pora na przebicie się przez pasmo Gór Słonnych, czyli słynne serpentynki czekają. Jadę sobie z Masłem i jedzie się dobrze. Zjeżdżamy do Tyrawy Wołoskiej na następną przerwę- należy się nam.
Bardzo fajną drogą do Tyrawy Solnej, a później drogą na Końskie- widoczki mamy genialne. Docieramy do Krzemiennej, chociaż Kona prawie nie dotarł- cóż, ponosiło na zjeździe, a samochody nie ustępowały :D
Prosto do Dynowa przez Nozdrzec, po niekoniecznie dobrej drodze. Z rozmów wywnioskowałem, że trasa dała popalić wszystkim, a skacowanemu i nie rozjeżdżonemu Piotrusiowi, to chyba rower zbrzydnie :D
trasa genialna, ekipa też, dobrze spędzona niedziela. Jest git!
Większość zdjęć od Michała :)

Przygotowania w Dynowie.

Lodowa przerwa.

Jedziemy do Jamnej.

Podjazd w Grąziowej.


Olszanica- no i mam pieseła :D

Bezmiechowa- szybowisko zdobyte.



Zjazd do Tyrawy Solnej.

Zdradliwy mostek.

Ostatni konkretny podjazd.

Jedziemy w Stronę Birczy, gdzie spotykamy Włochatego, który wraca z Przemyśla do Rzeszowa. Ciśnie pod wiatr, więc robimy przerwę na lody. Nie był to dobry pomysł, bo ostygliśmy i jedzie się kiepsko- do tej pory lecieliśmy sobie 45 km/h. Wspinamy się w stronę lotniska w Krajnej- chmurzy się, spadło nawet kilka kropel, ale czasem przedziera się słońce.
Odbijamy na Trójce i Jamną- trochę pod górę, malowniczą i dziurawą drogą, mijamy hotel w Arłamowie. Przez Grąziową i Wojtkową do Olszanicy na żarcie. Spotykamy ekipę z Leska i do Bezmiechowej jedziemy razem. Na szybowisko prowadzi podjazd, jak dla mnie najgorszy dzisiaj- kona włożył mi 10 s na samym szczycie. Dopiero na szosie można powiedzieć, że się tam podjechało :D
Szatański zjazd z do hamowaniami i jedziemy do Załuża. Pora na przebicie się przez pasmo Gór Słonnych, czyli słynne serpentynki czekają. Jadę sobie z Masłem i jedzie się dobrze. Zjeżdżamy do Tyrawy Wołoskiej na następną przerwę- należy się nam.
Bardzo fajną drogą do Tyrawy Solnej, a później drogą na Końskie- widoczki mamy genialne. Docieramy do Krzemiennej, chociaż Kona prawie nie dotarł- cóż, ponosiło na zjeździe, a samochody nie ustępowały :D
Prosto do Dynowa przez Nozdrzec, po niekoniecznie dobrej drodze. Z rozmów wywnioskowałem, że trasa dała popalić wszystkim, a skacowanemu i nie rozjeżdżonemu Piotrusiowi, to chyba rower zbrzydnie :D
trasa genialna, ekipa też, dobrze spędzona niedziela. Jest git!
Większość zdjęć od Michała :)
Przygotowania w Dynowie.

Lodowa przerwa.

Jedziemy do Jamnej.
Podjazd w Grąziowej.

Olszanica- no i mam pieseła :D
Bezmiechowa- szybowisko zdobyte.


Zjazd do Tyrawy Solnej.

Zdradliwy mostek.

Ostatni konkretny podjazd.

