Dystans17.55 km Czas00:50 Vśrednia21.06 km/h VMAX33.12 km/h Podjazdy 38 m
Dystans53.28 km Czas02:28 Vśrednia21.60 km/h VMAX59.54 km/h Podjazdy445 m
Sezon 22. Odcinek 102/6049. "Brakło chęci".
Plany były ogromne, ale rano mi się odechciało: Rzeszów, Siedliska, Lubenia, okop, Straszydle, Hermanowa, Czerwonki, Borek Stary, Kielnarowa, Tyczyn, Rzeszów.
Dystans22.68 km Czas01:07 Vśrednia20.31 km/h VMAX29.38 km/h Podjazdy 37 m
Dystans27.02 km Czas01:08 Vśrednia23.84 km/h VMAX35.21 km/h Podjazdy 57 m
Dystans11.63 km Czas00:55 Vśrednia12.69 km/h VMAX34.78 km/h Podjazdy221 m
Sezon 22. Odcinek 099/6046. Kreta 10. "Koniec imprezy".
Czeka nas tylko droga na lotnisko, a jechaliśmy prawie godzinę :D Droga była skomplikowana i co chwilę pod górę. Godzinne składanie rowerów i można się odmeldować. Wyjazd bardzo udany. Pogoda poza jednym dniem, wyśmienita. Przejechaliśmy 740 km, przy ilości przewyższeń na poziomie 11180 metrów. Kreta jest górzysta i z tym się liczyliśmy.

Rumuńskie Karpaty. © miciu222145

Rumuńskie Karpaty. © miciu222145
Dystans82.61 km Czas06:29 Vśrednia12.74 km/h VMAX52.27 km/h Podjazdy1681 m
Sezon 22. Odcinek 098/6045. Kreta 9. "Od morza do morza".
Pogoda nareszcie wróciła do słonecznej normy. Został jedynie wiatr, który nie mógł się zdecydować na kierunek. Początkowo jedziemy wybrzeżem, zaliczając niewielkie, ale strome hopki. To zaledwie rozgrzewka. Po 15 km dojeżdżamy pod wąwóz Imbros. Po 15 km wspinaczki wjedziemy na 820 metrów. Niby miał być taki piękny...i był, ale ten wczorajszy zrobił na mnie większe wrażenie. Jest podjazd trzeba jechać- był tylko jeden spory dla nas problem. Wiatr prosto w twarz, jechaliśmy jak w jakimś szalonym przeciągu. Na serpentynach potrafiło rzucić mnie kilka razy na barierkę, taka to bestia była. Przed szczytem jeszcze wlatuje jedzonko i oto jest długo wyczekiwany zjazd do doliny. Później znowu jedzonko i lepienie trasy do Chani. Ile się dało, to jechaliśmy totalnie bocznymi drogami. Końcówka, to drogi główne i błądzenie po tym górzystym mieście. Wyruszyliśmy z nad Morza Libijskiego, a dojechaliśmy nad Morze Kreteńskie i to w jeden dzień. Wyprawę kończymy w tym samym miejscu w którym ją zaczęliśmy. Nie był, to dzień łatwy, za sprawą wiatru. Do podjazdów przywykliśmy już.

Wreszcie przyzwoita pogoda. © miciu222145

Dla nas droga jest otwarta. © miciu222145

Chmura soczewkowa. © miciu222145

Dolina przed/za wąwozem Imbros. © miciu222145

Cerkiew Evangelistria w Chani. © miciu222145

Wreszcie przyzwoita pogoda. © miciu222145

Dla nas droga jest otwarta. © miciu222145

Chmura soczewkowa. © miciu222145

Dolina przed/za wąwozem Imbros. © miciu222145

Cerkiew Evangelistria w Chani. © miciu222145
Dystans59.38 km Czas04:23 Vśrednia13.55 km/h VMAX48.53 km/h Podjazdy1117 m
Sezon 22. Odcinek 097/6044. Kreta 8. "Wreszcie jedziemy".
Prognozy pogody na dzisiaj były ciutkę bardziej optymistyczne. Może i rano co chwilę kropiło, ale miało się pojawić i słońce. Podjazd, całe 10 km rozpoczynamy w deszczu, później nieco się uspokaja. Znowu przebijamy się przez góry by w porze obiadowej wylądować w Spili. Tam wleciało souvlaki, a na zewnątrz znowu padało. Później zasłużona nagroda, czyli długie kilometry w dół. Rozpogodziło się, ale zaczęło tak koszmarnie wiać, że czasem ciężko było jechać. Nad morze zjeżdżaliśmy przez wąwóz Kourtaliotiko. Miejsce wspaniałe, przytłaczające swoim ogromem. Nad morzem wiatr był jeszcze gorszy i nocowanie w namiotach było by wręcz niemożliwe. Przed sezonem można znaleźć fajne miejscówki w niezłej cenie. Apartamencik piękny, duży balkon, wypasik. W nocy tak wiało, że drzwi wejściowe otwierało, a okapem kuchennym aż terepało :D
Poranna magia na Krecie. © miciu222145

