Dystans46.07 km Teren10.00 km Czas02:26 Vśrednia18.93 km/h VMAX29.00 km/h Podjazdy165 m
Kalorie 850 kcal Temp.0.0 °C SprzętZielona Zimówka- czyli sprzęt do jazdy ekstremalnej.
Szukając zimy.
Po porannych opadach śniegu w mieście prawie nic nie zostało. Postanowiłem sprawdzić co słychać w okolicznych lasach. Najpierw przebijam się przez miasto i jadę do Zaczernia. Mijam autostradę i lotnisko i wbijam do Boru. Kilka centymetrów śniegu i mgła, fajny klimat. Wyjeżdżam pod Głogowem i kieruję się na Wolę Cichą- jadę po rozjeżdżonym śniegu, ale jedzie się dobrze. Dalej przez Lipie i objeżdżam ponownie autostradę. Pojawiam się w Mrowli i jadę do Rudnej Wielkiej. Odbijam na Dworzysko i tak oto jestem w Rzeszowie. Miałem dzisiaj wrażenie, że kierowcy urządzili sobie na mnie jakieś polowanie.
Most Mazowieckiego
Most Mazowieckiego © miciu222145
Mgła w Borze
Mgła w Borze © miciu222145
Mroczny Bór
Mroczny Bór © miciu222145
Dystans13.25 km Czas00:42 Vśrednia18.93 km/h VMAX26.00 km/h
Praca.
Dystans10.62 km Czas00:34 Vśrednia18.74 km/h VMAX29.00 km/h
Praca.
Najpierw śniegowa breja, później deszcz.
Dystans51.28 km Teren5.00 km Czas02:35 Vśrednia19.85 km/h VMAX53.00 km/h Podjazdy320 m
Kalorie 1050 kcal Temp.2.0 °C SprzętZielona Zimówka- czyli sprzęt do jazdy ekstremalnej.
Mordowanie.
Ostatni dzień znośnej pogody trzeba jakoś wykorzystać. Najpierw uderzyłem nad Zalew i przedostałem się na wyspę na której nigdy nie byłem- mróz ma swoje zalety. Rowerem nie ma tam co szukać, bo strasznie zarośnięte. Później Racławówka, Nosówka i Błędowa Zgłobieńska. Napęd tak przeskakiwał na korbie, że ledwo dało się jechać- muszę poszukać krótszego łańcucha chyba. Zaglądnąłem nad stawy w Trzcianie i wzdłuż autostrady docieram do Bratkowic. Dalej Mrowla, Rudna Wielka, Miłocin i Rzeszów.
Stawy w Trzcianie
Stawy w Trzcianie © miciu222145
Przeskakuje? Dlaczego :D
Przeskakuje? Dlaczego :D © miciu222145
I fajny filmik z Rzeszowem

Dystans10.18 km Czas00:32 Vśrednia19.09 km/h VMAX34.00 km/h
Praca.
Dystans20.48 km Czas01:05 Vśrednia18.90 km/h VMAX26.00 km/h
Cuda wianki.
Rano do pracy, później dentysta. Na mieście korki jak cholera, bo się ciołki rozbijają, ale co mnie tam korki obchodzą :D
Dystans50.68 km Teren18.00 km Czas02:37 Vśrednia19.37 km/h VMAX43.00 km/h Podjazdy350 m
Kalorie 1100 kcal Temp.0.0 °C SprzętZielona Zimówka- czyli sprzęt do jazdy ekstremalnej.
Mało białego.
Z rana lekki mróz, później lekko na plusie. Śnieg w ilościach bardzo symbolicznych, a słońce sytuację jeszcze pogarszało. Zero wiatru, więc można fajnie pojeździć. Najpierw nad Zalew, do Zwięczycy i Boguchwały. Później do Niechobrza i wspinaczka czerwonym szlakiem pod Krzyż. Tam spotykam się z innym rowerzystą- chwilę gadamy, częstuje mnie izotonikiem i jedziemy w swoich kierunkach. Ja jadę przez las na Grochowiczną, gdzie ze starszym Panem rozmawiam na temat jazdy zimą. Dalej pozdrawia mnie biegacz, aż dziwne :D Zjeżdżam do Babicy i przez Lubenię jadę do Zarzecza, wyprzedza mnie przełajowiec na Jamisie. Tam polnymi drogami docieram do Boguchwały. Jadę na kładkę i dalej przez Żwirownię do domu.

