Dystans43.34 km Teren4.00 km Czas02:05 Vśrednia20.80 km/h VMAX50.00 km/h Podjazdy365 m
Kalorie 1250 kcal Temp.2.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Pod niebem pełnym gwiazd.
Mimo bolących kolan- jedno po sankach, drugie po dzisiejszym szlifie po pracy, postanowiłem trochę pokręcić. Na pierwszy rzut poszedł dojazd do Zwięczycy i Boguchwały. Później kładka i Budziwój. Dalej przez Tyczyn do Kielnarowej i Chmielnika. Im wyżej byłem, tym niższa była temperatura, z przymrozkiem włącznie.  Podjechałem sobie spokojnie na Magdalenkę- gwaizdy tak pięknie świeciły, że jechać się nie chciało,  i zjechałem do Malawy. Przez Krasne do Rzeszowa.


Sanktuarium w Chmielniku.
Dystans10.36 km Czas00:29 Vśrednia21.43 km/h VMAX32.00 km/h
Praca.
Dystans9.71 km Czas00:26 Vśrednia22.41 km/h VMAX32.00 km/h
Praca.
Dystans15.53 km Czas00:43 Vśrednia21.67 km/h VMAX48.00 km/h Podjazdy 25 m
Kalorie 350 kcal Temp.-2.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Powrót do domu.
Czekaliśmy i czekaliśmy, a mróz zrobił swoje. Nadeszła mgła i Rzeszów przysłoniła, ale i tak fajnie było :) Obaliliśmy "szampana"  i ogień do domu. Na zjeździe myślałem, że zamarznę, niczym graty na kierownicy :D Później niezłe tempo i zrobiło się ciepło :)
Dystans53.00 km Czas02:40 Vśrednia19.88 km/h VMAX48.00 km/h Podjazdy425 m
Kalorie 1500 kcal Temp.-1.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Sylwestrowy wyjazd.
Padł pomysł, żeby dzisiaj właśnie pojechać na obserwacje na okoliczne górki. Najpierw pojechałem sobie sam przez Zwięczycę i Lutoryż do Zarzecza. Podjechałem koło splendoru i zjechałem do Budziwoja- zbiórka koło sceny. Nie wiem, czy był to dobry wybór, ale pojechaliśmy do Niechobrza przez Racławówkę. Byliśmy sporo za wcześnie, a widoki skryła coraz gęstsza mgła. W sumie, to i tak było fajnie :D Byli ze mną: Artur i Bartek.

No i kolejny koniec sezonu :D Zero (0) startów w zawodach, w rower zainwetsowałem całe 75 zł :D
Styczeń- 82,29 km
Lipa straszna- głównie dojeżdżałem do pracy.
Luty- 478,79 km
Było ciepło, więc sporo jeździłem po okolicy. Niewielkie inwestycje w Radona- stery.
Marzec- 404,13 km
Początek bez większego śniegu, więc kręciłem sporo, później zima mocno zaatakowała i jeździłem tylko do pracy.
Kwiecień- 1041,51 km
Początek, to roztopy i oczekiwanie na wiosnę. Końcówka, to planowany wyjazd na Mazury- wyszedł jednak wyjazd na Ukrainę :D
Maj- 1293, 15 km
Początek miesiąca, to tułaczka po Ukrainie i powrót do kraju. Później jazd po okolicy i wyjazd po szlaku w. Jakuba- spod granicy ukraińskiej do Rzeszowa.
Czerwiec- 973,74 km
Nic specjalnego- z ciekawszych wyjazdów, tylko Mała Pętla Bieszczadzka.
Lipiec- 1040,48 km
Dłuższy wypad na Liwocz, a w połowie miesiąca wylot do Norwegii. Miejsca zapierające dech w piersiach odwiedziłem zarówno pieszo jak i rowerem, chociaż pojeździłem o wile za mało. Później już szara codzienność i wypad w Beskid Niski.
Sierpień- 1230,47 km
W połowie wyjazd do Zakopanego i Bielska Białej- zdobyty Turbacz, Rysy pieszo, Babia na rowerze i jazd koło BB, genialne tereny. Końcem miesiąca wypad w Beskid Niski. Trasa do Sandomierza.
Wrzesień- 892,74 km
Rowerkiem po Bieszczadach, kolejny wyjazd na Roztocze i nieplanowane 3 dni w Wierchomli :)
Październik- 1006,56 km
Z ciekawszych rzeczy- wypad w Beskid Niski i pieszo po Bieszczadach.
Listopad- 665,64 km
Jak na jesień przystało- bez szału. Ciekawy wypad na Pogórze Ciężkowickie i piesze eskapady po Małych Pieninach i Bieszczadach.
Grudzień- 430, 20 km
Wyłącznie jazda po okolicy tej wiosennej zimy.
Średnia prędkość: 20,13 km/h
Ilość wyjazdów: 316 nowy rekord, poprzednio 309
Suma podjazdów: 74 503 m, rekord 98 192 m
Prędkość maksymalna: 77 km/h, rekord 85 km/h
Max. dystans dzienny: 213,81 km, rekord 241,41 km
Max. dystans miesięczny: 1 293,15 km, rekord 1 821 km
Max. dystans roczny: 9 516 km, rekord 12 136 km
Najwyższy szczyt: 1 725 m. n.p.m. Babia Góra, poprzedni Pasul Prislop (RO) 1 416 m. n.p.m.

