Dystans28.28 km Czas01:22 Vśrednia20.69 km/h VMAX31.00 km/h Podjazdy 28 m
Dystans31.57 km Czas01:28 Vśrednia21.52 km/h VMAX44.28 km/h Podjazdy 81 m
Dystans100.32 km Czas03:48 Vśrednia26.40 km/h VMAX53.28 km/h Podjazdy377 m
Odcinek 187. "Na lekko".
Szosa, to niezwykła odmiana, po wyprawie: Rzeszów-Racławówka-Nosówka-Trzciana-Dębry-Kamionka-Przedbórz-Kupno-Widełka-Budy Głogowskie-Mrowla-Rudna Wielka-Rzeszów.

Jaki znowu zakaz? © miciu222145

Jaki znowu zakaz? © miciu222145
Dystans16.73 km Czas00:50 Vśrednia20.08 km/h VMAX31.68 km/h Podjazdy 33 m
Dystans100.28 km Czas05:10 Vśrednia19.41 km/h VMAX51.84 km/h Podjazdy524 m
Odcinek 185. D12. "Dzień powrotów".
To była chyba najspokojniejsza noc...i najzimniejsza, choć nie zmarzłem. Może to wczorajsza cytrynóweczka zrobiła robotę? Mgła jak fix i 9 stopni. Na początek 15 km podjazdu, więc nie było zimno: Iskań-Nienadowa-Hucisko Nienadowskie-Łopuszka Wielka-Kańczuga-Przeworsk-Gniewczyna Łańcucka. Słońce świeciło, deszczyk kropił, pora się rozjechać do domów. Świętoniowa-Białobrzegi-Łańcut-Krzemienica-Strażów. Wpadłem z odwiedzinami do Wujka, a później już do domu. 12 dni, 79h i 40 minut,1396 km, 10 805 m przewyższeń, średnia 17,5 km/h, max. 69 km/h. Odwiedziłem 8 województw :)

Mglisty poranek. © miciu222145

MOR w Iskani, idealny do pichcenia. © miciu222145

Zamknięty most. © miciu222145

Mglisty poranek. © miciu222145

MOR w Iskani, idealny do pichcenia. © miciu222145

Zamknięty most. © miciu222145
Dystans106.61 km Czas06:07 Vśrednia17.43 km/h VMAX58.68 km/h Podjazdy1356 m
Odcinek 184. D11. "Załamanie pogody".
Wiata była dobrym pomysłem, bo ok. 3 przyszła burza. Poranek był bardzo chłodny, ale nie padało. No to jedziemy. Po 2 km. walnęło gradem, później ulewa. 2km zjazdu, prędkość ponad 50 km/h, a deszcz zalewa oczy. Oczywiście byliśmy pośrodku niczego. Dopadliśmy przystanek, oczywiście cali przemoknięci. Tak po parę kilometrów jazdy, trochę czekania, bo deszcz. Tak dojeżdżamy do Krempnej. Szczawne, Kulaszne, Czaszyn i Lesko. Pora na przerwę na Orlenie. Oczywiście się rozpadało, ale w sumie przestało, więc jedziemy. Tuż przed Górami Słonnymi rozlało się na dobre. Godzina czekania, a i tak jechaliśmy w lekkim deszczu. Zjeżdżamy do Tyrawy Wołoskiej i wychodzi upragnione słoneczko, można wyschnąć. Przekraczamy San i w Mrzygłodzie robimy kolejną przerwę. Kolejno jedziemy przez Dobrą, Ulucz, Żohatyń, by dzień zakończyć w Iskani przy szkole i punkcie MOR GrennVelo. Pogoda i podjazdy wykończyły nas. Do kolacji cytrynówka 0,5, zniknęła nie wiadomo kiedy :D

