Dystans14.89 km Czas00:42 Vśrednia21.27 km/h VMAX29.00 km/h
Praca.
Dystans17.48 km Czas00:51 Vśrednia20.56 km/h VMAX28.00 km/h
Praca.
Dystans11.13 km Teren1.00 km Czas00:32 Vśrednia20.87 km/h VMAX28.00 km/h
Temp.20.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Działka.
Dystans15.79 km Czas00:46 Vśrednia20.60 km/h VMAX27.00 km/h
Praca.
Dystans13.30 km Czas00:38 Vśrednia21.00 km/h VMAX28.00 km/h
Praca.
Dystans107.25 km Teren4.00 km Czas03:50 Vśrednia27.98 km/h VMAX55.00 km/h Podjazdy590 m
Kalorie 2300 kcal Temp.20.0 °C SprzętRadon R1- ten szybszy.
Mocno po szosie.
Kategoria 100 i więcej
Wieczorem ugadałem się z Masłem i z Homerem pojechaliśmy z szosami do Zwierzyńca- tam dojechał do nas Włochaty. Pogoda idealna na sponiewieranie. Początek masakra, cały czas powyżej 40 km/h, za taką rozgrzewkę, to ja dziękuje. Chwilę tempo spadło, ale później znowu cisnęliśmy, ale i mnie jechało się ciut lepiej. Jedziemy na Józefów- odwiedzamy kamieniołom, a później na Susiec- asfalty czasem dramatyczne, ale najgorsze dopiero przed nami. Przed Hutą Różaniecką pijemy izotoniki i lecimy szlakiem przez las, po korzeniach i tonach piachu. Szumy na Tanwi i wodospad na Jeleniu odwiedzone, a że turyści patrzyli się jak na kosmitów, to już inna sprawa. Wracamy do Suśca i skręcamy na Majdan Sopocki i Długi Kąt.  Podjazd po dziurach to nic, na zjeździe były jeszcze większe. Rower prawie się rozpadł, a Garmin niczym piłeczka tenisowa odbijał się od zdezelowanego asfaltu. Na szczęście kierowca Focusa na niego nie najechał. W Hutkach Włochaty gubi powietrze, trochę z tym schodzi. Przez Bondyrz jedziemy mocnym tempem do Zwierzyńca. Tam jemy i spadamy do Rzeszowa. Gdyby nie leśny odcinek, to średnia wyniosłaby 33,8 km/h :D

Jedzie złoty pociąg
Jedzie złoty pociąg © wlochaty

Nawet obiektyw się spocił.

Wieża widokowa w Józefowie.


Kamieniołom.

Wodospad na Jeleniu.
Miciu i wodospad
Miciu i wodospad © wlochaty

Po schodkach pod Gargamela.
Dystans8.50 km Czas00:29 Vśrednia17.59 km/h VMAX29.00 km/h
Temp.22.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Finlandia 2016. 16) Do domu.
Na stacji dowiaduję się, że pociąg może mnie zabierze, może nie, bo miejscówki na rowery są wykupione. Tylko, że pociąg nie ma miejsc rowerowych. Po odłączeniu części wagonów lokuję się na końcu składu z Gdyni, bo nie ma ani jednego roweru w pociągu. Oczywiście znalazł się kretyn, któremu mój rower zawadzał i musiał otworzyć ryja, no bo kto mnie tu wpuścił? Cały i zdrowy dotarłem do Rzeszowa.
Dystans91.05 km Czas05:08 Vśrednia17.74 km/h VMAX38.00 km/h Podjazdy320 m
Kalorie 2150 kcal Temp.20.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Finlandia 2016. 15) Witaj Polsko.
Pobudka o 4, czyli o 3 czasu polskiego- tego się nie spodziewałem, ale musimy zdążyć na pociąg jadący z Kowna do Białegostoku. Wstałem niczym zombi, nie wiedziałem co się dzieje dookoła, zimno, wietrznie, jazda to istna męka. Kierowcy litewscy znowu pokazują jakimi są debilami. Zatrzymujemy się na kawę tam gdzie ostatnio, a że zjechało się kilka autokarów, to schodzi nam nieco dłużej. Mijamy wreszcie granicę i kierujemy się na Sejny, byłem tutaj rok temu :) Później jedziemy na Suwałki, cały czas po rewelacyjnej ścieżce. Jest jedna rzecz, której wybaczyć nie mogę, ale jak to w Polsce nie może być wszystko dobrze. Te cholerne krawężniki psują wszystko- jeśli ma on 5 cm, to z sakwami można sobie rower rozwalić. Oczywiście ktoś to klepnął i dobra jest, a powinno być do 1 cm max.! Po drodze zaczyna kropić, ale deszcz nam raczej nie grozi. Suwałki z dworcem widmo, są idealną wizytówką PKP. Budynek się rozpada, kasy zamknięte 6 lat temu, katastrofa. Nie jesteśmy jedynymi rowerzystami, a pojawiają się kolejni. 20 osób albo coś koło tego- jest ciasno, ale jedziemy wszyscy. W Białymstoku miał na nas poczekać pociąg do Warszawy. No i poczekał, tylko jak na 6 miejscach zmieścić 16 rowerów. Bieganina, nerwówka i udało się. Tym oto sposobem pakowanie rowerów do Darta opanowaliśmy perfekcyjnie :D W Warszawie przesiadamy się do pociągu jadącego do Lublina. Znowu Dart i te same problemy, ale radzimy sobie doskonale. W Lublinie, to już jak w domu. Jutro już latanina między pociągami.


