Dystans22.68 km Teren2.00 km Czas00:59 Vśrednia23.06 km/h VMAX36.00 km/h Podjazdy 40 m
Dystans8.78 km Czas00:27 Vśrednia19.51 km/h VMAX29.00 km/h
Temp.8.0 °C SprzętZielona Zimówka- czyli sprzęt do jazdy ekstremalnej.
Dystans8.00 km Czas00:23 Vśrednia20.87 km/h
Temp.14.0 °C SprzętZielona Zimówka- czyli sprzęt do jazdy ekstremalnej.
Dystans8.30 km Czas00:23 Vśrednia21.65 km/h VMAX29.00 km/h
Temp.12.0 °C SprzętRadon R1- ten szybszy.
Na sprinty do Larego.
Jako, że zdrowie nie dopisuje, to byłem w charakterze widza, ale spotkałem sporo znajomych przynajmniej. Pojawiła się mżawka, więc pognałem do domu.
Dystans8.45 km Czas00:26 Vśrednia19.50 km/h
Temp.14.0 °C SprzętZielona Zimówka- czyli sprzęt do jazdy ekstremalnej.
Dystans35.28 km Teren5.00 km Czas01:38 Vśrednia21.60 km/h VMAX56.00 km/h Podjazdy290 m
Krótkawo.
Na chwilkę, tylko się przewietrzyć. Nad Zalew, Boguchwała, Budziwój, Tyczyn, Kielnarowa, kamyczkami na Matysówkę, Łany, serpentynka, Zalesie, Żwirownia i do domu.
Dystans8.67 km Czas00:25 Vśrednia20.81 km/h VMAX30.00 km/h
Temp.12.0 °C SprzętZielona Zimówka- czyli sprzęt do jazdy ekstremalnej.
Dystans7.66 km Czas00:23 Vśrednia19.98 km/h VMAX30.00 km/h
Temp.6.0 °C SprzętZielona Zimówka- czyli sprzęt do jazdy ekstremalnej.
Dystans159.75 km Czas06:08 Vśrednia26.05 km/h VMAX77.00 km/h Podjazdy2130 m
Wietrzne Pogórze Przemyskie.
5 osób, 2 samochody, masa zabawy i masa podjazdów, czyli ostre ciśnięcie po Pogórzu przemyskim. udział wzięli: Michał, Przemek, Piotrek x2 i ja. Wieje, nawet bardzo, przez to, za ciepło nie jest. Póki co dmucha w plecy, więc jedziemy do Jawornika Ruskiego, po drodze zaliczając serpentynkę.
Jedziemy w Stronę Birczy, gdzie spotykamy Włochatego, który wraca z Przemyśla do Rzeszowa. Ciśnie pod wiatr, więc robimy przerwę na lody. Nie był to dobry pomysł, bo ostygliśmy i jedzie się kiepsko- do tej pory lecieliśmy sobie 45 km/h. Wspinamy się w stronę lotniska w Krajnej- chmurzy się, spadło nawet kilka kropel, ale czasem przedziera się słońce.
Odbijamy na Trójce i Jamną- trochę pod górę, malowniczą i dziurawą drogą, mijamy hotel w Arłamowie. Przez Grąziową i Wojtkową do Olszanicy na żarcie. Spotykamy ekipę z Leska i do Bezmiechowej jedziemy razem. Na szybowisko prowadzi podjazd, jak dla mnie najgorszy dzisiaj- kona włożył mi 10 s na samym szczycie. Dopiero na szosie można powiedzieć, że się tam podjechało :D
Szatański zjazd z do hamowaniami i jedziemy do Załuża. Pora na przebicie się przez pasmo Gór Słonnych, czyli słynne serpentynki czekają. Jadę sobie z Masłem i jedzie się dobrze. Zjeżdżamy do Tyrawy Wołoskiej na następną przerwę- należy się nam.
Bardzo fajną drogą do Tyrawy Solnej, a później drogą na Końskie- widoczki mamy genialne. Docieramy do Krzemiennej, chociaż Kona prawie nie dotarł- cóż, ponosiło na zjeździe, a samochody nie ustępowały :D
Prosto do Dynowa przez Nozdrzec, po niekoniecznie dobrej drodze. Z rozmów wywnioskowałem, że trasa dała popalić wszystkim, a skacowanemu i nie rozjeżdżonemu Piotrusiowi, to chyba rower zbrzydnie :D
trasa genialna, ekipa też, dobrze spędzona niedziela. Jest git!
Większość zdjęć od Michała :)

Przygotowania w Dynowie.