Dystans167.00 km Czas06:19 Vśrednia26.44 km/h VMAX60.00 km/h Podjazdy1200 m
Pora na plan B.
Na początek coś o schronisku Kremenaros. Jedzenie pyszniutkie, obsługa fajna, ale nocleg na sali wieloosobowej, to raczej na jedną noc. Tej nocy praktycznie nie spałem: a to pogaduszki do 2, dziwne budzenie o 3, a o 4 trzeba wstać. Poranek śliczny, słoneczny, ale zimny, ok. 3 stopni było. Cały obolały, ale trzeba jechać, no jak :D Ruszamy w stronę Lutowisk- mgła, słońce i piękne widoki, aż chce się zachłysnąć tym pięknem. Jedzie się dobrze, mimo, że nogi trochę marudzą. W Hoszowie zatrzymujemy się w zajeździe Bieszczadzka Ostoja. Załapaliśmy się na śniadanie, w końcu jest już po 7. 25 zł i szwedzki stół- dawno się tak nie nażarłem, później wygrzewanie się w słoneczku. Zapada decyzja o modyfikacji trasy- deszczu ani śladu, więc chyba za dużo było tym razem. W Ustrzykach odbijamy na Krościenko, dalej odpuszczamy Przemyśl i jedziemy do Birczy. Pogoda się sypie, jest chłodniej, ale nie pada. W Brzusce zaczyna padać, a przed nami ściana deszczu. Ubieramy co mamy w aucie i ogień. Przez Dubiecko docieramy do Bachórza. Pod Semaforem jemy obiad- przemoczeni, zmarznięci, tego nam było trzeba, a jedzenie rewelacyjne. Zbieramy się, na zewnątrz tylko kropi, ale po ok 10 km znowu leje. Jest nam wszystko jedno, jesteśmy już i tak przemoczeni- 70 km w deszczu, lipa po całości. W Budziwoju odbieram bagaże i wracam do domu. Gorący prysznic, to jest to. Trzeba leczyć kontuzje. W wyprawie wzięło udział 9 rowerzystów i 2 osoby w samochodzie. Super ekipa, świetny wyjazd.

Co to był za poranek :)



Lutowiska.

Co to był za poranek :)
Lutowiska.
Dystans170.00 km Czas06:20 Vśrednia26.84 km/h VMAX61.00 km/h Podjazdy1920 m
Był sobie plan.
Zakładał on przejechanie trasy 500 km w dwa dni. Zebrała się ekipa 9 osób na rowerach z Polski i nie tylko oraz zabezpieczenie techniczne w samochodzie. Ruszamy o 5 zaraz po starcie Ultra maratonu, cholera, nie działa mi licznik- pewnie padł kabelek. Pogoda zapowiada się dobra, więc kierujemy się do Świlczy- za szybko jak na początek, ale tak sobie lecimy czwórką aż do Ropczyc. Na skrzyżowaniu obejrzałem się za siebie- gdy popatrzyłem przed siebie, to kolega był już tuż przede mną. Ratuje się hamowaniem, lecę przez kierę i kręcę parę fikołków. Na prawej goleni urosło mi drugie kolano, wybity bark, ogólnie poobijany. Na głowie pojawił się guz, którego znalazłem dopiero wieczorem, podczas mycia głowy. Jest guz, więc kask pęknięty- jednak się przydał. Do tego przytarta empetrójka, podarta bluza, a w rowerze podarte siodło i guma na manetce się poniszczyła. Wsiadam do auta, bo mam czas, to co będę do domu wracał. W Wielopolu kupuję zimne piwo i robię okłady na nodze. Tak docieram do Jasła, gdzie podejmuję decyzję o dalszej jeździe. Ogarniam rower i ruszamy w stronę Nowego Żmigrodu i Dukli, gdzie robimy przerwę obiadową. Przed Barwinkiem odbijamy na Komańczę i dziurami jedziemy w stronę Bieszczad. W Komańczy remonty, więc światła co kawałek- rowerom jednak czerwone nie straszne. Mocniejsze podjazdy nie robią na mnie wrażenia, mimo, że na dziurach nogę mi urywa, a bark boli niemiłosiernie. Jadę po swojemu i nie wiem czemu, zawsze jestem pierwszy. Docieramy do Cisnej, a to oznacza, że czekają nas dwie przełęcze. Smerek, Połoniny, Rawki- to wszystko mamy na wyciągnięcie ręki, jest pięknie. Do Ustrzyk pędzimy zamroczeni pięknym zjazdem. Śpimy w Kremenarosie. Nie sądziłem, że w takim stanie przejadę ponad 130 km :)

Po wyjeździe z Rzeszowa.






