Dystans13.01 km Czas00:42 Vśrednia18.59 km/h VMAX30.00 km/h
Temp.-7.0 °C SprzętRadzio :)
Dystans18.32 km Czas01:01 Vśrednia18.02 km/h VMAX24.00 km/h
Temp.-8.0 °C SprzętRadzio :)
Odcinek 5. "Tendencja spadkowa".
Rano wyruszałem do pracy przy -5, a wieczorem okazało się, że już jest prawie -8. Mego kiepski dzień się kończy i dobrze. Nikt nie zginął, świat ocalał.
Dystans31.72 km Teren5.00 km Czas01:51 Vśrednia17.15 km/h VMAX30.00 km/h Podjazdy 30 m
Odcinek 4. "Niby do pracy".
W sumie, to rano pojechałem do pracy, naokoło jak zwykle. Jako, że w pogodzie żadnych drastycznych zmian nie dostrzegłem, to po pracy wyruszyłem w stronę Boguchwały, zahaczając o Lisia Górę. W Boguchwale przedarłem się przez kładkę i przez Budziwój wróciłem do domu. Ta nowa ścieżka jest tak odśnieżona, że lepiej jechać ulicą, nawet bezpieczniej.

Koło WSK.

Na kładce jakiś tępy burak rozwalił siatkę, wpaść do Wisłoka nie trudno.

Koło WSK.

Na kładce jakiś tępy burak rozwalił siatkę, wpaść do Wisłoka nie trudno.
Dystans26.67 km Teren20.00 km Czas01:28 Vśrednia18.18 km/h VMAX35.00 km/h Podjazdy 40 m
Odcinek 3. "Biało- biała codzienność".
Cóż, zima zagościła na dobre. Dzisiaj jednak postanowiłem sprawdzić jak się ma sytuacja po ostatnich opadach. Ścieżki w miarę ogarnięte, śnieg ubity, jedzie się fajnie. Z rana- do pracy. Po pracy w promieniach zachodzącego słońca nad Zalew i troszkę po mieście- tego mi było trzeba.

O poranku.

Dzień się kończy.

Mgły nad Zalewem.

O poranku.

Dzień się kończy.

Mgły nad Zalewem.
Dystans15.34 km Czas00:51 Vśrednia18.05 km/h VMAX34.00 km/h
Temp.-8.0 °C SprzętRadzio :)
Odcinek 2. "Zima ma się dobrze"
Troszkę mnie już wkurza to siedzenie w domu, więc krótka przejażdżka była w sam raz. 8 stopni poniżej zera, ale bez wiatru, więc bardzo fajnie się jechało. Zmarznięty śnieg wyśmienicie trzymał wysłużone już IRCe. Ostatnio zima dała popalić: w nocy -22, w dzień nawet -14, więc jak na razie słabo z jazdą. Wzdłuż Zalewu, Podkarpacka, Bulwary i do domu, taki szał na dzisiaj.


Dystans28.69 km Czas01:30 Vśrednia19.13 km/h VMAX35.00 km/h Podjazdy100 m
Sezon 13. Odcinek 1. "No to zaczynamy".
Nowy sezon czas zacząć. Jaki będzie? Oby jak najlepszy. Rano napieprzało śniegiem i wiało, więc trzeba było się wpakować w auto. Po południu mocne 1 na plusie zachęciło do jazdy. Ruszam wzdłuż Wisłoka, później na Pobitno. Tam kierowcy mogli podziwiać iście cyrkowe wychodzenie z poślizgu. Przez Załęże i powrót do miasta. Oczywiście na Okulickiego banda baranów parkuje na ścieżce. Na Podkarpackiej/ Dąbrowskiego spóźniam się odrobinę i w ten magiczny sposób musimy czekać na zimnie dwie zmiany świateł, mimo, że dla samochodów w tym samym kierunku jest zielone- to miasto jest dla samochodów, czyli do reszty popieprzone. Do Zwięczycy, nad Zalew i do domu. Koło MH znowu lawirowanie po ścieżce między autami.


Koniec roku.
Pora na coroczne podsumowanie.
Rok minął bez startów w zawodach, w sumie, to nie tęsknię za tym. Brakło mi natomiast wyjazdów weekendowych w jakieś konkretniejsze górki- cóż, z kilku musiałem zrezygnować. Jak co roku odbyła się wyprawa, jednak troszkę rozczarowała.
Styczeń- 435,34 km w 23 h i 3 minuty.
Początek roku, więc nie ma co szaleć, a do tego całkiem spory mróz, ale śniegu jakoś niewiele. Dystans uzbierany głównie z dojazdów do pracy.


Luty- 464,09 km w 28 h i 28 minut.
Zima sobie odpuściła, więc pod koniec miesiąca już nawet na szosę wskoczyłem. Zimy natomiast szukałem pieszo w Beskidzie Niskim i tam ją znalazłem.