Wjechało souvlaki. © miciu222145

Początek wąwozu Kourtaliotiko. © miciu222145

Wawóz Kourtaliotiko. © miciu222145

Z wąwozu Kourtaliotiko nad Morze Libijskie. © miciu222145

Pogodowe zamieszanie. © miciu222145

Poranna magia na Krecie. © miciu222145

Wjechało souvlaki. © miciu222145

Początek wąwozu Kourtaliotiko. © miciu222145

Wawóz Kourtaliotiko. © miciu222145

Z wąwozu Kourtaliotiko nad Morze Libijskie. © miciu222145

Pogodowe zamieszanie. © miciu222145
Dystans5.58 km Czas00:26 Vśrednia12.88 km/h VMAX43.99 km/h Podjazdy105 m
Sezon 22. Odcinek 096/6043. Kreta 8. "Nie dzisiaj".
Prognozy na dzisiaj były beznadziejne, ale z rana było prawie dobrze. Gdy się zbieraliśmy, to zaczęło kropić, a z każdym kolejnym kilometrem było gorzej. Pod kościółkiem przeczekaliśmy większy deszcz i postanowiliśmy wrócić. 1/3 podjazdu zrobiona, ale trzeba wracać. Przynajmniej dostaliśmy inny pokój- 4 osobowy. Cały dzień oglądaliśmy Makłowicza na jutubie :D
Dystans95.52 km Czas05:48 Vśrednia16.47 km/h VMAX56.30 km/h Podjazdy882 m
Sezon 22. Odcinek 095/6042. Kreta 7. "Jeszcze słonecznie".
Zbocze góry. to był średni pomysł na nocleg. Co chwilę się budziłem i musiałem wracać na swoje miejsce, bo wysuwałem się z namiotu. Poranek jak zwykle piękny, ale wg. prognoz to miało się zmienić. Może nie było zimno, ale rozgrzewka w postaci podjazdu była. Dzisiejsza trasa obfitowała w masę niewielkich podjazdów, więc męki nie było. Od morza byliśmy oddzieleni górami, więc i z widokami tak średnio. Mijaliśmy opustoszałe wioseczki, gaje oliwne pełne pracujących ludzi, maleńkie osady w których czas się zatrzymał. W Petrokefali jemy obiad obserwując życie mieszkańców. Znowu dobijamy do morza i po podjeździe lądujemy w Agia Galini. Mamy tam zarezerwowany pokój. Ile zostaniemy? Nie wiem. Prognozy są kiepskie.

Piękny poranek. © miciu222145

Wciąż na chodzie. © miciu222145

Południe Krety. © miciu222145

Gotowi na wszystko. © miciu222145

Kaczuszka w Petrokefali. © miciu222145

Piękny poranek. © miciu222145

Wciąż na chodzie. © miciu222145

Południe Krety. © miciu222145

Gotowi na wszystko. © miciu222145

Kaczuszka w Petrokefali. © miciu222145
Dystans71.98 km Czas05:43 Vśrednia12.59 km/h VMAX50.90 km/h Podjazdy1276 m
Sezon 22. Odcinek 094/6041. Kreta 6. "Nie tędy droga".
Była to chyba najlepsza noc pod namiotem. Dzień słoneczny, trasa w większości płaska, przynajmniej na początku. Kontynuujemy jazdę między górami, a morzem. Jedzie się dobrze, jednak wzmagający się wiatr nie napawa optymizmem. Sielanka trwała do miasteczka Mirtos, czyli jakieś 45 km. Tam skręciliśmy na drogę przy samym morzu. Stan tejże z każdym metrem się pogarszał, coraz więcej dziur, kamieni i ziemi. Dodatkowo porywisty wiatr prosto w twarz przekonał nas do odwrotu. Zamiast mniejszych podjazdów zdecydowaliśmy się na 20 km wspinaczki na 725 metrów- oczywiście start na 0 m. Powolutku, ale podjechaliśmy. Czas kończyć na dzisiaj, a jesteśmy koło Ano Vianos. Znalazł się i gaj oliwny na zboczu góry. Może nie powypadamy
w nocy z namiotów.

Czy Kreta to wyspa pickupów? Być może :D © miciu222145

Góry i morze, co kto lubi. © miciu222145

Ładnie, ale zawróciliśmy w góry. © miciu222145

Dzień kończymy w gaju oliwnym. © miciu222145
w nocy z namiotów.

Czy Kreta to wyspa pickupów? Być może :D © miciu222145

Góry i morze, co kto lubi. © miciu222145

Ładnie, ale zawróciliśmy w góry. © miciu222145

Dzień kończymy w gaju oliwnym. © miciu222145