Beskid Niski koło Nowego Żmigrodu.

Bieszczady tuż, tuż.

Przed Cisną.

Bieszczady :)

Na Połoninach śnieg.
Po wyjeździe z Rzeszowa.
Beskid Niski koło Nowego Żmigrodu.
Bieszczady tuż, tuż.
Przed Cisną.
Bieszczady :)
Na Połoninach śnieg.
Dystans120.39 km Teren2.00 km Czas04:38 Vśrednia25.98 km/h VMAX59.00 km/h Podjazdy624 m
Jechać, nie jechać?
Z rana dzwoni Kona, że jest wyjazd po górkach na Czarnorzeki. Byłem tam tydzień temu, a czułem się dzisiaj tak, że górki kompletnie odpadały. Ruszyłem po obiedzie w tereny raczej płaskie. Najpierw wzdłuż Zalewu do Zwięczycy, Racławówka i Nosówka. W Błędowej Zgłobieńskiej płasko nie było, ale przebiłem się do Trzciany i Bratkowic. Odbijam na Czarną i jadę do Kamionki. Teraz Ocieka, Wola Ociecka i Blizna. w Parku historycznym ekspozycja się rozrasta i to dobra rzecz. Pora na powrót. Jadę kawałek po własnych sladach, ale widzę utwardzoną drogę przez las- jedzie się dobrze, do samej Ocieki. Za Kamionką odbijam na Borek Wielki i docieram do Sędziszowa Młp. Wspinam się w Olchowej, wcześniej zaliczając tamtejszy sklep. 90 km bez jedzenia, musiałem coś zeżreć. Zjeżdżam do Nockowej i dalej przez Wolę Zgłobieńską, Zgłobień do Niechobrza. Wspinaczka na Racławówkę, Zwięczyca, Lisia i domek. Pogoda była dziwna, bo w słońcu było ciepełko- jak zaszło, to cholernie zimno się robiło.

Przez las © miciu222145

Tutaj to się bawią © miciu222145

Park Historyczny, Blizna © miciu222145

Samoloteł © miciu222145

Skrót przez las © miciu222145

Kolarza cien © miciu222145

Kto jedzie z Miciołke? Próg Karpacki © miciu222145

Przez las © miciu222145

Tutaj to się bawią © miciu222145

Park Historyczny, Blizna © miciu222145

Samoloteł © miciu222145

Skrót przez las © miciu222145

Kolarza cien © miciu222145

Kto jedzie z Miciołke? Próg Karpacki © miciu222145
Dystans113.27 km Teren2.00 km Czas04:31 Vśrednia25.08 km/h VMAX63.00 km/h Podjazdy1120 m
Wiatr morderca.
Pogoda wiosenna, ale wiatr za ciepły nie był, do tego przez 60 km miałem go prosto w twarz. Żwirownia, Budziwój, Siedliska i Lubenia- tak wyglądał początek, czyli rozgrzewka. Później Babica i Czudec. Jadę w stronę Nowej Wsi, a tam spotykam Bartka z kolegą. Jadę na spotkanie z Magdą :) Dalej jadę po swojemu, czyli Zaborów, wszystkie Gliniki i docieram do Strzyżowa. Odbijam na Godową i jadę do Lutczy. Teraz sporo pod górę, czyli Krasna, Węglówka i Czarnorzeki. Podjeżdżam pod zamek i wracam do Lutczy, odwiedzając sklep w Krasnej. Z Lutczy główną do Jawornika i Niebylca. Nie chcę się tłuc główna, więc wybieram podjazd w Bliziance, jest kawał mordęgi. 2 km terenem przez las i zjeżdżam z Zimnego Działu. Dalej Hermanowa, Tyczyn, Budziwój i Rzeszów.