Dystans8.60 km Czas00:24 Vśrednia21.50 km/h VMAX30.00 km/h
Praca.
Dystans94.01 km Teren5.00 km Czas03:53 Vśrednia24.21 km/h VMAX39.00 km/h Podjazdy310 m
Kalorie 2900 kcal Temp.12.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Całkiem sprawnie pod wiatr.

Artur wymyślił wczoraj wypad na Wilczą. Noga aż tak bardzo nie bolała, więc pojechałem, był też Łukasz. Robiło się ciepło, a wiatru prawie nie było. Przebiliśmy się przez miasto i przez Zaczernie jedziemy do Głogowa. Wieje już mocno, ale i tak jest gorąco. Dalej przez Przewrotne i Raniżów nad wodę. Chwila odpoczynku i jedziemy dalej: w stronę Lipnicy i Dzikowca. Zaczęła się jazda pod wiatr i wysysanie mocy z nas. Jazda męczy okrutnie, ale docieramy do Widełki. Długi odcinek przez Budy Głogowskie, oczywiście pod wiatr. Mrowla i Rudna Mała- zostawiam chłopaków i drę sam przez Miłocin. Nie miałem już chęci na dokręcanie do setki, a i kolano bolało już dosyć mocno.

Na Rynku w Głogowie.

Wilcza Wola- zapora.

Dystans31.02 km Czas01:51 Vśrednia16.77 km/h VMAX37.00 km/h Podjazdy 85 m
Kalorie 770 kcal Temp.6.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Z kontuzją na masę.

Okazuje się, że lepiej idzie mi jazda niż chodzenie :D Wyszedłem wcześniej, żeby coś pokręcić: Rzeszów/Żwirownia/Drabinianka/Zalesie/Słocina i masa.

Temp.4.0 °C
Saneczkarstwo ekstremalne.

Corocznej tradycji stało się zadość i odbył się kolejny zjazd na sankach spod Chatki Puchatka na Poł. Wetlińskiej. Śnieg objawił się dopiero w Cisnej, a na szlaku zalegało mokre i ubite coś, spod którego wystawały kamienie i mnóstwo gałęzi. Weszliśmy dość szybko i czekaliśmy na wschód- wiatr w porywach wiał z prędkością 114 km/h :D Zjazd był fajny, chociaż momentami bolesny, ale z tym się liczyłem. Gdzieś sobie wygłem kolano nie tak jak trzeba i sobie więzadła ponaciągałem, w domu ledwo łaziłem. Powiem, że warto było wyjechać o 2 nad ranem, bo wschód był cudny. Fotki pochodzą od Włochatke.

Wschód z widokiem na Poł. Caryńską i Tarnicę.

Żodyn nie jechał tyłem, żodyn. Ino ja :D

Dystans36.12 km Teren3.00 km Czas01:39 Vśrednia21.89 km/h VMAX37.00 km/h Podjazdy100 m
Kalorie 1000 kcal Temp.4.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Szklana pułapka.

Było tak ciepło, że nawet wiatr mi nie przeszkadzał. Po ostatniej glebie troszkę sobie ponaciągałem mięśnie i szałowo się nie jeździ: najpierw na Pobitno i na zjeździe w stronę Załęża wpadam na resztki butelki. Kilka minut przerwy i jadę dalej. Przez Trzebownisko do Zaczernia. Później przez Centrum do Zwięczycy i nad Zalew.

© 2017 Exsom Group, LLC. All Rights Reserved. Terms of Service · Privacy Policy · DMCA · System Status