Marzec- 1009,89 km w 46 h i 13 minut.
Zrobiło się wiosennie, więc już kilka setek szosowych wpadło i całkiem konkretny dystans się uzbierał.



Kwiecień- 1156,29 km w 55 h i 33 minuty.
Pora na tradycyjne ognisko na otwarcie sezonu. Pogoda na tyle dopisywała, że padła pierwsza dwusetka w Beskid Niski.



Maj- 1373,03 km w 65 h.
Całkiem udany miesiąc. Trasa do Przemyśla, Beskid Niski, później jeszcze wypad do Sanoka i do Przemyśla ponownie.





Czerwiec- 1458,06 km w 63 h i 38 minut.
Z ciekawszych wyjazdów, to szlakiem Lisa- Kuli, Roztocze i wypad nad Solinę.



Lipiec- 1438,39 km w 65 h i 58 minut.
Wypad na Liwocz, TdP w Rzeszowie, a pod koniec miesiąca wyruszyłem na tegoroczną wyprawę- do Finlandii.




Sierpień- 2249,83 km w 120 h i 46 minut.
Wyprawa się skończyła, wszyscy cali i zdrowi, chociaż nie do końca wszystko wyglądało jak wyglądać powinno, cóż, nowe doświadczenia zdobyte. Dwa dni później szosowanie po Roztoczu, błądzenie po Beskidzie Niskim i wypad dookoła Tatr, który zakończyłem lekko uszkodzonym samochodem :/









Wrzesień- 1001,87 km w 48h i 24 minuty.
Strasznie lipny ten miesiąc, aż dziw bierze, że tyle kilometrów się uzbierało. Tylko okolica, ale miałem szansę odpocząć, po pracowitym sierpniu. Stuknęło 10 000.

Październik- 511,54 km w 25 h i 50 minut.
Pierwszego- wypad w Bieszczady na pieszą trasę. Drugiego- znowu Bieszczady, ale tym razem rowerowo- trasa kapitalna. Później pogoda posypała się totalnie i pozostały jedynie dojazdy do pracy.


Listopad- 629,83 km w 31 h i 35 minut.
Totalna katastrofa pogodowa, jednak znalazło się okienko na wyjazd w Góry Słonne. Reszta, to bliższa, niż dalsza okolica.


Grudzień- 407 km w 21 h i 16 minut.
Miesiąc upłynął pod znakiem ataków zimy. Jak już robiło się cieplej, to była chlapa. Tym sposobem odechciewało się jeździć.
Średnia prędkość: 20,57 km/h, rekord- 21.41 km/h.
Ilość wyjazdów: 341- nowy rekord, poprzednio 326.
Suma podjazdów: 70 970 m, rekord 98 192 m.
Prędkość max.: 74 km/h, rekord 85 km/h.
Max. dystans dzienny: 256,17 km, rekord 509,73 km.
Max. dystans miesięczny: 2249,83 km- nowy rekord, poprzednio 2104,78 km.
Max. dystans roczny: 12 106 km (9,2 % terenu), rekord 12 136 km.
Najwyższy szczyt: Okolice Szczyrbskiego Plesa 1261 m. n.p.m. - rekord 2060 m.n.p.m. trasa Transfogarska (RO)- punkt widokowy,
Rower mtb: 5183 km,
rower szosowy: 3090 km,
zimówka: 3064 km.
nowa zimówka: 763 km.
Wychodzi na to, że dużo mniej jeździłem na szosie (-1400 km), za to więcej na zimówce (+1100km) :D
Rok minął bez startów w zawodach, w sumie, to nie tęsknię za tym. Brakło mi natomiast wyjazdów weekendowych w jakieś konkretniejsze górki- cóż, z kilku musiałem zrezygnować. Jak co roku odbyła się wyprawa, jednak troszkę rozczarowała.
Styczeń- 435,34 km w 23 h i 3 minuty.
Początek roku, więc nie ma co szaleć, a do tego całkiem spory mróz, ale śniegu jakoś niewiele. Dystans uzbierany głównie z dojazdów do pracy.


Luty- 464,09 km w 28 h i 28 minut.
Zima sobie odpuściła, więc pod koniec miesiąca już nawet na szosę wskoczyłem. Zimy natomiast szukałem pieszo w Beskidzie Niskim i tam ją znalazłem.



Marzec- 1009,89 km w 46 h i 13 minut.
Zrobiło się wiosennie, więc już kilka setek szosowych wpadło i całkiem konkretny dystans się uzbierał.



Kwiecień- 1156,29 km w 55 h i 33 minuty.
Pora na tradycyjne ognisko na otwarcie sezonu. Pogoda na tyle dopisywała, że padła pierwsza dwusetka w Beskid Niski.



Maj- 1373,03 km w 65 h.
Całkiem udany miesiąc. Trasa do Przemyśla, Beskid Niski, później jeszcze wypad do Sanoka i do Przemyśla ponownie.





