Wpisy archiwalne w kategorii
Z sakwami
| Dystans całkowity: | 25323.98 km (w terenie 396.00 km; 1.56%) |
| Czas w ruchu: | 1471:35 |
| Średnia prędkość: | 17.21 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 69.84 km/h |
| Suma podjazdów: | 182003 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 180 (90 %) |
| Maks. tętno średnie: | 140 (70 %) |
| Suma kalorii: | 504713 kcal |
| Liczba aktywności: | 241 |
| Średnio na aktywność: | 105.08 km i 6h 06m |
| Więcej statystyk | |
Dystans96.00 km Czas06:52 Vśrednia13.98 km/h VMAX51.26 km/h Podjazdy955 m
Sezon 22. Odcinek 174/6221. Nordkapp 6. "Po śladach".
Dzień nie nastrajał optymistycznie, czasem kropiło i wiało, nie zawsze z dobrego kierunku. Dzisiaj wracamy po swoich śladach, nie da się inaczej. Nudna jazda wśród fiordów, koszmarny tunel podwodny i znowu wizyta w Inter Sporcie. Szprychy strzelają jak suche patyczki. U mnie póki co zero problemów. Ponownie spotykamy naszego francuskiego kolegę, którego deszcz zniechęcił do jazdy i ma trochę do nadrobienia. Niemiecki turysta na elektryku też się pojawia :D Śpimy dokładnie w tym samym miejscu co dwa dni temu, czyli nad brzegiem fiordu.

Straszne pustkowia Norwegii. © miciu222145

Ponure fiordy. © miciu222145

Jest i cywilizacja. © miciu222145

Stadko reniferów. © miciu222145

Straszne pustkowia Norwegii. © miciu222145

Ponure fiordy. © miciu222145

Jest i cywilizacja. © miciu222145

Stadko reniferów. © miciu222145
Dystans122.70 km Czas08:26 Vśrednia14.55 km/h VMAX50.83 km/h Podjazdy1650 m
Sezon 22. Odcinek 173/6220. Nordkapp 5. "Byle do celu".
Piękny poranek nie zapowiadał tego, co się dzisiaj wydarzy. Pierwsze 50 km była to żmudna jazda brzegiem fiordu- dzień jak co dzień. Jednak nieuchronnie zbliżaliśmy się do tunelu Nordkapp. Prawie 7 km długości i 212 metrów poniżej poziomu morza. Tak, jest to tunel podmorski, a nachylenie drogi to około 10 % i w dół i w górę. Najgorszy jednak był chłód i potworny huk. Nie dało się ot tak po prostu przejechać, bo wspinaczka w spalinach wysysała resztki sił. Za chwilę mieliśmy kolejny tunel. ale ten był bezbolesny. Musieliśmy jeszcze odbić do miasteczka Honningsvag. Znajduje się tam Inter Sport, a Grzesiek potrzebował wymienić pourywane szprychy. Po centrowaniu niby było okej, ale jak było naprawdę okaże się później. Wracamy na właściwą drogę, ale jeszcze nie wiemy, że będzie to potężna próba charakterów. Pogoda się psuje, podjazdy mordują, wiatr się wzmaga. Jedziemy przez totalne pustkowia, bez choćby krzaczka, mżawka na przemian z deszczem zalewa oczy, a boczny wiatr w porywach do 80 km/h spycha z drogi. Koszmarne warunki, ale cel osiągamy- Przylądek Północny, czy tam Nordkapp. Po 15 minutach nie widać nic- mgła, mżawka, apokalipsa. Chwilę knujemy co dalej. Nie ma na co czekać, trzeba uciekać. Widoczność żadna, a Grzesiek jeszcze urywa łańcuch. Idealny moment na naprawę. Czasem mamy wiatr w plecy, więc jest jakby lepiej...jakby. Jest już mocno po 21, można by odpocząć. Zaczynamy się rozbijać pod jakimś płotem na uboczu, ale musimy się zbierać. Pojawia się właściciel i i nas wyprasza. Ujeżdżamy może 2 km i rozbijamy się ponownie, tym razem pustkowie z jeziorem w tle. Zasypiamy w namiotach smaganych mocnym i zimnym wiatrem.

