Dystans36.69 km Teren4.00 km Czas01:49 Vśrednia20.20 km/h VMAX47.00 km/h Podjazdy240 m
Pod wiatr.
Oj, jak mi się źle jechało. Nie dość, że pod wiatr, to jeszcze od kilku dni jestem nie tyle słaby, co jakaś niemoc mnie ogarnęła, zero ochoty na wysiłek. No ale nic, jakoś się zebrałem w sobie. Najpierw na Żwirownię i przez Budziwój na Przylasek. Zjazd do Hermanowej i jazda do Tyczyna. Dalej już Biała, Zalesie i do domu.

Nad Zalewem.

Nad Zalewem.
Dystans9.80 km Czas00:32 Vśrednia18.38 km/h VMAX29.00 km/h
Temp.2.0 °C SprzętZielona Zimówka- czyli sprzęt do jazdy ekstremalnej.
Dystans10.24 km Czas00:29 Vśrednia21.19 km/h VMAX39.00 km/h
Temp.5.0 °C SprzętZielona Zimówka- czyli sprzęt do jazdy ekstremalnej.
Dystans62.10 km Teren10.00 km Czas02:54 Vśrednia21.41 km/h VMAX56.00 km/h Podjazdy400 m
Miał być asfalt, a...
wyszło jak zwykle, czyli błoto po pachy :D Ustawiłem się na Bulwarach z Bartkiem. Trochę wieje, ale słońce ładnie przygrzewa. Jedziemy nad Zalew i do Zwięczycy. Później Boguchwała i kładką do Budziwoja. Tam masa wody i resztki zasp. Asfaltem jedziemy przez Siedliska do Lubeni. Dalej przez Babicę do Wyżnego, aż docieramy do Czudca. Wspinamy się pod cmentarz i w stronę Niechobrza. Jechało się dobrze, więc odbijamy do Wielkiego Lasu. Tam resztki śniegu i błotna paciara. Mimo błotników upaprałem się jak małe dziecko. Dodam tylko, że mój kompan nie miał błotników :D Zjeżdżamy w Woli Zgłobieńskiej i jedziemy sobie koło 40 km/h. W Zgłobniu odbijamy na Niechobrz. W Racławówce rozdzielamy się- ja jadę do Zwięczycy. Pod sklepem spotykam Łukasza na szosie. W sumie rozmiar 52 mi pasował :D Jedziemy razem nad Zalew i na Bulwarach każdy jedzie w swoją stronę. Dzisiaj było mocno czuć wiosnę.

Rzeszowski Zalew.

Niespodzianka w Budziwoju.

Chatynka w Przedmieściu Czudeckim.

Trochę Błotka.

Podjazd ze Zgłobnia.

Rzeszowski Zalew.

Niespodzianka w Budziwoju.

Chatynka w Przedmieściu Czudeckim.

Trochę Błotka.

Podjazd ze Zgłobnia.
Dystans52.43 km Teren6.00 km Czas02:33 Vśrednia20.56 km/h VMAX52.00 km/h Podjazdy350 m
To się wybrałem.
Do południa kapało sobie, ale później przestało, więc coś pokręciłem. Najpierw wzdłuż Zalewu do Zwięczycy. Wspiąłem się do Racławówki i przez Niechobrz dotarłem do Zgłobnia. Trochę podjazdów w Błędowej Zgłobieńskiej i jestem w Trzcianie. Zaglądam na ścieżkę przyrodniczą i spotykam wydrę- na pewno nie był to krokodyl :D Jadę do Bratkowic i unikając czołówki z autem docieram do Rudnej Wielkiej. Zachciało mi się terenu, to pojechałem. Najpierw zaspy po kolana, później błoto, znowu zaspy i koleiny z wodą po kostki. No rewelacja. Jestem w Rzeszowie i zostaje tylko dojazd do domu.

Zalew i resztki kładki.

Krótkie chwile ze słońcem.

Jeziorko w Trzcianie.

Zalew i resztki kładki.

Krótkie chwile ze słońcem.

Jeziorko w Trzcianie.
Dystans9.52 km Czas00:28 Vśrednia20.40 km/h VMAX32.00 km/h
Temp.1.0 °C SprzętZielona Zimówka- czyli sprzęt do jazdy ekstremalnej.
Dystans18.72 km Czas00:53 Vśrednia21.19 km/h VMAX32.00 km/h
Temp.3.0 °C SprzętZielona Zimówka- czyli sprzęt do jazdy ekstremalnej.
Dystans9.23 km Czas00:27 Vśrednia20.51 km/h VMAX39.00 km/h
Temp.0.0 °C SprzętZielona Zimówka- czyli sprzęt do jazdy ekstremalnej.
Dystans35.51 km Teren3.00 km Czas01:55 Vśrednia18.53 km/h VMAX39.00 km/h Podjazdy390 m
Zdążyłem na Tatry.
W sumie, to bez napinki pojechałem na Magdalenkę, a że udało się zobaczyć Taterki, to w sumie na +. Rozrzut temperatur rozwala ssystem: rano: -13, jak wychodziłem: +7. Na Magdalence pogadałem chwilę z fotografem i pojechałem pod Kościółek. Zjechałem do Chmielnika i kręcę do Kielnarowej. Teraz podjazd na Matysówkę i Łany. Zjazd koło parku linowego do Białej. Koło Żwirowni i do domu.

Tatry na swoim miejscu.

Tatry na swoim miejscu.
Dystans40.58 km Teren5.00 km Czas02:19 Vśrednia17.52 km/h VMAX41.00 km/h Podjazdy350 m
Z nudów.
Już mnie nosiło po chałupie. Pogoda do jazdy idealna, więc się ruszyłem, bo za długo nie jeździłem. Pierwszy strzał, to Zalew i dalej do Zwięczycy. Jedzie się super, zimna nie odczuwam w ogóle. Przez Boguchwałę do Lutoryża i wspinaczka w stronę Grochowicznej. Odbijam jednak na Niechobrz. Był, to błąd, bo po grząskim śniegu jakoś kiepsko się jechało, a nawet szło. Mała gleba zakończyła się lądowaniem w mięciutkim śniegu :D Z Niechobrza do Racławówki i do Rzeszowa.

Zalew skuty lodem.

Leśny bałwan.

Zalew skuty lodem.

Leśny bałwan.