Będzie lało, czy nie? © miciu222145

Trzeba się schronić. © miciu222145

Serpentyny, Kulaszne. © miciu222145

W drodze do Leska. © miciu222145

Góry Słonne, punkt widokowy na Bieszczady :D © miciu222145

Na Pogórzu Przemyskim, już bez deszczu. © miciu222145

Będzie lało, czy nie? © miciu222145

Trzeba się schronić. © miciu222145

Serpentyny, Kulaszne. © miciu222145

W drodze do Leska. © miciu222145

Góry Słonne, punkt widokowy na Bieszczady :D © miciu222145

Na Pogórzu Przemyskim, już bez deszczu. © miciu222145
Dystans109.81 km Teren8.00 km Czas07:02 Vśrednia15.61 km/h VMAX69.84 km/h Podjazdy1316 m
Odcinek 183. D10. "Ulubione tereny".
Większość noclegów ma jakąś wadę, ten też miał. Otóż, tuż za drogą jeździły sobie pociągi :D Ale był i plus, razem z minusem, czyli prund, elektronika naładowana. Noc była ciepła, więc dzień zapowiadał się upalnie. Będzie to dzień podjazdów i już pierwszy mamy na dzień dobry. Po 34 km docieramy do Uścia Gorlickiego, czyli zmieniliśmy Beskid Sądecki, na Niski. 25 km pod górę niecałe 10 w dół :D Później mamy Kwiatoń, Gładyszów i wspinaczkę w stronę Wołowca. Na zjeździe Grzesiek gubi 2 śrubki od bagażnika- na szczęście miałem zapasowe. Droga z Wołowca, to był mój błąd- inną drogę miałem na myśli, nie wiem dlaczego pojechaliśmy żółtym szlakiem. Spacer przez rzekę x5, to był pikuś. Droga zamieniła się w wąską ścieżkę, ostro w dół i pod górę, do tego kamienie, błoto i woda. Takie dobre mtb, tylko z sakwami. Wiedziałem gdzie jesteśmy i, że nie potrwa, to długo, więc jechaliśmy spokojnie. Jesteśmy już na szuterku Rozstajne-Nieznajowa. Jedziemy do Krempnej, tam robimy przerwę. Kolejna wspinaczka przez Polany w stronę Chyrowej. Zjeżdżamy do Tylawy i kierujemy się drogą na Komańczę. Na postoju w Jaśliskach robi się nieciekawie, bo nadciągają burze. Docieramy do Moszczańca. Tam rozbijamy się pod wiatą, która ochroni nas przed deszczem. Znowu natłukliśmy przewyższeń.

Z buta, bez buta. © miciu222145

Cerkiew w Kwiatoniu. © miciu222145

Cerkiew w Krempnej. © miciu222145

Ahh, ten Beskid Niski. © miciu222145

Może lać. © miciu222145

Wiekowy instrybutor. © miciu222145

Będzie się działo. © miciu222145

Z buta, bez buta. © miciu222145

Cerkiew w Kwiatoniu. © miciu222145

Cerkiew w Krempnej. © miciu222145

Ahh, ten Beskid Niski. © miciu222145

Może lać. © miciu222145

Wiekowy instrybutor. © miciu222145

Będzie się działo. © miciu222145
Dystans129.95 km Czas07:00 Vśrednia18.56 km/h VMAX56.16 km/h Podjazdy694 m
Odcinek 182. D9. "Śladami burz".
Coś tam pospałem, ale to za mało. Przywitała nas mgła. Poszła do góry i od razu zrobiło się gorąco. Jedziemy do Czarnego Dunajca, niestety bardzo ruchliwą drogą. Niektóre barany jak nie wyprzedzą natychmiast, to im chyba zwieracze puszczają, bezmózgie ameby. Wizyta na BP i wracamy, by wjechać na spokojniejszą drogę. Tak docieramy do Ludźmierza i później do Nowego Targu. Velo Dunajec poprowadzi nas spokojnie i do celu, czyli do Velo Czorsztyn. Wzdłuż Jeziora Czorsztyńskiego docieramy do Czorsztyna, niestety mgła psuła widoki. Do Krościenka nad Dunajcem niestety główną. Tam w karczmie jemy obiad. Pojawiają się burze, i gdzie się nie pojawimy, będzie świeżo po opadach. Nie wiem, czy źle patrzyliśmy, czy to tak wygląda, ale Velo Dunajec jest maga pocięte- raz boczna droga, raz główna. Łącko- Stary Sącz na szczęście mamy ten szlak, albo boczne dróżki z mega podjazdami, dobrze je znałem :D Mijamy Nowy Sącz i docieramy do Kamionki Wielkiej. Na tutejszym stadionie jest rozgrywany akurat mecz. Rozmawiamy z gospodarzem obiektu i możemy przenocować. Nie bedą nam zamykać bramy, ale mamy" nie spalić chałupy" :D

