Info
Więcej o mnie.
2012
2011
2010

2009

2008

2007

2006

2005
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2012, Maj10 - 12
- 2012, Kwiecień28 - 30
- 2012, Marzec24 - 36
- 2012, Styczeń5 - 13
- 2011, Grudzień14 - 41
- 2011, Listopad14 - 23
- 2011, Październik24 - 16
- 2011, Wrzesień34 - 28
- 2011, Sierpień29 - 54
- 2011, Lipiec15 - 50
- 2011, Czerwiec19 - 67
- 2011, Maj20 - 67
- 2011, Kwiecień15 - 55
- 2011, Marzec18 - 85
- 2011, Luty10 - 53
- 2011, Styczeń15 - 61
- 2010, Grudzień10 - 64
- 2010, Listopad16 - 54
- 2010, Październik17 - 37
- 2010, Wrzesień18 - 48
- 2010, Sierpień22 - 45
- 2010, Lipiec16 - 40
- 2010, Czerwiec22 - 73
- 2010, Maj18 - 41
- 2010, Kwiecień19 - 55
- 2010, Marzec19 - 88
- 2010, Luty12 - 51
- 2010, Styczeń12 - 44
- 2009, Grudzień18 - 79
- 2009, Listopad19 - 57
- 2009, Październik19 - 58
- 2009, Wrzesień26 - 37
- 2009, Sierpień27 - 23
- 2009, Lipiec31 - 27
- 2009, Czerwiec25 - 24
- 2009, Maj27 - 36
- 2009, Kwiecień29 - 24
- 2009, Marzec23 - 17
- 2009, Luty19 - 15
- 2009, Styczeń19 - 8
- 2008, Grudzień19 - 23
- 2008, Listopad19 - 35
- 2008, Październik27 - 30
- 2008, Wrzesień20 - 19
- 2008, Sierpień26 - 30
- 2008, Lipiec26 - 22
- 2008, Czerwiec28 - 30
- 2008, Maj30 - 49
- 2008, Kwiecień26 - 40
- 2008, Marzec26 - 77
- 2008, Luty23 - 31
- 2008, Styczeń17 - 39
- 2007, Grudzień16 - 23
- 2007, Listopad19 - 21
- 2007, Październik24 - 25
- 2007, Wrzesień26 - 7
- 2007, Sierpień29 - 2
- 2007, Lipiec27 - 3
- 2007, Czerwiec28 - 12
- 2007, Maj28 - 12
- 2007, Kwiecień22 - 14
- 2007, Marzec24 - 27
- 2007, Luty11 - 18
- 2007, Styczeń11 - 13
- 2006, Grudzień14 - 3
- 2006, Listopad21 - 11
- 2006, Październik25 - 19
- 2006, Wrzesień27 - 1
- 2006, Sierpień25 - 9
- 2006, Lipiec29 - 4
- 2006, Czerwiec27 - 1
- 2006, Maj22 - 0
- 2006, Kwiecień16 - 1
- 2006, Marzec2 - 0
- 2005, Grudzień8 - 0
- 2005, Listopad15 - 1
- 2005, Październik4 - 0
- 2005, Wrzesień14 - 1
- 2005, Sierpień16 - 0
- 2005, Lipiec15 - 1
- 2005, Czerwiec10 - 0
- 2005, Maj5 - 0
- 2005, Kwiecień2 - 0
- 2005, Marzec1 - 0
- 2005, Luty1 - 0
- 2005, Styczeń3 - 1
Dane wyjazdu:
41.09 km
9.00 km teren
01:53 h
21.82 km/h:
Maks. pr.:38.00 km/h
Temperatura:14.0
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:302 m
Kalorie:- kcal
Rower:Radon ZR Litening Custom
Nie za fajna ta pogoda.
Poniedziałek, 14 maja 2012 · dodano: 14.05.2012 | Komentarze 1

