Wpisy archiwalne w kategorii
Z sakwami
| Dystans całkowity: | 25323.98 km (w terenie 396.00 km; 1.56%) |
| Czas w ruchu: | 1471:35 |
| Średnia prędkość: | 17.21 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 69.84 km/h |
| Suma podjazdów: | 182003 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 180 (90 %) |
| Maks. tętno średnie: | 140 (70 %) |
| Suma kalorii: | 504713 kcal |
| Liczba aktywności: | 241 |
| Średnio na aktywność: | 105.08 km i 6h 06m |
| Więcej statystyk | |
Dystans95.52 km Czas05:48 Vśrednia16.47 km/h VMAX56.30 km/h Podjazdy882 m
Sezon 22. Odcinek 095/6042. Kreta 7. "Jeszcze słonecznie".
Zbocze góry. to był średni pomysł na nocleg. Co chwilę się budziłem i musiałem wracać na swoje miejsce, bo wysuwałem się z namiotu. Poranek jak zwykle piękny, ale wg. prognoz to miało się zmienić. Może nie było zimno, ale rozgrzewka w postaci podjazdu była. Dzisiejsza trasa obfitowała w masę niewielkich podjazdów, więc męki nie było. Od morza byliśmy oddzieleni górami, więc i z widokami tak średnio. Mijaliśmy opustoszałe wioseczki, gaje oliwne pełne pracujących ludzi, maleńkie osady w których czas się zatrzymał. W Petrokefali jemy obiad obserwując życie mieszkańców. Znowu dobijamy do morza i po podjeździe lądujemy w Agia Galini. Mamy tam zarezerwowany pokój. Ile zostaniemy? Nie wiem. Prognozy są kiepskie.

Piękny poranek. © miciu222145

Wciąż na chodzie. © miciu222145

Południe Krety. © miciu222145

Gotowi na wszystko. © miciu222145

Kaczuszka w Petrokefali. © miciu222145

Piękny poranek. © miciu222145

Wciąż na chodzie. © miciu222145

Południe Krety. © miciu222145

Gotowi na wszystko. © miciu222145

Kaczuszka w Petrokefali. © miciu222145
Dystans71.98 km Czas05:43 Vśrednia12.59 km/h VMAX50.90 km/h Podjazdy1276 m
Sezon 22. Odcinek 094/6041. Kreta 6. "Nie tędy droga".
Była to chyba najlepsza noc pod namiotem. Dzień słoneczny, trasa w większości płaska, przynajmniej na początku. Kontynuujemy jazdę między górami, a morzem. Jedzie się dobrze, jednak wzmagający się wiatr nie napawa optymizmem. Sielanka trwała do miasteczka Mirtos, czyli jakieś 45 km. Tam skręciliśmy na drogę przy samym morzu. Stan tejże z każdym metrem się pogarszał, coraz więcej dziur, kamieni i ziemi. Dodatkowo porywisty wiatr prosto w twarz przekonał nas do odwrotu. Zamiast mniejszych podjazdów zdecydowaliśmy się na 20 km wspinaczki na 725 metrów- oczywiście start na 0 m. Powolutku, ale podjechaliśmy. Czas kończyć na dzisiaj, a jesteśmy koło Ano Vianos. Znalazł się i gaj oliwny na zboczu góry. Może nie powypadamy
w nocy z namiotów.

Czy Kreta to wyspa pickupów? Być może :D © miciu222145

Góry i morze, co kto lubi. © miciu222145

Ładnie, ale zawróciliśmy w góry. © miciu222145

Dzień kończymy w gaju oliwnym. © miciu222145
w nocy z namiotów.

Czy Kreta to wyspa pickupów? Być może :D © miciu222145

Góry i morze, co kto lubi. © miciu222145

Ładnie, ale zawróciliśmy w góry. © miciu222145

Dzień kończymy w gaju oliwnym. © miciu222145
Dystans86.38 km Czas06:46 Vśrednia12.77 km/h VMAX58.61 km/h Podjazdy1619 m
Sezon 22. Odcinek 093/6040. Kreta 5. "Ciągle pod górę".
Tym razem nie zmarzłem, bo się lepiej ubrałem :D Z rana docieramy do Palaikastro, a później mamy rozgrzewkę, czyli całkiem spory podjazd. Po podjeździe niespodzianka- znowu pod górę i upragniony zjazd nad Morze Libijskie. Ciekawe co będzie dalej? Jak to co? Podjazd :D Całe 15 km pod górę na 670 metrów. Powolutku się wspinamy, mamy więc sporo czasu na podziwianie widoków. Zjazd był tak samo długi, więc wynagrodził wspinaczkę. Dalsza droga już po płaskim, bo przeciskamy się między górami, a morzem. W Koutsouras rozglądamy się za noclegiem i nie jest kolorowo. Dawno się tak nie naszukaliśmy, ale w końcu się udało. Kolejny gaj oliwny, ale tym razem przy szklarniach.