Są i renifery. © miciu222145

Akcja serwisowa w Honningswag. © miciu222145

Pustkowia wyspy Magerøya, © miciu222145

Trochę niczego. © miciu222145

Nie było łatwo. © miciu222145

Widok z noclegu. © miciu222145

Są i renifery. © miciu222145

Akcja serwisowa w Honningswag. © miciu222145

Pustkowia wyspy Magerøya, © miciu222145

Trochę niczego. © miciu222145

Nie było łatwo. © miciu222145

Widok z noclegu. © miciu222145
Dystans118.09 km Czas07:10 Vśrednia16.48 km/h VMAX62.50 km/h Podjazdy1227 m
Sezon 22. Odcinek 172/6119. Nordkapp 4. "Więcej tuneli".
Wstał kolejny nie wyraźny dzień. Z początku coś tam kropiło, ale później już pogoda się ogarnęła. Dzisiaj czekała nas długa przeprawa przez góry, by na koniec wylądować nad brzegiem fiordu. Krajobraz mocno się zmienił- drzew coraz mnie, same skały i jakieś trawy. Pod koniec dnia mieliśmy tunel, całe 3,5 km. Był on jednak przystosowany dla pieszych i rowerzystów. Nocleg nad fiordem na darmowym miejscu do odpoczynku. Są toalety, stoliki, dużo miejsca na namioty i kampery. Chętnych nie brakowało.

Krajobraz coraz surowszy. © miciu222145

Jazda wzdłuż fiordów. © miciu222145

Tunel, ale ten lepszy, Szkoda, że jedyny. © miciu222145

Noclegownia. © miciu222145

Krajobraz coraz surowszy. © miciu222145

Jazda wzdłuż fiordów. © miciu222145

Tunel, ale ten lepszy, Szkoda, że jedyny. © miciu222145

Noclegownia. © miciu222145
Dystans132.13 km Czas08:20 Vśrednia15.86 km/h VMAX51.34 km/h Podjazdy1255 m
Sezon 22. Odcinek 171/6118. Nordkapp 3. "Alta".
Kolejna spokojna, słoneczna noc. Co do pogody, to już optymizmu nie było- deszcz wisiał w powietrzu. Na rozgrzewkę konkretny podjazd, a dalej już cały dzień jechaliśmy wzdłuż fiordu. Zaczęły się pojawiać pierwsze tunele. Te dostępne dla rowerzystów były koszmarem. Okropny huk i smród, trzeba uciekać jak najszybciej. Te niedostępne dla rowerów, trzeba objeżdżać, czasem jest to sporo kilometrów. W miasteczku Kåfjord usłyszeli nas mieszkający tam rodacy i poratowali wodą. Czasem troszkę pada, ale można jechać. Kawałek za Altą wbijamy na teren szkoły. Można się fajnie schować za budynkami, no i jest prąd.

Cały dzień z fiordami. © miciu222145

Były i wodospady. © miciu222145

Łoś to, czy renifer? © miciu222145

Pełne hałasu tunele. © miciu222145

Szlaków bez liku. © miciu222145

Cały dzień z fiordami. © miciu222145

Były i wodospady. © miciu222145

Łoś to, czy renifer? © miciu222145

Pełne hałasu tunele. © miciu222145

Szlaków bez liku. © miciu222145
Dystans123.09 km Czas07:51 Vśrednia15.68 km/h VMAX58.32 km/h Podjazdy1416 m
Sezon 22. Odcinek 170/6117. Nordkapp 2. "Karmienie fiordów".
Pierwsza noc w namiocie minęła bez problemów. Dzień zapowiadał się całkiem dobry pod względem pogodowym. Po 8 już jesteśmy gotowi na kolejne kilometry i już po 18 docieramy do kolejnego promu. Te dla pieszych i rowerzystów są darmowe. Zgubione okulary przynosi mi jakaś pani. Bez nich byłoby ciężko. Dalej jest już mocno widokowo, bo jedziemy wyłącznie wzdłuż fiordów. W większych miastach zatrzymujemy się na jedzonko i zakupy. Pod koniec dnia poznajemy sympatycznego francuza (64), który jeździ sobie po Europie i pisze pamiętnik, w którym skrupulatnie zapisał nasze imiona. Oczywiście w wersji polskiej, a nie jakieś Dominoque. Powyżej 300 m n.p.m. pojawił się śnieg w którym elegancko przemoczyłem buty. Nabieramy wodę i szukamy jakiejś miejscówki, bo zmierzch nie zmusi nas do zaprzestania jazdy. Po prostu go nie będzie. Rozbijamy się w kamieniołomie z widokiem na fiord.

