Dystans38.52 km Czas01:41 Vśrednia22.88 km/h VMAX32.04 km/h Podjazdy 67 m
Tętnośr.126 TętnoMAX147 Kalorie 593 kcal Temp.25.0 °C SprzętPajonk
Dystans28.06 km Czas01:15 Vśrednia22.45 km/h VMAX30.46 km/h Podjazdy 59 m
Tętnośr.127 TętnoMAX152 Kalorie 420 kcal Temp.12.0 °C SprzętPajonk
Dystans24.22 km Czas01:06 Vśrednia22.02 km/h VMAX46.94 km/h Podjazdy 65 m
Tętnośr.125 TętnoMAX165 Kalorie 360 kcal Temp.9.0 °C SprzętBulls
Dystans35.44 km Czas01:40 Vśrednia21.26 km/h VMAX30.60 km/h Podjazdy 75 m
Tętnośr.132 TętnoMAX155 Kalorie 585 kcal Temp.11.0 °C SprzętBulls
Dystans40.90 km Teren10.00 km Czas02:01 Vśrednia20.28 km/h VMAX48.82 km/h Podjazdy314 m
Tętnośr.132 TętnoMAX177 Kalorie 730 kcal Temp.19.0 °C SprzętBulls
Sezon 21. Odcinek 093/5702. "Niechobrz".
jeden rower chwilowo niesprawny, więc na mtb pojechałem na chwilkę do lasu.
Dystans25.23 km Czas01:12 Vśrednia21.03 km/h VMAX37.22 km/h Podjazdy 85 m
Tętnośr.119 TętnoMAX161 Kalorie 368 kcal Temp.12.0 °C SprzętBulls
Sezon 21. Odcinek 092/5701. "Hiszpania: podsumowanie".
Pokonaliśmy 591 km i podjechaliśmy 6700 m. Wstrzeliliśmy się idealnie między deszczowe dni. Dużo lepiej czułem się w górach i widoki były lepsze. Bardzo na plus zaskoczyli hiszpańscy kierowcy, którzy byli na równi ze skandynawskimi. Ceny ciut wyższe, w górach drożej, bo nie ma wyboru. Noclegi bardzo drogie, ale jadąc w taki rejon trzeba się tego spodziewać. Lot w jedną stronę z niewielkim opóźnieniem, ale lądowanie zapamiętam na długo. Lot z Malagi w sumie opóźniony o 2, 5 h, do tego uszkodzony rower, no słabo.
To było twarde lądowanie.
To było twarde lądowanie. © miciu222145
Dystans42.38 km Czas02:59 Vśrednia14.21 km/h VMAX25.70 km/h Podjazdy 72 m
Tętnośr.102 TętnoMAX128 Kalorie 660 kcal Temp.22.0 °C SprzętPajonk
Sezon 21. Odcinek 091/5700. Hiszpania 08. "Malaga, Tiki Taki i..."
Kategoria Hiszpania, Z sakwami
Pierwszego dnia byliśmy w Maladze, ale była to chyba tylko kawa na nadmorskim bulwarze. Pora naprawić ten błąd. Trasę znamy już na pamięć, a na Stravie poprawiam już czasy na segmentach :D W centrum masa ludzi na ciasnych uliczkach- no jedzie się opornie. Jeszcze gorzej robi się zdjęcia- nie da się odejść daleko od budynku, bo zaraz wszystko go zasłania. Bez szerokiego kąta nie zrobiłbym ani jednego zdjęcia. Szukamy słynnej katedry, po drodze napotykając kościół pw. Jana Chrzciciela, targ miejski  Atarazanas. Odnajdujemy wreszcie i katedrę. Tam jakieś remonty, przygotowania do jakiejś imprezy i dziki tłum. Pozostaje nam odnaleźć kierunek na Torremolinos. Wracamy, pakujemy się i ciśniemy na lotnisko. Tak kończy się hiszpańska przygoda. Podsumowanie w kolejnym wpisie.
Rynek miejski w Maladze. Oryginalny łuk z XIV wieku.
Rynek miejski w Maladze. Oryginalny łuk z XIV wieku. © miciu222145
Kościół Św. Jana Chrzciciela. Malaga.
Kościół Św. Jana Chrzciciela. Malaga. © miciu222145
Uliczki Malagi.