Pasażer na gapę. © miciu222145

Widok na Palaikastro. © miciu222145

15 km podjazdu, ale widoki ładne. © miciu222145

Klasztor Moni Kapsa, XIV wiek. © miciu222145

Pasażer na gapę. © miciu222145

Widok na Palaikastro. © miciu222145

15 km podjazdu, ale widoki ładne. © miciu222145

Klasztor Moni Kapsa, XIV wiek. © miciu222145
Dystans82.65 km Czas05:38 Vśrednia14.67 km/h VMAX61.06 km/h Podjazdy1389 m
Sezon 22. Odcinek 092/6039 Kreta 4. "Ciężki dzień".
O poranku opuszczamy nasze schronienie. Słoneczny, można by powiedzieć upalny dzień zapowiada się ciężko. Początkowo jedziemy wybrzeżem do Pachia Ammos. Później coraz bardziej oddalamy się od morza i wjeżdżamy w konkretne góry. Z poziomu morza wspinamy się na około 450 metrów i to nie raz. Jednak i góry kiedyś muszą się skończyć. Dla nas był to zjazd, całe 10 km do miasteczka Sitia. Tam zjedliśmy obiad i po dłuższej przerwie pojechaliśmy dalej. Troszkę płaskiego znowu trochę podjazdów na odludny Półwysep Sideros. Samochodów mało, ludzi jeszcze mniej. Na przedmieściach Palaikastro wypatrujemy boisko, jednak nie było nam dane tam zanocować. Teren bardzo szczelnie ogrodzony, więc nabieramy wody i jedziemy do pobliskiego gaju oliwnego. Na poprzednim dzikim noclegu nie było komarów, za to tutaj są chyba wszystkie. Dystans taki sobie, za to podjazdów już konkretna ilość.

Poszarpana linia brzegowa. © miciu222145

Nad Morzem Kreteńskim. © miciu222145

W Sitii. © miciu222145

Opuszczamy Sitie. © miciu222145

Jest widokowo, nie ma co. © miciu222145

Kreteńskie podjazdy. © miciu222145

Poszarpana linia brzegowa. © miciu222145

Nad Morzem Kreteńskim. © miciu222145

W Sitii. © miciu222145

Opuszczamy Sitie. © miciu222145

Jest widokowo, nie ma co. © miciu222145

Kreteńskie podjazdy. © miciu222145
Dystans111.56 km Czas06:54 Vśrednia16.17 km/h VMAX58.18 km/h Podjazdy1359 m
Sezon 22. Odcinek 091/6038. Kreta 3. "Kreteński wiatr".
W nocy było około 12 stopni i mimo, że całkiem dobrze się ubrałem, to konkretnie zmarzłem. Trzeba będzie dołożyć kolejną warstwę. Słońce dosyć szybko poprawia sytuację, ale będziemy mieć dzisiaj konkretnego przeciwnika. Oprócz podjazdów doszedł porywisty wiatr. Góry zostawiliśmy za sobą, więc na wybrzeżu nieźle nas wytarmosiło. Przed nami największe miasto na wyspie, Heraklion, czy tam Iraklion. Jest lotnisko, więc i są turyści. Zatrzymaliśmy się na kawę i kelner wywalił oczy na wieść o naszej planowanej trasie. Ruch na drogach jakby większy, a droga za Malią bezlitośnie kieruje nas na najgłówniejszą drogę. Co to, to nie. Mała aktualizacja i jedziemy inną drogą, może i pod górę, ale przy niewielkim ruchu. Zahaczamy o Góry Dikte i za Agios Nikolaos docieramy ponownie do morza. Pod wieczór zrobiło się chłodno, wiatr masakrował. a my zmęczeni po całym dniu stwierdziliśmy, że weźmiemy sobie apartamencik na tę noc. Wykończył nas ten dzień, chyba trzeba trochę zluzować, bo się zajedziemy.