Między Przybyszówką, a Świlczą.© miciu222145

S-19© miciu222145
Kategoria: Nie przypisana.
Dane wyjazdu:
152.30 km
4.00 km teren
06:46 h
22.51 km/h:
Maks. pr.:60.00 km/h
Temperatura:28.0
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:1732 m
Kalorie:- kcal
Rower:Radon ZR Litening Custom
Zdążyć przed deszczem.
Sobota, 12 maja 2012 · dodano: 12.05.2012 | Komentarze 4
Był to wypad, który gdzieś tam w głowie miałem, czekałem tylko na dogodny moment, by go zrealizować. Pogoda miała się dzisiaj posypać, ale dopiero po południu, więc z rana sobie wstałem i o godz. 8 wyjechałem. Słoneczko przypiekało, wiatr nieźle sobie poczynał, ale jechało się dobrze. Na początek klasykiem na Czarnorzeki, czyli: Rzeszów/Zalew/Budziwój-Siedliska-Lubenia-Babica-Wyżne-Połomia-Baryczka-Niebylec-Jawornik Niebylecki-Lutcza-Krasna-Węglówka-Czarnorzeki. Na tej trasie miałem postój w Niebylcu i w Krasnej z widokiem na Suchą Górę. Spod Prządek zjechałem do Korczyny i przez niewielkie wzniesienia kierowałem się na Haczów: Korczyna-Iskrzynia-Haczów. To w Haczowie znajduje się cel mojej wycieczki- największy w Europie drewniany Kościół gotycki z końca XIV wieku. Jest on wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Kościół oczywiście zwiedziłem i udałem się w drogę powrotną, ale żeby łatwo nie było, to wybrałem się na kilka podjazdów. Najpierw musiałem znaleźć się w Brzozowie: Haczów-Trześniów-Bułów-Turze Pole-Brzozów. Dalej bocznymi drogami na Izdebki i tamtejsze serpentyny. Jednak w Przysietnicy remont drogi troszkę mi miał pokrzyżować plany, ale z rowerem czasem rowem przebrnąłem i jakoś się przebiłem do asfaltu. Dalej czekał mnie podjazd, ale zjazd serpentynami wynagrodził trudy- nawroty z prędkością prawie 40 km/ h to jest to! Zjechałem do Hłudna i musiałem zdecydować co dalej. Wybrałem wariant bardziej z górki, czyli Nozdrzec i Dynów. Gdy byłem w Dynowie, nadciągnęły ciemne chmury i zerwał się porywisty, zimny wiatr. Na liczniku 113 km, więc trzeba jechać pod wiatr przez kolejne 40 km. W centrum Dynowa posiłek i czas ruszać. Jadąc w kierunku Harty i Piątkowej nie miałem szans rozpędzić się więcej jak 20 km h, a czasem nie dało się więcej jak 15. Dojechałem do Błażowej i wiedziałem, że już nie daleko, ale chmury były coraz mniej fajne. W Borku Starym rozpoczynam podjazd na Królkę- tam to się zajechałem na amen. Jednak pogoda i bliskość Rzeszowa motywuje do jazdy: Kielnarowa-Tyczyn-Biała/Rzeszów. Ostatnie 40 km, to była męka, ale kilometry leciały i to było najważniejsze- po 40 minutach od mojego powrotu, rozpadało się. Podczas jazdy jakoś tego nie czułem, ale po powrocie mięśnie miałem strasznie zesztywniałe- temperatura spadła do 10 stopni, a ja śmigałem na krótko :D
Postój z widokiem na Suchą Górę.© miciu222145

