Dystans14.43 km Czas00:40 Vśrednia21.64 km/h VMAX28.00 km/h
Temp.0.0 °C SprzętRadzio :)
Dystans10.90 km Czas00:32 Vśrednia20.44 km/h VMAX30.00 km/h
Temp.10.0 °C SprzętBulls
Dystans11.55 km Czas00:34 Vśrednia20.38 km/h VMAX30.00 km/h
Temp.5.0 °C SprzętRadzio :)
Dystans101.06 km Czas03:55 Vśrednia25.80 km/h VMAX61.00 km/h Podjazdy500 m
Odcinek 63. "Lajtowa setka".
Dzisiaj cieplej było, chociaż wiatr miał mocno orzeźwiającą moc. Koło tunelu czekam na Wilczka, a później pojawia się jeszcze Kona. Miały być górki, ale stwierdzamy, że pojedziemy sobie na luzie. Najpierw do Racławówki i Zgłobnia. Dalej Nockowa i jedyny konkretny podjazd na dzisiaj. Zajeżdżamy do Sędziszowa i kierujemy się na Czarną i Bratkowice. Pod sklepem zauważam, że gdzieś okropnie pociąłem przednią oponę. Jedziemy na Budy Głogowskie i do Głogowa. Później Medynia, Jasionka, Terliczka i przez Załęże do Zielonej Budki. Tam Wilczek zauważa urwaną szprychę z tyłu, a Kona gubi powietrze z przodu.

To się opaliłem :D

To się opaliłem :D
Dystans50.00 km Teren10.00 km Czas02:43 Vśrednia18.40 km/h VMAX53.00 km/h Podjazdy510 m
Odcinek 62. "Ciepło to to nie było".
Wiatr, nie dość, że silny, to jeszcze cholernie zimny był. Wyruszyłem w stronę Boguchwały i z Lutoryża wspinam się na Grochowiczną, ale tym singielkiem. Mnóstwo drzew połamanych, albo wyłożonych razem z korzeniami. Zjeżdżam do Babicy i lecę na Lubenię. Podjeżdżam na Horodną i dalej przez Przylasek do Budziwoja. Przez kładkę do Boguchwały i na Rzeszów- zmarzłem :D


Dystans11.32 km Czas00:32 Vśrednia21.23 km/h VMAX30.00 km/h
Temp.2.0 °C SprzętRadzio :)
Dystans15.91 km Czas00:46 Vśrednia20.75 km/h VMAX32.00 km/h
Temp.8.0 °C SprzętRadzio :)
Dystans16.41 km Czas00:47 Vśrednia20.95 km/h VMAX30.00 km/h
Temp.9.0 °C SprzętRadzio :)
Dystans11.39 km Czas00:35 Vśrednia19.53 km/h
Temp.8.0 °C SprzętRadzio :)
Dystans71.44 km Teren55.00 km Czas03:57 Vśrednia18.09 km/h VMAX62.00 km/h Podjazdy1570 m
Odcinek 57. "Wiosna w Bieszczadach".
Po wczorajszym wypadzie na Wilcze nogi bolały okrutnie, ale wypadu w Bieszczady odpuścić nie mogłem. Było 12 osób, a może więcej- szok jak na początek sezonu. Startujemy z Wołkowyi i wspinamy się wzdłuż jeziora- słońce smaży ostro. Dojeżdżamy do Bukowca i tam ładujemy się na szuter wzdłuż Solinki. Mijamy Tołstę i dojeżdżamy w okolice Rajskiego. Teraz jedziemy fajnymi szutrami wzdłuż Sanu przez rezerwaty Krywe oraz Hulskie. Na punkcie widokowym robimy dłuższy postój i zjeżdżamy do Sękowca. Zasoby wody mamy mocno uszczuplone, a sklep w Zatwarnicy zamknięty- cóż, może jakoś przeżyjemy. Mijamy Tworylczyk i kierujemy się na Sine Wiry. Tam mamy już rozpalone ognicho, więc czas na piknik. Po tak długim odpoczynku jechać się nie chce. Dojeżdżamy do Polanek i znowu zmieniamy asfalt na szuter- jest mocno pod górę, a ja mam już dość. Mijamy Kamień i zjeżdżamy do Bukowca. Jeszcze kawałek asfaltem i koniec, ale ja jadę na odcięciu. Słońce spaliło mnie okrutnie, do tego było tak sucho, że pył wdzierał się do nosa. Na zjazdach rower idzie jak dzik w szyszki, rewelacyjnie się jedzie.

Czekamy na resztę.

Widok na Smerek spod pasma Otrytu.
Koło tych przekaźników po prawej później jechaliśmy :D

Okolice Sinych Wirów- Smerek w tle.

Trochę się kurzyło :D


Czekamy na resztę.

Widok na Smerek spod pasma Otrytu.
Koło tych przekaźników po prawej później jechaliśmy :D

Okolice Sinych Wirów- Smerek w tle.

Trochę się kurzyło :D
