Velo Dunajec, Nowy Targ. © miciu222145

Wzdłuż Dunajca. © miciu222145

Jezioro Czorsztyńskie. © miciu222145

Zamki dwa. © miciu222145

W Krynicy burza. © miciu222145

Velo Dunajec, Nowy Targ. © miciu222145

Wzdłuż Dunajca. © miciu222145

Jezioro Czorsztyńskie. © miciu222145

Zamki dwa. © miciu222145

W Krynicy burza. © miciu222145
Dystans114.89 km Czas07:06 Vśrednia16.18 km/h VMAX59.76 km/h Podjazdy1647 m
Odcinek 181. D8. "Salmopol, Krowiarki".
Nocleg był trochę niewypałem, ale jedziemy dalej. Wskakujemy na WTR i w sumie nie jest źle, ale szuter i sakwy, to tak średni się lubią. Od rana mamy pod górę, a przed nami ponad 20 km podjazdu. Docieramy do Wisły- jeden wielki remont, kiedyś będzie fajnie. Zwieńczeniem podjazdu jest Przełęcz Salmopolska- to moja kolejna wizyta tutaj. Dobrze, że jest trochę lasu, bo byśmy się ugotowali w tym gorącu. Teraz trochę, a właściwie 20 km zjazdu. Po drodze mamy mega zatłoczony Szczyrk, a na końcu Żywiec. Jeszcze upalnie, ale na niebie zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Na zjeździe do Zawoi zaczyna padać, ale dosyć szybko przestaje. Minęliśmy Beskid Makowski i wjeżdżamy w Beskid Żywiecki- po lewej Polica, po prawej Babia Góra. Jak Babia Góra, to Przełęcz Krowiarki. Pora przekroczyć 1000 m. n.p.m. Byłem tutaj, ale samochodem. Zjeżdżamy do Zubrzycy Górnej i kawałek dalej znajdujemy nocleg- na osłoniętym, szkolnym podwórku. W szkole ktoś ewidentnie nocował razem z psem, ale nas nie odwiedził. W oddali majaczą już tatrzańskie szczyty.

Wisła- Malinka. © miciu222145

Posiłek u stóp Mosornego Gronia. © miciu222145

Przytulnie i cicho. © miciu222145

Wisła- Malinka. © miciu222145

Posiłek u stóp Mosornego Gronia. © miciu222145

Przytulnie i cicho. © miciu222145
Dystans129.35 km Teren4.00 km Czas07:43 Vśrednia16.76 km/h VMAX56.88 km/h Podjazdy1081 m
Odcinek 180. D7. "Słaby pomysł".
Spałem jak zwykle, czyli bez komentarza. W nocy było zimno, ale perseidy było zajebiście widać. Poranek bardzo ładny, a później dosyć gorąco. Troszkę się musieliśmy wrócić, bo przegapiliśmy skrót: Kazimierz-Lisięcice-Baborów-Racibórz-Gorzyce-Moszczenica-Godów. Kilka lat temu startowałem tutaj na dystansie 515 km :D Odnajdujemy Żelazny Szlak Rowerowy, po nasypach linii kolejowej- jedzie się wybornie. Zebrzydowice-Dębowiec-Ustroń. Tutaj wjechaliśmy na Wiślaną Trasę Rowerową w poszukiwaniu ....kempingu. Miejsca podobno były, miejsce całkiem spoko, rozbiliśmy się nad Wisłą. Niestety sąsiedztwo mieliśmy głośne i chamskie. I noc do bani. Niby się ogarnęliśmy, ale niesmak pozostał. Koszt: namiot z ludziem- 27 zł, prysznic na monety- 4 zł na spokojnie.

Wstaje nowy dzień. © miciu222145

Beskidy na horyzoncie. © miciu222145

Na kempingu. © miciu222145

Wstaje nowy dzień. © miciu222145

Beskidy na horyzoncie. © miciu222145

Na kempingu. © miciu222145