Piknik na zalewie
Piknik na zalewie © miciu222145
Ścieżka na wyspę
Ścieżka na wyspę © miciu222145
Na Wisłoku
Na Wisłoku © miciu222145
Fajne warunki do jazdy
Fajne warunki do jazdy © miciu222145
Dystans18.03 km Czas00:57 Vśrednia18.98 km/h VMAX33.00 km/h Podjazdy 20 m
Kalorie 250 kcal Temp.-9.0 °C SprzętZielona Zimówka- czyli sprzęt do jazdy ekstremalnej.
Nareszcie.
Są pierwsze kilometry w nowym roku. Jazda na mega mrozie totalnie mnie nie bawi, więc dzisiaj do pracy krótko, bo - 9. Za to później -5 i śnieg, fajna zadyma się za rowerem robiła.

Trochę śniegu
Trochę śniegu © miciu222145
Zmrożony śnieg
Zmrożony śnieg © miciu222145
Temp.-11.0 °C
Czy to już tradycja?
Cały rok na rowerze, więc na koniec trzeba się przejść. Pojechał ze mną w piękne Bieszczady jak zwykle spóźniony Kona :D
Pogoda miała być piękna i taka też była. Na dojeździe kontrola Straży Granicznej, w Czarnej chyba. Trzymali nas z 10 minut- sprawdzanie papierów, kontrola bagażnika i jedziemy dalej.
Startujemy z Przeł. Wyżniańskiej- szlakiem zielonym. Podejście lasem, to dramat, wszędzie lód, ale powyżej linii lasu świeżo nawiany śnieg daje nadzieję na normalną wędrówkę. Wielka Rawka i wzdłuż granicy z Ukrainą docieramy do Krzemieńca. Powrót był spoko, do momentu wejścia w las- troszkę szliśmy lasem, ale głównie dupą po lodzie. Ponaciągałem się za wszystkie czasy :D W Wetlinie zabieramy autostopowiczkę Annę. W Lesku odbiera samochód z warsztatu. Miłe zakończenie roku.
Słabe usprawiedliwienie
Słabe usprawiedliwienie © miciu222145
Lutowiska- z widokiem na Bieszczady
Lutowiska- z widokiem na Bieszczady © miciu222145
Bar otwarty :D
Bar otwarty :D © miciu222145
Pogoda igła
Pogoda igła © miciu222145
Trochę szronu
Trochę szronu © miciu222145
Tatry też były
Tatry też były © miciu222145
Co tam na Ukrainie?
Co tam na Ukrainie? © miciu222145
Krzemieniec
Krzemieniec © miciu222145

Teraz podsumowanie roku rowerowego.
Kolejny rok zleciał szybciej niż się myślało, cóż, tak to już jest. W żadnych zawodach nie wystartowałem, ba, nawet w porządnych górach nie byłem, szok.
Styczeń- 474,66 km, 22h i 12 minut w siodle.
Początek miesiąca, to walka z zimnem i resztkami zimy.
Pierwsza setka w tym roku i głównie dojazdy do pracy.
Zestaw szosowy
Zestaw szosowy © miciu222145
Krzyż 3 tysiąclecia
Krzyż 3 tysiąclecia © miciu222145
Luty- 456,22 km, 22h i 9 minut w siodle.
Lekki atak zimy, później totalna niechęć do czegokolwiek i tak zleciał ten mizerny miesiąc.
W Przylasku piekna zima
W Przylasku piekna zima © miciu222145
Marzec- 1000,24 km, 43h i 41 minut w siodle.
Zrobiło się całkiem ciepło, więc wpadło kilka dłuższych szosowych wypadów. Wciąż bez szału.
Kaplica grobowa w Wołodzi
Kaplica grobowa w Wołodzi © miciu222145
W Jaszczurowej
W Jaszczurowej © miciu222145
Kwiecień- 898,64 km, 41h i 39 minut w siodle.
Przyszła wiosna, ale jakoś nie przełożyło się to na jakiś szalony dystans. Kilka fajnych wypadów w teren, łącznie z ognichem na rozpoczęcie sezonu.
Ognicho w Lutoryżu
Ognicho w Lutoryżu © miciu222145
Tak można jechać- Arłamów
Tak można jechać- Arłamów © miciu222145
Maj- 1212,00 km, 54h i 40 minut w siodle.
Początkiem miesiąca ruszamy w okolice Gór świętokrzyskich. Później kilka fajnych wypadów szosowych, łącznie z rekonesansem trasy 500 km. Zaliczyłem pierwszą konkretną glebę na szosie :D
Świętokrzyska żmija
Świętokrzyska żmija © miciu222145
Widoki z Lutowisk
Widoki z Lutowisk © miciu222145
Okolice Arłamowa
Okolice Arłamowa © miciu222145
Kładka nad Sanem
Kładka nad Sanem © miciu222145
Czerwiec- 1242,51 km, 55 godzin i 36 minut w siodle.
Trochę terenu, trochę szosy, równowaga musi być. Beskid Niski i okolice Rzeszowa.
Bieszczadzkie klimaty
Bieszczadzkie klimaty © miciu222145
Słowacka dolina śmierci
Słowacka dolina śmierci © miciu222145
Zjazd do Myscowej
Zjazd do Myscowej © miciu222145
Lipiec- 2104,68 km, 106 godzin i 49 minut w siodle.
Ten miesiąc minął pod znakiem wyprawy- tym razem po Polsce. Cała wschodnia granica i północna aż do Gdańska. Wszystko zakończyłem wizytą na oddziale ratunkowym :D Wykończyłem też niezniszczalne 540 oraz pęknąłem ramę, oczywiście przed samą wyprawą, więc naprawa była szybka, ale dobra.
Rana zasklepiona
Rana zasklepiona © miciu222145
Na śluzie
Na śluzie © miciu222145

