Dystans80.56 km Teren30.00 km Czas04:16 Vśrednia18.88 km/h VMAX54.00 km/h Podjazdy1125 m
Temp.30.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Słoneczny wypad w Bieszczady.
Dzisiaj mieliśmy odwiedzić Włochatego, który przebywał w miejscowości Rabe. Upał dość mocno doskwierał, bo cały czas jechaliśmy otwartymi terenami. Na początek podjazd i zjazd do Prełuk. Dalej szutrówką przez Duszatyn i Mików- po drodze oczywiście przejazd cztery razy przez Osławę. W Mikowie zaczęliśmy mozolną wspinaczkę na Przełęcz Żebrak (816). Tam spotykamy sporo rowerzystów oraz Pana Waldka, który nocował przy schronisku. Dalej wesołym zjazdem docieramy do Rabego. Przy 54 km/h na kamieniach strasznie rzucało, ale udało się opanować maszynę. Chwilę siedzimy i jedziemy dalej, tym razem już asfaltem. Bystre, Łubne, a za Jabłonkami wspinamy się serpentynami- na szczycie spotykamy zawodników Jasło Bike na szosach. Później już tylko zjazd i jesteśmy w Cisnej. Trafiamy akurat na przejazd zawodników jakiegoś wyścigu kolarskiego. W Cisnej jemy obiad i jedziemy asfalcikiem: Majdan, Żubracze, Przeł. Przysłup, Maniów, Wola Michowa, Smolnik, Nowy Łupków, Osławica, Radoszyce, Komańcza. Trasę z Cisnej pokonujemy z Arturem w ok. 50 min. Po przyjeździe rozpoczynamy integrację z osobami ze schroniska- zapowiada się ciężki poranek.
Everytrail






Everytrail

Przerzutka po wczorajszych przejściach.© miciu222145

Mały, poranny serwis.© miciu222145

Pierwszy przejazd przez Osławę w Duszatyniu.© miciu222145

Artur na Przeł. Żebrak.© miciu222145

Szykuje się niezła wspinaczka.© miciu222145

Mała jaszczurka się wygrzewa.© miciu222145

Okolice Osławicy.© miciu222145
Dystans61.19 km Teren55.00 km Czas06:33 Vśrednia9.34 km/h VMAX45.00 km/h Podjazdy1454 m
Temp.27.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Zdobywanie Tokarni, czyli Beskid Niski po zmroku.
Długi weekend postanowiłem spędzić na rowerze, więc pojechałem z Rafałem i Arturem na pogranicze Beskidu Niskiego i Bieszczad- do Komańczy. Pogoda piękna, jednak późny wyjazd okazał się dla nas zgubny, ale o tym później. Ruszamy z Komańczy w stronę Dołżycy. Tam musimy wbić się na szlak zielony i czasem spacerkiem docieramy do granicy polsko- słowackiej. Raz w górę, raz w dół jedziemy aż do rozwidlenia szlaków na Babie (Kanasiówce) 823 m. Nie wiedząc co nas czeka wybieramy szlak zielony do Moszczańca. Szlak prowadził w dół, jednak był nie przejezdny- mnóstwo rozlewisk, gałęzi, powalonych drzew i kolczastych krzaczorów. Tracimy mnóstwo czasu i opuszczając Rezerwat Źródliska Jasiołki, docieramy do szutrówki, którą docieramy do Moszczańca. Jedziemy kawałek w stronę Jaślisk i skręcamy w prawo- w drogę, która częściowo pokrywa się ze szlakiem zielonym. Jedziemy przez nieistniejącą wieś Darów i po długiej wspinaczce serpentynami docieramy w pobliże Głównego Szlaku Beskidzkiego. Podczas postoju powietrze z tylnego koła ulatnia się i muszę zmieniać dętkę- wbił się kamień. Przecinką wspinamy się stromizną na GSB. Tam jakaś masakra- szlak po wycince jest mocno sponiewierany i błotnisty. Powoli jedziemy przez Wilcze Budy (759) i docieramy na Tokarnię (778). Bardzo blisko przechodzi burza, więc zjeżdżamy spod wieży. Zaczęło się robić nie ciekawie- zaczęło się ściemniać. Szlak prowadzi mocno w dół po błocie- w przeciwną stronę z rowerami nie mielibyśmy szans na podejście. Szybkim zjazdem docieramy w okolice wyciągu w Karlikowie. Jest co raz ciemniej, a przed nami sporo drogi do przebycia. Podjazdy wykończyły moich kompanów i zaczęli spacerek. W okolicy Spalonej Góry nie widzimy już nic- ja mam światełko na miasto, a Artur jakieś pozycyjne tylko. Do tego wzięliśmy klucz do domku, a po telefonie do schroniska wiemy już, że dwóch współlokatorów już długo na nas czeka. Decydujemy, że ja pojadę szybciej do schroniska, a chłopaki jakoś dotrą. Przy pełni księżyca przedzieram się przez bagna i docieram do drogi przez łąki. Księżyc zrobił niesamowity klimat. Dzięki nawigacji nie mam problemów ze znalezieniem szlaku- podobnie jak wcześniej na nieprzejezdnym zielonym. Przejazd przez skoszone łąki totalnie sparaliżował kółeczka przerzutki- kręcą się tylko w jedną stronę. Po utopieniu butów na podmokłej łące docieram do lasu. Ogrom błota mnie przeraził- biegnę w dół z rowerem nie patrząc w co włażę. Kilka kilometrów przed schroniskiem wsiadam na rower- jazda ekstremalna z kiepskim światłem po bajorze. O 22:30 docieram do schroniska- wyjaśniam całą sytuację, ogarniam się i czekam na chłopaków. Po chwili dzwoni Rafał i muszę ich nawigować telefonicznie. Po 23 docierają cali i zdrowi- wszystkim ulżyło. Około północy idziemy umyć rowery w rzece i kończymy ten dzień. Zapamiętamy go na długo, no i mamy nauczkę.
Everytrail





















