Dystans47.99 km Teren35.00 km Czas03:46 Vśrednia12.74 km/h VMAX45.00 km/h Podjazdy1020 m
Kalorie 1580 kcal Temp.16.0 °C SprzętRadon ZR Litening Custom
Nowość, czyli Góry Świętokrzyskie.
Jakoś nie kleiły się plany wyjazdowe na ten weekend, ale koniec końców coś się udało zorganizować.
Zabrał się ze mną Kona i Seba. Czułem się kiepsko, ale jak się później okazało, nie tylko ja. Rano niespełna 2 stopnie, ale bezchmurne niebo napawało optymizmem. Lekko ponad 2 h jazdy i jesteśmy na miejscu, czyli w miejscowości Św. Katarzyna. Po godzinie 11 jesteśmy gotowi by zaatakować Łysicę szlakiem czerwonym. Kupujemy bilety i wjeżdżamy na teren parku. Początek w siodle, ale kamienne schody już z rowerem na plecach. Później raz na rowerze, raz z rowerem, ale staramy się jechać jak najwięcej. Przed samym szczytem robi się już lepiej i wstydu sobie nie robimy. Zrzucamy trochę ciuchów i brniemy dalej czerwonym. Kamienie poniewierają suport, korbę, czy przerzutkę, ale jest zabawa, szczególnie na zjeździe, bywa gorąco :D Docieramy do asfaltu w Kakoninie, który momentalnie się kończy i wjeżdżamy do lasu. Genialny singiel prowadzi czasem w dół, ale głównie do góry- przed nami Łysa Góra. Końcówka podjazdu to asfalt i tłumy i samochody, czyli najgorsze co może być. Pod Klasztorem odpoczywamy i nabieramy sił na dalszą jazdę. Jak do tej pory szlak był super oznaczony, tak teraz troszkę się gubimy, a na zjeździe nie jest to trudne. Znajdujemy szlak i tniemy w dół. Dojeżdżamy do głównej drogi w Trzciance i znowu szlak trafił szlag. Jedziemy wg. gpsa i udaje się trafić idealnie, znowu jedziemy szlakiem. Dalej znowu szlak ginie nam gdzieś, ale po małym sponiewieraniu lasu docieramy do szlaku zielonego- tu jest fajnie, sporo w dół. Znowu asfalt i znowu szukanie szlaku, niebieskiego tym razem. Mapa sobie, życie sobie, zaczynam się wkurzać. Błądzimy po lesie, znowu gps nas ratuje i docieramy do szlaku, zmieniono przebieg, jednak oznakowanie, to porażka. Docieramy do Bielin i szukamy szlaku zielonego, rowerowego. Znowu jest ciężko, ale już po chwili jedziemy polami w stronę Krajna i miejsca startu. Góry te odwiedziłem pierwszy raz i te głazy są okrutne, ale przy odrobinie zacięcia da się jechać. Zjazdy mocno mogą dać w kość, gleby były blisko. Jeśli mi jechało się kiepsko, to jak jechało się Konie? Czekaliśmy ciągle na Niego. Cóż, nie zawsze jest to idealny dzień na sponiewieranie się w górach.
DSC_6499
Ujazd- ruiny zamku Krzyżtopór.
DSC_6501
Zmiana łańcucha.
IMG_20141005_111520
Szlak na Łysicę.
IMG_20141005_112058
Przy szlaku.
IMG_20141005_112750
Na Łysicy (612)
IMG_20141005_124114
Pora na Łysą Górę.
IMG_20141005_125408
Św. Krzyż- nadajnik.
IMG_20141005_130406
Klasztor na Św. Krzyżu.
IMG_20141005_130425
IMG_20141005_132611
DSC_6506
Bodzentyn, ruiny zamku.
DSC_6516
DSC_6518

Komentarze

k4r3l
11:19 wtorek, 7 października 2014
Na Łysicy byłem daaawno temu z buta i na kacu - podobało mi się wtedy, hehehe.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!
© 2017 Exsom Group, LLC. All Rights Reserved. Terms of Service · Privacy Policy · DMCA · System Status