Sierpień- 1208,33 km, 55 godzin i 1 minuta w siodle.
Z ciekawszych wyjazdów, wymienić mogę tylko wizytę na Pogórzu Rożnowskim, bo reszta to jazda po bliższej i dalszej okolicy.
Się przytarło :D Drugie jest mniejsze
Się przytarło :D Drugie jest mniejsze © miciu222145
Beskid Niski
Beskid Niski © miciu222145
Wrzesień- 1027,41 km, 43 godziny i 43 minuty w siodle.
Początek miesiąca, to oszczędna jazda, bo 12 miało nastąpić coś ważnego- 500 km w dobę. Na starcie stawiłem się z bólem głowy, pogoda totalnie nas wymordowała, ale 500 jest, czyli nowa życiówka stała się rzeczywistością.
Później też nie szalałem, bo musiałem dojść do siebie po tym wyczynie.
Na Magdalence
Na Magdalence © miciu222145
Nowy rekord
Nowy rekord © miciu222145
Październik- 940,32 km, 44 godziny i 27 minut w siodle.
Nic szczególnego, prócz szosowego wypadu w Bieszczady. Tak to trochę szosy, trochę mtb. Stuknęło 10 tysięcy w tym roku.
Mistrzowska fota
Mistrzowska fota © miciu222145
W stronę Ujazdów
W stronę Ujazdów © miciu222145
Listopad- 601,17 km, 29 godzin i 52 minuty w siodle.
Jak na listopad, to ciepło. Dłuższy wypad do Przeworska, taplanie się w błocie w Beskidzie Niskim i na koniec wyjazd po resztkach śniegu.
Przełęcz Długie
Przełęcz Długie © miciu222145
Troszkę Pogórza
Troszkę Pogórza © miciu222145

Grudzień- 586,48 km, 29 godzin i 4 minuty w siodle.
Niby ciepło, ale jazda tylko po okolicy.
Podjazd na Grochowiczną
Podjazd na Grochowiczną © miciu222145
Pod zamkiem
Pod zamkiem © miciu222145
Średnia prędkość: 21.41 km/h- nowy rekord, poprzednio 21,29 km/h.
Ilość wyjazdów: 326- nowy rekord, poprzednio 316.
Suma podjazdów: 83 089 m, rekord 98 192 m.
Prędkość max.: 77 km/h, rekord 85 km/h.
Max. dystans dzienny: 509,73 km- nowy rekord, poprzednio 241.41 km.
Max. dystans miesięczny: 2104,78 km, rekord 2196.19 km.
Max. dystans roczny: 11 752.66 (9,5 % terenu), rekord 12 136 km.
Najwyższy szczyt: Przełęcz Wyżnia 872 m. n.p.m. - rekord 2060m.n.p.m. trasa Transfogarska (RO)- punkt widokowy,
Na pewno kręciłem więcej jak rok temu, ale jeśli ktoś mówił, że teraz, to tylko szosą będę jeździł, stwierdzam, że się pomylił:
Rower mtb: 5440 km,
rower szosowy: 4374 km,
zimówka: 1927 km.
Równowaga musi być.


Dystans37.63 km Czas01:30 Vśrednia25.09 km/h VMAX50.00 km/h Podjazdy340 m
Kalorie 610 kcal Temp.-5.0 °C SprzętRadon R1- ten szybszy.
Czyżby koniec?
Zza okna było cieplej. No cóż, nie mogłem usiedzieć i chyba był to ostatni wyjazd w tym roku. Najpierw wzdłuż Zalewu do Zwięczycy, Racławówka, Niechobrz, Zgłobień, Nosówka, Przybyszówka, Rzeszów.
Bezchmurnie, ale mroźno
Bezchmurnie, ale mroźno © miciu222145
© 2017 Exsom Group, LLC. All Rights Reserved. Terms of Service · Privacy Policy · DMCA · System Status