Everytrail

No to jedziemy.© miciu222145

Schronisko PTTK w Komańczy.© miciu222145

Wodospadzik koło Dołżycy.© miciu222145

Pamiątka po alleycacie.© miciu222145

Na granicy.© miciu222145

Łapię stopa, bo...© miciu222145

...drzewo nie chce jechać :D© miciu222145

Czasem czekaliśmy na Rafała.© miciu222145

Baba (Kanasiówka)© miciu222145

Nieszczęsny szlak zielony.© miciu222145

Łańcuch domagał się smaru.© miciu222145

W stronę szlaku czerwonego.© miciu222145

Górka przed Tokarnią.© miciu222145

Na GSB.© miciu222145

Podczas wspinaczki.© miciu222145

Widok na południe :)© miciu222145

Tokarnio, bój się :D© miciu222145

Wieża na Tokarni.© miciu222145

Burza na północ od nas.© miciu222145

Widok na Bieszczady.© miciu222145

Po zjeździe z Tokarni.© miciu222145

Krzyż na szlaku.© miciu222145
Dystans25.83 km Czas01:16 Vśrednia20.39 km/h VMAX36.00 km/h
Temp.25.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Dystans21.12 km Czas00:56 Vśrednia22.63 km/h VMAX61.00 km/h
Temp.25.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Miał być spokojny rozjazd.
Był spokojny, dopóki nie spotkałem Piotrka- jechał na szosie. Zabrałem się z nim: Roch-Matysówka. Na podjeździe myślałem, że nogi mi odpadną, ale wyjechałem szybciej niż kiedykolwiek :D Podjechaliśmy do Masła, a później już wróciłem sam przez Łany i Białą. Wstąpiłem po drodze do Rafała.
Dystans200.06 km Teren14.00 km Czas08:53 Vśrednia22.52 km/h VMAX64.00 km/h Podjazdy2400 m
Temp.19.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Wypadzik z Wilczkiem.
Wyjazd był długi, więc opis też pewnie taki będzie.
Od dawna zbierałem się na ten wyjazd, aż wreszcie się wkurzyłem i pojechałem. Z chętnych do towarzystwa miałem tylko Michała, który dzielnie walczył z trasą. Pogoda nie zachwycała- było zimno, bo tylko 12 stopni. Ustawiliśmy się o 7:30 na Przylasku i ruszyliśmy: Przylasek/Hermanowa-Horodna-Lubenia-Babica-Wyżne. Dalej na żółty szlak i zjazd w Zaborowie: Glinik Zaborowski i Charzewski-Strzyżów-Gbiska-Markuszowa-Kozłówek-Jazowa-Kobyle. Od tej pory jechałem nowymi dla mnie drogami, więc ciekawość pchała mnie do przodu: Frysztak-Twierdza-Glinik Dolny-Lubla-Sieklówka-Bieździedza-Kołaczyce. Siedząc na rynku podziwialiśmy jak przez środek miasta jedzie tir za tirem- masakra jakaś: Brzyska-Ujazd. Jechaliśmy w stronę szlaku żółtego, ale wcześniej był drogowskaz, więc pojechaliśmy kawałek asfaltem. Po jakichś 2 km zaczął się szuter i wspinał się coraz wyżej. Pod koniec było bardzo ciężko- angielscy turyści wydawali dźwięki okazujące podziw. Nareszcie docieramy do celu- Krzyż robi wrażenie. Niestety widoki były marne, a mogło być tak. Posiedzieliśmy, odpoczęliśmy i ruszyliśmy na poszukiwanie szlaku zielonego. Długo nie szukaliśmy, bo był tuż obok szczytu. Szkoda, że opony miałem napompowane "na asfalt", bo szlak był przedni :) Kamienie, koleiny, błotko i w dół. Na szlaku tym drasnęliśmy województwo małopolskie- taka ciekawostka. Dalej przez Jabłonicę, Bączal Górny :D i Jareniówkę docieramy do Jasła. Tam niestety trochę błądzimy- miliard ulic i uliczek skutecznie nas zdezorientował. Nareszcie obieramy dobry kierunek i opuszczamy miasto: Wolica-Gliniczek-Tarnowiec-Potakówka-Jedlicze. Tam szukamy kiepsko oznakowanego Tesco- byłem w szoku, że coś takiego tam jest, małe, ale jest. Uzupełniamy kalorie i śmigamy dalej:Ustrobna-Krosno-Odrzykoń i mozolny podjazd pod zamek Kamieniec. Docieramy do Czarnorzek i mamy trochę w dół: Węglówka-Stodolina-Wysoka Strzyżowska-Gbiska-Strzyżów. Na wniosek mojego towarzysza, jedziemy dalej po płaskim: Glinik Zaborowski i Charzewski-Zaborów. Michał jedzie przez Kaczarnicę do Czudca, a ja przez Nową Wieś. Spotykamy się jeszcze przed Wyżnym, ale dalej już jedziemy każdy po swojemu: Wyżne-Babica-Lutoryż-Boguchwała-Zwięczyca/Zalew/Rzeszów. Gdyby nie ten wiatr, wiejący prosto w twarz, jechało by się lepiej i nie wychładzał by tak na zjazdach. Kolejny cel został jednak zaliczony.
Everytrail