Na dzień dobry takie widoki. © miciu222145

Kolejny prom. © miciu222145

Pięknie po sam horyzont. © miciu222145

Norweskie fiordy. © miciu222145

Kawusia w terenie. © miciu222145

Widoki z 400 metrów. © miciu222145

Na dzień dobry takie widoki. © miciu222145

Kolejny prom. © miciu222145

Pięknie po sam horyzont. © miciu222145

Norweskie fiordy. © miciu222145

Kawusia w terenie. © miciu222145

Widoki z 400 metrów. © miciu222145
Dystans69.94 km Czas04:40 Vśrednia14.99 km/h VMAX51.34 km/h Podjazdy762 m
Sezon 22. Odcinek 169/6116. Nordkapp 1. "Tromso".
Początek tej podróży, to było jedno wielkie opóźnienie. Tylko na dworzec dotarłem punktualnie. Opóźniony był każdy pociąg, samolot i autobus. Ten ostatni, w Tromso był nawet za darmo, bo coś tam nie działało od poboru opłat. Pierwsza noc bez zachodu słońca minęła dobrze- bez opaski na oczy o spaniu można zapomnieć. Dnia następnego trzeba było złożyć rowery i wreszcie wyruszyć. Plan na dzisiaj- znaleźć gaz. Miał być przebijany, a były tylko nakręcane. Ja palnik miałem, drugi się dokupiło i w drogę. Troszkę krążenia po mieście i opuszczamy Tromso. Poranna mżawka ustąpiła miejsca słońcu. Trochę fiordów, trochę lasów, a na koniec podróż promem. Znowu zaczęło coś z nieba lecieć, ale mieliśmy już upatrzony nocleg. Jakiś dom kultury, czy coś. Rozbiliśmy się na werandzie, co by sucho było. Okoliczny mieszkaniec nam pomachał z samochodu, więc raczej problemów nie będzie. Może i nowy palnik strajkował, ale jakoś udało się ogarnąć kolację.

Niebo płakusia. © miciu222145

Tutaj roweru nie złożę. © miciu222145

Opuszczamy Tromso. © miciu222145

Widokowa Norwegia. © miciu222145

Nad fiordem. © miciu222145

Niezależnie od pogody widoki powalają. © miciu222145

Pierwszy prom za Tromso. © miciu222145

Nocleg nr 1. © miciu222145

Widok z pierwszego noclegu. © miciu222145

Niby zachód, ale słońce tutaj nie zachodzi. © miciu222145

Niebo płakusia. © miciu222145

Tutaj roweru nie złożę. © miciu222145

Opuszczamy Tromso. © miciu222145

Widokowa Norwegia. © miciu222145

Nad fiordem. © miciu222145

Niezależnie od pogody widoki powalają. © miciu222145

Pierwszy prom za Tromso. © miciu222145

Nocleg nr 1. © miciu222145

Widok z pierwszego noclegu. © miciu222145

Niby zachód, ale słońce tutaj nie zachodzi. © miciu222145
Dystans11.63 km Czas00:55 Vśrednia12.69 km/h VMAX34.78 km/h Podjazdy221 m
Sezon 22. Odcinek 099/6046. Kreta 10. "Koniec imprezy".
Czeka nas tylko droga na lotnisko, a jechaliśmy prawie godzinę :D Droga była skomplikowana i co chwilę pod górę. Godzinne składanie rowerów i można się odmeldować. Wyjazd bardzo udany. Pogoda poza jednym dniem, wyśmienita. Przejechaliśmy 740 km, przy ilości przewyższeń na poziomie 11180 metrów. Kreta jest górzysta i z tym się liczyliśmy.

