Dystans13.85 km Czas00:42 Vśrednia19.79 km/h VMAX32.00 km/h
Temp.7.0 °C SprzętRadzio :)
Dystans45.02 km Czas02:18 Vśrednia19.57 km/h VMAX40.00 km/h Podjazdy160 m
Odcinek 25."Coś tam kapało".
Rano, jak zwykle do pracy. Później obiad, pączki..... trzeba się ruszyć. Coś tam kropiło, ale jakoś mi to nie przeszkadzało. Nad Zalew, do Boguchwały. Później do Niechobrza i podjazd na Racławówkę. Zjechałem do Rzeszowa i to by było na tyle.
Dystans14.68 km Czas00:45 Vśrednia19.57 km/h VMAX34.00 km/h
Temp.0.0 °C SprzętRadzio :)
Odcinek 24. "Taniec na lodzie".
Wczoraj padało, ale w nocy się rozpogodziło i chwycił mróz. Dojazd do pracy nie był zbyt łatwy, ale nie leżałem. Wracałem już w deszczu.
Dystans31.94 km Czas01:41 Vśrednia18.97 km/h VMAX32.00 km/h
Temp.-1.0 °C SprzętRadzio :)
Odcinek 23. "Miejskie plątanie".
Rano mały psikus, ale szybka wymiana dętki z tyłu i ogień do pracy. Później luźna jazda, bo jutro ma padać, więc trzeba wykorzystać tą wietrzną pogodę.
Dystans70.07 km Teren5.00 km Czas03:48 Vśrednia18.44 km/h VMAX50.00 km/h Podjazdy660 m
Odcinek 22."Co mnie podkusiło?".
Żeby dzisiaj ładować się w teren? Asfalt był wystarczająco zasyfiony, więc w terenie mogła być tylko apokalipsa. Mżawka ustała, więc wyruszam. Jadę do Budziwoja i wspinam się na Przylasek. Później przez Czerwonki do Błażowej. W Piątkowej odbijam w na szczycie w lewo- zawsze zastanawiało mnie, gdzie ta droga prowadzi. Najpierw asfaltowa, a później śnieżno- błotna breja. Fatalnie, tragedia wręcz, a był to szlak czarny. Zanim docieram do Dylągówki w butach mam powódź. Boczną drogą przez Hyżne,a przez Borek już główną. Dalej już tylko Tyczyn, Biała i do domu.

Jeszcze nie jest źle.


Jeszcze nie jest źle.

Dystans16.69 km Czas00:53 Vśrednia18.89 km/h VMAX36.00 km/h
Temp.-1.0 °C SprzętRadzio :)
Odcinek 21."No to deszcz".
Kolejny poranny wypad do pracy przy minimalnym mrozie. Jako, że w pracy musiałem zostać, to wracałem już w deszczu.
Dystans55.43 km Teren6.00 km Czas02:52 Vśrednia19.34 km/h VMAX31.00 km/h Podjazdy110 m
Odcinek 20. "O borze".
Było jeszcze cieplej jak wczoraj, ale za to pojawił się wiatr. Dzisiaj bez przemęczania się, czyli kierunek północny. Jednak z rana jak zwykle zaliczyłem pracę. Ruszam przez miasto do Zaczernia i koło lotniska wbijam się do Boru. Ślisko było na pewno, nie jechało się zbyt komfortowo. Przed Głogowem odbijam na Wolę Cichą i przez Lipie jadę do Rogoźnicy. Rondo na rondzie, ale docelowo docieram do głównej drogi. W Zaczerniu skręcam na Trzebownisko, a później już prosto do domu. Zdjęć nie ma bo... nicość i ciemność panowała.
Dystans43.19 km Teren2.00 km Czas02:18 Vśrednia18.78 km/h VMAX51.00 km/h Podjazdy300 m
Odcinek 19. "Ciężkie powietrze".
Rano, jak zwykle- do pracy przy rześkim -5. Później całe 6 na plusie, więc nie ma się co zastanawiać, tylko lecę na Magdalenkę. O ile w mieście da się oddychać, to na obrzeżach jest katastrofalnie. Oczy łzawią, w gardle drapie, do tego zadymienie totalne, jakby jakiś wulkan pierdyknął. Na samej Magdalence trochę lepiej. Zjeżdżam kawałek i z Chmielnika podjeżdżam na Rocha. Matysówka i zjazd do Rzeszowa.

Miasta nie widać.

Magdalenka.

Miasta nie widać.

Magdalenka.
Dystans12.79 km Czas00:40 Vśrednia19.18 km/h VMAX26.00 km/h
Temp.-7.0 °C SprzętRadzio :)
Odcinek 18."Znowu poniedziałek."
Zimno, ciemno, a tu trzeba jechać do roboty. Nie chce się okropnie, ale co zrobić. Na powrocie mija mnie Kona.
Dystans30.04 km Teren3.00 km Czas01:36 Vśrednia18.77 km/h VMAX47.00 km/h Podjazdy200 m
Odcinek 17. "Powrót do życia."
Ciężko być zdrowym, kiedy dookoła wszyscy chorzy. Cóż, trzeba to jakoś przeboleć. Wczoraj dodatkowo dopadł mnie jakiś kryzys żołądkowy i dzisiaj czułem się jak po dobrym weselu :D
Po takich akcjach nie ma co szaleć, tym bardziej, że było cholernie zimno, a to przez wiatr. Ruszam nad Zalew i jadę na kładkę w Boguchwale, na polnych drogach lód przykryty śniegiem, więc jazda jest ciekawa. Później w stronę Potoków i na Hermanową. Z Tyczyna na Białą i do domu. Wystarczy na dzisiaj.


Po takich akcjach nie ma co szaleć, tym bardziej, że było cholernie zimno, a to przez wiatr. Ruszam nad Zalew i jadę na kładkę w Boguchwale, na polnych drogach lód przykryty śniegiem, więc jazda jest ciekawa. Później w stronę Potoków i na Hermanową. Z Tyczyna na Białą i do domu. Wystarczy na dzisiaj.

