Od dawna zbierałem się na ten wyjazd, aż wreszcie się wkurzyłem i pojechałem. Z chętnych do towarzystwa miałem tylko Michała, który dzielnie walczył z trasą. Pogoda nie zachwycała- było zimno, bo tylko 12 stopni. Ustawiliśmy się o 7:30 na Przylasku i ruszyliśmy: Przylasek/Hermanowa-Horodna-Lubenia-Babica-Wyżne. Dalej na żółty szlak i zjazd w Zaborowie: Glinik Zaborowski i Charzewski-Strzyżów-Gbiska-Markuszowa-Kozłówek-Jazowa-Kobyle. Od tej pory jechałem nowymi dla mnie drogami, więc ciekawość pchała mnie do przodu: Frysztak-Twierdza-Glinik Dolny-Lubla-Sieklówka-Bieździedza-Kołaczyce. Siedząc na rynku podziwialiśmy jak przez środek miasta jedzie tir za tirem- masakra jakaś: Brzyska-Ujazd. Jechaliśmy w stronę szlaku żółtego, ale wcześniej był drogowskaz, więc pojechaliśmy kawałek asfaltem. Po jakichś 2 km zaczął się szuter i wspinał się coraz wyżej. Pod koniec było bardzo ciężko- angielscy turyści wydawali dźwięki okazujące podziw. Nareszcie docieramy do celu- Krzyż robi wrażenie. Niestety widoki były marne, a mogło być tak. Posiedzieliśmy, odpoczęliśmy i ruszyliśmy na poszukiwanie szlaku zielonego. Długo nie szukaliśmy, bo był tuż obok szczytu. Szkoda, że opony miałem napompowane "na asfalt", bo szlak był przedni :) Kamienie, koleiny, błotko i w dół. Na szlaku tym drasnęliśmy województwo małopolskie- taka ciekawostka. Dalej przez Jabłonicę, Bączal Górny :D i Jareniówkę docieramy do Jasła. Tam niestety trochę błądzimy- miliard ulic i uliczek skutecznie nas zdezorientował. Nareszcie obieramy dobry kierunek i opuszczamy miasto: Wolica-Gliniczek-Tarnowiec-Potakówka-Jedlicze. Tam szukamy kiepsko oznakowanego Tesco- byłem w szoku, że coś takiego tam jest, małe, ale jest. Uzupełniamy kalorie i śmigamy dalej:Ustrobna-Krosno-Odrzykoń i mozolny podjazd pod zamek Kamieniec. Docieramy do Czarnorzek i mamy trochę w dół: Węglówka-Stodolina-Wysoka Strzyżowska-Gbiska-Strzyżów. Na wniosek mojego towarzysza, jedziemy dalej po płaskim: Glinik Zaborowski i Charzewski-Zaborów. Michał jedzie przez Kaczarnicę do Czudca, a ja przez Nową Wieś. Spotykamy się jeszcze przed Wyżnym, ale dalej już jedziemy każdy po swojemu: Wyżne-Babica-Lutoryż-Boguchwała-Zwięczyca/Zalew/Rzeszów. Gdyby nie ten wiatr, wiejący prosto w twarz, jechało by się lepiej i nie wychładzał by tak na zjazdach. Kolejny cel został jednak zaliczony.
Everytrail

