Dystans54.16 km Teren1.00 km Czas02:34 Vśrednia21.10 km/h VMAX50.00 km/h Podjazdy333 m
Temp.1.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Nie udało się...
wrócić do domu czystym i suchym :D
Pogoda postanowiła utrudnić mi jazdę jak tylko się da, więc atakowała mnie deszczem, śniegiem i wiatrem, a ja miałem to gdzieś, bo miałem plan do wykonania: Rzeszów-Miłocin-Rudna Wielka-Mrowla-Bratkowice, podjechałem do lasu, ale w błocie można się utopić- dojechałem do Trzciany i przestało padać: Błędowa Zgłobieńska-Nosówka-Racławówka-Zwięczyca/Zalew/Rzeszów. Ostatnie dni mocno odczułem, bo koniec roku, to kiepski moment na codzienne trasy- to czas na odpoczynek. Nogi bolą, ale jest satysfakcja.
Everytrail
Ostatni dzień roku, to pora na małe podsumowanie.
Wiele planów, jak to zwykle bywa nie wypaliło, ale pojawiło się kilka innych, nie planowanych wyjazdów, które się udały. Cały rok/ sezon był przyporządkowany startom w zawodach i był, to pierwszy tak intensywny rok pod tym względem.
Styczeń
610.01 km
Dystans jaki przejechałem był spory jak na ten miesiąc, a biorąc pod uwagę, że zima atakowała dość mocno, to naprawdę łatwo nie było. W życiu codziennym posypało się sporo rzeczy: straciłem pracę i porozbijałem samochód.



Luty.
428.77 km.
Dalszy ciąg zimy i walka z minusowymi temperaturami. Złożyłem ostatecznie zimówkę na starych, jeszcze całkiem dobrych częściach, więc Radzio trochę odpoczął.


Marzec.
933.71 km.
Zima powoli odpuszcza i ok. połowy miesiąca robi się ciepełko. Pierwsza opalenizna i pierwsze dłuższe wycieczki po okolicy.




Kwiecień.
894.34 km.
Robiło się coraz cieplej- pod koniec miesiąca krótki rękaw był już normalną rzeczą. Sporo wyjazdów z ekipą i pierwsze zawody w tym roku- Przemyśl, gdzie zająłem 9. miejsce w swojej kategorii.



Maj.
1010.44 km.
Dalszy ciąg pięknej pogody. Pierwsze zawody „Cyklokarpat”- Strzyżów. Mnóstwo błota i gleba na pierwszym zjeździe. Pogięta rama i tylko 21. miejsce. Zrobiliśmy pętlę po Bieszczadach- 169 km. Druga połowa maja, to zawody w Iwoniczu. Było upalnie i tylko 17. miejsce.




Czerwiec.
983.01 km.
Kolejne zawody, tym razem w Muszynie i miejsce 11.
Rozpoczęliśmy wyjazdy nocą- pierwszy był na Wilcze.
Znowu zawody- odwiedziliśmy Gorce, a dokładnie Kluszkowce i miejsce 14.
Długi nocny wyjazd w Góry Słonne.



Lipiec.
783.46 km.
Miesiąc rozpocząłem od zawodów w Pruchniku i zająłem tam miejsce 12.
Później trochę lało, ale jak przestało to pojechaliśmy w Bieszczady na jeden dzień.
I teraz niespodzianka- kolejne zawody : Padło na Sanok i miejsce 13.
Nie ma lekko- pojechaliśmy na zawody do Gorlic, gdzie zająłem miejsce 11.
Jak widać miesiąc był głównie ścigany.






Sierpień.
1568.56 km.
Kolejny miesiąc, kolejne… zawody.
Tym razem bieszczadzka Komańcza i dobre miejsce 9.
200 km i wizyta na Liwoczu.
Zaliczyłem też 3. dniowy wypad w Bieszczady i Beskid Niski.
Na koniec miesiąca zrobiłem sobie wypad na słowacką Dolinę Śmierci- wiedziałem, że od 1. września rozpoczynam pracę, więc był, to ostatni moment na taki wyjazd.





Wrzesień.
1050.10 km.
Miesiąc zaczął się nijako, dopiero 10. wystartowałem w rzeszowskiej Skandii, gdzie zająłem miejsce 16.
Dzień później odbywały się zawody w Jaśle. Miałem szanse na 5, dekorowane miejsce w swojej kategorii. Mimo, że zawody dzień po dniu dają w kość, to jechało się dobrze. Jednak zajechany napęd odmówił posłuszeństwa i zerwanego na trasie łańcucha nie udało się uratować- zawodów nie ukończyłem. Ostatecznie spadłem na miejsce 8.
Mimo, że praca uniemożliwiała wyjazdy w dotychczasowej częstotliwości, to zdołałem jeszcze wystartować w lokalnych zawodach w Mogielnicy- miejsce 6.
Na koniec miesiąca jeszcze zainwestowałem w napęd i to by było na tyle.