5:20 czasu lokalnego.

Ścieżka Sejny- Suwałki. Później była zielona.

Sejny.

Dworzec w Suwałkach.


Dystans148.47 km Teren9.00 km Czas08:41 Vśrednia17.10 km/h VMAX40.00 km/h Podjazdy685 m
Kalorie 3670 kcal Temp.22.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Finlandia 2016. 14) Najgorsi kierowcy.
Najzimniejsza noc za nami, aż mnie terepało z zimna, całe 7 stopni. Po około kilometrze asfalt znika i granicę przekraczamy szutrem. Jedziemy bardzo malowniczą drogą pośród jezior. Po niespełna 20 km jesteśmy na stacji w Turmantas. Słonko ładnie grzeje, więc na chodniku suszymy namioty. Pociąg tutaj zaczyna swój bieg, więc jest w miarę luźno, ale później dosiada się co raz więcej ludzi, grzybiarze, rolnicy, itp.  8,1 € i 160 km spędzonych w pociągu z Pesy. W Wilnie oczywiście walka ze schodami i samochodami na zatłoczonych ulicach. Troszkę jeździmy po mieście i próbujemy się z niego wydostać. Niestety znów na szybko.  Ruch makabryczny, a moja propozycja jazdy boczną drogą na Troki została odrzucona. Mój marny żywot o mało co nie zakończył się pod kołami tira, myślałem, że szlag mnie trafi. W Trokach odwiedzamy okolice nowego zamku i kierujemy się w stronę Polski. Litewscy kierowcy, to chuje. Jedzie taki jeden z drugim jak popieprzony i zamiast zjechać, to trąbi i ma cię w dupie, on nie zjedzie tylko zapierdala dalej, ty się teleportuj. Nerwy i zmęczenie nie odpuszczały. Znowu ludzie srali się o swoje łąki- nie ogarniam tego. Znaleźliśmy sobie coś niedaleko drogi i szybko poszliśmy spać, bo szykowało się przegięcie wyjazdu.





Na stacji.



Katedra wileńska.


Wieża Giedymina na Zamku górnym.

Widok na Zamek Dolny,


Nowy zamek w Trokach.

Dystans99.87 km Teren28.00 km Czas06:05 Vśrednia16.42 km/h VMAX45.00 km/h Podjazdy460 m
Kalorie 2450 kcal Temp.22.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Finlandia 2016. 13) Gdzie ten asfalt?
W nocy podobno tak lało, że świata nie było widać. Cóż musiałem być mocno padnięty, bo spałem jak zabity, ale wyspałem się jak nigdy. Rano nadal padało, nie żałowaliśmy, że rozbiliśmy się na górce. Przestało padać koło 9, a koło 10:30 wyjechaliśmy. Zimno i wietrznie, ale jedzie się przyjemnie, bo praktycznie nie ma samochodów. Zastanawiające było, dlaczego napotkane samochody są uwalone błotem po sam dach. Prawda była brutalna. Pomiędzy miastami nie było asfaltu, tylko kamienie wymieszane z ziemią. Po deszczu było to po prostu błotko, strach pomyśleć co się dzieje jak nie pada. 5 km jakoś przemordowaliśmy i pojawił się asfalt. Nie było go za wiele, bo droga ponownie zmieniła się w błotko. Do tego jeździły nią ciężarówki, najczęściej powyżej 70 km/h, więc błotny prysznic mieliśmy gratis. Do tego dziury koleiny na zakrętach. I tak przez.....21 km :D Dokładnie pomiędzy Inesi, a Ergli. Na szczęście później był już tylko asfalt. Dojeżdżamy do Plavinas nad Dźwiną. Zaglądamy na stację i w sumie mamy już tutaj pociąg, więc decydujemy się wsiąść do niego tutaj. Mamy ponad godzinę, więc wracamy kawałek na stację- ładowanie, mycie i kawka. Pojawił się niewielki deszcz i nasz pociąg, całkiem nowiutki i kolejne 4,7€, ale i 110 km, więc dzień do przodu. Dojechaliśmy do Daugavpils/Dyneburga nad Dźwiną :D Pogoda się poprawiła- nic dziwnego, jedziemy tuż po deszczu. Chłodno, ale jedzie się elegancko. Co chwilę mijamy jakieś jeziora i nad jednym z nich się zatrzymujemy. Miało niesamowitą przewagę na innymi. Miało miejsce do odpoczynku, wiaty, ławki i w miarę równe podłoże. Nocleg nad wodą ma kilka minusów- komary i mnóstwo wilgoci, ale poczekajmy do rana.


26 km po czymś takim.



Sielskie klimaty.

Odziena, ruiny dworu z XVII wieku.


Coś się działo, ale nie wyszło.

Dyneburg.




© 2017 Exsom Group, LLC. All Rights Reserved. Terms of Service · Privacy Policy · DMCA · System Status