Kładka w Zaborowie.© miciu222145

Kozłówek i Kościół z XIX wieku.© miciu222145

Frysztak.© miciu222145

Kościół w Lubli, koniec XV wieku- kiepskie ujęcie przez drzewa.© miciu222145

Stylowe ule.© miciu222145

Lublica- cmentarz żołnierzy niemieckich.© miciu222145

Liwocz tuż, tuż.© miciu222145

Krzyż na Liwoczu (562)© miciu222145

Pod Krzyżem.© miciu222145

Rowerki czekają.© miciu222145

Widoki nie powalają, a miałem chrapkę na Tatry.© miciu222145

Podjazd pod zamek Kamieniec- w tle Sucha Góra.© miciu222145

Cergowa (Beskid Niski) w całej krasie.© miciu222145
Dystans31.93 km Teren2.00 km Czas01:33 Vśrednia20.60 km/h VMAX49.00 km/h Podjazdy220 m
Temp.23.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Znowu krótko.
Jutro dłuższy wypad, więc dzisiaj bez szaleństw.
Rzeszów/Zwięczyca-Racławówka-Kielanówka-Rzeszów.
Everytrail
Rzeszów/Zwięczyca-Racławówka-Kielanówka-Rzeszów.
Everytrail
Dystans25.42 km Czas01:06 Vśrednia23.11 km/h VMAX31.00 km/h
Temp.25.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Krótki rozjazd.
Rower po nasmarowaniu łańcucha nadawał się do jazdy :) Wiatr i upał, to kiepskie połączenie, więc poczekałem do wieczora: Rzeszów/Pobitno/Słocina/Zalesie/Drabinianka/Zalew/Zwięczyca/Rzeszów. Jak na dzień po zawodach, to jechało mi się całkiem dobrze.
Dystans59.12 km Teren37.00 km Czas03:36 Vśrednia16.42 km/h VMAX63.00 km/h Podjazdy1164 m
Temp.30.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Cyklokarpaty Komańcza- było dobrze, ale....
Zaczęło się od tego, że zaspałem. Tak namieszałem w telefonie, że obudził mnie dopiero Włochaty- 10 min. po ustalonym czasie zbiórki. Szybko się zebrałem, a chłopaki czekali już pod klatką. Dalej już nie było żadnych niespodzianek, czyli upał i bieszczadzka trasa do przejechania. Podczas rozgrzewki podjechałem sobie kawałek obok schroniska w Komańczy i pokręciłem się po głównej drodze. Start nastąpił tradycyjnie o 10. Najpierw asfaltem przez Radoszyce do Osławicy. Nie był to jeszcze start "ostry", mimo tego wszyscy gnali bez opamiętania. Nie podobało mi się to, bo nie mogę od początku tak się męczyć. W Osławicy zjeżdżamy na trasę właściwą- podjazd pod Krasną (660)-na szczycie czekało na nas 5. owczarków podhalańskich :D . Szło mi całkiem nie źle, dopiero po wjechaniu do lasu, trochę kulałem w błocie. Jeszcze spacer przez Osławę i jesteśmy pomiędzy Smolnikiem, a Mikowem. Czeka nas szybki dojazd asfaltem do Mikowa. Z Mikowa jedziemy odcinkiem, którego dość nie lubię, a mianowicie wspinaczka na Przeł. Żebrak (816). Mimo upału jedzie mi się rewelacyjnie, z łatwością objeżdżam kolejnych zawodników. Na Przełęczy szybki bufet i jedziemy czerwonym szlakiem w stronę Chryszczatej. Dobra passa trwa nadal, bez większych problemów docieram na Chryszczatą (997) i skręcam na szczycie na szlak niebieski.
Był to bardzo fajny odcinek, bo zjazd prowadził dość mocno w dół, jednak błoto i śliskie korzenie wytrącały mnie skutecznie z rytmu- opony nie "ogarniały" tej nawierzchni, a więc straciłem trochę czasu. Docieramy w okolice Turzańska i dobre kilka kilometrów gnamy opadającą, asfaltową drogą. Krótki przejazd przez Rzepedź i ponownie wjeżdżamy w teren. Stało się coś złego- straciłem moc i to na 5 km przed metą. Rzadko zdarza mi się taka akcja, ale jakoś jechać trzeba. Kilka przejazdów przez Osławę mocno schładza, więc powoli jedzie się trochę lepiej. Jeszcze przed Prełukami dogonił mnie Włochaty i razem wspinaliśmy się w stronę Komańczy. Szybki zjazd i jesteśmy na mecie w odstępie 1s. Trasa była bardzo szybka, łatwa technicznie, ale męcząca przez upał. Byłem mocno niezadowolony z mojej jazdy, jednak wynik okazał się całkiem dobry- pierwsza dziesiątka w mojej kategorii. Po zawodach czekała mega wyżera i powrót do domu.
I tradycyjnie trochę cyferek:
Trasa- ok.48 km, 1100 m przewyższeń.
Wynik:
2:42:33
Mega M3- 9/52
Mega- 36/156.
Everytrail







