Dystans38.00 km Teren3.00 km Czas01:59 Vśrednia19.16 km/h
Wszędzie mokro. Wziąłem opancerzoną
Wszędzie mokro. Wziąłem opancerzoną zimówkę i w drogę: Rzeszów/Zalew-Zwięczyca-Budziwój-Zalesie/Słocina/Pobitno/po mieście i do domu, bo zaczęło padać :(




Nad zalewem

Świeże podświetlenie kładki




Nad zalewem

Świeże podświetlenie kładki
Dystans12.36 km Czas00:43 Vśrednia17.25 km/h
Dystans23.19 km Czas01:09 Vśrednia20.17 km/h
Wyjechałem sobie 0 4:55 :Rzeszów/Słocina/Zalesie-Biała-Rzeszów/Zalew
Wyjechałem sobie 0 4:55 :Rzeszów/Słocina/Zalesie-Biała-Rzeszów/Zalew i do pracy, później do domu.
Dystans40.65 km Teren9.00 km Czas02:10 Vśrednia18.76 km/h
Zmaganie z wiatrem. Dzisiaj
Zmaganie z wiatrem. Dzisiaj było mega ciepło- prawie jak na wiosnę, ale wiało nieziemsko, a oto trasa: Rzeszów/Lisia Góra-Zwięczyca-Boguchwała-Lutoryż-Grochowiczna, tutaj odpocząłem, bo myslałem, że padnę na podjeździe pod wiatr-Babia Góra-Lutoryż-Zarzecze-Siedliska-Budziwój-Rzeszów. Oczywiście nie obeszło się bez przygód. Gdy jechałem ścieżką wzdłuż Armii Krajowej, chciałem ominąć ludzi i kółko zjechało na trawnik, przy prędkości ok.27 km/h ewakuowałem się, zaliczając szlif na kostce brukowej-zrobiłem sobie wentylację na łokciu i kolanku.

Na Grochowicznej

Szaro, buro i ponuro

Resztki śniegu

Oczywiście błota nie brakowało, przynajmniej nie widać, że ramka umiera :(

Na Grochowicznej

Szaro, buro i ponuro

Resztki śniegu

Oczywiście błota nie brakowało, przynajmniej nie widać, że ramka umiera :(
Dystans37.11 km Teren5.00 km Czas02:04 Vśrednia17.96 km/h
Dystans31.73 km Teren1.00 km Czas01:38 Vśrednia19.43 km/h
Ojojoj, poniszczyło się :( Załamka
Ojojoj, poniszczyło się :( Załamka maksymalna.
A więc od początku: trasa przed pracą: Rzeszów-Krasne-Malawa-Słocina/Zalesie-Biała-Drabinianka/Lisia Góra-Zwięczyca-Zalew-praca. Tu postanowiłem spłukać z rowerka warstwę solno-piaskową. I moim oczom ukazał się fatalny widok

A więc od początku: trasa przed pracą: Rzeszów-Krasne-Malawa-Słocina/Zalesie-Biała-Drabinianka/Lisia Góra-Zwięczyca-Zalew-praca. Tu postanowiłem spłukać z rowerka warstwę solno-piaskową. I moim oczom ukazał się fatalny widok

Dystans18.67 km Czas01:00 Vśrednia18.67 km/h
O 5:10 pojechałem do pracy,
O 5:10 pojechałem do pracy, było -7 *, wieczorem koło zera i śmignąłem standartowo nad zalew.
Dystans40.16 km Teren12.00 km Czas02:22 Vśrednia16.97 km/h
Jazda figurowa na lodzie.
Jazda figurowa na lodzie.
Po południu pięknie się rozpogodziło i mimo, że wcale ciepło nie było osiodłałem rumaka i ruszyłem w kierunku lasu. Rzeszów-Miłocin-Zaczernie-Jasionka-wydmy niczym na Syberii i do tego lód na którym kręciłem piękne piruety- wkońcu znalazłem się w lesie, czyli w Rezerwacie Bór. Wyszalałem się nieźle, ale kiedyś koniec musiał nastąpić i pojechałem w stronę Głogowa Młp.-Wola Cicha-Lipie-Mrowla-Rudna Wielka-Miłocin-Rzeszów. Wpadłem do sklepu po złocisty napój, ale pani jakoś tak niepewnie się zachowywała, może dlatego, że byłem w kasku i kominiarce :D Wypad wspaniały, no i ten zimowy las…

Zaczernie

Prawie jak Syberia

W plenerze

W lesie

Nad oczkiem wodnym


Lipie

Samotny łabądek


Już wiem czemu nie działała :D
Po południu pięknie się rozpogodziło i mimo, że wcale ciepło nie było osiodłałem rumaka i ruszyłem w kierunku lasu. Rzeszów-Miłocin-Zaczernie-Jasionka-wydmy niczym na Syberii i do tego lód na którym kręciłem piękne piruety- wkońcu znalazłem się w lesie, czyli w Rezerwacie Bór. Wyszalałem się nieźle, ale kiedyś koniec musiał nastąpić i pojechałem w stronę Głogowa Młp.-Wola Cicha-Lipie-Mrowla-Rudna Wielka-Miłocin-Rzeszów. Wpadłem do sklepu po złocisty napój, ale pani jakoś tak niepewnie się zachowywała, może dlatego, że byłem w kasku i kominiarce :D Wypad wspaniały, no i ten zimowy las…

Zaczernie

Prawie jak Syberia

W plenerze

W lesie

Nad oczkiem wodnym


Lipie

Samotny łabądek


Już wiem czemu nie działała :D
Dystans13.00 km Czas00:46 Vśrednia16.96 km/h
Do pracy, wracając pojechałem
Do pracy, wracając pojechałem przez Lisią-zaśnieżone drzewa w całkowitej ciemności wyglądają zajebiaszczo. Zjechałem nad zalew-cała droga pokryta nierównym lodem-ciężko było wsiąść na rower, o jeździe już nie wspomnę. W pewnym momencie otarłem się tylko o ławkę. Powolutku po lodzie, pod wiatr przy -3*C doturlałem się do domu :)

