Lodowa przerwa.

Jedziemy do Jamnej.

Podjazd w Grąziowej.


Olszanica- no i mam pieseła :D

Bezmiechowa- szybowisko zdobyte.



Zjazd do Tyrawy Solnej.

Zdradliwy mostek.

Ostatni konkretny podjazd.

Jedziemy w Stronę Birczy, gdzie spotykamy Włochatego, który wraca z Przemyśla do Rzeszowa. Ciśnie pod wiatr, więc robimy przerwę na lody. Nie był to dobry pomysł, bo ostygliśmy i jedzie się kiepsko- do tej pory lecieliśmy sobie 45 km/h. Wspinamy się w stronę lotniska w Krajnej- chmurzy się, spadło nawet kilka kropel, ale czasem przedziera się słońce.
Odbijamy na Trójce i Jamną- trochę pod górę, malowniczą i dziurawą drogą, mijamy hotel w Arłamowie. Przez Grąziową i Wojtkową do Olszanicy na żarcie. Spotykamy ekipę z Leska i do Bezmiechowej jedziemy razem. Na szybowisko prowadzi podjazd, jak dla mnie najgorszy dzisiaj- kona włożył mi 10 s na samym szczycie. Dopiero na szosie można powiedzieć, że się tam podjechało :D
Szatański zjazd z do hamowaniami i jedziemy do Załuża. Pora na przebicie się przez pasmo Gór Słonnych, czyli słynne serpentynki czekają. Jadę sobie z Masłem i jedzie się dobrze. Zjeżdżamy do Tyrawy Wołoskiej na następną przerwę- należy się nam.
Bardzo fajną drogą do Tyrawy Solnej, a później drogą na Końskie- widoczki mamy genialne. Docieramy do Krzemiennej, chociaż Kona prawie nie dotarł- cóż, ponosiło na zjeździe, a samochody nie ustępowały :D
Prosto do Dynowa przez Nozdrzec, po niekoniecznie dobrej drodze. Z rozmów wywnioskowałem, że trasa dała popalić wszystkim, a skacowanemu i nie rozjeżdżonemu Piotrusiowi, to chyba rower zbrzydnie :D
trasa genialna, ekipa też, dobrze spędzona niedziela. Jest git!
Większość zdjęć od Michała :)
Przygotowania w Dynowie.

Lodowa przerwa.

Jedziemy do Jamnej.
Podjazd w Grąziowej.

Olszanica- no i mam pieseła :D
Bezmiechowa- szybowisko zdobyte.


Zjazd do Tyrawy Solnej.

Zdradliwy mostek.

Ostatni konkretny podjazd.

Dystans51.81 km Czas02:02 Vśrednia25.48 km/h VMAX68.00 km/h Podjazdy450 m
Krótko po asfalcie.
Ustawiłem się z Masłem i Włochatym. Przed 17 ruszyliśmy w stronę Budziwoja i Przylasku. Zjechaliśmy do Lubeni, a później przez Wyżne do Czudca. Wspinaczka do Niechobrza i zjazd do Racławówki. Później Zwięczyca i Lisia. Bardzo spokojny wyjazd, z małymi podjazdami, bo jutro zapowiada się cięższa trasa.

Dzisiejsze halo.
Teraz kilka fotek od Włochatego.

"ej wróćcie się do zdjęcia" © wlochaty

Wspieraj rynek lokalny © wlochaty

Dzisiejsze halo.
Teraz kilka fotek od Włochatego.

"ej wróćcie się do zdjęcia" © wlochaty

Wspieraj rynek lokalny © wlochaty































