Dystans9.89 km Czas00:24 Vśrednia24.73 km/h VMAX33.00 km/h
Praca.
Dystans8.65 km Czas00:30 Vśrednia17.30 km/h VMAX30.00 km/h
Praca.
Dystans135.39 km Teren5.00 km Czas05:36 Vśrednia24.18 km/h VMAX61.00 km/h Podjazdy1410 m
Kalorie 4900 kcal Temp.20.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Resztki przeziębienia trzeba rozjeździć, konkretnie.
Kategoria 100 i więcej
Czułem się kiepsko- z nosa się lało, nogi jakieś z gumy, ale stwierdziłem, że spróbuję. Cel- Ulucz, ekipa- Artur i Łukasz na szosie. Słonecznie, ale tylko 8 stopni, tak przedstawiał się poranek. Jedziemy na Żwirownię i przez Budziwój do Tyczyna. Jest nieźle, ale bez szału. Z Tyczyna do Kielnarowej i podjazd pod WSiZ. Zjazd do Borku i jedziemy na Błażową. Podjazd do Kąkolówki i tutaj szło dobrze, jechało się na lajcie. W Ujazdach Artur rezygnuje, nie czuje się na siłach. Teraz już wiem, że podjął dobrą decyzję. Zjazd do wesołej i dalej na Hłudno, gdzie podjeżdżamy na Izdebki- szosowiec nie dał rady mnie dogonić, jechałem jak natchniony. Z Izdebek na Obarzym- leśny odcinek i połamane płyty średnio nadawały się na szosówkę :D Docieramy do Sanu i jedziemy przez Krzemienną i Temeszyn. Tutaj jakieś dziewcze atakuje mnie wodą, właściwie, to całym wiadrem wody :D Ściana wody mocno mną wstrząsnęła, ale twardo jadę dalej. Wbijamy na kładkę i jesteśmy w Uluczu. Zaglądamy pod cerkiew i wracamy po śladach do Krzemiennej. Dalej po dziurach do samego Dynowa, tylko prędkości coś nie te- bo 46 km/h, to lekkie przegięcie :D W Dynowie odwiedzamy sklep i jedziemy do Piątkowej przez Hartę. U mnie moc wyłazi uszami, mój kompan przeżywa kryzys.  Znowu Błażowa i znowu Borek Nowy i Stary. W Kielnarowej rozdzielamy się- ja na dobicie jadę na Matysówkę :D Łany, serpentynka i do domu.
W tunelu spotykam znajomego rowerzystę, który... zderzył się czołowo z rolkarką :O Wszyscy cali i zdrowi.
IMG_2197

Widok na Cergową z Hłudna/Izdebek.
IMG_2199
Koniec podjazdu.
IMG_2202
Terenem na Obarzym.
IMG_2204
IMG_2206
Ulucz- cerkiew z I poł. XV wieku
IMG_2207
Kładka w Uluczu
Dystans57.74 km Teren12.00 km Czas02:41 Vśrednia21.52 km/h Podjazdy660 m
Kalorie 1870 kcal Temp.19.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Szło dobrze- Obręczna.
Pogoda idealna do jazdy, a że z pracy puścili nas wcześniej, to po małych porządkach, wyruszyłem. Co by za dobrze nie było, to dopadło mnie przeziębienie :D Początek, to Zalew, Zwięczyca i Boguchwała. Później kładka i przez Budziwój do Siedlisk. Podjeżdżam koło cmentarza- jadę jak burza, nie wiem jak, to możliwe, ale jest mega. Zjeżdżam koło Kościoła w Lubeni- droga zablokowana i patrzą się jak na wariata :D Teraz podjazd na Obręczną i poszukiwania kapliczki. Znowu zmasakrowałem podjazd, a nie on mnie. Dzięki śladowi od Śwagra docieram bez problemu- w sumie dojazd jest prościutki. Później przez las, po błotku i z buta :D Wyejeżdżam koło Sołonki i lecę na Maternówkę, później do Wyżnego. Dalej na Czudec, jedzie się rewelacyjnie, a podjazd koło cmentarza- Personal Record :D Krzyż w Niechobrzu i zjazd czerwonym do Racławówki. Jeszcze jeden podjazd i jestem w Zwięczycy. Przez Lisią i do domu.
IMG_2184
Obręczna- kapliczka.

