Dystans28.71 km Teren3.00 km Czas01:31 Vśrednia18.93 km/h
Gdzie są sztyce z tamtych
Gdzie są sztyce z tamtych lat ?- czyli kolejny dzień oczekiwania na moją Smice, ale wszelkie znaki na niebie wskazują na , to, że juz jutro będzie, więc rozpoczną się testy nowej maszyny ]:) A dzisiaj krótko: Rzeszów/Zalew-Zwięczyca-Boguchwała-kładką do Budziwoja-Rzeszów. Wieczorem jeszcze wypad do pracy.


Dystans30.68 km Czas01:32 Vśrednia20.01 km/h
Poranny rozruch, a dokładniej,
Poranny rozruch, a dokładniej, to o 4:55: Rzeszów/Słocina/Zalesie/Drabinianka/Zalew/praca/Zalew/Zwięczyca i wzdłuż Wisłoka do domu.
Dystans10.81 km Czas00:37 Vśrednia17.53 km/h
Do pracy- wracając pojechałem
Do pracy- wracając pojechałem nad zalew. Fajnie cieplutko +4* , tyllko dlaczego tak wieje?
Dystans9.53 km Czas00:31 Vśrednia18.45 km/h
Dystans3.90 km Czas00:23 Vśrednia10.17 km/h
Trochę spacerkiem, trochę na
Trochę spacerkiem, trochę na rowerze :)

Tak zacząłem rok temu, teraz znów jestem pierwszy :D

Warto było wsiąść rower na sylwestra, wszyscy mnie zaczepiali i gratulowali, do tego poznałem fajną dziewczynę- byłem zaskoczony jej wiedzą o częściach i rowerkach ogólnie,bajkerka z krwi i kości i to dzięki rowerowi, a właściwie Bomberowi :D

Tak zacząłem rok temu, teraz znów jestem pierwszy :D

Warto było wsiąść rower na sylwestra, wszyscy mnie zaczepiali i gratulowali, do tego poznałem fajną dziewczynę- byłem zaskoczony jej wiedzą o częściach i rowerkach ogólnie,bajkerka z krwi i kości i to dzięki rowerowi, a właściwie Bomberowi :D
Dystans5.45 km Czas00:28 Vśrednia11.68 km/h
Na rynek rzeszowski po świeżutkim
Na rynek rzeszowski po świeżutkim sniegu- ludzie tylko jakoś dziwnie patrzyli.
Dystans20.32 km Czas01:05 Vśrednia18.76 km/h
Wyjechałem o 5:00, na zewnątrz
Wyjechałem o 5:00, na zewnątrz -9 i wiatr- pojechałem nad zalew i do pracy. Po pracy pojechałem do domu, było tylko -5, ale wiało bardziej niż rano.
Dystans20.78 km Teren9.00 km Czas01:12 Vśrednia17.32 km/h
Lekki mrozik, tak w przedziale
Lekki mrozik, tak w przedziale -2;-4 : Rzeszów/Słocina/las/Roch/Matysówka/serpentynką po ubitym śniegu na Zalesie i do domu.

las na Słocinie

Matysówka- tam jadę

Dziwny śnieżek

Na Matysówce

ładne gałązki

las na Słocinie

Matysówka- tam jadę

Dziwny śnieżek

Na Matysówce

ładne gałązki
Dystans21.93 km Czas01:08 Vśrednia19.35 km/h
Wyjazd o 5:05- dość spory
Wyjazd o 5:05- dość spory mróz. Pojechałem nad Zalew i do pracy. Po pracy pojechałem przez Lisią Górę do Zwięczycy, nad Zalew i do domu- temperatura identyczna jak rano.
Gdy rower osiągnął temp. otoczenia, zaczęła strzelać sztyca, albo rama, ale wkurzało mnie to nieziemsko.

Tylko dlaczego tam jest +?

Zalew z lekka zamarzł
Gdy rower osiągnął temp. otoczenia, zaczęła strzelać sztyca, albo rama, ale wkurzało mnie to nieziemsko.

Tylko dlaczego tam jest +?

Zalew z lekka zamarzł
Dystans37.43 km Teren8.00 km Czas02:11 Vśrednia17.14 km/h
Gleba za glebą i ładna
Gleba za glebą i ładna kierowniczka.
Lekki mróz i bezchmurne niebo, więc idealnie na śmiganie. Najpierw przez miasto, pod filharmonią zaliczyłem drifta na lodzie i glebe- dwóch 8-9 latków stwierdziło, że fajny drift, ale lepiej żebym uważał :D Później jadę sobie Słowackiego i chcę na skrzyzowaniu śmignąć prosto- nagle z boku wyskakuje mi blondi , a ja ląduje na boku Corolli, a ona nic i skręciła sobie :O Miałem czas więc pognałem za nią, dogoniłem auto, a ona po heblach i skręt, a ja jechałem za szybko i za blisko i wgniotłem zderzak, ale się wyprostował :) Gdy już zaparkowała, otworzyła szybę i pyta co się stało. A ja z pewną nieśmiałością wyjaśniłem co zrobiła, a ona przysięgała, że mnie nie widziała- że jej wjechałem w tył (auta :D)też nie widziała. Trochę pogadaliśmy,zapytała czy nic mi nie jest, przeprosiła kilka razy- tak ładnej kierowniczce wybaczyłem od razu. Życzyliśmy sobie Wesołych Świąt i pojechałem dalej: Miłoin-Zaczernie-Jasionka-Rez. Bór-Głogów Młp.-Wola Cicha-Lipie-Mrowla-Rudna Wlk. -Dworzysko-Rzeszów.

Rower uciekał spod tyłka, a później licznika szukałem

Nawierzchnia była zajebista

Rez. Bór

Słonko chyliło się ku zachodowi

Od tego lodu, to mnie tyłek boli

Ruch przed Świętami
Lekki mróz i bezchmurne niebo, więc idealnie na śmiganie. Najpierw przez miasto, pod filharmonią zaliczyłem drifta na lodzie i glebe- dwóch 8-9 latków stwierdziło, że fajny drift, ale lepiej żebym uważał :D Później jadę sobie Słowackiego i chcę na skrzyzowaniu śmignąć prosto- nagle z boku wyskakuje mi blondi , a ja ląduje na boku Corolli, a ona nic i skręciła sobie :O Miałem czas więc pognałem za nią, dogoniłem auto, a ona po heblach i skręt, a ja jechałem za szybko i za blisko i wgniotłem zderzak, ale się wyprostował :) Gdy już zaparkowała, otworzyła szybę i pyta co się stało. A ja z pewną nieśmiałością wyjaśniłem co zrobiła, a ona przysięgała, że mnie nie widziała- że jej wjechałem w tył (auta :D)też nie widziała. Trochę pogadaliśmy,zapytała czy nic mi nie jest, przeprosiła kilka razy- tak ładnej kierowniczce wybaczyłem od razu. Życzyliśmy sobie Wesołych Świąt i pojechałem dalej: Miłoin-Zaczernie-Jasionka-Rez. Bór-Głogów Młp.-Wola Cicha-Lipie-Mrowla-Rudna Wlk. -Dworzysko-Rzeszów.

Rower uciekał spod tyłka, a później licznika szukałem

Nawierzchnia była zajebista

Rez. Bór

Słonko chyliło się ku zachodowi

Od tego lodu, to mnie tyłek boli

Ruch przed Świętami