Październik.
738.55 km.
Praca, praca, praca i kilka nocnych wypadów- to by było na tyle.

Listopad.
428.78 km.
Trochę wypadów po okolicy- mizerota.




Grudzień.
572.41
Miesiąc podobny do poprzedniego, ale pojawiły się pierwsze oznaki zimy.
Kilka pieszych wypadów w góry.
Na koniec miesiąca obudziłem się i ostro walczyłem o 10 000 km.


Na koniec cyferki:
Średnia: 20.14 km/h- rekord 20.74 km/h.
Ilość wyjazdów: 225- rekord 287.
Suma podjazdów: 98192 m
Prędkość maksymalna: 74 km/h- rekord 85 km/h.
Max. dystans dzienny: 241.41 km- aktualny rekord.
Max. dystans miesięczny: 1568.56 km- rekord 1821 km.
Max. dystans roczny: 10 002 km- rekord 12 136 km.
Pogoda postanowiła utrudnić mi jazdę jak tylko się da, więc atakowała mnie deszczem, śniegiem i wiatrem, a ja miałem to gdzieś, bo miałem plan do wykonania: Rzeszów-Miłocin-Rudna Wielka-Mrowla-Bratkowice, podjechałem do lasu, ale w błocie można się utopić- dojechałem do Trzciany i przestało padać: Błędowa Zgłobieńska-Nosówka-Racławówka-Zwięczyca/Zalew/Rzeszów. Ostatnie dni mocno odczułem, bo koniec roku, to kiepski moment na codzienne trasy- to czas na odpoczynek. Nogi bolą, ale jest satysfakcja.
Everytrail
Ostatni dzień roku, to pora na małe podsumowanie.
Wiele planów, jak to zwykle bywa nie wypaliło, ale pojawiło się kilka innych, nie planowanych wyjazdów, które się udały. Cały rok/ sezon był przyporządkowany startom w zawodach i był, to pierwszy tak intensywny rok pod tym względem.
Styczeń
610.01 km
Dystans jaki przejechałem był spory jak na ten miesiąc, a biorąc pod uwagę, że zima atakowała dość mocno, to naprawdę łatwo nie było. W życiu codziennym posypało się sporo rzeczy: straciłem pracę i porozbijałem samochód.

Łany z widokiem na Pogórze.© miciu222145

Skromne koleiny.© miciu222145

Zjazd do Kielnarowej- kolejny podjazd w zasięgu wzroku.© miciu222145
Luty.
428.77 km.
Dalszy ciąg zimy i walka z minusowymi temperaturami. Złożyłem ostatecznie zimówkę na starych, jeszcze całkiem dobrych częściach, więc Radzio trochę odpoczął.

Wisłok w Boguchwale.© miciu222145

400 m.n.p.m coraz bliżej i droga coraz ciekawsza.© miciu222145
Marzec.
933.71 km.
Zima powoli odpuszcza i ok. połowy miesiąca robi się ciepełko. Pierwsza opalenizna i pierwsze dłuższe wycieczki po okolicy.

Mini drzewko na środku oczka wodnego :)© miciu222145

Górki nad Zaborowem.© miciu222145

Wiosna jak nic.© miciu222145

Przed zjazdem do Błażowej.© miciu222145
Kwiecień.
894.34 km.
Robiło się coraz cieplej- pod koniec miesiąca krótki rękaw był już normalną rzeczą. Sporo wyjazdów z ekipą i pierwsze zawody w tym roku- Przemyśl, gdzie zająłem 9. miejsce w swojej kategorii.

Okolice Godowej- na pasmo po prawej się wspinałem.© miciu222145

Uśmiechnięty znalazca.© miciu222145

Maj.
1010.44 km.
Dalszy ciąg pięknej pogody. Pierwsze zawody „Cyklokarpat”- Strzyżów. Mnóstwo błota i gleba na pierwszym zjeździe. Pogięta rama i tylko 21. miejsce. Zrobiliśmy pętlę po Bieszczadach- 169 km. Druga połowa maja, to zawody w Iwoniczu. Było upalnie i tylko 17. miejsce.

