Dystans15.16 km Czas00:42 Vśrednia21.66 km/h VMAX29.00 km/h
Temp.15.0 °C SprzętRadzio :)
Dystans42.39 km Teren11.00 km Czas02:15 Vśrednia18.84 km/h VMAX53.00 km/h Podjazdy440 m
Odcinek 175. "Plan się sypnął".
Z porannej jazdy nic nie wyszło, a że później najchętniej, to bym przespał cały dzień, więc zebrałem się po południu. Burze przewalały się dookoła, ale jeździć trzeba. Rzeszów-Racławówka-Niechobrz-czerwony szlak pod Krzyż- trochę paćkania w lesie i zjazd do Lutoryża-Boguchwała i do domu.

S-19 od Świlczy.

To by było na tyle.

S-19 od Świlczy.

To by było na tyle.
Dystans54.22 km Teren10.00 km Czas02:47 Vśrednia19.48 km/h VMAX55.00 km/h Podjazdy780 m
Odcinek 174. "Bezwietrznie".
Totalny brak wiatru i duchota. Mimo tego jechało się dobrze. W mieście widać skutki wczorajszej nawałnicy, za miastem tylko kupa kamieni na drogach zdradza obfite opady. Najpierw do Boguchwały i Lutoryża. Wspinam się na Grochowiczną i zjeżdżam do Babicy. Ruszam na Lubenię. Podjeżdżam na Okop i lasem na Przylasek. Zjazd do Tyczyna, później odbijam na ulicę Źródlaną, dla mnie nowość. Ląduję na Łanach. Zjazd serpentynką i do domu.

Na Lisiej Górze bywa ciężko.

Na Lisiej Górze bywa ciężko.
Dystans15.05 km Czas00:42 Vśrednia21.50 km/h VMAX39.00 km/h
Temp.21.0 °C SprzętRadzio :)
Odcinek 173."Praca- wielka ucieczka".
Zdążyłem w ostatniej chwili- to co się później działo to jakaś lipa totalna, miasto zalane, drzewa wszędzie :D
Dystans20.00 km Czas00:55 Vśrednia21.82 km/h VMAX33.00 km/h
Temp.18.0 °C SprzętRadzio :)
Dystans14.26 km Czas00:42 Vśrednia20.37 km/h VMAX29.00 km/h
Temp.14.0 °C SprzętRadzio :)
Dystans37.69 km Teren5.00 km Czas01:45 Vśrednia21.54 km/h VMAX56.00 km/h Podjazdy350 m
Odcinek 170. "Smoki i wilki".
Nie, nic nie ćpałem :D Pogoda świetna, więc jadę do Boguchwały, tam koło kładki atakują mnie cztery smoki. Później z Budziwoja atakuję Przylasek. Cisnę za szosowcami, gdy nagle ktoś mi dupę zawraca- mały wilk, czyli Wilczek. Chycił się sąsiadowego płota i udaje, że maluje. Chwilę go przypilnowałem, bo fuszerkę odwalał :D Później uderzam na Hermanową i Czerwonki. Zjeżdżam do Tyczyna i przez Budziwój jadę do domu.

Smoki atakują.

To ci malarz :D

Smoki atakują.

To ci malarz :D
Dystans17.74 km Czas00:49 Vśrednia21.72 km/h VMAX39.00 km/h
Temp.12.0 °C SprzętRadzio :)
Dystans13.78 km Czas00:39 Vśrednia21.20 km/h VMAX47.00 km/h
Temp.10.0 °C SprzętRadzio :)
Dystans126.06 km Czas04:54 Vśrednia25.73 km/h VMAX69.00 km/h Podjazdy1550 m
Odcinek 167. "Dobrý deň".
Gorlice, pogoda całkiem fajna, chociaż rześko dosyć było. Ruszam przez remontowane drogi w stronę Małastowa i podjeżdżam na Przełęcz Małastowską. Od tej strony jakoś lepiej mi się podjeżdża. Po zjeździe zaczynają się dziury, remonty i przekopy, jechać trzeba. Nim się obejrzałem, a już byłem na granicy- wiatr w plecy dawał radę. Zjeżdżam w stronę Zborova- podjazdu nie wspominam zbyt miło :D Ze Zborova uderzam na Bardejov. Bardzo sympatyczne miasteczko z pięknym rynkiem. Na bruku wytelepało mnie ostro. Kieruję się na główną drogę- czasem fajna, czasem dziurawa, ale wciąż pod wiatr. W Tarnovie jakaś pusta blondi wymusza pierwszeństwo na oczach policjantów- zero reakcji, chociaż prawie mnie potrąciła. Nie wiem co mnie podkusiło, żeby skręcić na Kurov- dziury sakramenckie i pod górę. Teraz dalej pod górę, ale po ładnym asfalcie. Mijam mnóstwo szosowców, aż wreszcie mogę zjechać do Tylicza- po 40 km na Słowacji. Tam spotykam grupę sakwiarzy jadących południową granicą do Żywca. Znowu zła decyzja i wspinam się w stronę Krynicy Zdroju. Zjazd dziurawymi serpentynami i ląduję w ......korku. Ładne mi uzdrowisko :D Uciekam czym prędzej, chociaż podjazd mi tego nie ułatwia. Przecinam główną drogę i w Krzyżówce zjeżdżam zacnymi zawijasami. W Wawrzce robię postój na przystanku i zaczyna lać- cóż, chmury czaiły się dookoła. Jak tylko przestało, atakuję podjazd. Do Ropy dojeżdżam w deszczu. Zapieprzanie na zjazdach nie było zbyt mądre, ale nie było gleby :D Teraz już tylko 10 km z przygłupami w blaszankach- miejscami w ogóle nie padało. Dzisiaj testowałem też sakwę/ torbę Topeak Backloader 10l. Trochę żarcia, dętki, picie i waga około 1,3 kg. Po ściśnięciu paskami, a trzeba to zrobić dosyć mocno, paski były całkowicie skrócone. Ładunek umieszczony jest wysoko, więc przy jeździe na stojąco, czy nagłych manewrach trochę bujnie, ale takie już uroki tego rozwiązania. W zestawie jest wewnętrzny wodoodporny worek, ale ja go nie wziąłem. Mimo tego, po jeździe w deszczu, w środku było sucho- całkiem dobry błotnik z tej sakwy :D Co do jakości- nie ma się do czego przyczepic.

Już na Słowacji.


Ratusz i bazylika na rynku w Bardejovie.


Trudny powrót do Polski.

Widoki z Krzyżówki.


No i się zesrało.

Deszcz poszedł sobie dalej.

Już na Słowacji.


Ratusz i bazylika na rynku w Bardejovie.


Trudny powrót do Polski.

Widoki z Krzyżówki.


No i się zesrało.

Deszcz poszedł sobie dalej.