Był to bardzo fajny odcinek, bo zjazd prowadził dość mocno w dół, jednak błoto i śliskie korzenie wytrącały mnie skutecznie z rytmu- opony nie "ogarniały" tej nawierzchni, a więc straciłem trochę czasu. Docieramy w okolice Turzańska i dobre kilka kilometrów gnamy opadającą, asfaltową drogą. Krótki przejazd przez Rzepedź i ponownie wjeżdżamy w teren. Stało się coś złego- straciłem moc i to na 5 km przed metą. Rzadko zdarza mi się taka akcja, ale jakoś jechać trzeba. Kilka przejazdów przez Osławę mocno schładza, więc powoli jedzie się trochę lepiej. Jeszcze przed Prełukami dogonił mnie Włochaty i razem wspinaliśmy się w stronę Komańczy. Szybki zjazd i jesteśmy na mecie w odstępie 1s. Trasa była bardzo szybka, łatwa technicznie, ale męcząca przez upał. Byłem mocno niezadowolony z mojej jazdy, jednak wynik okazał się całkiem dobry- pierwsza dziesiątka w mojej kategorii. Po zawodach czekała mega wyżera i powrót do domu.
I tradycyjnie trochę cyferek:
Trasa- ok.48 km, 1100 m przewyższeń.
Wynik:
2:42:33
Mega M3- 9/52
Mega- 36/156.
Everytrail

Takie tam, na trasie :D© miciu222145

Podjazd na Krasną.© miciu222145

Pierwsze rzeczki były nie wielkie.© miciu222145

Udało się przejechać.© miciu222145

Sporo wody dla ochłody :D© miciu222145

Znisoło mnie z płyt :D© miciu222145

I jedziemy dalej.© miciu222145

Pakowanie po zawodach.© miciu222145
Dystans35.71 km Teren10.00 km Czas02:07 Vśrednia16.87 km/h VMAX45.00 km/h Podjazdy295 m
Temp.28.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Z bratem na Rajd Rzeszowski.
Miałem dzisiaj odpoczywać przed jutrzejszymi zawodami w Komańczy, ale wybrałem się na jeden z odcinków rajdu. Wziąłem ze sobą brata, więc tempo było rekreacyjne. Brat był drugi raz na rowerze w tym roku, więc dostał w kość, a każdy podjazd to była dla niego mordęga: Rzeszów/Biała/Budziwój-Hermanowa-Okop-Hermanowa-Budziwój-Boguchwała-Zwięczyca/Zalew/Rzeszów.
Everytrail






Everytrail

Brat jeszcze jedzie.© miciu222145

Michał Bębenek- Rajd Rzeszowski.© miciu222145

Nadjeżdża kolejna załoga.© miciu222145

Tuż przed zakrętem.© miciu222145

Jak grozi śmiercią, to nie wchodzę.© miciu222145

Dżapańska wyścigówka.© miciu222145

Nowa zabawka ze stajni Citroena.© miciu222145
Dystans25.93 km Teren1.00 km Czas01:25 Vśrednia18.30 km/h VMAX37.00 km/h
Temp.22.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Dzisiaj skromnie.
Działka, trochę miasta, Zalew/Zwięczyca o i tyle. Wieczorkiem zrobiło się przyjemnie chłodno.

Zachodzik.© miciu222145