Błota nie brakowało.© miciu222145

Punkt widokowy na Bieszczady.© miciu222145

Przeł. Beskid i granica polsko- ukraińska.© miciu222145

Końcówka trasy,© miciu222145
Czerwiec.
983.01 km.
Kolejne zawody, tym razem w Muszynie i miejsce 11.
Rozpoczęliśmy wyjazdy nocą- pierwszy był na Wilcze.
Znowu zawody- odwiedziliśmy Gorce, a dokładnie Kluszkowce i miejsce 14.
Długi nocny wyjazd w Góry Słonne.

Na trasie w Muszynie.© miciu222145

Ściganie na ostatnich metrach.© miciu222145

Punkt widokowy.© miciu222145
Lipiec.
783.46 km.
Miesiąc rozpocząłem od zawodów w Pruchniku i zająłem tam miejsce 12.
Później trochę lało, ale jak przestało to pojechaliśmy w Bieszczady na jeden dzień.
I teraz niespodzianka- kolejne zawody : Padło na Sanok i miejsce 13.
Nie ma lekko- pojechaliśmy na zawody do Gorlic, gdzie zająłem miejsce 11.
Jak widać miesiąc był głównie ścigany.

Gdzieś na drugiej pętli.© miciu222145

Cała ekipa.© miciu222145

Zniosło mnie do rzeki.© miciu222145

Obiektyw rozpraszacz.© miciu222145

Woda była bardzo zimna.© miciu222145

Wątek patriotyczny na Strzałówce.© miciu222145
Sierpień.
1568.56 km.
Kolejny miesiąc, kolejne… zawody.
Tym razem bieszczadzka Komańcza i dobre miejsce 9.
200 km i wizyta na Liwoczu.
Zaliczyłem też 3. dniowy wypad w Bieszczady i Beskid Niski.
Na koniec miesiąca zrobiłem sobie wypad na słowacką Dolinę Śmierci- wiedziałem, że od 1. września rozpoczynam pracę, więc był, to ostatni moment na taki wyjazd.

Sporo wody dla ochłody :D© miciu222145

Krzyż na Liwoczu (562)© miciu222145

Tokarnio, bój się :D© miciu222145

Podjazd do Rez. Żródliska Jasiołki.© miciu222145

Dajcie mi hełmofon.© miciu222145
Wrzesień.
1050.10 km.
Miesiąc zaczął się nijako, dopiero 10. wystartowałem w rzeszowskiej Skandii, gdzie zająłem miejsce 16.
Dzień później odbywały się zawody w Jaśle. Miałem szanse na 5, dekorowane miejsce w swojej kategorii. Mimo, że zawody dzień po dniu dają w kość, to jechało się dobrze. Jednak zajechany napęd odmówił posłuszeństwa i zerwanego na trasie łańcucha nie udało się uratować- zawodów nie ukończyłem. Ostatecznie spadłem na miejsce 8.
Mimo, że praca uniemożliwiała wyjazdy w dotychczasowej częstotliwości, to zdołałem jeszcze wystartować w lokalnych zawodach w Mogielnicy- miejsce 6.
Na koniec miesiąca jeszcze zainwestowałem w napęd i to by było na tyle.

Ostatni zakręt.© miciu222145

Jedno z niewielu zdjęć.© miciu222145

Wreszcie wystartowaliśmy.© miciu222145
Październik.
738.55 km.
Praca, praca, praca i kilka nocnych wypadów- to by było na tyle.

Widowiskowy zachód.© miciu222145
Listopad.
428.78 km.
Trochę wypadów po okolicy- mizerota.

Lubię ten odcinek szlaku :D© miciu222145



Grudzień.
572.41
Miesiąc podobny do poprzedniego, ale pojawiły się pierwsze oznaki zimy.
Kilka pieszych wypadów w góry.
Na koniec miesiąca obudziłem się i ostro walczyłem o 10 000 km.

Tatry z Jaworzyny.© miciu222145

Widok na Babią Górę z okolic Wielkiego Rogacza.© miciu222145
Na koniec cyferki:
Średnia: 20.14 km/h- rekord 20.74 km/h.
Ilość wyjazdów: 225- rekord 287.
Suma podjazdów: 98192 m
Prędkość maksymalna: 74 km/h- rekord 85 km/h.
Max. dystans dzienny: 241.41 km- aktualny rekord.
Max. dystans miesięczny: 1568.56 km- rekord 1821 km.
Max. dystans roczny: 10 002 km- rekord 12 136 km.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!
Komentarze
Zapraszam tu do poczytania nieco dłuższych życzeń dla wszystkich Bikestatowiczek i Bikestatowiczów :-)