Dystans77.17 km Czas03:37 Vśrednia21.34 km/h VMAX68.00 km/h Podjazdy1040 m
Kalorie 1500 kcal Temp.15.0 °C SprzętRadon R1- ten szybszy.
Niespiesznie.
Kilka smsów i o 12 melduję się na bulwarach. Czeka już Michał, zjawia się Kona i Zuki. Wieje? Nie, piździ. Na początek jedziemy pod wiatr- później będzie łatwiej. Już na Żwirowni Zuki zmienia dętkę. Szybko się jednak okazuje, że coś siedzi w oponie i powietrze nadal się ulatnia, jednak jedziemy dalej. Przez Budziwój, by później powalczyć z podjazdem na Przylasek. Później kierujemy się na Okop i ścianę płaczu. Zjeżdżamy sobie do Straszydla, gdzie odwiedzamy sklep. Podchmielony tubylec chwali się, że miał rower ważący 2 kg i ogólnie, to beka. Za wszelką cenę chce pożyczyć rower od Zukiego, co by sprawdzić osiągi. Nic z tego :D Nikt nie daje się przekonać, więc jedziemy na Sołonkę, ale już bez Michała. Ze szczytu postanawiamy zjechać alternatywną drogą i był to strzał w 10. W Połomii nie możemy się zdecydować co do dalszej trasy, więc pytamy o opinie napotkaną biegaczkę. Po naszych sugestiach wskazuje nam kierunek :D Góra jak .... no góra i tyle. Zuki znowu pompuje, więc jest czas na odpoczynek. Wylatujemy w Gwoździance i zjeżdżamy do Żarnowej. Po drodze Konie wylata telefon i musi zbierać kawałki, ale sprzęt działa :D Wzdłuż Wisłoka jedziemy do Zaborowa, gdzie wbijamy na główną. W Czudcu odwiedzamy Michała- Kona pożycza przednią lampkę, a Zuki zmienia dętkę z rozwalonym zaworkiem na tą z dziurą, ale robi się kolejna dziura i powietrze spieprza jeszcze szybciej. Ja skapnąłem się wreszcie, że jadę po ciemku w ciemnych okularach :D W Przedmieściu Czudeckim ja się odłączam i lecę na Wyżne, Siedliska i przez Budziwój do domu- dobrze, że teraz z wiatrem :) Ogólnie, to wyjazd bez pośpiechu, bo niby po cóż się spieszyć.


Zaczęło się.

Ściana płaczu.


Zjazd z Sołonki.

Jedziemy do Gwoździanki.

Pora na Żarnową.

W Czudcu.
Dystans27.83 km Czas01:23 Vśrednia20.12 km/h VMAX33.00 km/h
Temp.3.0 °C SprzętRadzio :)
Ocieplenie.
Ciut cieplej, ale wciąż wieje. Wieczorem już całe 8 na plusie.
Dystans30.80 km Czas01:27 Vśrednia21.24 km/h VMAX36.00 km/h
Temp.1.0 °C SprzętRadzio :)
Pizga złem.
Wieje jak popieprzone, a ma być jeszcze gorzej. Do pracy i po pracy kawałek.
Dystans13.26 km Czas00:40 Vśrednia19.89 km/h VMAX30.00 km/h
Temp.1.0 °C SprzętRadzio :)
Wietrznie.
Z rana nie dość, że cholernie wiało, to jeszcze zaczęło napieprzać śniegiem.
Dystans35.51 km Teren2.00 km Czas01:43 Vśrednia20.69 km/h VMAX27.00 km/h
Temp.-5.0 °C SprzętRadzio :)
Ziiimno.
Z rana wybrałem się do Zwięczycy, a później do pracy. -5 stopni troszkę mnie schłodziło.
Po pracy wyskoczyłem do Boguchwały i Budziwoja. Wiatr i 0 stopni, czyli niewiele lepiej jak rano.

Dystans17.54 km Czas00:50 Vśrednia21.05 km/h VMAX30.00 km/h
Temp.0.0 °C SprzętRadzio :)
Praca.
Dystans15.18 km Czas00:44 Vśrednia20.70 km/h VMAX27.00 km/h
Praca.
Dystans30.49 km Czas01:29 Vśrednia20.56 km/h VMAX34.00 km/h
Głównie do pracy.
Rano przymroziło troszkę. Wieczorem odwiedziłem kilka sklepów.

Dystans15.16 km Czas00:45 Vśrednia20.21 km/h VMAX28.00 km/h
Temp.3.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Na myjnię.
Trochę się tego błota uzbierało :D

Dystans43.87 km Teren22.00 km Czas03:57 Vśrednia11.11 km/h VMAX47.00 km/h Podjazdy1100 m
Kalorie 1500 kcal Temp.9.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Jesień w Górach Słonnych.
Jedynie sobota zapowiadała się na zdatną do jazdy, więc bez zastanowienia zgodziłem się na wyjazd z Tobolem do Sanoka. Ładnie się rozpogodziło i przed 10 wyruszamy w stronę szlaku czerwonego, który zaprowadzi nas na Orli Kamień. Trochę spacerkiem, trochę targania po schodach, ale jest sucho, więc jest dobrze. Chociaż gruba kołderka z liści skrzętnie ukrywała wszelkie niespodzianki :D Wystarczyła niewielka luka w lesie, by przekonać się jak cholernie dzisiaj wieje. Spod skałek zjeżdżamy żółtym i po krótkim epizodzie asfaltowym wjeżdżamy ponownie do lasu. Tutaj okazało się, że wycinka trwa w najlepsze, więc ciężko znaleźć choćby skrawek terenu bez bagna. Gałęzie, błoto, koleiny i tak pniemy się w górę, czasem walczymy na zjazdach. Na jednym ze zjazdów przeoczyliśmy skręt i musieliśmy później walczyć z krzakami i wąwozami. Nareszcie docieramy do asfaltu- jesteśmy w Bykowcach. Przez Załuż jedziemy do Manasterca, gdzie znowu ładujemy się w teren. Jest ślisko, ale dzielnie walczymy na podjazdach. Zanim dotrzemy na Przysłup musimy powalczyć ze ściętymi drzewami leżącymi w poprzek drogi. Później jeszcze podejście po zarośniętej ścieżce i jesteśmy na szczycie. Jeszcze trochę błota i docieramy na Przełęcz Przysłup. Po 25 km mamy 1000 m w pionie :D Czasu mamy mało, więc zjeżdżamy serpentynami i jedziemy już prosto do Sanoka. Fajnie spędzony dzień, chociaż błoto dało wycisk. Napęd w rowerze jest tak zapchany błotem, że zaczął już strajkować.




Pięknie i suchutko.

Po zboczeniu z trasy.

Dalej było jeszcze gorzej.

Patykiem go.

Leśna rozpierducha.


© 2017 Exsom Group, LLC. All Rights Reserved. Terms of Service · Privacy Policy · DMCA · System Status