Zamek Kamieniec.© miciu222145

Trzy atrakcje na jednej fotce- jakie ?© miciu222145

Oto one.© miciu222145

Z widoczkiem na Cergową.© miciu222145

Kościół w Haczowie- XIV wiek.© miciu222145

Nawa boczna.© miciu222145

Unikalne polichromia.© miciu222145

Wnętrze.© miciu222145

Dwór w Trześniowie- XIX wiek.© miciu222145

Remonty już za mna.© miciu222145

Serpentyny w Izdebkach.© miciu222145

Przywitanie z Sanem w Dynowie.© miciu222145
Kategoria: 100 i więcej
Dane wyjazdu:
24.01 km
0.00 km teren
00:59 h
24.42 km/h:
Maks. pr.:- km/h
Temperatura:12.0
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:- m
Kalorie:- kcal
Praca.
Piątek, 11 maja 2012 · dodano: 11.05.2012 | Komentarze 0
Kategoria: Nie przypisana.
Dane wyjazdu:
4.56 km
0.00 km teren
00:13 h
21.05 km/h:
Maks. pr.:- km/h
Temperatura:8.0
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:- m
Kalorie:- kcal
Praca.
Czwartek, 10 maja 2012 · dodano: 10.05.2012 | Komentarze 0
Kategoria: Nie przypisana.
Dane wyjazdu:
31.23 km
2.00 km teren
01:16 h
24.66 km/h:
Maks. pr.:47.00 km/h
Temperatura:18.0
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:251 m
Kalorie:- kcal
Rower:Radon ZR Litening Custom
Jakoś bez natchnienia.
Środa, 9 maja 2012 · dodano: 09.05.2012 | Komentarze 0
Działka, później przez Zalesie i Białą nad Zalew, w Zwięczycy jakiś kolo co siadł mi na kole nie podołał podjazdu 30 km/h, później dość szybko na Racławówkę i przez Kielanówkę do Rzeszowa. Kategoria: Nie przypisana.
Dane wyjazdu:
24.03 km
0.00 km teren
01:00 h
24.03 km/h:
Maks. pr.:- km/h
Temperatura:9.0
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:- m
Kalorie:- kcal
Praca.
Środa, 9 maja 2012 · dodano: 09.05.2012 | Komentarze 0
Kategoria: Nie przypisana.
Dane wyjazdu:
31.84 km
0.00 km teren
01:19 h
24.18 km/h:
Maks. pr.:64.00 km/h
Temperatura:23.0
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:405 m
Kalorie:- kcal
Rower:Radon ZR Litening Custom
Znajome tereny.
Sobota, 5 maja 2012 · dodano: 05.05.2012 | Komentarze 0
Trzeba było trochę się rozruszać. Na pusto jechałem jak przecinak. Podjazdu 17 % prawie nie poczułem :D
Kategoria: Nie przypisana.
Dane wyjazdu:
103.23 km
5.00 km teren
05:17 h
19.54 km/h:
Maks. pr.:49.00 km/h
Temperatura:28.0
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:981 m
Kalorie:- kcal
Rower:Radon ZR Litening Custom
Rumunia dzień 6.
Czwartek, 3 maja 2012 · dodano: 05.05.2012 | Komentarze 4
Wstajemy dość wcześnie, w okolicach 7. Jak do tej pory jedyna noc, kiedy naprawdę się wyspałem. Ruszamy szlakiem w stronę gór, gdzieś na punkt widokowy. Jedziemy na pusto, więc idziemy jak wiosenna burza. Seba tak napierał, że po 2 km urwał szprychę. Wracamy do namiotów i próbujemy ogarnąć tą awarię. Szprychę okręcamy wokół innej, bo od strony kasety nie da się jej wyciągnąć. Demontujemy błotnik, o który krzywe koło mocno ocierało. Wreszcie koło 10 wyjeżdżamy, ale i tak wstępujemy jeszcze do sklepu- słońce strasznie przypieka. Lekki zjazd doprowadza nas do miasteczka Moisei. Tam targ odbywał się na przelotowej drodze: kramy, konie, samochody porozrzucane byle gdzie, spacerujące zwierzaki i głośna muza, gdzie my jesteśmy ? Jakiś inny świat :D Za Sacel zaliczamy ostatni podjazd serpentynami, a przynajmniej tak nam się wydawało. W straszliwym upale docieramy na przełęcz. Tam jemy i pijemy, a Seba brata się z miejscowym kundelkiem. Piesio tak nas polubił, że na zjeździe bardzo długo biegł za nami- smutny był to widok.Ponad 30 km zjazdu dało nam wytchnienie i już myśleliśmy, że ostatnie kilometry do Bistrity miną spokojnie. Nagle nie wiadomo skąd pojawił się podjazd. W pełnym słońcu, przez ok. 5 km jechaliśmy na wysokich obrotach, pod koniec myślałem, że zemrę. Wszyscy przeżyli i na szczycie zrobiliśmy postój w cieniu. Do samego miasta prowadził już tylko zjazd. W mieście bardzo duży ruch, a my musimy przez całe przejechać. Z pewną niepewnością zaglądamy pod Kauflanda. Samochód mocno zakurzony, ale stał na swoim miejscu :)

