Dystans7.48 km Teren1.00 km Czas00:24 Vśrednia18.70 km/h
SprzętBulls
Odcinek 226. "Po zabawie".
Wczoraj jeździło się fajnie, ale teraz trzeba sprzęt ogarnąć. Przy okazji wykosiłem trawę na działce.

Było zajebiście.

Było zajebiście.
Dystans84.79 km Teren69.00 km Czas06:12 Vśrednia13.68 km/h VMAX57.00 km/h Podjazdy2500 m
Odcinek 225. "W Beskid".
Czasem trzeba się wybrać konkretniejsze górki z dobrą ekipą. Zebrało się nas 9 osób w Piwnicznej. Pogoda idealna, więc pora zacząć. Kierujemy się na Kosarzyska i zaczynamy mordęgę na Obidzę. Jak jechaliśmy czerwonym szlakiem, tak jedziemy nim dalej, aż docieramy do Doliny Białej Wody. Tam atakujemy szlak koloru żółtego. Wspinamy się aż do granicy, gdzie wskakujemy na szlak koloru niebieskiego. Omijamy Wysoką i jedziemy na Durbaszkę. Mamy piękne widoki na Pieniny i Babią Górę. Szlak niebieski łączy się z żółtym i nim jedziemy dalej, a właściwie zapierdalamy po łąkach do Lesnickiego Sedla. Tam z widokiem na Tatry delektujemy się złocistym trunkiem. Teraz wcale nie łatwy szlak czerwony aż do Czerwonego Klasztoru. Dalej jedziemy wzdłuż Dunajca do Szczawnicy. Pora obiadowa, więc pora coś zjeść. Obiad na wagę? Czemu nie. Za 20 zł konkretny, smaczny obiad z kompotem, tego nam trzeba było. Dalej szukamy konkretnej drogi, ale tak nie bardzo ją znajdujemy :D Mamy za to inną i chyba lepszą, z Jaworek. Cały czas pod górę, fajną szutrówką docieramy na zbocza Radziejowej i Złomistego Wierchu. Zrobiło się zimno, bo 15 stopni, do tego zapada zmrok. Dodam tylko, że jako jedyny miałem oświetlenie. Musimy dotrzeć do Wielkiego Rogacza i dalej kierować się na Niemcowa. W lesie jest już totalnie ciemno. Z Niemcowej zjeżdżamy żółtym szlakiem, po fatalnych płytach i totalnych dziurach. Jest już totalnie ciemno, ale zostało nam jakieś 3 km po asfalcie. Było ciężko, ale było przez to fajnie. Niektórzy byli po zawodach w Rzykach, niektórzy wczoraj mocno pocisnęli, ale wszyscy dali radę, wiadomo.

Jedziemy w kierunku Kosarzysk.

Żółty z Doliny Białej Wody.

Omijamy Wysoką.

Widok z Durbaszki.

Zjazd do Lesnickiego Sedla.

Trzy Korony.

Na obiad jeździmy tak.

Zapada zmrok, a Tatry w chmurach.

Jedziemy w kierunku Kosarzysk.

Żółty z Doliny Białej Wody.

Omijamy Wysoką.

Widok z Durbaszki.

Zjazd do Lesnickiego Sedla.

Trzy Korony.

Na obiad jeździmy tak.

Zapada zmrok, a Tatry w chmurach.
Dystans38.17 km Teren10.00 km Czas01:54 Vśrednia20.09 km/h VMAX50.00 km/h Podjazdy330 m
Odcinek 224. "Taka jedna górka".
Zerwałem się koło 17, bo jakoś sił i natchnienia nie miałem. Najpierw do Boguchwały, później polami do Zarzecza. Wskakuję na główną i jadę do Babicy. Tam podjeżdżam na Babią i dalej na Grochowiczną. Zjazd do Lutoryża i przez Boguchwałę do Rzeszowa.


Dystans14.12 km Czas00:40 Vśrednia21.18 km/h VMAX48.00 km/h
Temp.13.0 °C SprzętRadzio :)
Dystans14.10 km Czas00:38 Vśrednia22.26 km/h VMAX37.00 km/h
Temp.13.0 °C SprzętRadzio :)
Dystans33.94 km Teren2.00 km Czas01:37 Vśrednia20.99 km/h VMAX35.00 km/h Podjazdy140 m
Odcinek 221. "Deszcz kropiciel".
Rano w drodze do pracy oczywiście się rozpadało, ogólna kupa. Później ciut lepiej, ale i tak zaczęło kropić. Przez Dworzysko do Rudnej i powrót przez Miłocin.
Dystans13.15 km Czas00:35 Vśrednia22.54 km/h VMAX49.00 km/h
Temp.11.0 °C SprzętRadzio :)
Dystans14.97 km Czas00:41 Vśrednia21.91 km/h VMAX31.00 km/h
Temp.16.0 °C SprzętRadzio :)
Dystans33.30 km Teren1.00 km Czas01:46 Vśrednia18.85 km/h VMAX52.00 km/h Podjazdy300 m
Odcinek 218. "A to psikus".
Trochę chlapy było, więc do Radzia założyłem błotniki i ruszyłem na Statoila, co by nabić trochę powietrza. Przy 3 barach obręcz z tyłu strzeliła po obwodzie- była konkretnie wytarta. Zamieniłem rower i poleciałem na Budziwój skąd zaatakowałem Przylasek. Później przez Czerwonki zjechałem do Tyczyna i prosto na Rzeszów.

Śliczna pogoda.

Mglisty Przylasek.

Śliczna pogoda.

Mglisty Przylasek.
Dystans23.02 km Teren2.00 km Czas01:13 Vśrednia18.92 km/h VMAX42.00 km/h Podjazdy140 m
Odcinek 217. "Szok".
Szok termiczny, 10 stopni mniej do tego paskudny wiatr. Pokręciłem się w okolicy mostu na Załężu. Słońce pokazało się na kilka minut, żeby się chyba pożegnać.

