Uliczki Malagi. © miciu222145
Katedra w Maladze. Nigdy nie ukończona.
Katedra w Maladze. Nigdy nie ukończona. © miciu222145
Dystans79.20 km Czas05:47 Vśrednia13.69 km/h VMAX48.24 km/h Podjazdy536 m
Tętnośr.100 TętnoMAX138 Kalorie 1260 kcal Temp.22.0 °C SprzętPajonk
Sezon 21. Odcinek 090/5699. Hiszpania 07. "Morze było wzburzone".
Kategoria Hiszpania, Z sakwami
Nadszedł dzień powrotu do miejsca startu. Pakujemy rowery na ulicy, bo tak wszędzie wąsko :D Morze było wzburzone, my czasem też. Niestety znowu szukaliśmy alternatywnych dróg i czasem szło fajnie, a czasem do dupy. Przepych turystycznych kurortów zachwyca i przeraża jednocześnie. Takie jest Costa del Sol, na szczęście więcej  jeździliśmy z dala od tego turystycznego raju. Docieramy do hostelu i wieczorem ruszamy do znanej już pizzerii, znowu Giuseppe śpiewał :D
Morze Śródziemne o poranku.
Morze Śródziemne o poranku. © miciu222145
Pogoda lekko się psuje.
Pogoda lekko się psuje. © miciu222145
Marbella wita nas słoniami.
Marbella wita nas słoniami. © miciu222145
Pełna kulturka na Costa del Sol.
Pełna kulturka na Costa del Sol. © miciu222145
Dystans105.81 km Czas07:10 Vśrednia14.76 km/h VMAX50.98 km/h Podjazdy786 m
Tętnośr.109 TętnoMAX151 Kalorie 1835 kcal Temp.23.0 °C SprzętPajonk
Sezon 21. Odcinek 089/5698. Hiszpania 06. "Czar prysł".
O poranku opuszczamy nasze włości i kierujemy się na południe. Podjazdów zdecydowanie mniej, więc i więcej przejedziemy. Natrafiamy na miejsce, gdzie bociany opanowały każde drzewo, każdy słup i stację przeładunkową kolei. Czegoś takiego nie widziałem w Polsce, a jeździłem po terenach najbardziej "zabocianionych". Z Afryki, to nie miały daleko, a może w ogóle tam nie latają, bo tu mają ciepło? Jak jedziemy na południe, to musimy trafić na Gibraltar. Taki skrawek Europy pod zarządem Brytyjskim. Dla mnie miejsce trochę takie tajemnicze, które zawsze chciałem odwiedzić. Oto jestem. Sam dojazd nieco rozczarował- główne drogi, porty przeładunkowe, rafinerie. Smród i hałas, mało przyjemnie. Pora na najdziwniejszą granicę jaką przekraczałem. Na rowerkach boczkiem, szybka kontrola i wjeżdżamy na pas startowy tutejszego lotniska. Lotnisko, które jest jednym z najgorszych do lądowania na świecie- tak twierdzą piloci. Później czar pryskał jeszcze bardziej- korki, ciasna zabudowa, tłumy turystów. Rozbolała mnie głowa z tego zgiełku, ale jedziemy dalej. Może i błądzimy, może i wkurzamy wyrozumiałych kierowców, ale jedziemy skutecznie na skraj Europy. Wreszcie pojawia się Point of Europe, czyli zabytkowa latarnia morska. Jednak moją uwagę przykuwa powiewająca Polska flaga, tutaj na skraju kontynentu, z dala od domu. Wisi ona na pomniku upamiętniającym ofiary katastrofy lotniczej z 1943 roku. Zginął wtedy m.in. Gen. Sikorski. Chwila zadumy, trochę zdjęć, rzut oka na Afrykę i ruszamy w stronę Hiszpanii. Idzie nam o wiele sprawniej, a pas rowerowy na przejściu granicznym tylko przyspiesza opuszczenie Gibraltaru-można tutaj wjechać na dowód osobisty. W najbliższym mieście zatrzymujemy się na obiad i kierujemy się w stronę Estepony. 3 km strasznie głównej drogi uświadomiło nam, że będzie ciężko. Później droga była wcale nie lepsza. Kombinowaliśmy jak się da by nią nie jechać- głównie nadmorskimi deptakami, ale też chodnikami, czasem niestety nie było alternatywy. Jesteśmy na wybrzeżu- miasto za miastem, terenów pod namiot próżno szukać, więc decyzja jest tylko jedna. Grzesiek odpala Bookinga i szukamy noclegu. Znalazł się i znowu jesteśmy w samym centrum miasteczka. Wieczorem idziemy na kolację do knajpy, która jest w tym samym budynku. Pora spróbować czegoś lokalnego.