Rumuńskie Karpaty. © miciu222145

Rumuńskie Karpaty. © miciu222145
Dystans82.61 km Czas06:29 Vśrednia12.74 km/h VMAX52.27 km/h Podjazdy1681 m
Sezon 22. Odcinek 098/6045. Kreta 9. "Od morza do morza".
Pogoda nareszcie wróciła do słonecznej normy. Został jedynie wiatr, który nie mógł się zdecydować na kierunek. Początkowo jedziemy wybrzeżem, zaliczając niewielkie, ale strome hopki. To zaledwie rozgrzewka. Po 15 km dojeżdżamy pod wąwóz Imbros. Po 15 km wspinaczki wjedziemy na 820 metrów. Niby miał być taki piękny...i był, ale ten wczorajszy zrobił na mnie większe wrażenie. Jest podjazd trzeba jechać- był tylko jeden spory dla nas problem. Wiatr prosto w twarz, jechaliśmy jak w jakimś szalonym przeciągu. Na serpentynach potrafiło rzucić mnie kilka razy na barierkę, taka to bestia była. Przed szczytem jeszcze wlatuje jedzonko i oto jest długo wyczekiwany zjazd do doliny. Później znowu jedzonko i lepienie trasy do Chani. Ile się dało, to jechaliśmy totalnie bocznymi drogami. Końcówka, to drogi główne i błądzenie po tym górzystym mieście. Wyruszyliśmy z nad Morza Libijskiego, a dojechaliśmy nad Morze Kreteńskie i to w jeden dzień. Wyprawę kończymy w tym samym miejscu w którym ją zaczęliśmy. Nie był, to dzień łatwy, za sprawą wiatru. Do podjazdów przywykliśmy już.

Wreszcie przyzwoita pogoda. © miciu222145

Dla nas droga jest otwarta. © miciu222145

Chmura soczewkowa. © miciu222145

Dolina przed/za wąwozem Imbros. © miciu222145

Cerkiew Evangelistria w Chani. © miciu222145

Wreszcie przyzwoita pogoda. © miciu222145

Dla nas droga jest otwarta. © miciu222145

Chmura soczewkowa. © miciu222145

Dolina przed/za wąwozem Imbros. © miciu222145

Cerkiew Evangelistria w Chani. © miciu222145
Dystans59.38 km Czas04:23 Vśrednia13.55 km/h VMAX48.53 km/h Podjazdy1117 m
Sezon 22. Odcinek 097/6044. Kreta 8. "Wreszcie jedziemy".
Prognozy pogody na dzisiaj były ciutkę bardziej optymistyczne. Może i rano co chwilę kropiło, ale miało się pojawić i słońce. Podjazd, całe 10 km rozpoczynamy w deszczu, później nieco się uspokaja. Znowu przebijamy się przez góry by w porze obiadowej wylądować w Spili. Tam wleciało souvlaki, a na zewnątrz znowu padało. Później zasłużona nagroda, czyli długie kilometry w dół. Rozpogodziło się, ale zaczęło tak koszmarnie wiać, że czasem ciężko było jechać. Nad morze zjeżdżaliśmy przez wąwóz Kourtaliotiko. Miejsce wspaniałe, przytłaczające swoim ogromem. Nad morzem wiatr był jeszcze gorszy i nocowanie w namiotach było by wręcz niemożliwe. Przed sezonem można znaleźć fajne miejscówki w niezłej cenie. Apartamencik piękny, duży balkon, wypasik. W nocy tak wiało, że drzwi wejściowe otwierało, a okapem kuchennym aż terepało :D
Poranna magia na Krecie. © miciu222145

Wjechało souvlaki. © miciu222145

Początek wąwozu Kourtaliotiko. © miciu222145

Wawóz Kourtaliotiko. © miciu222145

Z wąwozu Kourtaliotiko nad Morze Libijskie. © miciu222145

Pogodowe zamieszanie. © miciu222145

Poranna magia na Krecie. © miciu222145

Wjechało souvlaki. © miciu222145

Początek wąwozu Kourtaliotiko. © miciu222145

Wawóz Kourtaliotiko. © miciu222145

Z wąwozu Kourtaliotiko nad Morze Libijskie. © miciu222145

Pogodowe zamieszanie. © miciu222145
Dystans5.58 km Czas00:26 Vśrednia12.88 km/h VMAX43.99 km/h Podjazdy105 m
Sezon 22. Odcinek 096/6043. Kreta 8. "Nie dzisiaj".
Prognozy na dzisiaj były beznadziejne, ale z rana było prawie dobrze. Gdy się zbieraliśmy, to zaczęło kropić, a z każdym kolejnym kilometrem było gorzej. Pod kościółkiem przeczekaliśmy większy deszcz i postanowiliśmy wrócić. 1/3 podjazdu zrobiona, ale trzeba wracać. Przynajmniej dostaliśmy inny pokój- 4 osobowy. Cały dzień oglądaliśmy Makłowicza na jutubie :D