Poranne przygody. © miciu222145

Tym razem góry Idi. © miciu222145

Opuszczamy Iraklion. © miciu222145

Okolice lotniska w Iraklionie, © miciu222145

Malownicze drogi. © miciu222145

Podano do stołu. © miciu222145

Poranne przygody. © miciu222145

Tym razem góry Idi. © miciu222145

Opuszczamy Iraklion. © miciu222145

Okolice lotniska w Iraklionie, © miciu222145

Malownicze drogi. © miciu222145

Podano do stołu. © miciu222145
Dystans106.20 km Czas06:47 Vśrednia15.66 km/h VMAX56.59 km/h Podjazdy1270 m
Sezon 22. Odcinek 090/6037. Kreta 2. "Kreteńska setka".
Poranek przywitał nas słońcem i wiatrem. Na szczęście wiało z tyłu, albo z boku. W miarę wypoczęci startujemy, by zmierzyć się z wytyczoną trasą. Nie wiadomo, gdzie dojedziemy, ale jedno jest pewne- nie będzie łatwo. Początek sezonu, forma szczątkowa, zobaczymy jak to będzie. Wyjazd z Chani nie był prosty, ani płaski. Do tego doszła typowo wyspiarska przypadłość- drogi, a właściwie ich układ. Ciśniesz główną, albo szutrami po zadupiach. Mimo ciągłych korekt podczas jazdy, główne drogi nam co jakiś czas towarzyszyły. Na szczęście tutejsi kierowcy są ogarnięci i jeżdżą bardzo ostrożnie. Do tego bardzo sprawnie wyprzedzają :) Każdy zjazd na boczną drogę kończył się podjazdem w okolicach 15 %, albo podjazdem łagodnym, ale ciągnącym się przez wiele kilometrów. Gdy nie kręciliśmy, to robiliśmy zakupy, albo piliśmy kawkę. Czasem nawet jedliśmy. Za Rethymno zrobiło się poważnie, wjechaliśmy już w konkretne góry, żegnając się z wietrznym wybrzeżem. Setka wykręcona, podjazdów co nie miara, pora poszukać jakiegoś przytulnego gaju oliwnego. Nawet się udało, chociaż tereny mocno skomplikowane pod namiot. Do snu śpiewały nam ptaki i wiatr szumiący pośród gałązek oliwnych. To był piękny, ale ciężki dzień.

Chania, ostatnie przygotowania. © miciu222145

Podjazdy w widokiem na Góry Białe. © miciu222145

Góry Białe i najwyższy ich szczyt, Pachnes. Śnieg przykryty pyłem saharyjskim. © miciu222145

Kreta, całkiem ładne kadry. © miciu222145

Widoki z Gergioupoli. © miciu222145

Nad Morzem Kreteńskim. © miciu222145

Chania, ostatnie przygotowania. © miciu222145

Podjazdy w widokiem na Góry Białe. © miciu222145

Góry Białe i najwyższy ich szczyt, Pachnes. Śnieg przykryty pyłem saharyjskim. © miciu222145

Kreta, całkiem ładne kadry. © miciu222145

Widoki z Gergioupoli. © miciu222145

Nad Morzem Kreteńskim. © miciu222145
Dystans26.02 km Czas01:55 Vśrednia13.58 km/h VMAX48.17 km/h Podjazdy259 m
Sezon 22. Odcinek 089/6036. Kreta 1. "Marudna Chania".
Około godziny 10 czasu lokalnego wylądowaliśmy w Chani, drugim co do wielkości mieście na Krecie. Już podczas składania rowerów przed terminalem, wiedzieliśmy, że pogoda, to będzie taka w kratkę. Według prognoz był to ostatni taki kiepski dzień. Z rowerami zeszło dobrą godzinkę, pora ruszać do centrum miasta, czyli jakieś 12 km. Robimy zakupy i szukamy zaklepanego noclegu w hostelu. Na zdjęciach wyglądało to co najmniej dobrze, rzeczywistość była taka sobie. Co ja mówię, była tragiczna. Pokój 2x2 metry, do tego cztery łóżka upchnięte niczym w jakimś krematorium. Bez miejsca na bagaż, do tego kuchnia w remoncie. Po całonocnym koczowaniu na lotnisku potrzebowaliśmy się wyspać. Tutaj nie było na to szans. Nie było to miłe pożegnanie. Grzesiek znalazł fajny pokoik w domu jednorodzinnym, do tego całkiem nie daleko. Może i w deszczu, może i pod górę, ale jechaliśmy z wielką nadzieją na sukces. Sukces był. Spędzimy tam jeszcze ostatnią noc, a nasze zbędne bagaże właściciel nam przechowa. Po 36 h bez snu byłem zwłokami, mam nadzieję, że jutro będzie lepiej. Musi być.