Z Pietrosulem w tle.© miciu222145

Seba znów nabroił.© miciu222145

Można, a nawet tak trzeba.© miciu222145

Trzeba to ogarnąć.© miciu222145

Jadymy przez wioski.© miciu222145

Odpoczynek na podjeździe.© miciu222145

Włochaty walczy.© miciu222145

Opuszczamy region Maramures.© miciu222145

Ciekawa brama.© miciu222145

Seba znalazł koleżankę.© miciu222145

Cieniutkie deseczki nie budziły zaufania.© miciu222145

Finalny napis.© miciu222145
Małe podsumowanie.
Jeśli ktoś chce tanio poznać jakiś kraj, to Rumunia jest do tego idealna. Mega dziurawe, ale właśnie remontowane drogi zniechęcają, ale przy odrobinie szczęścia od auta nic nie opadnie, a koła będą całe (więcej jest punktów z wulkanizacją, jak sklepów). Rumuńscy kierowcy jeżdżą bardzo szybko, wyprzedzają gdzie tylko się da, ale absolutnie nie mam do nich żadnych zastrzeżeń- mijali nas szerokim łukiem i ciągle trąbili, czasem bez powodu.
Najlepiej zabrać ze sobą kartę płatniczą, albo euro- kurs jest bardzo korzystny. Sklepów nie brakuje, ale wygodniej jest wybierać supermarkety, nie trzeba nic mówić :D Na tych drogach opony rowerowe o niskim profilu raczej będą się kiepsko spisywać, bo dziur jest mnóstwo. Moje o szerokości 1.75 były chyba optymalne.
Ludzie są bardzo spokojni i przyjacielscy, a Policja potrafi się bawić sygnałami pod jakimś wiejskim barem :D Na drogach jest mnóstwo konnych zaprzęgów, spotkanie ciągnika jest wydarzeniem dnia. Im bardziej pofałdowany teren, tym trudniej znaleźć miejsce na namiot, każdy wolny kawałek jest ogrodzony.
To pisałem ja- Miciu vel. Mielony :D
Kategoria: Rumunia, 100 i więcej, Z sakwami
Dane wyjazdu:
110.86 km
0.00 km teren
05:32 h
20.03 km/h:
Maks. pr.:50.00 km/h
Temperatura:28.0
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:1021 m
Kalorie:- kcal
Rower:Radon ZR Litening Custom
Rumunia dzień 5.
Środa, 2 maja 2012 · dodano: 05.05.2012 | Komentarze 1
Rano wszystko było mokre i za ciepło też nie było. Spałem " z górki", więc w nocy co chwilę nurkowałem w śpiworze :D Ogarniamy się i jedziemy- kontynuujemy podjazd, który zaczęliśmy wczoraj, ale dzisiaj pokonamy ponad 80 km, a w sumie prawie 150 km :D Dziurawa droga trochę denerwuje, ale dzięki niej mam pamiątkę w postaci zgubionej tablicy rejestracyjnej. Po ok. 20 km docieramy do miasta Vatra Dornei- robimy grubsze zakupy i jedziemy dalej. Przez kawałek, pierwszy raz jedziemy drogą bez dziur i z poboczem nawet :D Kawka na stacji wywala oczy na wierzch i jedzie się dużo lepiej. Lekko pofałdowaną drogą jedziemy, aż do zjazdu za miejscowością Iacobeni. Do tej pory Seba gubił różne rzeczy, tym razem zaszalał. Prawie zgubił wszystko co miał, razem z bagażnikiem :D Jakoś ratujemy sytuację zipami i ruszamy dalej, drogą, która jest coraz gorsza. Z każdym kilometrem podjazd daje w kość coraz bardziej, a pogoda się psuje. Nadciągają ciemne chmury i pojawiają się pierwsze krople deszczu, ale słońce nie daje za wygraną. Na serpentynach poznajemy ciężar naszych bagaży, ale ciągniemy mocno do przodu, bo zaczyna padać. Już za chwileczkę, już za momencik i jest, najwyższy punkt wyjazdu- Przełęcz Prislop- 1416 m, mój nowy rekord wysokości, zdobyty na rowerze. Gdy tylko docieramy na szczyt, rozkręca się burza i atakuje gradem. Mamy czas na odpoczynek. Gdy pogoda się uspokaja, robimy foty i ruszamy w dół, pięknymi, dziurawymi serpentynami. Jest mokro i z początku zimne powietrze robi się duszne. Spotykamy terenówki z Gdańska i pędzimy dalej, zostawiając burzę za nami. Docieramy do miasta Borsa, gdzie kierujemy się za znakami prowadzącymi na camping. Boczna droga, to po prostu szutrówka, a camping, to ogródek za domem. Polacy już tam byli, a następni pojawiali się co chwilę. Burzowe chmury znikają, robi się fajniutko, można wszystko wysuszyć. Na początek właściciel rzucił zaporową cenę, ale utargowaliśmy trochę. Wieczorem integrujemy się do późna. Po dzisiejszym dniu rowery w końcu się wybrudziły, a zacisk hamulca, czarny od klocków, wskazywał na ciężkie zjazdy.
Wilgotny poranek.© miciu222145

