Dystans85.38 km Czas04:09 Vśrednia20.57 km/h VMAX45.00 km/h Podjazdy430 m
Kalorie 2250 kcal Temp.16.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Teraz Polska: 18) Słaby ten powrót.
W Tarnowie jesteśmy około 0:30. Ja mam jakieś 80 km, Szymon 70. Jedziemy przez miasto, ale jest tak ciemno, że zakładam mój chiński szpej. Teraz można jechać, no prawie, bo zaczyna padać. Leje na tyle mocno, że zatrzymujemy się na stacji benzynowej przed Pilznem. Ja stwierdzam, że dam sobie radę, Szymon, jak się później okazało, przeczekał do rana w namiocie za stacją.
Jazda w nocy, podczas deszczu krajową 4- było to ciekawe przeżycie. Mimo, że obok jest autostrada, to czasem jechał tir za tirem. Byłem bardzo dobrze widoczny, a w ciasnych miejscach po prostu zjeżdżałem na bok, za co mi dziękowano. Zaczęły się górki i to mnie sponiewierało. Robi się już jasno, deszcz ledwo kropi, wjeżdżam do Rzeszowa, jest 4:20. Mogło się już tak skończyć, ale nie, bo 5 km do domu miałem jak zrobiłem coś głupiego. To chyba przez zmęczenie- tak przyciąłem zakręt na ścieżce, że sakwy zatrzymały się na śmietniku, a ja rąbnąłem podudziem w niego. Miał ładne kamyczki, które pięknie poharatały mi nogę. Bolało bardzo, ale to chyba normalne. Przespałem się chwilę i stwierdziłem, że za bardzo się rozłazi jedna rana i jadę do szpitala. Dwa szwy i po sprawie.
Przytuliłem śmietnik
Przytuliłem śmietnik © miciu222145
Dzień 1 i 16 :D
Dzień 1 i 16 :D © miciu222145
Jakieś podsumowanie by się przydało.
Przejechaliśmy 1662 km- pogoda od upałów, po nawałnice.
17 nocy, z czego przespałem 16: 2 totalnie na dziko, reszta to kempingi, albo przy agro, a jeden w normalnym łóżku.
Byłem pewien obaw, czy z Szymonem się zgram podczas jazdy, ale było dobrze, mimo małych problemów zdrowotnych.
Na całym wypadzie nie spotkało nas nic złego ze strony spotykanych ludzi.
Awarie: urwany kołnierz piasty, nowe koło u Szymona oraz tzw. snejk.
U mnie: przesmarowałem tylko raz łożyska w suporcie, bo piszczały po deszczu.
Jechaliśmy po rejonach słabo zaludnionych, ale odwiedziliśmy mnóstwo ciekawych miejsc.
Na koniec chciałem podziękować Krystynie za serdeczne przyjęcie dwóch wariatów.



Komentarze

Frodo907
15:32 poniedziałek, 10 sierpnia 2015
Można?, można! Ważne nastawienie i dobry humor. Podziwiam za wytrwałość, i dziękuję za motywację. Plany by trasę rodzinnie z dziewczynami zrobić za kilka lat.
azbest87
19:15 niedziela, 9 sierpnia 2015
Ładnie żeś się załatwił na sam koniec.. Ale wyprawa na pewno udana:) Na tamtych terenach można zobaczyć mnóstwo ciekawych miejsc i architekturę znacznie inną niż ta u nas.
No i w końcu ktoś kto zobaczył że tam na północy wcale nie ma aż tak płasko;)
Pozdro!
miciu22
18:13 niedziela, 9 sierpnia 2015
No właśnie na Rzeszów też waliły i to mnie zdziwiło. Płasko, czy nie, te tereny, to dla mnie nowość, więc jakoś przeżyłem, chociaż na północy wcale płasko nie było.
lemur89
18:09 niedziela, 9 sierpnia 2015
Ps.odważny jesteś w deszcz i nocą jechać 94, ja to bym też rozbił namiot,jazda to duże ryzyko, tiry? Do Pilzna nadal zasówają przez 94,i dalej na Jasło,Dukle,ale do Rzeszowa to już chyba autostradą?
lemur89
18:00 niedziela, 9 sierpnia 2015
Zakończenie rzeczywiście nie udane, szczerze gratuluje przejechania takiej wyprawy,zawsze to jakieś nowe doświadczenia i miejsca, aczkolwiek gratuluje też wytrwania psychicznego,przeczytałem relację i nie zawsze było łatwo te deszcze i ogółem bywało extremalnie, ja to bym tak nie mógł takimi płaskimi w większości terenami tyle dni jechać, no ale Ty to widzę że jakoś pochłaniasz takie tereny.Naprawdę miło było czytać relację.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!
© 2017 Exsom Group, LLC. All Rights Reserved. Terms of Service · Privacy Policy · DMCA · System Status