Chyba źle skręciliśmy.
Chyba źle skręciliśmy. © miciu222145
Patodeveloperka w Hiszpanii.
Patodeveloperka w Hiszpanii. © miciu222145
Mało pocztówkowo, Gibraltar.
Mało pocztówkowo, Gibraltar. © miciu222145
Skała Gibraltarska.
Skała Gibraltarska. © miciu222145
Przez pas startowy na Gibraltarze.
Przez pas startowy na Gibraltarze. © miciu222145
Point of Europe, Gibraltar.
Point of Europe, Gibraltar. © miciu222145
Polski akcent na Gibraltarze.
Polski akcent na Gibraltarze. © miciu222145
Afryka na horyzoncie, Gibraltar.
Afryka na horyzoncie, Gibraltar. © miciu222145
Ostatnie spojrzenie na Point of Europe.
Ostatnie spojrzenie na Point of Europe. © miciu222145
Uliczki Estepony, Hiszpania.
Uliczki Estepony, Hiszpania. © miciu222145
Paella z owocami morza- kraby, małże, ostrygi i krewetki.
Paella z owocami morza- kraby, małże, ostrygi i krewetki. © miciu222145
Schody dla trzeźwych, lokum w Esteponie.
Schody dla trzeźwych, lokum w Esteponie. © miciu222145
Dystans88.00 km Czas06:18 Vśrednia13.97 km/h VMAX58.10 km/h Podjazdy1780 m
Tętnośr.116 TętnoMAX165 Kalorie 1830 kcal Temp.23.0 °C SprzętPajonk
Sezon 21. Odcinek 088/5697. Hiszpania 05. "Na skróty".
Kategoria Hiszpania, Z sakwami
No cóż, nie ma się co oszukiwać. Jazda nie idzie nam tak pięknie jak to zakładaliśmy, więc troszkę modyfikujemy. Urwiemy ok 40-50 km, ale wpakujemy się w takie góry, że głowa mała. Poranek rześki, ale na podjazdach nie da się zmarznąć. Co innego zjazdy :D Kolejny dzień z widokami, które zwalają z rowerka, a nad nami krążą sępy płowe. Miast niewiele, więc i szans na zakupy mało. W tych okolicznościach przyrody spotykamy parę z Polski i tak się mijamy co chwilę, bo w górach, to trzeba czasem poczekać. Po kilku dniach wypadałoby się trochę ogarnąć, więc rezerwujemy nocleg w Jimena de la Frontera. Miasteczko z tak stromymi uliczkami, że ledwo da się jechać, a na zjazdach klocki płoną. Z zewnątrz nocleg nie powalał, za to środek mega klimatyczny z widokiem na góry oraz zamek.
Miasteczko Zahara o poranku, Andaluzja.
Miasteczko Zahara o poranku, Andaluzja. © miciu222145
Warunki i widoki znośne, Andaluzja.
Warunki i widoki znośne, Andaluzja. © miciu222145
Dolina w paśmie gór Sierra del Aljibe.
Dolina w paśmie gór Sierra del Aljibe. © miciu222145
Korki od wina w naturze. Okorowane dęby wyglądają źle, a nawet tragicznie.
Korki od wina w naturze. Okorowane dęby wyglądają źle, a nawet tragicznie. © miciu222145
Jimenez de la Frontera, zabytkowa starówka.
Jimenez de la Frontera, zabytkowa starówka. © miciu222145
Widoczek z tymczasowej siedziby.
Widoczek z tymczasowej siedziby. © miciu222145
Jimena de la Frontera, zamek mauretański.
Jimenez de la Frontera, zamek mauretański. © miciu222145
© 2017 Exsom Group, LLC. All Rights Reserved. Terms of Service · Privacy Policy · DMCA · System Status