IMG_2183
IMG_2182
IMG_2186
Wodospadzik.
IMG_2190
Leśna kapliczka.
IMG_2192
Rzeszów z Sołonki.
Dystans9.62 km Czas00:25 Vśrednia23.09 km/h VMAX31.00 km/h
Praca.
Dystans10.84 km Czas00:28 Vśrednia23.23 km/h VMAX32.00 km/h
Praca.
Dystans12.79 km Czas00:33 Vśrednia23.25 km/h VMAX32.00 km/h
Praca.
Dystans34.66 km Teren16.00 km Czas02:13 Vśrednia15.64 km/h VMAX79.00 km/h Podjazdy1100 m
Kalorie 1500 kcal Temp.15.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Beskid Wyspowy- Luboń Wielki.
Kategoria Beskid Wyspowy.
Niedziela zapowiadała się ciut lepiej, bo już od rana świeciło pięknie słoneczko. jedziemy tym razem na zachód, w kierunku Glisnego. Tam na szczycie podjazdu wbijamy się na szlak czerwony. Troszkę się motamy, ale szlak odnajdujemy i podmokłymi łąkami zaczynamy wspinaczkę, po drodze zrzucamy długie ciuchy. Cel ? Luboń Wielki, czyli jakieś 1022 m, a zaczynamy z 390 :D Wczorajsze podejście, to była pestka w porównaniu do tego co czekało nas dzisiaj. No istna tragedia, bo nie dość, że śliskie kamienie i  błoto, to jeszcze kosmiczne nachylenie. Ledwo się wygramoliliśmy, ale pod samym szczytem dało się już jechać. I dobrze, bo wstyd mniejszy. Na górze trochę ludzi było, a i widoki lepsze jak wczoraj. Po dłuższym posiedzeniu zjeżdżamy najłagodniejszym zjazdem, szlakiem niebieskim. Tak, to było, to, za co kocham jazdę w górach. Mocno w dół, trochę błota, kamienie sporych gabarytów i różniste przeszkody, do tego hopki. No ludzie, idzie oszaleć ze szczęścia. Zaliczamy Luboń Mały i przed samą "zakopianką" opuszczamy szlak- łu, droga w dół masakruje system, dawno się tak nie ubawiłem. Dobrze, że jest alternatywna droga, bo jazdy byłaby kiepska. Trasa alternatywna, czyli podjazd na 1/1 :D Za to zjazd, masakra. Ładnych kilka kaemów, z maxem powyżej 80 do Tenczyna. Główną kilkaset metrów i wjeżdżamy na drogę, którą dotrzemy do samej Mszany. Jest jedno "ale"- ciągle pod górę i podjazd, który jechaliśmy do szlaku czerwonego, ale z drugiej strony. Było gorąco. Do samego miasta w dół i to z przytupem, znowu szaleństwo. Tereny piękne, ekipa dobra, pogoda też niczego sobie- trochę zmęczony, ale zachwycony terenami wróciłem do szarej rzeczywistości. Na razie użyłem swoich fotek, jak się coś więcej pojawi, to coś pewnie wrzucę.


IMG_2147
Jedzie banda.
IMG_2158
Podjazd na Glisne.
Świetne widoki
Świetne widoki © wlochaty
IMG_2163
Apokaliptyczny szlak czerwony.
IMG_2173
Trolle na Luboniu Wielkim.
IMG_2174
Seba był niegrzeczny.
IMG_2176
Kościół- Tenczyn ?
Dystans51.57 km Teren26.00 km Czas03:42 Vśrednia13.94 km/h VMAX68.00 km/h Podjazdy1700 m
Kalorie 2400 kcal Temp.5.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Beskid Wyspowy- Mogielica.
Kategoria Beskid Wyspowy.
Pierwsza edycja wyjazdów rowerowych w tym roku, padło na Beskid Wyspowy. Bazę założyliśmy w Mszanie Dolnej. Sobotni poranek- ok. 5-  stopni i mgła, nie wygląda to dobrze. Jak zwykle Kona wszystko opóźnił i wyjechaliśmy ok. 11:30. Jedziemy boczną drogą, którą prowadzi szlak zielony. Wreszcie zjeżdżamy z asfaltu i od razu ostro w górę. Wjeżdżamy do lasu i... gubimy szlak. Tak szukamy i szukamy, odnajdujemy paśnik, gdzie Kona wyżera marchewki zwierzakom :D Niechcący zaliczamy Ogorzałę (806)i w końcu z pomocą elektroniki znajdujemy szlak. Jedziemy dalej przez Ostrą (780) i tak fajnie się zjeżdża po kamylcach, że gubimy szlak :D Odnajdujemy go jadąc asfaltem, oczywiście pod górę.  Cały czas w terenie, pod górę, po kamieniach i błocie, tak ma być. Docieramy do szlaku żółtego i jedziemy przez Kutrzycę (1051). Widoki skutecznie ogranicz mgła, więc można się skupić na trasie- czasem  też na huśtaniu na huśtawce :D Docieramy do szlaku niebieskiego i mamy przedsmak tego co nas czeka- nie wszystko da się podjechać. Pod sam szczyt prowadzi tak stroma ścieżka, że ledwo da się wyjść z rowerem na plecach i tak przez 2 km. Błoto i kamienie daja popalić, ale docieramy na szczyt- całe 1171 m, jest to najwyższy szczyt tego Beskidu. Dłuższe posiedzenie przy temperaturze 2 st. i zaczynamy zejście, bo o jeździe mowy nie było. Po krzakach chowa się świeży śnieg, a my walczymy o przeżycie. Dalej da się jechać, ale się rozdzielamy i dwie osoby jadą niebieskim, a reszta rowerowym do Jurkowa. Najpierw lekki podjazd, a później, szybko, a nawet bardzo szybko :D Dalej już sam asfalt- podjazdów nie brakowało, zjazdów na szczęście też- Sapki-Łosiówka-Mszana Dolna.


IMG_2097
Zaczynamy zielonym.
IMG_2102
Tratatattatata.... Kona na stanowisku ogniowym :D
IMG_2103
Zwierzątka później głodne chodzą :D
IMG_2105
Asfaltowy łącznik.
IMG_2106
Znowu na zielonym.
IMG_2113
Chwila wytchnienia.
IMG_2109
Prawie dało się jechać.
IMG_2118
Troll we mgle.
IMG_2121
Mogielica- wieża widokowa.
IMG_2125
Widok z wieży.
IMG_2128
Symboliczny śnieg.
IMG_2133
Piotrałke na szlaku.

Dystans13.22 km Czas00:35 Vśrednia22.66 km/h VMAX32.00 km/h
Praca.
© 2017 Exsom Group, LLC. All Rights Reserved. Terms of Service · Privacy Policy · DMCA · System Status