Chania i Morze Kreteńskie. © miciu222145

Chania i Morze Kreteńskie. © miciu222145
Dystans51.02 km Czas02:35 Vśrednia19.75 km/h VMAX35.14 km/h Podjazdy175 m
Sezon 21. Odcinek 231/5840. "Zmiana planów".
Praktycznie od północy cały czas padało. Po 6 wstałem i o dziwo na chwilę przestało- złożyłem majdan i w drogę. Przez godzinę prawie nie padało, ale później jak zaczęło lać, to nawet do Przemyśla nie dojechałem- miał być powrót do Rzeszowa. Cały czas wzdłuż granicy przez Korczową, Stubno, Bolestraszyce i Żurawicę, na pociąg.

Dwór w Stubnie z początku XX wieku. © miciu222145

Dwór w Stubnie z początku XX wieku. © miciu222145
Dystans116.31 km Teren3.00 km Czas05:31 Vśrednia21.08 km/h VMAX51.34 km/h Podjazdy661 m
Sezon 21. Odcinek 230/5839. "Na wschód".
Sobota miała być okej, niedziela, to tak różnie. Mnie nosiło, więc po sprzątaniu spakowałem rower i wyruszyłem na tytułowy wschód. Grzało niemiłosiernie, ale jechało się dobrze. Jak człowiek jedzie obładowany i w kasku, to kierowcy nagle umieją wyprzedzać po ludzku: Rzeszów, Kraczkowa, Markowa, Jarosław, Laszki, Łukawiec. Leciałem sobie błogo przez las na nocleg. Zostało niecałe 2 km i leśna droga zamieniła się w busz, druga dokładnie tak samo. Pojechałem dookoła przez Wielkie Oczy do Szczebli. Tam mieszkańcy stworzyli idealne pole biwakowe. Woda, prąd, równiutkie trawniki, wiata, miejsce na grilla. Wieczór przegadałem z jednym z mieszkańców przy ognichu.

Klasztor w Jarosławiu. © miciu222145

Post apokaliptyczne klimaty. © miciu222145

Kościółek w Łukawcu. © miciu222145

Klasztor w Jarosławiu. © miciu222145

Post apokaliptyczne klimaty. © miciu222145

Kościółek w Łukawcu. © miciu222145
Dystans42.38 km Czas02:59 Vśrednia14.21 km/h VMAX25.70 km/h Podjazdy 72 m
Sezon 21. Odcinek 091/5700. Hiszpania 08. "Malaga, Tiki Taki i..."
Pierwszego dnia byliśmy w Maladze, ale była to chyba tylko kawa na nadmorskim bulwarze. Pora naprawić ten błąd. Trasę znamy już na pamięć, a na Stravie poprawiam już czasy na segmentach :D W centrum masa ludzi na ciasnych uliczkach- no jedzie się opornie. Jeszcze gorzej robi się zdjęcia- nie da się odejść daleko od budynku, bo zaraz wszystko go zasłania. Bez szerokiego kąta nie zrobiłbym ani jednego zdjęcia. Szukamy słynnej katedry, po drodze napotykając kościół pw. Jana Chrzciciela, targ miejski Atarazanas. Odnajdujemy wreszcie i katedrę. Tam jakieś remonty, przygotowania do jakiejś imprezy i dziki tłum. Pozostaje nam odnaleźć kierunek na Torremolinos. Wracamy, pakujemy się i ciśniemy na lotnisko. Tak kończy się hiszpańska przygoda. Podsumowanie w kolejnym wpisie.

Rynek miejski w Maladze. Oryginalny łuk z XIV wieku. © miciu222145

Kościół Św. Jana Chrzciciela. Malaga. © miciu222145

Uliczki Malagi. © miciu222145

Katedra w Maladze. Nigdy nie ukończona. © miciu222145

Rynek miejski w Maladze. Oryginalny łuk z XIV wieku. © miciu222145

Kościół Św. Jana Chrzciciela. Malaga. © miciu222145

Uliczki Malagi. © miciu222145

Katedra w Maladze. Nigdy nie ukończona. © miciu222145































