Dystans24.85 km Czas01:02 Vśrednia24.05 km/h
Dystans26.95 km Czas01:13 Vśrednia22.15 km/h
Od rana czułem się marnie,
Od rana czułem się marnie, więc dopiero po obiedzie wyskoczyłem na krótko- nawet światełek nie wziąłem: Rzeszów/Zalew/po mieście/Zalesie/Słocina/dom.
Dystans7.84 km Czas00:23 Vśrednia20.45 km/h
Dystans25.20 km Czas01:12 Vśrednia21.00 km/h
Tradycyjny wyjazd o 4:55. Ciepełko
Tradycyjny wyjazd o 4:55. Ciepełko ok. 6 st., lekki wietrzyk, ptaki świergoliły na drzewach. Rzeszów/Słocina/zjazd do Zalesia i tutaj gdybym nie przyhamował, to rozczłapały by mnie 3 sarenki/Zalesie/Drabinianka/Rzeszów/do pracy. Gdy byłem w pracy, działo się coś takiego

TUTAJ INFO
Po pracy do domu.

TUTAJ INFO
Po pracy do domu.
Dystans65.04 km Teren4.00 km Czas02:54 Vśrednia22.43 km/h
Szaro, buro i ponuro, do tego
Szaro, buro i ponuro, do tego wiatr, ale przynajmniej było ciepło +7 Rzeszów-Miłocin-Rudna Wlk.-Mrowla-Lipie-Wola Cicha-Głogów Młp.-Rez. Bór i bagno nieziemskie-Jasionka-Wólka Podleśna-Medynia łańcucka-Czarna-Palikówka-Łąka-Załęże/Rzeszów. Niestety powrót pod wiatr wypompował mnie doszczętnie.

W Borze

Lotnisko Jasionka

Kuleczka

Medynia Łańcucka

W Borze

Lotnisko Jasionka

Kuleczka

Medynia Łańcucka
Dystans40.83 km Teren7.00 km Czas02:05 Vśrednia19.60 km/h
Prawie jak wiosna :)
Korzystając
Korzystając
Prawie jak wiosna :)
Korzystając z pięknej pogody, wybrałem się na krótką przejażdżkę: Rzeszów/Zalew-tutaj wyległy tłumy spacerowiczów-Zwięczyca-Boguchwała-Budziwój-błotnym podjazdem do Przylasku, tutaj krótki odpoczynek-Lubenia-Siedliska-Budzwój-Rzeszów.




gdy słonko zaszło, temp. spadła do 0- wcześniej w słońcu było ponad 10 st.
Korzystając z pięknej pogody, wybrałem się na krótką przejażdżkę: Rzeszów/Zalew-tutaj wyległy tłumy spacerowiczów-Zwięczyca-Boguchwała-Budziwój-błotnym podjazdem do Przylasku, tutaj krótki odpoczynek-Lubenia-Siedliska-Budzwój-Rzeszów.




gdy słonko zaszło, temp. spadła do 0- wcześniej w słońcu było ponad 10 st.
Dystans25.32 km Teren8.00 km Czas01:50 Vśrednia13.81 km/h
W sumie miałem tylko pojechać
W sumie miałem tylko pojechać na spotkanie. Po spotkaniu okazało się, że pada, do ego trochę chłodniej się zrobiło. Jednak jak to na nas przystało, nie robiliśmy problemu z pogody, dokładnie, to: Ja, Maciek, Artur i Tomek. Rzeszów/Słocina/Malawa/podjazd na Magdalenkę asfaltem i zjazd terenem. To była masakra-mega błoto, kupa rozmokniętego i głębokiego śniegu i rozlewiska wody. Później przez las słociński, również po bagnie, uwalilismy się błotem po czubki głów. Następnie Słocina i Rzeszów. Czasem taki masakryczny wyjazd jest potrzebny. Pranie już zrobiłem, ale błotny potwór czeka, aż mu napęd wyczyszczę.
Kilka kiepskich fot

Jazda po mokrym asfalcie i trochę syfu się spłukało.
Kilka kiepskich fot

Jazda po mokrym asfalcie i trochę syfu się spłukało.
Dystans25.22 km Czas01:12 Vśrednia21.02 km/h
Wyjechałem przed 20, wiało masakrycznie:
Wyjechałem przed 20, wiało masakrycznie: Rzeszów/Słocina/Zalesie/Drabinianka/Lisia Góra/Zwięczyca/nad zalew/do pracy. Poranny powrót z wiatrem w twarz, czasem aż mnie zatrzymywało, szczególnie na moim osiedlu "wiecznych wichrów".
Dystans21.17 km Czas01:05 Vśrednia19.54 km/h
Poranny wyjazd, czyli sniegiem
Poranny wyjazd, czyli sniegiem po twarzy. Wstałem jak zwykle o 4:20 i mimo intensywnych opadow śniegu pojechałem sobie tak: Rzeszów/Słocina/Zalesie/do pracy. Cały dzień byłem na głodzie pączkowym, więc wieczorem pojechałem prosto do domu. A tam czekało na mnie to

No więc wziąłem się do roboty :D

No więc wziąłem się do roboty :D
Dystans30.77 km Teren6.00 km Czas01:43 Vśrednia17.92 km/h
Słonko przygrzewało, więc było
Słonko przygrzewało, więc było w miarę ciepło, gdyby nie ten głupi wiatr. Rzeszów/Słocina-Malawa i wspinaczka asfaltem na Magdalenke. Krótki odpoczynek pod Kościółkiem

i czekał mnie zjazd. Myslałem, że będzie mega błoto, a tu Syberia :/

Przy okazji obfociłem rower po zakończeniu 1. części zmian

Jechać się nie dało, więc uderzyłem z buta przez 30-40 cm zaspy

, pod którymi czaił się lód i woda która pochłaniała moje nogi, aż do kostek


Dalsza trasa: Za górą-Chmielnik-Roch-Matysówka-po lodzie i śniegu do serpentynki-Zalesie/Rzeszów.

i czekał mnie zjazd. Myslałem, że będzie mega błoto, a tu Syberia :/

Przy okazji obfociłem rower po zakończeniu 1. części zmian

Jechać się nie dało, więc uderzyłem z buta przez 30-40 cm zaspy

, pod którymi czaił się lód i woda która pochłaniała moje nogi, aż do kostek


Dalsza trasa: Za górą-Chmielnik-Roch-Matysówka-po lodzie i śniegu do serpentynki-Zalesie/Rzeszów.