Nad Wisłokiem w Zaborowie © miciu222145

Pod Suchą Górą koło Węglówki © miciu222145

Zamek w Odrzykoniu © miciu222145

Nad Wisłokiem w Zaborowie © miciu222145

Pod Suchą Górą koło Węglówki © miciu222145

Zamek w Odrzykoniu © miciu222145
Dystans125.11 km Czas04:59 Vśrednia25.11 km/h VMAX65.00 km/h Podjazdy1200 m
Pierwsza opalenizna.
Wczoraj umówiłem się z Koną na trasę, więc pora na realizację. Pogoda idealna, chociaż powiewało trochę. 15 minut spóźnienia i jedziemy nad Zalew, dalej Zwięczyca, Racławówka i zjazd do Niechobrza. Decydujemy się na jazdę w stronę Stępiny, czyli jedziemy na Zgłobień i przez Nockową do Iwierzyc. Tam boczną, trochę dziurawą drogą męczymy podjazdy. Wiśniowa, Bystrzyca i docieramy do Wielopola Skrzyńskiego- przerwa pod sklepem. Podjeżdżamy na Jaszczurową, ale coś pomyliliśmy i po korektach jedziemy przez Pstrągówkę do Wiśniowej. Trochę bujania na kładce i jedziemy w stronę Strzyżowa. Między Markuszową, a Gbiskami miałem małą przygodę. Tak bardzo chciałem zrobić zdjęcie, że zapatrzyłem się i trzymając aparat w jednej ręce, w drugiej kierownicę dzierżąc, zjechałem na pobocze, ominąłem zaorane pole, wjechałem na muldy na łące iii....zatrzymałem się :D Już myślałem, że przyziemię, ale co to dla mnie :D Kona tarza się ze śmiechu, ja to samo, jest pozytywnie. W Strzyżowie postój na Rynku i jedziemy wzdłuż Wisłoka do Nowej Wsi i Czudca. Odwiedzamy Michała i koło cmentarza zmierzamy w stronę Niechobrza. Spotykamy Łukasza. Później Mogielnica, Boguchwała, Zwięczyca, Zalew. Ogólnie jechało się całkiem dobrze, choć troszkę osłabiony jestem. Słońce zjarało ryło i szyję, czyli słońce świeci co raz mocniej.