Znalezisko.© miciu222145

Droga nie rozpieszcza.© miciu222145

W mieście.© miciu222145

Szok- równa droga.© miciu222145

Gapowicz.© miciu222145

Seba znowu coś chciał zgubić :D© miciu222145

Koszulka wylądowała w rowie.© miciu222145

Robi się ciekawie.© miciu222145

Widoki na podjeździe.© miciu222145

Przeł. Prislop.© miciu222145

Wszyscy dotarli.© miciu222145

Zacne widoki.© miciu222145

Monastyr na szczycie.© miciu222145

Miasto jest fajnie połozone- powrót z zakupami.© miciu222145

Suszenie namiotów.© miciu222145
Kategoria: Rumunia, 100 i więcej, Z sakwami
Dane wyjazdu:
102.95 km
0.00 km teren
05:30 h
18.72 km/h:
Maks. pr.:51.00 km/h
Temperatura:30.0
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:1110 m
Kalorie:- kcal
Rower:Radon ZR Litening Custom
Rumunia dzień 4.
Wtorek, 1 maja 2012 · dodano: 05.05.2012 | Komentarze 2
Budzimy się rano mocno nie wyspani. Seba tak chrapał, że chyba tylko jemu to nie przeszkadzało. Lekkie śniadanko i rozpoczynamy kolejny dzień kręcenia. Początek, to ciągła jazda wzdłuż jeziora, co pod koniec było już trochę nudne- jechaliśmy tak przez 35 km. Jest trochę podjazdów, ale bez jakiejś masakry: Potoci-Ruginesti-Buhalnita-Hangu-Poiana Largului. W tej miejscowości znajduke mega wywalony w kosmos wiadukt, na którym łączą się cztery ważne drogi. Tuż obok niego znajduje się "Diabelski kamień"- Piatra Dracului. Noramlnie wystaje ponad lustro wody, jednak stan wody był tak niski, że gdzieś w oddali płynęła jedynie rzeka. Tak to powinno wyglądać. Zjechaliśmy pod wiadukt i tam zrobiliśmy sobie piknik z zakupionym wcześniej żarciem. Czas płynie nieubłaganie, więc trzeba się zbierać- zaczynamy podjazd, którego część przejedziemy dzisiaj, dokładnie 65 kilometrowy odcinek :D Topoliceni-Ruseni-Galu-Savinesti-Frumosu-Farcasa-Borca-Madei, pogoda tak nas rozleniwia, kilometry przybywają opornie, że kupujemy browary, żarcie i rozkładamy się nad rzeką i przez 2 h oddajemy się błogiemu lenistwu-Lunca-Pietroasa-Brosteni- jemy obiad i spotykamy Polaków z Krakowa, Satu Mare-Cojoci-Chiril. Ładnych kilkadziesiąt kilometrów szukaliśmy miejsca na nocleg, jednak każdy kawałek płaskiego terenu był odgrodzony, albo znajdował się w centrum wioski. Droga, to była inna historia- dziury, betonowa nawierzchnia i resztki wiekowego asfaltu- auta gubiły tam rejestracje :D Postanowiliśmy rozbić się tuż poniżej drogi nad rzeką Bistrita. Kilka metrów od namiotu mieliśmy czyściutki strumyk.
Jezioro.© miciu222145

Z widokiem na jezioro.© miciu222145

Lecim pod górkę.© miciu222145

Jazda idzie opornie- robimy piknik.© miciu222145

Izotoniki.© miciu222145

Może by zadzwonić ?© miciu222145

Fajowski wiadukt.© miciu222145

Miciu i wiadukt, a moze wiadukt i Miciu ?© miciu222145

Ta mróweczka, to ja.© miciu222145

Diabelski kamień- powinien być w wodzie do połowy.© miciu222145

Rozwidlenie.© miciu222145

Lecimy dalej.© miciu222145

Odwiedziny w monastyrze.© miciu222145

Wreszcie coś konkretnego.© miciu222145

Kolejna miejscówka.© miciu222145

Lodówka.© miciu222145
Kategoria: Rumunia, 100 i więcej, Z sakwami


