Dystans50.33 km Teren1.00 km Czas02:09 Vśrednia23.41 km/h VMAX57.00 km/h Podjazdy490 m
Kalorie 1600 kcal Temp.16.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Chmurzaście.
Od rana ulewy, grad i takie tam. Po pracy pogoda się ogarnęła, więc trzeba się przewietrzyć. Najpierw nad Zalew- tam syf i malaria, na wodzie kożuch ze śmieci i inny syf. Zwięczyca, Racławówka i wspinaczka pod Krzyż w Niechobrzu. Na horyzoncie ciemne chmury i deszcz- ciul, jadę dalej. Zjeżdżam do Czudca, później Wyżne, Babica i Lubenia. Koło Kościoła i w stronę Przylasku. Zjazd do Budziwoja, przez Żwirownię i do domu.

IMG_2244[1]
Na północ od Rzeszowa pada.
Dystans44.29 km Teren6.00 km Czas02:01 Vśrednia21.96 km/h VMAX57.00 km/h Podjazdy450 m
Kalorie 1400 kcal Temp.18.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Można śmigać.
Nareszcie skompletowałem napęd i wszystko chodzi pięknie, aż dziwnie :D Najpierw nad Zalew i do Boguchwały. Z Budziwoja na Przylasek i do Hermanowej. Czerwonki, Tyczyn, Kielnarowa,  Matysówka, Łany i przez Zalesie do domu.
IMG_2239[1]

Dystans12.72 km Czas00:33 Vśrednia23.13 km/h VMAX33.00 km/h
Praca.
Dystans15.00 km Podjazdy 56 m
Temp.15.0 °C
Beskid Sądecki- dzień drugi.
Kostki dalej opuchnięte, ale mogę chodzić. Powoli się rozpogadza, więc powinno być dobrze. Schodzimy łagodną dróżką wzdłuż strumienia aż nad Poprad w Głębokim. Do tej pory nic mnie nie boli jakoś strasznie, ale na asfalcie odzywa się lewa stopa i ledwo dochodzę do Piwniczej. Tam po mszy musimy ustalić nowy plan. Chłopaki jadą do Kosarzysk i kontynuują wędrówkę- w deszczu jak się później okazało. Ja jadę do Nowego Sącza i tam się palętam, dopóki się nie rozpadało. Po 17 odpiera mnie ekipa i wracamy do domu.
DSC_5998
Źródełko na trasie.
DSC_6001

Dystans30.70 km Podjazdy1480 m
Kalorie 2200 kcal Temp.15.0 °C
Długi spacer po Beskidzie Sądeckim.
Dwudniowe dreptanie ze Szwagrem i Kolegą. Start w Jaworkach- leje jak głupie, ale jak ruszamy to przestaje i pojawia się słońce. Idziemy szlakiem czerwonym przez Jasielnik i Ruski Wierch i odbijamy na szlak niebieski. Później znowu szlakiem czerwonym przez Wielkiego Rogacza i Radziejową. Złomisty Wierch mijamy i odbijamy przed Przehybą na szlak niebieski do Rytra. Zakupy i zaczynamy wspinaczkę pod schronisko Cyrla. Podejście jest długie i strasznie strome, ale widoki powalają. Idziemy już siłą woli, ale docieramy w komplecie.  Niestety, był, to mój pierwszy wypad z takim ekwipunkiem i okazało się, że jazda idzie mi lepiej. Bolały mnie kolana, a kostki miałem mocno opuchnięte, nie wyglądało to dobrze. 2014.05.10 - 11 Beski Sądecki pieszo. Jaworki - Cyrla 027 Początek z Jaworek DSC_5951 Pojawiają się Taterki DSC_5944 Pierwsze grzybki 2014.05.10 - 11 Beski Sądecki pieszo. Jaworki - Cyrla 045 Na czerwonym szlaku DSC_5956 Babia Góra DSC_5975 Na Wielkim Rogaczu- dziwinie, bo bez roweru. 2014.05.10 - 11 Beski Sądecki pieszo. Jaworki - Cyrla 098 Na Radziejowej DSC_5988 Artur na podejściu pod Cyrlę DSC_5994 Widoki, hmmm, bez komentarza. 2014.05.10 - 11 Beski Sądecki pieszo. Jaworki - Cyrla 141 Stan wskazujący na... zgon.
Dystans9.50 km Czas00:28 Vśrednia20.36 km/h VMAX35.00 km/h
Praca.
Dystans14.54 km Czas00:39 Vśrednia22.37 km/h VMAX38.00 km/h
Temp.20.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Rower niekompletny.
Jako, że w moim pięknym mieście na koronki do korby trzeba sporo sobie poczekać i nie zapłacić jak za zboże, to zamówiłem sobie przez neta. Niestety jazda na starych zagraża bezpieczeństwu moim i całego świata, więc tylko kawałek się przejechałem. Weekend spędzę na pieszych wędrówkach, więc jakoś przeżyję bez roweru. Do Zwięczycy, kawałek z Ozim nad Zalew.
Dystans12.23 km Czas00:32 Vśrednia22.93 km/h VMAX33.00 km/h
Praca.
Kilka nowych gratów dla Radzia. Poprzedni, identyczny napęd przetrwał 17 850 km. Nowy rekord :D
IMG_2237[1]
Dystans61.40 km Teren20.00 km Czas02:43 Vśrednia22.60 km/h VMAX39.00 km/h Podjazdy160 m
Kalorie 1850 kcal Temp.17.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Jakoś poniosło.

Miałem zrobić max. 40 km, a wyszło troszkę więcej.
Najpierw na działkę, później na Załęże i do Trzebowniska. Dalej Terliczka, Jasionka i Stobierna.  Miałem odbić na Głogów i wrócić do Rzeszowa, ale coś pochrzaniłem. Tak jechałem, aż zaczęła się szutrówka. Szutrówka zamieniała się wleśną drogę, pojawiły się ogromne rozlewiska, droga zaczęła znikać, dzień miał się ku końcowi, a ja bez oświetlenia. Gdzie ja do cholery jestem ? Rzut okiem na giepeesa i lekkie zdziwienie- na horyzoncie Przewrotne :D Jadę na Hucisko,a le na przecince pod słupy elektryczne łąka zamienia się w jezioro- bobry zrobiły swoje. Tak kręcę, redukuję i modlę się, żeby nie zatrzymać się na środku, chociaż buty i tak mam już utopione. Na strumyku półokrągła tama, majstersztyk nie z tej ziemi. Przechodzę po tej tamie i docieram do suchego lądu. Ba odnajduję szutrówkę do Medyni Głogowskiej. Później zamienia się w piaskownicę, ale docieram do Głogowa i główną do Rzeszowa. Takie nie planowane trasy są najlepsze, szkoda, że w bagnie upieiprzyłem się opuchniętym kolanem o kierownicę, można się było zesrać z bólu.
Dystans8.87 km Czas00:34 Vśrednia15.65 km/h VMAX32.00 km/h
Praca.
© 2017 Exsom Group, LLC. All Rights Reserved. Terms of Service · Privacy Policy · DMCA · System Status