Dystans113.65 km Teren2.00 km Czas05:59 Vśrednia18.99 km/h VMAX58.00 km/h Podjazdy770 m
Teraz Polska: 13) Jedziemy dalej?
Cel był taki: dojechać pod litewską granicę. No i jesteśmy. Sprawdzamy połączenia kolejowe i autobusowe z resztą kraju- lekka żenada. Mamy jeszcze sporo czasu, a do Gdańska lekko ponad 400 km. Hmm, krótki namysł i.... jedziemy, a co!
Międzysąsiedzkie kłótnie rozgorzały na nowo, geodeci, groźby ogrodzenia terenu i inne takie. My musimy jednak jechać i po 9 wyruszamy. Miało być śniadanie pod sklepem i tam pojechałem, Szymon uderzył od razu na trasę.

Wyborny asfalcik © miciu222145
Wyszło na to, że zjedliśmy świeżutkie drożdżówki nad jeziorem. Troszkę się zdziwiłem, bo nagle pojawiły się górki, ba, nawet jakaś serpentyna :D No cóż, poczułem się jak w domu.

Dwujęzyczne tablice © miciu222145
Czasem pojawiały się wieże widokowe, ale widoki dupy nie urywały, płasko trochę.

Trochę płasko © miciu222145
W Puńsku robimy zakupy i przeżywamy lekki szok- wszyscy gadają po litewsku.

Witamy w Puńsku © miciu222145
Po śniadaniu lecimy dalej. Za Wiżajnami docieramy do Trójstyku, po drodze towarzyszy nam budowa ścieżki/ szlaku rowerowego.

Na trójstyku © miciu222145
Miejsce fajne i blisko drogi- to mój drugi odwiedzony trójstyk. Jedziemy do wsi Stańczyki- miejsce które bardzo chciałem odwiedzić.

Dojazd do Stańczyków © miciu222145

Wiadukty z daleka © miciu222145
Dlaczego? Są tam fajne wiadukty kolejowe.
Z góry jakoś tak nie wyglądają na duże, ale po zejściu robią ogromne wrażenie.

Robią wrażenie © miciu222145

Wiadukty w Stańczykach © miciu222145

Wiadukty © miciu222145
Spotykamy dwóch Panów, którzy z zaciekawieniem słuchają o naszej podróży. Opuszczamy wiadukty i jedziemy na agro zapytać o nocleg. Jet, owszem, ale wieczorem wracają goście weselni, do tego na ogrodzie będą imieniny- chyba się nie wyśpimy, więc jedziemy dalej.
Zjechaliśmy piękną aleją, tak teraz musimy podjechać. Jedziemy główną drogą, gdy dogania nas czerwona skoda i zajeżdża drogę. To spotkani na wiaduktach Panowie chcieli dać nam mapę powiatu- bardzo fajny gest z Ich strony.
Noclegów nie ma, więc jedziemy na polecane pola w Gołdapie. Teren nad jeziorem należy do miasta i opłaty są śmiesznie niskie- 6 zł. Jest prysznic, plaża, boiska wszelakie. Po rozbiciu się pojawia się kolejny rowerzysta- litwin mieszkający w Glasgow, a jadący do domu na rowerze. Rower miał fajny, sam go złożył, bo pracował jako mechanik rowerowy, ale robotę rzucił.

Maszyna litwina © miciu222145
Stalowa rama, osprzęt 105, hamulce Avid bb7 no i fajne kółka. Sztyca Thomson i siodełko Brooks.
Dźwięk piast poznałem od razu :D Obaj uznaliśmy, że Hope, to najlepsze piasty jakie mieliśmy. Miał też fajny, lekki namiot Easton, ale o nieprzemakalności jego nie mógł powiedzieć nic dobrego. Pod wieczór zjeżdża się cała banda rowerzystów- 7 sztuk. Kilku facetów, chyba z córkami. Aż zaroiło się od rowerów i namiotów. Niestety zaczęło padać, a nawet grzmieć. Kto utknął w tym momencie w łazience, ten zostawał na małym prysznicowym party :D Staliśmy w kółku, piliśmy i gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Deszcz ustał, więc spotkanie zakończono- jakoś koło 23 już było.
Międzysąsiedzkie kłótnie rozgorzały na nowo, geodeci, groźby ogrodzenia terenu i inne takie. My musimy jednak jechać i po 9 wyruszamy. Miało być śniadanie pod sklepem i tam pojechałem, Szymon uderzył od razu na trasę.