Czerwiec- 1458,06 km w 63 h i 38 minut.
Z ciekawszych wyjazdów, to szlakiem Lisa- Kuli, Roztocze i wypad nad Solinę.



Lipiec- 1438,39 km w 65 h i 58 minut.
Wypad na Liwocz, TdP w Rzeszowie, a pod koniec miesiąca wyruszyłem na tegoroczną wyprawę- do Finlandii.




Sierpień- 2249,83 km w 120 h i 46 minut.
Wyprawa się skończyła, wszyscy cali i zdrowi, chociaż nie do końca wszystko wyglądało jak wyglądać powinno, cóż, nowe doświadczenia zdobyte. Dwa dni później szosowanie po Roztoczu, błądzenie po Beskidzie Niskim i wypad dookoła Tatr, który zakończyłem lekko uszkodzonym samochodem :/









Wrzesień- 1001,87 km w 48h i 24 minuty.
Strasznie lipny ten miesiąc, aż dziw bierze, że tyle kilometrów się uzbierało. Tylko okolica, ale miałem szansę odpocząć, po pracowitym sierpniu. Stuknęło 10 000.

Październik- 511,54 km w 25 h i 50 minut.
Pierwszego- wypad w Bieszczady na pieszą trasę. Drugiego- znowu Bieszczady, ale tym razem rowerowo- trasa kapitalna. Później pogoda posypała się totalnie i pozostały jedynie dojazdy do pracy.


Listopad- 629,83 km w 31 h i 35 minut.
Totalna katastrofa pogodowa, jednak znalazło się okienko na wyjazd w Góry Słonne. Reszta, to bliższa, niż dalsza okolica.


Grudzień- 407 km w 21 h i 16 minut.
Miesiąc upłynął pod znakiem ataków zimy. Jak już robiło się cieplej, to była chlapa. Tym sposobem odechciewało się jeździć.
Średnia prędkość: 20,57 km/h, rekord- 21.41 km/h.
Ilość wyjazdów: 341- nowy rekord, poprzednio 326.
Suma podjazdów: 70 970 m, rekord 98 192 m.
Prędkość max.: 74 km/h, rekord 85 km/h.
Max. dystans dzienny: 256,17 km, rekord 509,73 km.
Max. dystans miesięczny: 2249,83 km- nowy rekord, poprzednio 2104,78 km.
Max. dystans roczny: 12 106 km (9,2 % terenu), rekord 12 136 km.
Najwyższy szczyt: Okolice Szczyrbskiego Plesa 1261 m. n.p.m. - rekord 2060 m.n.p.m. trasa Transfogarska (RO)- punkt widokowy,
Rower mtb: 5183 km,
rower szosowy: 3090 km,
zimówka: 3064 km.
nowa zimówka: 763 km.
Wychodzi na to, że dużo mniej jeździłem na szosie (-1400 km), za to więcej na zimówce (+1100km) :D
Dystans44.96 km Teren4.00 km Czas02:20 Vśrednia19.27 km/h VMAX36.00 km/h Podjazdy110 m
Lekka zima.
Z rana do pracy, a że wcześniej się urwałem, to mogłem jeszcze pokręcić za dnia. Na kładkę do Boguchwały, Tyczyn i do domu przez Budziwój.

Ścieżkochodnikoparking czynny 24/7.


Bez kostki byłoby nudno- na szosie i tak tylko po jezdni pojedzie, więc bluzgi kierowców nieuniknione :D

Ścieżkochodnikoparking czynny 24/7.


Bez kostki byłoby nudno- na szosie i tak tylko po jezdni pojedzie, więc bluzgi kierowców nieuniknione :D
Dystans40.20 km Teren5.00 km Czas02:20 Vśrednia17.23 km/h VMAX41.00 km/h Podjazdy330 m
Zima jednodniowa.
Wczoraj pogoda zrobiła prezent i pięknie nasypało śniegu, dobre kilkanaście centymetrów. Niestety w nocy padał deszcz, a temperatura dopełniła dzieła zniszczenia. W mieście można się utopić, a w lesie pełno mokrego śniegu. Uderzam nad Zalew i jadę do Lutoryża. Tam atakuję podjazd na Grochowiczną- im mniej ruszony śnieg, tym lepiej. Głównie jechałem lodowym szejkiem, jakie można w lecie kupić :D Czyli był to śnieg zalany wodą, zajebistości. Ależ się nakręciłem, żeby do Niechobrza dotrzeć- na szczęście mgliste klimaty wynagrodziły trud. Koła nabite śniegiem srogo rzucały na zjeździe. Później na Racławówkę i do domu.

Powódź.

Klimacik.


Powódź.

Klimacik.

Dystans32.60 km Teren3.00 km Czas01:32 Vśrednia21.26 km/h VMAX32.00 km/h
Temp.-6.0 °C SprzętRadzio :)