Kona i Miciu- będzie dobrze © miciu222145

Droga do Nockowej © miciu222145

W Jaszczurowej © miciu222145

Jakieś coś koło Pstrągówki © miciu222145

Kładkożercy © miciu222145

Cienie na Wisłoku © miciu222145

Gdzieś tam- Sucha Góra © miciu222145

Zjazd do Niechobrza © miciu222145

Kona i Miciu- będzie dobrze © miciu222145

Droga do Nockowej © miciu222145

W Jaszczurowej © miciu222145

Jakieś coś koło Pstrągówki © miciu222145

Kładkożercy © miciu222145

Cienie na Wisłoku © miciu222145

Gdzieś tam- Sucha Góra © miciu222145

Zjazd do Niechobrza © miciu222145
Dystans111.14 km Teren5.00 km Czas04:22 Vśrednia25.45 km/h VMAX55.00 km/h Podjazdy1100 m
Dawno nie wiało.
Wczoraj strasznie mnie ścięło po południu, więc trzeba się ruszyć dzisiaj. Start w Dynowie, czyli szykuje się smiganie po Pogórzu Przemyskim.. Słońce się przebija, ale mgły nie odpuszczają. Zaczyna wiać i z wiatrem prosto w twarz, przez prawie 60 km po górkach :D Jadę do Dąbrówki Starzeńskiej i przez Siedliska do Wołodzi. Była to fatalna decyzja, bo szutrówka zmieniła się w bagno. Za dużo wracania, więc jadę do Ulucza na kładkę. Cały czas jadę linią Mołotowa, czyli co kawałek mijam bunkry.
Przez Witryłów do Mrzygłodu, trochę podjazdów, ale głównie w dół po krętym asfalcie- mega fajnie. Przez Tyrawę Solną do Tyrawy Wołoskiej. No i zaczyna się podjazd na Przełęcz Przysłup (620), czyli zdobywam Góry Słonne. Robi się mokro i lekko mży. Zjazd po mokrym był wesoły, ale nie wyłożyłem się, a było gdzie. Zjeżdżam w Załużu i jadę do Sanoka. Znowu jadę wzdłuż Sanu, tym razem przez Trepczę. Znowu docieram do Mrzygłodu, ale jadę prosto tym razem przez Dobrą, znowu do Ulucza. Znowu kładka i drugą stroną Sanu przez Temeszów. Dłuższy czas jedzie za mną motocyklista. Wreszcie zrównał się ze mną i pyta się ile jadę. Licznik i gps wskazują jakieś 32 km/h, motocyklowy licznik pokazywał 40 km/h. Dalej po górkach, przez Nozdrzec do Dynowa. Znowu wygląda słonko, dobrze, że czasem dmuchnęło w plecy. Wszystko zajęło 4h 50 minut, więc miałem ok. 30 minut postojów, czyli dosyć mało.

Ruiny w Dąbrówce Starzeńskiej © miciu222145

Kaplica grobowa w Wołodzi © miciu222145

Retorty- prawie jak w Bieszczadach © miciu222145

Wcieło asfalt © miciu222145

Jedziem przez kładkę © miciu222145

Kładka Ulucz- Witryłów © miciu222145

Zapomniany Kościółek w Witryłowie © miciu222145

Droga na Mrzygłód :) © miciu222145

Cerkiew w Siemuszowej © miciu222145

Przeł. Przysłup, Góry Słonne- Bieszczady się schowały © miciu222145

W Sanoku © miciu222145

Jednostka LPR w Sanoku © miciu222145

Cerkiew w Dobrej © miciu222145

Kierunek Ulucz © miciu222145

Sarenki przy kładce © miciu222145
Przez Witryłów do Mrzygłodu, trochę podjazdów, ale głównie w dół po krętym asfalcie- mega fajnie. Przez Tyrawę Solną do Tyrawy Wołoskiej. No i zaczyna się podjazd na Przełęcz Przysłup (620), czyli zdobywam Góry Słonne. Robi się mokro i lekko mży. Zjazd po mokrym był wesoły, ale nie wyłożyłem się, a było gdzie. Zjeżdżam w Załużu i jadę do Sanoka. Znowu jadę wzdłuż Sanu, tym razem przez Trepczę. Znowu docieram do Mrzygłodu, ale jadę prosto tym razem przez Dobrą, znowu do Ulucza. Znowu kładka i drugą stroną Sanu przez Temeszów. Dłuższy czas jedzie za mną motocyklista. Wreszcie zrównał się ze mną i pyta się ile jadę. Licznik i gps wskazują jakieś 32 km/h, motocyklowy licznik pokazywał 40 km/h. Dalej po górkach, przez Nozdrzec do Dynowa. Znowu wygląda słonko, dobrze, że czasem dmuchnęło w plecy. Wszystko zajęło 4h 50 minut, więc miałem ok. 30 minut postojów, czyli dosyć mało.

Ruiny w Dąbrówce Starzeńskiej © miciu222145

Kaplica grobowa w Wołodzi © miciu222145

Retorty- prawie jak w Bieszczadach © miciu222145

Wcieło asfalt © miciu222145

Jedziem przez kładkę © miciu222145

Kładka Ulucz- Witryłów © miciu222145

Zapomniany Kościółek w Witryłowie © miciu222145

Droga na Mrzygłód :) © miciu222145

Cerkiew w Siemuszowej © miciu222145

Przeł. Przysłup, Góry Słonne- Bieszczady się schowały © miciu222145

W Sanoku © miciu222145

Jednostka LPR w Sanoku © miciu222145

Cerkiew w Dobrej © miciu222145

Kierunek Ulucz © miciu222145

Sarenki przy kładce © miciu222145