Wyborny asfalcik © miciu222145
Wyszło na to, że zjedliśmy świeżutkie drożdżówki nad jeziorem. Troszkę się zdziwiłem, bo nagle pojawiły się górki, ba, nawet jakaś serpentyna :D No cóż, poczułem się jak w domu.

Dwujęzyczne tablice © miciu222145
Czasem pojawiały się wieże widokowe, ale widoki dupy nie urywały, płasko trochę.

Trochę płasko © miciu222145
W Puńsku robimy zakupy i przeżywamy lekki szok- wszyscy gadają po litewsku.

Witamy w Puńsku © miciu222145
Po śniadaniu lecimy dalej. Za Wiżajnami docieramy do Trójstyku, po drodze towarzyszy nam budowa ścieżki/ szlaku rowerowego.

Na trójstyku © miciu222145
Miejsce fajne i blisko drogi- to mój drugi odwiedzony trójstyk. Jedziemy do wsi Stańczyki- miejsce które bardzo chciałem odwiedzić.

Dojazd do Stańczyków © miciu222145

Wiadukty z daleka © miciu222145
Dlaczego? Są tam fajne wiadukty kolejowe.
Z góry jakoś tak nie wyglądają na duże, ale po zejściu robią ogromne wrażenie.

Robią wrażenie © miciu222145

Wiadukty w Stańczykach © miciu222145

Wiadukty © miciu222145
Spotykamy dwóch Panów, którzy z zaciekawieniem słuchają o naszej podróży. Opuszczamy wiadukty i jedziemy na agro zapytać o nocleg. Jet, owszem, ale wieczorem wracają goście weselni, do tego na ogrodzie będą imieniny- chyba się nie wyśpimy, więc jedziemy dalej.
Zjechaliśmy piękną aleją, tak teraz musimy podjechać. Jedziemy główną drogą, gdy dogania nas czerwona skoda i zajeżdża drogę. To spotkani na wiaduktach Panowie chcieli dać nam mapę powiatu- bardzo fajny gest z Ich strony.
Noclegów nie ma, więc jedziemy na polecane pola w Gołdapie. Teren nad jeziorem należy do miasta i opłaty są śmiesznie niskie- 6 zł. Jest prysznic, plaża, boiska wszelakie. Po rozbiciu się pojawia się kolejny rowerzysta- litwin mieszkający w Glasgow, a jadący do domu na rowerze. Rower miał fajny, sam go złożył, bo pracował jako mechanik rowerowy, ale robotę rzucił.

Maszyna litwina © miciu222145
Stalowa rama, osprzęt 105, hamulce Avid bb7 no i fajne kółka. Sztyca Thomson i siodełko Brooks.
Dźwięk piast poznałem od razu :D Obaj uznaliśmy, że Hope, to najlepsze piasty jakie mieliśmy. Miał też fajny, lekki namiot Easton, ale o nieprzemakalności jego nie mógł powiedzieć nic dobrego. Pod wieczór zjeżdża się cała banda rowerzystów- 7 sztuk. Kilku facetów, chyba z córkami. Aż zaroiło się od rowerów i namiotów. Niestety zaczęło padać, a nawet grzmieć. Kto utknął w tym momencie w łazience, ten zostawał na małym prysznicowym party :D Staliśmy w kółku, piliśmy i gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Deszcz ustał, więc spotkanie zakończono- jakoś koło 23 już było.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!
Komentarze